
W niektórych fragmentach tekstu z oczywistych powodów nie piszę wprost. Dla lepszego zobrazowania niektórych zjawisk posługuję się opisem dualnej rzeczywistości oraz ziemską rachubą czasu, choć wszystko i tak dzieje się niedualnie w teraz. Niektóre zjawiska opisuję w możliwie najprostszy sposób, by były one zrozumiałe. Skupiam się głównie na liniach wzrostowych. Ci co mają tekst zrozumieć, pojmą bez trudu. Tekst warto czytać Sercem.
(1)
Na początek syntetyczne podsumowanie listopada (i końca października).
Listopad był mocno karmicznym miesiącem, o czym pisałam w poprzednim raporcie. Było w nim dużo energii destrukcji starego, potem pojawienia się nowego oraz reorganizacji dotychczasowych struktur energetycznych oraz fizycznych. Dotyczyło to zarówno pól indywidualnych, jak i – w konsekwencji – pola kolektywnego. Miniony okres dosłownie więc przyniósł energetyczną weryfikację tego, co wibruje Prawdą, a co fałszem. Z tego powodu wielu ludzi w listopadzie mogło doświadczać naprawdę dużego życiowego chaosu, destrukcji na różnych płaszczyznach czy dezorientacji. Ale jednocześnie wszyscy ci, którzy dbali o własne pole energii (nierozpraszanie uwagi) i podążali zgodnie ze swoimi wewnętrznymi procesami są teraz w większym stopniu gotowi na zupełnie nowe możliwości i tematy, o czym napiszę w niniejszym raporcie.
Syntetycznie miniony okres – z energetycznego punktu widzenia – przedstawiał się następująco:
21.10 – 25.10 – W tym czasie doświadczaliśmy spływu bardzo przyjemnych energii Miłości Bezwarunkowej. Na poziomie ciała powodowało to odczucie zwiększonego przepływu energii, szczególnie przez serce i splot słoneczny (mrowienie, gorące ręce i stopy, nieodczuwanie potrzeby jedzenia). Zaraz po tej energii spłynęła nowa porcja kodów krystalicznych, które aktywowały u kolejnej grupy ludzi ich uśpione dotąd dary i możliwości (zadania na to wcielenie). 24.10 miał też miejsce mocny rozbłysk X3.3. Wszystko to spowodowało więcej witalności , ale też wyostrzenie zmysłów, szczególnie wzroku.
26.10 – 28.10 – schodzące energie spowodowały w tym okresie intensywne oczyszczanie linii 3D, w tym także re-kalibrację na poziomie struktur fizycznych ciała. Wielu ludzi mogło w tym czasie czuć przeciążenie i spowolnienie, także odczuwać (szczególnie 28.10) subiektywnie większy ciężar własnego ciała połączony z odczuciem odśrodkowego gorąca.
29.10 – 02.11 – w Przestrzeni pojawiły się bardzo intensywne energie doładowujące kodami zmiany na poziomie ciała i całej przestrzeni materialnej. To był czas bardzo dużego przeciążenia dla ciał fizycznych (odczucie palącego gorąca w całym ciele, sztywność mięśni, bóle mięśniowe podobne do zakwasów, zawroty głowy, potrzeba snu, nudności, itp.). Wielu ludzi w tym okresie mogło szczególnie potrzebować uziemienia poprzez kontakt z Naturą. 31.10 miał też miejsce mocny rozbłysk X.2
03.11 – był to dość intensywny dzień jeśli chodzi o nakładające się energie i kulminację procesów z poprzednich dni. Z jednej strony nadal w Przestrzeni obecne były mocne wibracje oczyszczające linię 3D, ale pojawił się też spory ruch wynikający z nowych energii. Dodatkowo miała miejsce próba zakłócania pola kolektywnego oraz do tego wszystkiego jeszcze tego dnia skumulowały się energie niskich wibracji wykreowanych przez samych ludzi (wynikające z początku listopada oraz wydarzeń w Stanach), choć od dnia następnego zaczęły one już być transformowane do wyższych wibracji. Tego dnia pojawiła się duża awaryjność sprzętu elektronicznego, w tym komputerów i nośników danych.
04.11 – 09.11 – po kumulacji 03.11 rozpoczął się okres dużego chaosu (rozumianego jako stan przeorganizowania). Ludzie, którzy posiedli zdolność stabilizowania się w swoich energiach mogli doświadczać interesującego zjawiska dosłownego stania w „oku cyklonu” (wewnętrzny spokój połączony z chaotyczną reorganizacją przestrzeni osobistej). Proces ten był najbardziej intensywny 04.11 (pomimo rozbłysku 06.11 klasy X2.3) i stopniowo spowalniał aż do 09.11
10.11 – 11.11 – dla odmiany doświadczaliśmy pięknych wibracji Wzniesienia przynoszących energie, które mają w najbliższej przyszłości uzdrawiać przestrzeń osobistą we wszystkich wymagających tego obszarach. 10.11 miał miejsce rozbłysk M9.49, zaś 11.11 pojawił się też kod inicjujący kluczowy proces grudniowy związany z synchronizacją ciała i umysłu (o czym piszę w dalszej części niniejszego raportu).
12.11 – 15.11 – był to okres chwilowego wyciszenia i czas regeneracji dla ciała. Wielu ludzi mogło czuć tutaj zwiększoną potrzebę snu, trudność w dobudzaniu się rano, bardzo głęboki sen, ogólne zmęczenie umysłowe i potrzebę odpoczynku. Na poziomie energii domknęły się procesy karmicznego cyklu 2024.
16.11 – 19.11 – w Przestrzeni pojawiły się nowe energie początku. Przyniosły one dużo świeżości, optymizmu, motywacji i uruchomiły tematy, o których szczegółowo piszę w niniejszym raporcie. Choć u części ludzi mogły one jednocześnie powodować niepewność wynikającą z opuszczania własnej strefy komfortu. Szczególnie 16.11 były one mocno odczuwalne na poziomie ciała fizycznego jako wzmożone odczucie gorąca (szczególnie ręce, stopy, serce i splot słoneczny) oraz dobra koncentracja i wysoki poziom energii ogólnej.
(2)
Po chaotycznym (w znaczeniu mocno transformacyjnym) listopadzie, pierwszym procesem, jaki przynosi grudzień jest proces porządkowania. Ma to także związek z karmicznym przebudzeniem (patrz raport listopadowy) i zrozumieniem prawidłowych połączeń pomiędzy osobistymi wyborami (działaniami), a osobistymi konsekwencjami tych wyborów. To wyjście ze wzorca ofiary i wejście w moc sprawczą. Karmiczne przebudzenie u różnych ludzi przyniesie więc zmiany w różnych obszarach życia (tam, gdzie do tej pory występowały działania autodestruktywne, ponieważ nie były zauważalne związki przyczynowo-skutkowe). U jednych może więc to być praca, u innych zdrowie czy relacje.
Proces porządkowania też – zależnie od stopnia przebudzenia – może u ludzi zachodzić na dwóch płaszczyznach: świadomej lub nieświadomej. Płaszczyzna świadoma ma związek z centrum korony, zaś płaszczyzna nieświadoma – z centrum podstawy. Są to dwa centra, poprzez które człowiek odczuwa presję. W przypadku centrum korony jest to jednak presja do poszukiwania, odkrywania Prawdy, zaś w przypadku centrum podstawy presja ma charakter wymuszony (albo przez okoliczności zewnętrzne, albo przez reakcje ciała). W konsekwencji zmusza to najczęściej człowieka do zaniechania określonych działań w rzeczywistości materialnej, które mu szkodzą i podjęcia działań konstruktywnych.
Obrazowo grudniowy proces porządkowania można porównać do (1) wyjęcia wszystkiego z regału na podłogę, (2) wyrzucenia z tak powstałej sterty wszystkich niepotrzebnych już rzeczy, (3) odnalezienia przedmiotów, dawno zapomnianych i do tej pory nieużywanych, (5) dorzucenia do tego nowych elementów, a następnie (5) włożenia tego – w nowej konfiguracji – z powrotem na regał. Właśnie to ponowne poukładanie – ale po nowemu – jest kluczowe, by móc w pełni zsynchronizować się z energiami, jakie przed nami (i o których piszę w dalszej części niniejszego raportu). Grudzień jest właśnie takim czasem porządków i dostrzeżenia wyłaniających się z chaosu zupełnie nowych możliwości.
W związku z tym wielu ludzi może czuć bardzo silną wewnętrzną potrzebę, by (z)robić określone rzeczy/podjąć określone działania. Ale co istotne: zrobić coś nowego lub zrobić coś w nowy – inny niż dotychczas – sposób. Chodzi tutaj wyraźnie o zmianę aktualnych nawyków, stylu życia i sposobów działania. Interesujące jest to, że o ile będą to „nowe” rzeczy z poziomu rzeczywistości materialnej, o tyle tak naprawdę będą to obszary, doskonale „znane” na poziomie serca i Duszy. W tym przypadku proces porządkowania zachodzi poprzez czakrę korony, a inspiracje mają charakter świadomy.
WSKAZÓWKA: Kluczem do właściwego rozpoznania, czy jest to głos z serca, czy podszept ego-umysłu jest sprawdzenie, czy dane działanie jest zgodne ze strategią energetyczną i autorytetem decyzyjnym (patrz profil psychologiczno-energetyczny).
Z drugiej strony proces porządkowania może także zachodzić poprzez czakrę podstawy i mieć charakter wymuszony. W tym przypadku będą to określone okoliczności zmuszające człowieka do porzucenia destruktywnych dla niego działań i okoliczności.
Przed nami interesujące zjawisko poznawcze i każdy doświadczy tego w swój niepowtarzalny sposób. Warto to obserwować, i – ze swojej strony – zachęcam w komentarzach do podzielenia się swoimi doświadczeniami w tym zakresie.
(3)
Najważniejszym procesem grudniowym jest proces synchronizacji ciała i umysłu. Jest on mocno powiązany z procesem porządkowania. W konsekwencji przyniesie on gwałtowny wzrost wibracji w okolicach Przesilenia zimowego.
Proces synchronizacji ciała i umysłu jest energetyczną odpowiedzią Przestrzeni na potrzeby, jakie aktualnie mają ludzie będący w osobistych procesach przebudzenia świadomości. A chodzi dokładnie o to, że wielu ludzi – pomimo pozornie dużej świadomości – nadal nie czuje się dobrze fizycznie, ma niski poziom energii albo nadal nie jest w stanie ruszyć z określonymi działaniami z uwagi na jakąś życiową niemoc, duże rozkojarzenie, brak przenikliwości w myśleniu, czy dosłownie brak motywacji do działania.
Synchronizacja ciała i umysłu jest związana z przywracaniem kompatybilności układu nerwowego z ciałem fizycznym. I jest to temat kluczowy, jaki będzie towarzyszył nam w grudniu. Będzie to proces, który – na kolektywnym poziomie – dokona się do 2027 roku (u wszystkich tych, którzy wybrali dalszą ewolucję na naszej Planecie). Zatem u pojedynczych ludzi będzie on dokonywał się w różnym czasie, i różnym tempie, ale u wszystkich swój początek ma właśnie w grudniu.
Zestrojenie układu nerwowego z ciałem fizycznym jest kluczowe, by móc sprawnie (bezwysiłkowo) i skutecznie kreować własną rzeczywistość oraz mieć energię do podejmowania konkretnych działań, by mogło się to materializować. Trzeba bowiem pamiętać, że każdy człowiek jest Istotą Energetyczną, ale w tym wcieleniu żyje także na planie fizycznym. I obie te płaszczyzny wymagają połączenia.
Aby zestrojenie to mogło się dokonać, człowiek potrzebuje w odpowiedni sposób zadbać o potrzeby własnego ciała (mieć świadomość czego ono na fizycznym poziomie potrzebuje, by być witalne – choć nie zawsze jest to wcale takie oczywiste) oraz o przestrzeń, w której człowiek funkcjonuje (przestrzeń ta ma z kolei bezpośrednie przełożenie na funkcjonowanie systemu nerwowego).
Okazuje się, że gdy człowiek na planie fizycznym funkcjonuje w sposób niezgodny z własną energetyką, to nawet gdy działa zgodnie z własną strategią i autorytetem decyzyjnym (patrz profil psychologiczno-energetyczny), to gros jego energii idzie na przeciwstawienie się temu, co nie jest zgodne z potrzebami ciała fizycznego. To z kolei powoduje spadek energii ogólnej, „rozszczelnienie” aury, nieprawidłowe funkcjonowanie własnego systemu nerwowo-energetycznego (który jest w pomieszaniu i jednocześnie osłabieniu). Przez to wpuszcza do energetycznej przestrzeni to, co nie służy. To w konsekwencji powoduje złe samopoczucie, dolegliwości na poziomie fizycznym, poczucie niemocy i nieustanne „oczyszczanie się”. Czyli walkę z „zagrażającym” otoczeniem i błędne koło.
Zestrojenie ciała i umysłu powoduje natomiast, że cała energia może pozostać w obrębie aury, czyniąc ją mocną i nieprzepuszczalną dla energii (czynników) niesprzyjających. Ma to przełożenie na zdrowie/samopoczucie fizyczne oraz poziom sprawczości. Z tego powodu tak ważna jest wiedza na temat kompatybilnych z człowiekiem przestrzeni oraz sprzyjającego sposobu funkcjonowania w tej przestrzeni (patrz zaawansowany profil „Synchronizacja wcielenia i przebudzona świadomość”).
MAŁA DYGRESJA: W proces zestrojenia ciała i umysłu można wejść świadomie, od razu w prawidłowy sposób poprzez rozpoznanie czakrą korony, albo można doświadczać szeregu okoliczności zewnętrznych, których celem jest zahamowanie działań destruktywnych dla człowieka (czakra podstawy). W tym drugim przypadku niejednokrotnie proces dochodzenia do wewnętrznej prawdy jest trudniejszy i trwa dłużej, ponieważ odbywa się metodą prób i błędów. Nie zawsze też prowadzi do prawidłowego rozpoznania Prawdy na swój temat, utrwalając wzorzec ofiary „trudnych okoliczności zewnętrznych” (zależy to od poziomu świadomości).
Proces synchronizacji ciała i umysłu, z uwagi na to że zatrzymuje w polu energię (dotąd marnotrawioną), w naturalny sposób powoduje uzdrawianie obszaru fizycznego u ludzi. W tym momencie są to procesy indywidualne. Natomiast od tego jak szybko i ilu ludzi się przebudzi (zostanie osiągnięta masa krytyczna) zależy, kiedy przełoży się to na uzdrowienie na poziomie kolektywnym i zamanifestuje się jako zdrowa Planeta.
Grudzień przynosi energie, które otwierają te indywidualne procesy synchronizacji ciała i umysłu. Energie te są naprawdę niezwykłe, z potężną ilością świetlistości i dają – o ile zechce się z tego skorzystać – lekkość w działaniach na rzecz osobistych zmian w materii.
Przed ludźmi dosłownie okres „osobistych migracji” od wszystkiego tego, co na planie fizycznym przestało służyć w zakresie nawyków, otoczenia, sposobów funkcjonowania i miejsc na życie. Migracje te będą mocno widoczne, ponieważ dotyczą przestrzeni fizycznej. Co więcej – schodzące energie bardzo ten proces ułatwią uwypuklając tematy i obszary dolegliwe. Tak, by można je było łatwiej zauważyć i tym razem zmienić.
(4)
W związku z aktywacją procesu synchronizacji ciała i umysłu, w okolicach Przesilenia Zimowego czeka nas też dopływ potężnej dawki energii, która spowoduje kolejny kolektywny przeskok w wibracjach. Będzie ona kotwiczyła kody aktywacyjne do procesów, które zaczną się wiosną 2025 i będą obecne przez kolejny rok, do wiosny 2026. Jest to ciąg dalszy dużego kolektywnego procesu przenoszenia świadomości z umysłu do splotu słonecznego i związanego z przebudzeniem ludzkości (wspominałam o tym w raportach archiwalnych).
MAŁA DYGRESJA: Z uwagi na to, że za mniej więcej miesiąc czeka nas piękny energetyczny spektakl, warto w tym czasie zadbać o siebie i własną przestrzeń. Chodzi szczególnie o własne scentrowanie i ugruntowanie, ponieważ ciało będzie potrzebowało sprzyjających warunków, by wszystkie te energie przepuścić przez siebie i z ich pomocą przestawić się na kolejną, wyższą częstotliwość. Te mocne energie mogą u wielu ludzi wywołać stan chwilowego (kilkudniowego) „wylogowania się z życia”: wewnętrzne rozbicie, poczucie zawieszenia, niezdolność skupienia, zapominanie, albo potrzebę izolacji, itp. To z kolei może dawać chwilową niemoc w działaniu. Dobrym rozwiązaniem jest chwilowe zwolnienie, ze świadomością, że nawet jeśli odpuści się pewne tematy, to „święta i tak się odbędą”. Zadbać też o to, w jakim sposób i z kim wchodzi się w interakcje. Ale też dać taką samą możliwość ludziom z najbliższego otoczenia.
I jak zawsze po takim energetycznym przeskoku bywa, pojawi się też weryfikacja Przestrzeni w zakresie tego, kto i na ile jest przygotowany – na poziomie własnego ciała fizycznego – by wejść na wyższy poziom wibracji. Z jednej strony podniesienie kolektywnego poziomu energii otworzy przestrzeń wielu wysokowibracyjnym istotom do wcielenia się na naszej Planecie. Z drugiej zaś strony spowoduje, że inna części istot zakończy wcielenie tutaj nie mogąc już funkcjonować w ciele, które nie ma możliwości wchodzenia w interakcje z tak wysokimi energiami. W ten sposób, w naturalny – ale ewolucyjny – sposób dokonuje się proces rozwoju Ludzkości.
MAŁA DYGRESJA: Jak napisałam wcześniej, warto pamiętać, że jesteśmy Istotami Energetycznymi w ciele fizycznym i funkcjonujemy w interakcji z otoczeniem oraz innymi ludźmi. Błędem jest zakładanie, że cała kreacja pochodzi wyłącznie z pola indywidualnego. Byłoby to możliwe, gdybyśmy funkcjonowali w absolutnym odizolowaniu od innych. Ponieważ tak nie jest, znaczenie ma wypadkowa energetyczna. Z jednej strony tworzy ją osobiste pole człowieka, które – z drugiej strony – jest wzmacniane lub osłabiane przez to, w jakim otoczeniu człowiek przebywa i z czym z tego otoczenia decyduje się wchodzić w interakcje (na co kieruje uwagę). Warto więc świadomie wybierać. Zarówno to, co się myśli, mówi i jakie działania podejmuje. Jak i to, w jakim otoczeniu i z kim funkcjonuje. Każdy z tych elementów niesie bowiem określone energetyczne częstotliwości. A teraz jest czas osobistych wyborów, decyzji i konsekwencji tych decyzji.
(5)
Grudzień przynosi też proces testujący poziom zaufania do siebie i do Przestrzeni. A dokładnie chodzi o testowanie, na ile osobiste wybory płyną z serca, a na ile jednak z ego-umysłu (i są dyktowane np. lękiem, pożądaniem czegoś czy potrzebą dostosowania się do innych).
Jeśli osobiste wybory płyną z serca, to tak podejmowane decyzje przynoszą wewnętrzny spokój i poczucie całkowitej zgodności z osobistymi potrzebami. Natomiast jeśli decyzje płyną z ego-umysłu. To wtedy pojawia się proces racjonalizowania i uzasadniania decyzji, jako „najlepszej”, pomimo, że wewnętrzne odczucie z ciała mówi coś zupełnie innego (nie powoduje wewnętrznego spokoju). Dobrym wyznacznikiem wyborów z serca jest działanie zgodnie ze swoją strategią i autorytetem decyzyjnym (parz profil psychologiczno-energetyczny).
W grudniu można zatem spodziewać się różnych sytuacji (jako splotów zdarzeń lub pochodzących od ludzi), w których będzie potrzeba podjęcia jakiejś decyzji mającej znaczenie. Warto więc w takich momentach mądrze wybierać, że świadomością, że pierwsza opcja (jeśli pojawia się wewnętrzny dysonans) niekonieczne musi być tą najlepszą. Najczęściej też wybór z ego-umysłu – po czasie – i tak powoduje konieczność powrotu do momentu (stanu) sprzed decyzji i konieczność ponownego wyboru. Tym razem z poziomu serca. Czasem warto w zaufaniu poczekać na opcję drugą.
MAŁA DYGRESJA: W osobistych decyzjach odnośnie tego, czy warto poczekać na drugą opcję warto kierować się wewnętrznym autorytetem decyzyjnym. Pozwala to unikać nawykowego niepodejmowania działań z obawy przed opuszczeniem własnej strefy komfortu.
I takich najlepszych opcji nam wszystkim życzę.
(6)
PODSUMOWANIE RAPORTU I WSPÓLNA KREACJA NA GRUDZIEŃ:
Cele dla pojedynczych Ludzi: (1) synchronizacja na poziomie ciała i umysłu i wsparcie dla ciała fizycznego – zostawianie tego, co już nie służy, (2) uważność w osobistych wyborach i wybieranie sercem, (3) podobnie jak w listopadzie: cierpliwość w okresach zatrzymania.
Cele dla Kolektywu Ludzkiego: (1) wyrozumiałość i wsparcie dla ludzi będących w swoich procesach przemiany (2) kotwiczenie w przestrzeni energii związanej z kolejnym przeskokiem w okolicach przesilenia zimowego.
Z miłością – Anna Architektura
Zachęcam też do zapoznania się w wcześniejszym cyklem raportów energetycznych dostępnych na stronie https://architekturaosobowosci.com/ Nie tylko niosą one informacje, ale przede wszystkim kotwiczą u ludzi nowe energie i pozwalają utrzymać wyższy poziom wibracyjny.
Profil psychologiczno-energetyczny wspierający podążanie zgodne z osobistą ścieżką przeznaczenia: https://architekturaosobowosci.com/profil-psychologiczno-energetyczny/
Zaawansowany profil „Synchronizacja wcielenia i przebudzona świadomość” wspierający połączenie zdrowego ciała oraz współpracującego umysłu, aby możliwa była pełna manifestacja osobistego Mistrzostwa w tym wcieleniu dająca obfitość życiową: https://architekturaosobowosci.com/synchronizacja-wcielenia-i-przebudzona-swiadomosc/
Osobisty Profil Mocy wspierający uruchomienie maksymalnych mocy dostępnych człowiekowi w tym wcieleniu: https://architekturaosobowosci.com/osobisty-profil-mocy/
KONTAKT do mnie:
www: https://architekturaosobowosci.com/ (formularz kontaktowy)
e-mail: profil.architektura@gmail.com Anna Architektura
FB: Architektura Osobowości


Wdzięczność Anno za kolejny, drobiazgowy i przepiękny zapis raportu. Jeden z najpiękniejszych w tym roku! Ileż w nim ważnych spostrzeżeń, odczuć i zaleceń!
Zachwycający raport i perspektywa na najbliższy czas 🌞
Witaj Anno,
Zastanawiam się jak to jest, ponieważ 10 i 11 listopada czułam się fizycznie fatalnie, cierpię na bolesne miesiączki i to był dla mnie bardzo ciężki czas. Natomiast 12-15 listopada nie mogłam spać w nocy, co raczej rzadko mi się zdarza. Jak sądzisz z czego to mogło wynikać?
A u mnie, jak również w mojej rodzinie i wśród znajomych krążą ostatnio jakieś dziwne wirusy, infekcje ciągnące się po kilka tygodni, gdzie zwykle jeśli dopadały nas jakieś choroby to po tygodniu się kończyło. Czy ktoś też walczy z objawami grypopodobnymi i od dłuższego czasu (3-4 tygodnie) nie może się w żaden sposób tego pozbyć? Czy to coś może oznaczać? Nawet przy najsłynniejszej chorobie świata nic mnie i moich bliskich nie dopadło, a teraz to jakaś plaga w moim otoczeniu…
Ja i 4 inne osoby chorowaliśmy przez około 3-5 tygodni, tak jak opisujesz. Najbardziej dokuczliwy był kaszel z flegmą, który nie chciał przejść. W początkowych etapach gorączka. Te osoby które się uziemiały i trzymały wyższe wibracje (zajmowanie umysłu pozytywnymi sprawami) wyzdrowiały najszybciej. Moja kuzynka która jest zupełnie nieświadoma, pali papierosy i pije alkohol, nadal kaszle- już 7 tydzień. Nie wdając się w szczegóły, uziemiaj się. Żadne leki naturalne, ani sztuczne nie pomogą. Ta choroba jest oznaką procesu. Zaakceptuj ją i nie bój się 🙂
Dzięki Kasia za ten komentarz 🙂 Objawy dokładnie te same. I dokładnie – żadne leki nie pomagają, ani naturalne, ani „zwykłe”, ani antybiotyki (ja akurat nie miałam). Najszybciej przeszło mojemu dziecku 😉 Samą chorobą się nie przejmuję (chociaż jest to uciążliwe, że tak długo trwa), byłam ciekawa czy jeszcze ktoś tak ma i czy to coś oznacza, bardziej inną ciągnącą się sprawą – od paru miesięcy nie mogę znaleźć pracy, a zbliża się zakończenie pracy w obecnej firmie. Mam wrażenie, że żyję w jednym wielkim chaosie i o ile na początku miałam pozytywne nastawienie do wszystkiego i ochotę na zmiany, tak teraz coraz bardziej dopada mnie zwątpienie czy i kiedy się to wszystko wreszcie ułoży… I też wszędzie dookoła widzę, że teraz wiele osób ma problem ze znalezieniem pracy. Staram się skupiać na pozytywach, działać i myśleć, że wszystko się ułoży, ale im dłużej tkwię w takim zawieszeniu tym jest to trudniejsze
Ci, którym teraz Przestrzeń powstrzymuje dostęp do pracy, mogą traktować to jako Dar a nie katastrofę. Otrzymują czas dla siebie w maksymalnym natężeniu. I nie jest to czas by nadal drżeć o przyszłość a zaufać, odkryć Siebie i jak Siebie słuchać.
Podejdźmy do tego jak do precyzyjnego testu, sprawdzającego na ile mamy w sobie gotowość do zmian. Należy też odkryć, co jest Poza. Poza tym co gwarantowala praca, co skrywala pod absorpcją naszej uwagi/energii, przed czym chroniła, jakie pod spodem lęki chowała pod dywan.
Warto przetransformować samo pojęcie pracy, jej użyteczność, przemienić na obdarowywanie i otrzymywanie zwrotu z Przestrzeni: ile zdołasz z siebie i Siebie podarować, tylekroć w zwielokrotnieniu będzie Ci oddane.
Gdybyśmy byli Tym, który sprawuje wiecznie i odwiecznie pieczę nad swoim dziecięciem, jak w sposób korzystający wyłącznie z Mądrości Miłości, sprawdziłby gotowość? Na przekroczenie tych warstw, których kurczowo się trzymamy, bo uznaliśmy że gwarantują bycie i życie bezpieczne? Jak wyłonić z siebie Siebie, przenicować, narodzić się Nowym? Dziecko też nie rodzi się od razu w śpioszkach🙂
Ludzkość, tak bardzo pragnie zmian a nadal kurczowo trzyma się starego, bo znane, ciepłe, lubiane, iluzorycznie bezpieczne. Podczas gdy bezpieczeństwo ma zrodzić się w nas, i w nas pozostać ugnieżdżonym, nigdy na zewnątrz.
Ten czas aktualnych przemian, dąży też do przemienienia zrozumienia co czym jest i jakie. My, w kolejnych latach mamy w nas swoje podejście do pracy przedefiniować. Mamy wykluczyć z niej zniewolenie okraszone lękiem, mamy przerwać tę durną ósemkę walki o przetrwanie. To już nie jest ten poziom🙂
Jeśli umysł określa coś, że się nie udało, to właśnie się udało! Poszperajcie w przeszłych własnych doświadczeniach, czy kiedykolwiek to, co się zmieniło, w efekcie lepszym nie było?
To nie jest czas, by coś sprawiało, że się zapadamy, dojrzałość (specyficzna Mądrość niezależna od wieku) nie ulega cofnięciu, Nawet jeśli, czasem zapominamy zdarzenia, wspomnienia, pojedynczego słowa to tylko po to, by zrobić miejsce na Nowe. Ucho igielne nie pomieści nalecialych niepotrzebnie treści.
Jeśli nie wiesz co robić, jeśli poddajesz się lękom i trwodze, nie walcz z tym, rób Dobro, bo zawsze możesz. A zwrot z Przestrzeni jest na wyciągnięcie ręki. Ale bez oczekiwań.
Zaufaj i zdaj ten test najpiękniej 🌞
Kasia. Wg. Totalnej Biologii i faktycznego stanu rzeczy faza gorąca obrzęki i wydzieliny to proces ZDROWIENIA- NATURALNY PROCES POWROTU CIAŁA DO HARMONII Z DOSKONAŁYM OŻYWIAJĄCYM DUCHEM.
Trafnie to opisałaś.
A. Nie panikuj. Otwórz się na Doskonałość. To trudne aby z tyłù głowy nie mieć obaw o byt.
Ale JUŻ JESTEŚ DOSKONAŁYM BYTEM, ŻYCIEM. DAWAJCIE A BEDZIE WAM DANE.
TO OZNACZA, ŻE REZYGNUJĄC ZE WSZYSTKIEGO/ODDAJĄC WSZYSTKO OTRZYMASZ WSZYSTKO.
UMIERAJĄC DLA ILUZJI ŻYCIA OTRZYMUJESZ PRAWDZIWE ŻYCIE I NIE DOZNASZ BRAKU I PRAGNIENIA.
Niezależni i nieprzekupni lekarze w mediach alternatywnych od samego początku ostrzegali o tym, że po szczepieniach na covid m.in może zostać zniszczona odporność. Więc jeżeli Ty i Twoja rodzina wzięliście ten zajzajer to właśnie po tym mogą być takie skutki. Nie wszyscy dostali to samo, bo ludzi podzielono na trzy grupy-placebo, pól dawki, cała dawka. W każdym razie oprócz zniszczonej odporności mamy dosłownie wysyp nagłych zgonów, turbo-raka, zakrzepic, udarów, zawałów, poronień i dziesiątki innych zamierzonych skutków ubocznych.
W mojej rodzinie miałem dwa nagłe zgony i dwa turbo-raki.
Wcześniej też myślalam podobnie ale masa dowodów we mnie zaprzeczyła temu, i dobrze🙂
Niektórzy, a całkiem ich sporo, mówią, że szkodliwe były owe dawki, i to w stopniu wzrastającym, w zależności od ilości przyjętych. Ta sama cześć mówi o zagrożeniu jakim jest białko kolca i że ci, którzy nie przyjęli , też są narażeni na poważne dysfunkcje. I gdzie tu rozum? Czy ktoś wziął czy nie wziął, zawsze jest ta sama odpowiedź i koziol ofiany, zakrywający wspólnie zrozumienie prawdy.
Moi znajomi, mimo, że w większości nie przyjęli nic, czasem chorują, podczas gdy ja, i moja najbliższą rodzina wcale! (oprócz mojego dziwnego zajścia ok 3 lata temu prze 1 dobę,) zupelnie nic, nawet kataru., nic nic nic! A przecież tu w UK mamy kontakt z ludźmi, którzy są niemal w 90% po kilku dawkach. Umieralność też dotyczy raczej tych, którzy tak ZDECYDOWALI, ale nie sięgają własnego zrozumienia. Bądź są mało odporni na przeładowania w ciele związane z aktywacją nowych kodów a kody te, boskie, są w nas od zarania). Zresztą, nawet gdyby coś się przytrafiło, to nic to! Tylko o wiele piękniejszy powrót do Domu, więc czego się bać?
Ciało, o ile wie, na czym polega jego żywotność, jest w stanie całkiem bezboleśnie przejść aktualne zmiany, już teraz na naprawdę głębokich poziomach.
Jesteśmy w stanie zneutralizować KAŻDĄ toksynę, o ile „dojdziemy” do Siebie, i zrozumiemy co czym i jakie jest. Ponadto, mamy możliwość emitowania z siebie takich fal, które neutralizują potencjalne szkody nawet innym ludziom obok. Dlatego na szeroką skalę rozpoczęła się migracja tych, którzy albo już mają aktywny ten Dar (bo każdy z nas ma) albo się uaktywni na odpowiednim „podłożu”. Dlatego też powstrzymywanie ludzi przed „wędrówką ludów” czy zwykłymi spotkaniami było chwilę temu zabronione. Nie przez możliwość zarażania a emitowania uzdrawianiem (nasza aura oddziałwuje na ok. 1.5-2m, tyle samo wynosił zakazany wymiar do kontaktu).
Ludzie tak łatwo podchwytują wprowadzające w błąd tłumaczenia wielu zdarzeń i działań, podpisane jakimś tam autorytetem a od nich właśnie mamy trzymać się z daleka. My dla siebie samych jesteśmy wystarczającym autorytetem. Z tym który Wie i zna Wszystlko a my w Nim i z Nim.
Jeśli pochodzimy z tak zacnego miejsca jakim jest odwieczne i wieczne Źródło wszelkiej Obfitości Dobrostanui i Miłości, Doskonałości, to czy bialko kolca, cokolwiek genetycznie szkodliwego, modyfikowana żywność, energetyczne pasożyty i masa tych straszaków jest w stanie nam zagrozić i zaszkodzić?
Bóg nie stworzył nas ułomnymi ale pozwolił na wybór i takiej opcji, jeśli uwierzymy.
Gdybyś Ty, który to czytasz, był Najwyższym z Najwyższych, i zechciał stworzyć swoje Dziecię na podobieństwo, stworzyłbyś usterkę? Czy Najczystszą Doskonałość z możliwością przezeń wyboru jakiejkolwiek opcji dla siebie, Zanim Siebie nie odkryje Doskonałego, bez chęci zmian i ulepszania po swojemu.
Dziecku, gdy rozbije kolano, umorusane wystarczająco by coś się w tej ranie zagnieździło, wystarczy całus mamy, albo listek babki od babci, a gdy dorośnie, musi odkazić, lub brać antidotum na potencjalne tegie tężce, gronkowce czy inne. A ciało…. ono i tak samo wie, jak przeprowadzić proces zdrowienia, nie pyta nas, co zrobić by powstał strupek czy blizna, i jak mają później zniknąć.
Zapomnieliśmy na baaaaaardzo długo możliwości własnych potencjałów. Autorytety nagadały swoje, obojętnie które, białe czy czarne
Anka, Jan – dziękuję za wsparcie
Daniel – nie, nie przyjęłam żadnych eksperymentalnych substancji (część mojej rodziny – tak), od początku mi się to wydawało podejrzane, jak zresztą cała ta światowa panika (ok, gdzieś po miesiącu/dwóch, bo początkowo uległam, jak większość, medialnemu przekazowi). Tak samo to co nam „kazali” nosić na twarzach… no czysty bezsens, zakazy wejścia do lasu, paszporty i inne paranoje. Nie wierzyłam w to, innym też próbowałam otworzyć oczy (niektórym się udało, innych nie sposób było przekonać)
Klarowny opis i zacne wskazówki. Miałem wrażenie jakbym słuchał siebie czyli znalazłem potwierdzenia swoich doświadczeń i spostrzeżeń ale w jednak w większości to dopełnienie tego co jeszcze umyka mej świadomości. Pięknie dziękuję Aniu 💖
Witam wszystkich
Przelało się we mnie pełno różnych uczyć czytając ten raport. Czuje, że właśnie stoję w centrum tego co jest opisywane na grudzień. Mam relacje które nie wiem jak rozwiązać(rodzice(mam28l)) Są dość ciężkimi ludzki rozeszli się wiele lat temu z każdym z nich ciężko mi w ich obecności wiem, że czerpią ze mnie i trójki moich dzieci energię i sprawdzałam to i tak jest. Był okres pol roku pierwszy w moim życiu gdzie się nie kontaktowałam z nimi, było lepiej dla naszej rodziny. Ale z racji, że jestem młoda i dość krucha zaczęłam odnawiać kontakt, mój mąż nie lubi ani mojej mamy ani ojca. Nie chce ich widzieć w naszym domu ani żadnego kontaktu. Ma w pełni racje są toksyczni, ja jednak mam problem z całkowitym ich odcięciem🤨 Słyszę od ludzi, że powinnam być wdzięczna za życie i pomagać im na starość maja zaraz po 70 lat. Każdy znajomy mówi długo im nie zostało…
Ja tez mam trójkę:) zawsze chciałam żeby rodzina się spotykała i mile spędzała czas, wspierała się…jak w filmach:) Mój mąż też ich nie lubi ale zawsze wspierał mnie jak dostałam od nich kolejna porcja toksycznych emocji, po kontakcie z nimi dochodziłam do siebie emocjonalnie długi czas i wszystko mi się nie udawało. Totalnie traciłam jakiekolwiek poczucie wartości. W końcu odseparowalam dzieci bo to o nie mam teraz dbać i zdziwiło mnie że dzieci nawet specjalnie nie tęsknią za moją rodzina. Ja niestety dalej czuję jakieś toksyczne uzależnienie i winę, że nie chce mieć z nimi kontaktu ale dużo złości i leku odeszło gdy się od nich odsunęłam. Też mam problem z całkowitym odcięciem, może jeszcze im nie wybaczyłam? Nie rozgryzlam jeszcze tego. Myślę że oni czerpali z mojej energii ale ja z nich tez, w jakiś chory sposób wszyscy walczyliśmy o energie zamiast dawać sobie miłość.
Takie odczucia i problemy mają teraz prawie wszyscy którzy są w procesach. Jak nie rodzice to były mąż, to szef jedynej cudownej możliwej pracy… Myślę że pora na wybory. Ja albo oni. Wychodzi poczucie winy? To pora je ukochać zaakceptować i poukładać na nowo w półeczkach;) jeśli wychodzi lęk to być w tym lęku świadomie aż do jego zintegrowania… Itd. rodzice to też agenci… Pokazują nam nasze zgrzyty i bałagany. I nie chodzi tu chyba o zerwanie kontaktów na zasadzie „bo ona…to i owo” jeśli już zintegrowały się wszystkie gniewy, złości, poczucia krzywdy winy itp. nagle staje się to takie proste… Poprostu mówisz stop. Ja jestem dla siebie najważniejsza… I odchodzisz jeśli trzeba. Często bywa tak że po zintegrowaniu naszych bóli rodzina też zmienia do nas stosunek. Powodzenia w relacjach. Ja już sporo tego mam za sobą ale nigdy nie wiadomo co jeszcze 🤔🤪
Rodzice to też MALI AGENCI 3D 😂.
Matrixowy Agent Smith wchodzi w każdego, kto ma przekonanie o Swej Niedoskonałości wypitm z mlekiem swoich rodziców, którzy wypili je od swoich itd., wypitym z mlekiem religii wpajającej pierworodną niedoskonałość. Jezus zademonstrował/pokazał/objawił DOSKONAŁĄ ISTOTĘ CZŁOWIEKA.
„TE I WIĘKSZE RZECZY NIŻ JA CZYNIĆ BEDZIECIE” . ALE KIEDY DOSKONAŁOŚĆ, KTÓRA MOŻE CZYNIĆ NIESKOŃCZONE, DOSKONAŁE RZECZY SZUKA W SWEJ CHCIWOŚCI WLASNYCH KORZYŚCI W MAMONIE NATYCHMIAST WYPADA Z DOSKONAŁOŚCI I JEST WIDOCZNY DLA CIEMNYCH SIŁ I WCHODZĄ W NIEGO. I NIE JEST ÓW CZŁOWIEK JUŻ SOBĄ.
Witam . Kiedy 10 lat temu leżała w szpitalu moja Babcia kobieta wielkiej Wiary, wróciłem sobie z roboty do domu zjadłem obiad odpoczywałem sobie spokojnie komfortowo na kanapie aż Ktoś Coś mnie usilnie wołało do szpitala nie wiem skąd ani jak. Umysł mówił leż ,Serce jedź. I pojechałem fakt że Babcia spała ale mogłem jeszcze chwilę z nią pobyć ostatni raz bo w nocy ,nad ranem bodajże odeszła, i od dłuższego czasu wiem że zdążyłem się pożegnać w fizyku ale nie w 💟 gdzie dalej żyje i wspiera niekiedy pogrozi palcem 😉. Gdzieś tam czuje że te ,,Umysł Sercem czuć nauczyć „co pewna Pani Anka tu ukazała w zeszłym raporcie przy komentarzach to mnie się zgrywa jakoś. Fakt faktem że podczas pogrzebu Babci mój Tata wypowiedział słowa które mną że tak powiem tąpneły . Byłem gotów zerwać z nim kontakt bo to było już za dużo i wiele sytuacji w jakimś odstępie czasu które wkurzały moje wnętrze . Na jakiś czas już nie pamiętam ile przestałem się odzywać odwiedzać ucichłem itd . Postawienie tej granicy sprawiło że miał dwa wyjścia albo zastanowić się nad sobą refleksje czemu tak się stało albo pojąć fakt że może utracić kontakt z synem . Stało się tak że kiedyś pewnie zawsze powtarzali nam nie patrz na innych patrz na Siebie jeśli o zachowanie chodzi i jakieś dobre wartości życiowe . No to spojrzałem i albo te Jego zachowanie i słowa miały tąpnąć mną i w rezultacie i nim skoro we mnie się zagotowało a po drodze i Mamie się trochę oczy otworzyły że ich syn powiedział dość bo już dorosły ze swą rodziną. Fakt faktem że dziś dalej się ścieramy coraz mniej niekiedy wyłączam telefon kiedy dzwoni bo wyczuwam słyszę durne teksty które mi w różnych sytuacjach akurat nie grają to odrazu je odcinam ,ale całkiem niedawno spojrzałem i innej strony na różne sytuacje , dzięki tym raportom między innymi👏 to zobaczyłem w Nich i wzory które są fajne dobre i wartościowe i te które mnie wpieniają moją Żonę też, ale gdzieś tam zawsze warto zachować szacunek do drugiego człowieka . Może w tej ,,toksyczności” lub za dużo temu słowu nadajecie uwagi i energii. Może jakaś Iskra Dobra tli się jeszcze którą można im przy zdarzeniu się okazji przypomnieć podpowiedzieć między wierszami. Sam uczę się na błędach problemach ile ich za mną i przede mną to moje ale gdzieś tam staram się jakieś wnioski wyciagać na przestrzeni życia . Podziękowania za fajny raport dla gospodyni blogu👏 pozdrawiam Siły i Wiary Życzę .
Pozwolę się wtrącić , słuchaj siebie …..i już.
Serdecznie dziękuję.
Witam Pani Aniu. Jak zwykle wielka wdzięczność za ten raport, i wszystko mi się wyjaśniło 🙂 Dokładnie te procesy we mnie pracują co Pani opisuje. Porządki już robię od początku listopada i to dostałam takiego kopa energetycznego do tego,że poprosiłam o tydzień wolnego w pracy,żeby wykorzystać tą energię. I było dosłowne wywalanie wszystkiego i sortowanie co idzie ze mną dalej,a czego już się trzeba pozbyć. A teraz mnie ciało zawołało o uwagę,ale inną niż dotychczas. Będę się przyglądać tym procesom z ciekawością 🙂 I jak zwykle po przeczytaniu Pani raportu czuję,jak mi się wibracje podniosły 🙂 Dziękuję 🙂
W miesiącu listopadzie wobec faktu rozbłysków słonecznych można było odczuć coś zupełnie nowego skierowanego dla linii wzniesienia i środkowej. Jest to nowa droga, którą możemy odczuć i też poczuć, aby ta droga nam towarzyszyła. Droga ta oznacza uśmiech i radość z istnienia tu na ziemi. Jednym zdaniem , kto uświadomi sobie obecność tej drogi
może doświadczyć stanu, że wszystko idzie po jego myśli, czego z całego serca życzę wszystkim.
Coś pięknego 💓🙏🙌 dziękuję bardzo za ten raport. Skaczę z radości do nieba 🤩🥰 wszystkiego dobrego
Czytałam umysłem bo analizowałam ale tez czułam ciepło w sercu i uśmiechałam się czytając. Wszystko o czym piszesz jest takie piekne. Jakby czytały dwie osoby a nie ja jedna. Co innego myślała głowa, co innego czuło serce. U mnie rozstanie z rodzina nastąpiło już fizycznie, nie odzywają się do mnie, ale czuję że mają jeszcze duży wpływ, bo dalej mi ….bardzo smutno. Jedna osoba z rodziny, którą wpuściłam do mojego biznesu próbuje mnie oszukać i gdy miałam już okazję załatwić tą sprawę używając jego własnej broni przeciwko niemu (serce mówiło mi nie, umysł mówił broń się) prawie wyszłam w jego buty, gdy się wszystko zatrzymało …. Chyba mam poczekać na rozwiązania sprawy, które pojawi się dla wspólnego dobra. 1 listopada miałam razem z córką napady paniki, córka miała ogromne ataki złości. To było straszne. Rozchorowała sie po akupunkturze, uszy i gardlo. W końcu uwierzyłam, że ja mogę wyrzucić wszystko co nas zaatakowało z aury swojej i córki, przetrwaliśmy to. Córka się uspokoiła, ciągle chce się przytulać:) i ataki złości minęły.
Pozwolę sobie napisać, że to Ty masz moc i potrafisz zmanifestowac wszystko. Kiedy piszemy że ktoś ma nad nami władze bo jesteśmy smutni przez nich oddajemy im własną moc i sile. Jesteś smutna bo tak wybrałaś się czuć widocznie na tym etapie z jakiegoś powodu Ci ten stan służy, być może wynika z przekonań, poczucia winy itp co płynie z umysłu.
Wzięcie odpowiedzialności za własne życie i powiedzenie , to ja wybieram się tak czuć bo mam przekonanie np. ” powinnam być dobra córka i robić to ito jak nie robie tego jest zła osobą”. To są nasze przekonania, warto pracować nad zmianą ich.
Mam prawo podejmować własne decyzje jeśli tak czuje.
Dziękuję 💚serdeczności dla wszystkich
Witajcie
Czy ktoś z was przeżywa ostatnio, (może od około 3 tygodni) w ciągu dnia bardzo intensywne retrospekcje?
A w ostatnich dniach to jakby się z życiem żegnał, bo są tak intensywne?
Pierwszy raz doświadczam czego takiego, i jest to bardzo zaskakujące.
Nie wiążą się z tym raczej żadne intensywne emocje, ani też uczucia, po prostu się pojawiają.
Poza wieloma innymi jeszcze ciekawostkami typu: bardzo intensywne sny jak drugie życie we śnie w bardzo podobnym wymiarze, z tymi samymi osobami i miejscami 😉
Czy bycia obserwatorem świata i ludzi jak w jakieś symulacji (:
Ja również tak realnych snów jak w ten owy miesiąc nie miałam nigdy. Bardzo żywe i te same osoby. Ciekawe co może to oznaczać.
Anno dziękuję Ci za ten raport i wszystkie wcześniejsze, też z miłością Serdeczności ♥️
Aniu. Dziękuję za raport. Chciałabym zapytać jak ma się dalszy cykl w aspekcie astrologicznego Plutona w wodniku. Dziś dużo informacji na ten temat do mnie przyszło. Dla niektórych to może być bardzo trudny czas. Wiąże się to z datą urodzenia na przykład. Jestem ciekawa twojej opinii.
Nie jestem astrologiem, więc patrzę z trochę innego punktu widzenia – samych energii i procesów, które uruchamiają. Już w archiwalnych raportach i to jakiś czas temu pisałam o tym, że na poziomie kolektywnym czekają nas potężne zmiany. Są to procesy zakrojone na około 15-20 lat. Właściwie to już teraz doświadczamy przedsmaku tego: mierzenia się z Prawdą, kruszenia iluzji i wynikających z tego potężnych zmian na wszystkich płaszczyznach życia (finansowej, politycznej, edukacyjnej, społecznej. itd).
Można powiedzieć, że energie te umożliwią „posprzątanie” po poprzednich pokoleniach i wniosą nowe jakości. Ten cykl otworzy przestrzeń na zupełnie nowe rozwiązania, które teraz zostaną zainicjowane, a rozwiną je kolejne pokolenia. To gigantyczny potężny ruch w Przestrzeni.
Zaś co do poziomu indywidualnego (urodzeniowego): u każdego energia ta (s)powoduje przejście: od starego do nowego, zupełnie innego. To jak drugie narodziny człowieka. I jest to związane z wydobyciem tego co najgłębiej ukryte, nawet do tej pory nieuświadomione dla człowieka, w kontekście Prawdy (zresztą energie powiązane z wydobyciem wewnętrznej Prawdy – na kolektywnym poziomie – ułatwiają ten proces właśnie do 2027 roku, potem nie ma już tego wzmocnienia. Z tego powodu tak wielu ludzi budzi się właśnie teraz, potem przebudzenia nie będą już możliwe).
To też najczęściej spore wyzwania w osobistej ścieżce rozwoju. Ale kluczowe, by iść dalej. Dlatego dla niektórych rzeczywiście może to być bardziej wymagający okres. Tym bardziej wymagający, czym mocniejsze trwanie w iluzji i czym bardziej trzyma się osobistej sfery komfortu. Natomiast jak to konkretnie wygląda u danego człowieka zależy już od osobistej konfiguracji energetycznej i związanej z tym znakiem energii indywidualnej. Bo właśnie poprzez te energie (ich integrację) możliwe jest dotarcie do wewnętrznej Prawdy. Wielu ludzi robi to intuicyjnie.
Wszystkiego co najlepsze – Anna
Dziękuje za piękny raport ja czuje, ze zachodzi we mnie zmiana w dobrym kierunku jakby jakaś cudowna energia zaczynała przeze mnie przenikać i podobnie jak opisuje część osób mam takie żywe niesamowite sny. 14.11 miałam sen, że z rąk wydobywają mi się takie świetliste ognie, które mogą uzdrawiać, a 18.11 śniło mi się zmartwychwstanie mamy. Generalnie zaczęłam lepiej odbierać ataki pewnych osób ponieważ patrzę na nich w ten sposób, że oni ta agresje kierują przeciw sobie bo mają problem ze sobą, a poza tym sytuacja się poprawiła.
Witam.Jeśli mogę coś dodać to wedle astrologów Era Wodnika miała swój początek cyklu mniej więcej 4-5 Lutego1962 roku 62 lata temu. Kiedy 7-8czy planet było w lini prostej do siebie czy koniunkcji. Czyli jeśli wedle nich era trwa 2150 lat mniej więcej i spojrzeć na zegar 12 godzinny klasyczny np i rozciągnąć go na 2150 godzin to dopiero wypiliśmy powiedzmy bardzo malutkie piwo w procesach, powiedzmy że godzina by trwała wtedy 179 lat w przybliżeniu . Pozdrawiam
Witaj Mrówka, mam pytanie odnośnie wcześniejszego komentarza który zamieściłaś (ale nie mogę pod nim nic dodać dlatego tutaj). Chodzi mi o integrację naszych złości, gniewów, lęków itp. Jeśli możesz rozwij proszę temat. Co to jest ta integracja, jak to zintegrować? Ja mam świadomość swoich emocji, widzę je, zdaje się że je uwalniam ale nie widzę zmiany, to cały czas wraca. Mam wrażenie że u mnie uwalnianie nie działa. Zastanawiam się gdzie popełniam błąd. Z góry dziękuję.
Robienie „postepów” z pozycji umysłu/z pozycji fałszywego ja/ to syzyfowa praca(marnotrawienie MOCy) wciąż w iluzji/. Iluzją wyprojektowaną przez zwiedzenie Umysłu jest CZŁOWIEKA NIEDOSKONAŁOŚĆ.
To robienie „postepów” „na Siłę”, bez WEWNĘTRZNEGO PRZEKONANIA o DOSKONAŁOŚCI SWEJ JAKO CUDU MIŁOŚCI, CUDU ŻYCIA, CUDU PRAWDY.
A tak niewiele potrzeba. PATRZEĆ MIŁUJĄCYM SERCEM NA SIEBIE I TYCH, KTÓRZY wg JAŚNIE TWU OŚWIECON EGO PRZECIW NAM „ZAWINILI” CO WZBUDZIŁO EMOCJE ŻALU, NIENAWIŚCI. ODPUSZCZAJĄC IM TE „WINY” PRAWDZIWIE Z SERCA, ZWYCZAJNIE WRACAMY DO PRAWDY MIŁOŚCI I WTEDY WYBACZA NAM OJCIEC, Z KTORYM JESTEŚMY ZAWSZE JEDNO. GINIE W NAS PRZYCZYNA NASZYCH ILUZYJNYCH KŁOPOTÓW.
Astrolog nie patrzy w gwiazdy, tylko w plansze, których wskazania krecą się wkółko. Po co czekać 2150×12 aby wrócić do tego samego, kiedy w każdej chwili TERAZ, NATYCHMIAST, BEZZWŁOCZNIE JESTEM JEDNOCZEŚNIE UMOWNYM POCZĄTKIEM I KOŃCEM/NOWYM-JEŚLI TAKA MOJA WOLA- POCZĄTKIEM I ZMIANĄ WSZYSTKIEGO? PO CO PAKOWAĆ SIĘ W NIEWOLĘ MYŚLENIA smierci, chorób, nieszczęść, niewolniczej pracy, pogoni za mamoną, myślenia PRZYCZYNOWO-Skutkowego rozciągniętego w czasie w ktorym to „komforcie” porusza się egoumysł. Podobno lecimy ZIEMIĄ w Naszej Galaktyce i poruszając się w Niej i razem z Nią w bezmiarze przestrzeni. Tylko czemu widzimy wciąż tak samo wyglądające Niebo?
Czyżby? Awarię iluzji maje statycznego Nieba [MAJA STATYCZNEGO NIEBA]nad Nami obserwowałem tyle razy że te astrologie, astronomie i wszelkie nauki mozna wyrzucić z Siebie bo to ZBĘDNE śmieci trzymajace w iluzji.
Tę słynną chorobę przeszłam w listopadzie 2021.Potem nie chorowałam .A teraz od 11 listopada kaszlę mam katar i nic mi jeszcze nie pomogło.Ale…zauważyłam że choruję bez strachu,jak dawniej.Czuję że daję radę choć nie bardzo wiem czemu mnie dopadł ten kaszel?Daję rade bo dałam radę kiedyś.
Witam no tak . Sam sobie jakiś czas temu zadałem to pytanie po co mi to jak szukałem traciłem czas na te ,,Ery”? Bo wpadłem w to ,nie było w tym celu a Życie moje Teraz ucieka w jakieś bzdury które nic i tak nie wnoszą zamiast porobić coś co sprawia mi radość ,komuś sprawić radość może bo nie mam aż 180 lat żeby wkońcu doświadczać szczęścia radości satysfakcji z tego co robie i com dawno wymarzył. Astrologia astrologią już tego nie roztrząsam tak bo nie to moim fachem , może komuś się to przyda do czegoś akurat w jakimś czasie co się tym zajmuje aktualnie ,ja sam z młodych lat pamiętam tylko mikroskop i teleskop z podarunków pod choinkę może miało to znaczenie chwilowo i tak miało być by to zrozumieć po swojemu i wyrzucić. Może i coś tam poknociłem😅 ale tak to odbieram na razie ,ale też szanuje Wiedzę i Mądrość Większą niż Moja ,aż i Moja osiągnie tą która mi Darowana by przybić piąteczkę choćby Duchową.🤝 Wiele komentarzy Pana kminie chwile, sens ich znaczenia w wymiarze wielowymiarowym staram się zrozumieć bo dla mnie słowa nabrały taką miarę. Lepiej dziś pięknie przywitać dzień by z taką wibracją ten dzień mijał chodź wiele rzeczy wybija z rytmu😅. Dziękuję Panu pozdrawiam
Umysł tlumaczy sobie, świat na zasadzie hierarhii, wtedy to nawet urzeczywisniło się dla naszych oczu i tym bardziej przekonało CZŁOWIEKA o tej „prawdzie”. O tej „prawdzie” rozdwojenia na sługę i pana, na ucznia i nauczyciela. Jezus powiedział o tym: W myśleniu starymi wzorcami/w waszym myśleniu/ sługa nie moze być wyższy nad swego pana, a oto nazywacie Mnie Swoim Panem a JA służąc Wam umywam nogi Wasze. Widać już jak Przestrzeń jest przebudowywana PRAWDĄ, dziki jastrząb otula skrzydłem małego królika chroniąc go przed deszczem i wiatrem.
Dziki czyli WOLNY bo wszystko co dzikie takim jest😅
W nawiązaniu do tudnch relacji rodzinnych, i wszelakich innych.
My nie mamy miłości się uczyć, szukać, zdobywać ani odkrywać , my mamy ją Z R O Z U M I E Ć a wtedy już mały krok do tego by umysł sercem czuć nauczyć. A gdy i to się osiągnie, miłość wypełni wszystko – tak jak wypełniona Nią Wszystkość. Umysł, przepełniony wzruszeniem nie będzie już potrzebował kolejnych poruszeń. Duszy. Wypowiadane Prawdy nie będą raniły ani bolały, nie stworzą oporu ani nie zrodzą uprzedzeń.
Miłość podepcze każdy fałsz na Jej temat, mimo że kocha i kłamstwa mówiących, i w klamstwie żyjących. Więc wszędzie tam, gdzie choć miligram oczekiwań – przyjdzie jako zawierucha. I gdy zrozumienia, czym jest, i jaka, nie będzie – wszelką iluzję z impetem przepędzi.
Miłość to nie jest potulny baranek, ani wilk w jego skórze, nie jest też tym, co po trupach do celu, choć wielu martwych ożywić potrafi ratujac ich spod zasłony dymu (iluzji), kolejnych wielu dobitnie u_martwić- jeśli nie rozumieją. By z mar swych powstali i rozświetlali. Siebie.
Wówczas to, co toksyną nazwali – przywrócone zostanie na powrót Miłości. A Miłość, to zbiór wszystkich żywiołów ukazanych w Naturze, i przez każdego z nas przebijający.
Jak to u mnie wyglądało, opowiem:
Mama, moja bogini, bozyszcze, miłość. Ideał, który sięgnął bruku….. Bo oczekiwalam
By kochala
Ojcu nie pyskowala
By nas chronila
By siebie bronila
By z nami odeszła
By rozumiala
By doceniała
By pochwaliła
By z nami płakała lub płakać nie dała
By nie krzyczala
By się nie gniewała
By rozmawiała zamiast tygodni ciszy
By nie dzielić w domu pokoi
By nie dała się gnoić
Żeby za brzydkie pismo nie ganila
Żeby ortografii nie sprawdzała
Żeby nie porównywała
Żeby kochać uczyła
Żeby odważniejsza byla
Żeby nas samych nie zostawiała gdy płakaliśmy
Żeby po prostu była, gdy czegoś się baliśmy
…..
A Ona była, kochała, tak jak umiała a nie rozumiała.
[Różnica pomiędzy umieć a rozumieć :
Umiemy to czego nas nauczono, a rozumiemy, co przez nas się „przetrawiło” i Mądrość wewnętrzną uMOCniło. (roz_umieć, rozróżnić umieć co, czym jest i jakie, skąd i od kogo pochodzi) Wielu z nas umie wzór/wiersz/treść na pamięć, choć zupełnie nie rozumie.]
Po śmierci męża, taplając się w rozpaczy pojechałam na terapię „Uzdrawiania wspomnień”. Głównym wątkiem bylo znalezienie „kata” i przebaczenie. Jakimż zdziwieniem było, gdy się okazało, że katem nie był ojczym który pił i bił, nie ksiądz, który zgwałcił, nie mąż co się powiesił a ukochana mama! Nie wiem, czy zrozumiecie, jak to bolało, jaką wichurę w życie zaprosiło i z jaką ogromną siłą wniosło nowe przyporządkowanie tym, których kochałam. W S Z Y S T K O w moim życiu zostało zburzone. To, co nietrwałym było, co wymyśliłam na temat życia, jak wyczytałam, jak w głowie poukładałam życiowe zwoje, (zwycięstwa, i podboje), wszystko uległo zniszczeniu, znany nam kamień na kamieniu…
A o tym też wiemy, że kolos na drewnianych nogach runąć musi, by równowagę (boską) przywrócić, tylko kto o tym pamięta na tych życiowych zakrętach?
Najbardziej bolało to, czego nie zdołałam wypowiedzieć, bo dobre wychowanie, bo autorytety, bo dzieci i ryby…. , bo pokornie ciele…. A czara goryczy kipiala. Aż się wylało zjadliwe, ciężkie i lepkie, w postaci pretensji i żalu, wykrzyczane, boleśnie tnące, nas obie raniące, słowa – miecze, wrzaski, energetyczne plucie zebrane przez życie. I dopiero gdy się wylało, ukazało miejsce na Nowe, Prawdziwe, uczciwe, pod flagą Wolności w Miłości.
Kilka lat to tornado szalało, ale się opłacało 🙂
Zaczęłam od malowania wspomnień na nowo, bez wydłubywania zdarzeń umacniajacych kata, w te miejsca wplatałam wdzięczność. Za cudowne odkrycia, za nauki Życia, za nieświadome burzenie (iluzorycznego) życia. Byłam, i jestem czynna we wdzięczności za maminą naukę nieobgadywania, niereagowania złością na złość, za wykluczenie z istnienia zawiści, zazdrości, za zezwalanie na odejście tych którzy rezygnują z dalszej znajomości, za umiejętność usuwania się w cień, i nieodgrażanie, za unikanie odwetu, za pokorne zezwalanie na osądzanie, za wiedzę, że Prawda nie musi się bronić bo jest w stanie samą siebie z fałszu wyłonić. Gdy nadejdzie Czas.
Uwielbiam maminą Mądrość, dla tak wielu nadal nierozpoznawalną, zachwycam się każdym zachowaniem które w oczach innych nazywane jest szaleństwem albo ciemnogrodem, podczas gdy dla mnie jest Ogrodem codziennie wzrastających od nowa odwiecznych Prawd. Dopiero teraz wiem, że Ją kocham, nieprzymuszana do wypowiadania zbędnych słów, obrana do nagości z fałszywie pojmowanej miłości. Myślę, czuję i wiem, że obie jesteśmy najcudowniejszym dziełem sztuki Kintsugi💜
Dziś, uczciwie, mądrze, na przecudnych płaszczyznach porozumienia nasza relacja przebiega, i zupełnie odbiega od fałszu, nadawania wątpliwej ważności rzeczom blahym, kruchym, bez wartości, bo jedyną Prawdziwą, aktualną wartością jest odkryta na Nowo bo stara przecież jak swiat – Miłość. Żadna z nas nie gra matki ani córki, nie oczekuje, i nie warunkuje, wypowiada się szczerze bez strachu wobec odrzucenia, żadna nie ulega bon-tonowym zasadom, nie narzuca stałej obecności i odwzajemniania, każda przyjmuje odmienny punkt wie- i widzenia, każda szanuje obrazy które samodzielnie maluje, i wzajemną odmienną ich interpretację. Kiedy odczuwamy potrzebę milczenia, chętnie się w nim zanurzamy, kiedy włazimy nieopatrznie w poprzednie schematy mamy odwagę by wzajemnie siebie upomnieć ale nie ganić, nie tworzyć zranień. Kiedy jest Prawdziwie – jest jeszcze piękniej, choć wydawałoby się chłodniej bo wcześniej miłość obie widziałyśmy tylko jako ogień. (ognisko domowe, ble ble ble… tak tworzył się program) A odżywcze zawsze jest rześkie i chłodne. W ogóle w Wolności podejście do Miłości przemienia każdy Jej blady (fałszywy) odcień🙂
Miłość rodzicielska jest trudna, podlega naszej, dzieci małych czy dużych, najszczegółowszej ocenie. Jesteśmy ich najsurowszymi sędziami, i trudno się dziwić, kiedy nawet w momentach trudnych, na ocenę i osąd samego Boga – się porywamy.
W życiu większość zdarzeń powróci, gdy kiedyś wybrana przez nas karta się odwróci. Bo przecież każdy z nas był kiedyś tym dzieciątkiem, o którego rodzice dbali, kochali, podjęli się wychowania i nauczania. W momencie, kiedy to dziecię dojrzalo, gałąź swoją w jakiś sposób opuściło, nadal jest w cieniu swojego rodzimego drzewa, nadal chronione przed wiatrem czy nadmiernym słońcem, ale cały konar przytulić nie zdoła, nie odpowie na nasze wołanie (oczekiwanie) chyba że dopiero upadając (umierając) ale zazwyczaj wtedy własny owoc zgniecie (ból po stracie). Nadejdzie też czas, kiedy nasze owoce, tak mocno teraz kochane, otoczone troską, i zadbane, wydadzą osąd, bo nie zrozumieją naszego wyboru wzoru i koloru do Ich kształtowania, a zapewniam Was, nie jesteśmy spełnić ani jednego oczekiwania, bo zanurzeni jesteśmy we własnych. I tak kręci się koło, a raczej zapętlona ósemka nieskończonością nazwana podczas gdy stałe powtarza zdarzenia na wykrzywionej osi(em) i winna zostać przerwana.
To jest już teraz nasz chleb oddany, oddzielony póki co w ludzkim czasie. Więc „nie sądźmy byśmy sami sądzeni nie byli” nabrało większego zrozumienia. A umysł koljnay fałsz od Miłości odrzucił.
Paplamy tyle o miłości, by umysł mógł ją rozumieć, od fałszu odróżnić i odkodować a i tak to, co najważniejsze, zachodzi pomimo i między słowami. Miłość ciszą się rozprzestrzenia. Wszędzie tam, gdzie pozornie jej nie ma, jest o niej paplanie. I niezwiązane z nią zupełnie – oczekiwanie.
Czekamy na wzajemność, zrozumienie, poświęcenie, naszych chętek i pragnień przeróżnych spełnienie. Oczekujemy posiadania na wyłączność, na wieczność, wierność i niezmienność podczas gdy te zaprzeczają same sobie. Tak szybko jak w nas zachodzi zmiana, tak szybko zmieniają się dane na początku obiecane. Tak jak i ja nie jestem tą Anką z momentu narodzin, ani tą, ze ślubnego kobieca, ani też tą z moich dzieci narodzin, ani nawet tą z wczoraj. Życia nie dostaliśmy w momencie wcielenia, obdarowywani Nim jesteśmy w każdym momencie wyboru., i to jest ten Dar Życia wiecznego, i Żywej ze Źródła płynącej Wody.
Tak się złożyło, że przyszedł czas, i się rozpędza, na rozliczanie mnie z bycia matką, więc i moje Dziatki, powolutku wszczynają osąd, mimo że wszystko co czynilam, uznałam za mądre i dobre, według Nich, takim wcale nie było.
Wnioskuję więc, że żadna toksyczna relacja nie istnieje, istnieje pozornie zadana rana którą z uporem maniaka pielęgnujemy tak, by zbyt szybko się nie zagoiła, a nawet by gniła, dając nam czas do PRZEBUDOWY siebie. W Siebie. Myślę, że gdyby ruiny mogły mówić i czuć, tez nie wytrzymywalyby cierpienia. A przecież ziemia, na której runęły, ukaże następny architektoniczny cud.
Anna też nazwała blog Architekturą Osobowości, by podkreślić, jak ja to czuję, i interpretuję, że każdego dnia budujemy siebie na nowo, aż do momentu wyboru, by na boskim w nas fundamencie odbudować Doskonałość. I tylko Takim Żyć i Być.
W tym całym skrupulatnie wykrojonym zamieszaniu pomogło mi zrozumienie, jaką korzyść czerpałam z urojonych ran, gdzie zadałam je samym tylko nazewnictwem, gdzie chciałam by były zadane i wystawiałam nachalnie swe członki, by móc się upajać cierpieniem, licytować kto bardziej, mocniej i więcej, by podkreślać własną wyjątkowość, i skąd zagarniać współczucie gdy samej siebie czuć nie chciałam bądź nie umiałam.
Nazwanie czegoś toksyną wskazuje na nieumiejętne z niej korzystanie, zamiast wyjścia z jej cienia i zauważenia, że jest najcudowniejszym remedium na odkrycie Siebie. Niezbadane są ścieżki Miłości i sposoby na Jej w nas przejawienie, odkrycie i zrozumienie. Że zawsze jest, była i będzie. Tylko nie tak, i nie taka, jak namalowały Ją oczekiwania i wyopowiadali ci, którzyJej nigdy nie rozpoznali.
Nie myślcie, że u mnie wszytko jest bajką, płakałam, i nadal płaczę, tylko teraz zupełnie inaczej. Dawniej dużo dramatyzowalam, tragizowałam, uważałam, że nazbyt wiele cierpiałam, że zawsze miałam pod górkę, że los niesprawiedliwie traktował, że piętnowal i ciągle ucieral nosa, że lepiej bylo umrzeć niż żyć…… choć wtedy właśnie nie żyłam a tylko wierzyłam, że tak wygląda życie. Dopóki nie zrozumiałam, i to było olbrzymim odkryciem, że żeby gałązki/duszę na drzewie poruszyć, trzeba nie lada wiatru użyć. Dlatego Życie potrząsa by niepotrzebne naleciałości otrząsać. A to już kolejny powód do radości zamiast poszukiwania litości.
Zauważcie, jak doświadczanie toksycznych relacji w rodzinie, potrafi zbliżać podobnie doświadczajcych.. A gdyby dzielili się wówczas radością, najczęściej nie otrzymaliby w odpowiedzi żadnego lączącego ich spoiwa. Z niekompatybilności.
Z cierpienia, z bólu , które owszem, silnie łączy, nie zbuduje się nic pięknego ani trwałego, bo wszędzie tam, gdzie siła zadziała, nasilają się siłowe reakcje i dzialania, chęć zemsty, odwetu, wyrównywania rachunków, ciągłego karania, umacnia się prawo karmy, które z nas wylonione zostanie i nam. przywrócone.
A gdyby tak, ludzkość zrozumiała, że poprzez nieukrywaną, i nielicytowalną RADOŚĆ najbardziej zdołamy się zbliżyć, zjednoczyć, i w Nowe wkroczyć, jak by to było?
Ps.
Zakończywszy do Was pisanie, wyszłam z pieskiem do ogrodu, a tam – nagroda. Wielki żółty balon z wymalowaną uśmiechniętą buźką, rozkosznie bujający w trawie, i przypominający o Radości, Lekkości i Wolności
Jeśli wiatr, niespodziewanie, potrafi czyjąś radość przywiać pod nasze drzwi, o ileż bardziej my sami jesteśmy w stanie taaaaaakie Cuda rozWszechstrzeniać🎈😄
Warto zatem pamiętać, czym wypełniamy swoją przestrzeń tym sie i ona wokół nas zapełnia.
Więc gdyby w Rodzinie, zamiar toksyny dostrzegać tylko WITaminy?
Dzięki Anka za wpis ciężkie tematy poruszyłas. Ja też doszlam do punktu kiedy zobaczyłam w co gra moja mama i jak mnie krzywdzi ale parę lat przed śmiercią wybaczyłam jej wszystko i Ona stopniowo zmienila zachowanie w stosunku do mnie Teraz mam tylko miłość w sercu do Niej i to daje mi spokój
„Nastawienie, które mamy wobec drugiej osoby, bez względu na to, czy je wyrazimy, czy nie, wpływa na uczucia i postawy tej osoby wobec nas.”
Hawkins
I to jest najlepsza wiadomość, że uzdrowienie dokonuje się w każdym czasie, wśród żywych i umarłych. Jeśli wybierzemy. Strzała do działania wychodzi z nas ➡️
Aż się pochwalę drugim cudem dzisiejszego dnia🙂 Jest nim niedawny telefon od mojej mamy, szczęściem rozpłakanej, bo:.
Wczoraj, moja przyrodnia siostra (mam łączoną rodzinę, mama ze mną i siostrą + ojczym z synem i córką) wpadła tam niespodziewanie z ogromnym bukietem róż, z podziękowaniami, rozlewającą się wdzięcznością od Niej i brata, za to, że mama była i jest najwspanialszą mamą (a dotychczas pełno było tam zgrzytu i szumu niezrozumienia i osądzania). Wdzięczność, za wszystkie lata, kiedy siostra oddzielała się zasłoną bo nie mogła nami pozostałymi rozporządzać tak jak chciała. A dziś, zrozumiała, ile popełniała błędów, że pracuje nad sobą (choć wcale nie musi) i poczynia zmiany.
A zmiany te, są dla nas obu czymś na tyle niespodziewanym i wielkim, jakby świat postawił MOCno wykrzyknik nad znakiem stopu i roztopił niepoddajacy się żadnym temperaturom lód.
Jedynym takim lodołamaczem jest Miłość. Żadne tam zabiegi, umizgi, terapie, błagania, marzenia.
Ingo, rozumiem i gratuluję w sercu Miłości, i spokoju,. Te punkty zrozumienia także są Cudami 🌞Niech się uzewnętrzniają i Twoją Przestrzeń zapełniają 🌞
Ależ dzisiaj ciężko… Jak sie czujecie Kochani?
Tez sie czulam wczoraj ciężko, moje sposoby na podniesienie energii nie działały. Mialam ambitne plany na sprzątanie, ale musiałam odpuścić i poddac się – dzień na wolnych obrotach 🙂 dziś już dużo lepiej 🙂
Aga, serdecznie dziękuję za odpowiedź. Dzisiaj już nieco lepiej, a u Ciebie?
Tulę Cię do serca:)
Dla tych, którzy zachłysnęli się pracą nad sobą, zapętlili w staraniach i utknęli w braku zrozumienia, genialny króciutki wykład, o zaprzestaniu starań. Wystarczy świadomością rozświetlać ukrytą w nas Doskonałość A póki co, jedyny wysiłek to kliknięcie tam:
Anna, w jednej odpowiedzi pod komentarzem Mrówki zapisała wszystko, czego szukacie, jeśli Raportu nie udało się odczytać sercem.
Jan swoimi pięknymi wpisami dodaje do powyższego świeżutkie wisienki.
Słyszą, że gdzieś dzwoni, ale Pieśni zeń nie słuchają.
Widzą litery, ale odpowiedzi w nich nie dostrzegają.
„Mają usta, a nie mówią (paplają, kopiują) Mają oczy, a nie widzą (zasłona iluzji). Mają uszy, a nie słyszą (szumiące, zagłuszające wewnętrzną paplaniną ego-umysły). Mają nozdrza, a nie wąchają (nie chcą czuć, nie rozumiejąc uczuć). Mają ręce, a nie dotykają (oczekiwanie na gotową super pigulkę podsuniętą pod nos). Mają nogi, a nie chodzą (noszą cudze buty stojąc). Ani nie wydają głosu krtanią swoją (zniewoleni programami nie stawiają weta). Niech będą im podobni twórcy ich, Wszyscy, którzy im ufają!” (Powtarzanie, odtwarzanie, tzw koło karmy i wątpliwej wartości nieskończenie skończona ósemka♾️, jaki pradziad, taki dziad, jaki ojciec taki syn)
Jeśli już odkryjemy tę boską Doskonałość w nas, nasz Prawdziwy Wzór na Podobieństwo, nie ten w szkole wyuczony, zostawimy Ziemi Dar, braku konieczności odtwarzania. Oto Wszystko czynię Nowym – Wam
DARmo wzięliście i DARmo dawajcie. Dlatego dziekuję za polubienia tego co mówię, bo to oznacza, że lubimy to KIM W SWEJ ISTOCIE JESTEŚMY. Przynosi to dla mie informację że ma to wartość bezcenną i że tak czynić potrzeba. DARować Siebie. Tak jak ON SIEBIE NAM DAROWAŁ. ABY STAĆ SIĘ JEDNYM.
Dzień dobry, niedawno dołączyłam do społeczności Architektura Osobowości. Nieśmiało czytam raporty i przeglądam Rozmowy Mocy. Mam wrażenie, że coraz bardziej rozumiem to co czytam i dostrzegam analogię w mojej osobistej strefie fizycznej. Jestem zachwycona. Pani Aniu bardzo dziękuję, że Pani jest.
Nie udzielam odpowiedzi za Annę Architekturę, pozwalam sobie dodać jedynie moje własne spostrzeżenia:
Cokolwiek się dzieje na zewnątrz wynika to z naszych wnętrz. Jeśli z obliczeń to z sumy potencjałów całej ludzkości. Jako w niebie tak i na ziemi (jak wewnątrz tak i na zewnątrz)
Nie ma znaczenia przynależność geopolityczna. Jeśli znikną granice, nie będzie wojen o nie. Polska, jeśli miałaby przestać istnieć, to pod względem nazwy państwa i kresek na mapie. Jakie to ma przełożenie na nasze Serca? I czy w ogóle potrzebny kolejny ogromny podział? Do którego tak mocno przyrosnęliśmy, że sama myśl o zmianie napawa lękiem.
Dopóki jakikolwiek lęk będzie się unosił z nas, będzie możliwość wykorzystania go do zastraszania.
A jeśli będzie wojna, to co z tego? Ważne, żeby nie było tych, którzy podejmą broń.
I kim jest, lub będzie ten, który zadecyduje co mamy robić i myśleć? I do kogo strzelać bo znalazł się po drugiej stronie umownej kreski
Rzeczywiście nie o to pytałam. Co we mnie to wiem. Pytam o przestrzenie. Nie tworzę podziałów. A różnice kulturowe są super. Dzięki nim poznajemy coś innego . Też ciekawego. Żyje tu i teraz. Doświadczam życia. Nie mieszkam na chmurze.
Uwielbiam jak unoszę moją ziemię aż do chmur🙂 Stamtąd lepiej widać samą siebie. Życiem jestem, nie mam potrzeby doświadczać.
Ale to we mnie tak, nikt nie musi naśladować, ani zgadzać się . Anna w Raporcie poprosiła o nasze przemyślenia w związku ze zmianami, i treścią którą tam poruszyła.
Tu i teraz nie jest obwarowane granicami ani
grawitacją. Przestrzeń jest zbiorem Wszystkiego i stąd moja odpowiedź.
Nie chciałam urazić ani wzbudzić złośliwości.
Klony CZŁOWIEKA- ludzie, o tych nie mówimy. To Twary z zaburzoną harmonią podobnie jak ich stworca – stwórca tego świata, w kim PRAWDY nie ma od początku.
CZŁOWIEK- liczba pojedyncza, liczba mnoga występująca tylko w tym świecie iluzji w świecie podziałów –
CZŁOWIEKI.
Istoty Zrodzone z Ducha i Wody/ z Żyjącej Energii Uniwersalnej, z Informacji – DOBREJ NOWINY – JA JESTEM ŻYCIEM, z Harmonii YinYan, Harmoni jednoczesnego DAWANIA I BRANIA. PEŁNIA Z CZŁOWIEKA WYCHODZI(DAWANIE) I PELNIA DO NIEGO WRACA(BRANIE), bo tak porusza sie ta ENERGIA ŻYJĄCA I OŻYWIAJĄCA JAK W TORUSIE, JAK KREW W SERCU, JAK ENERGIA W MITOCHONDRIACH. CZŁOWIEKI SĄ tą ENERGIĄ NA WSZYSTKICH HARMONICZNYCH JEJ POZIOMACH, TZW. GĘSTOŚCIACH, zarówno wewnątrz i na zewnątrz ciała. Ucieleśniony CZŁOWIEK POSIADAJĄC WOLNĄ WOLĘ JEST WOLNY. JEST KRÓLEM SWEGO KRÓLESTWA, BIERZE TO CO DAJE. JEŚLI OBOK NIEGO STOI INNY CZŁOWIEK, RÓWNIEŻ KRÓL SWOJEGO KRÓLESTWA, LECZ OSZUKANY – ORZEŁ KTORY JEST PRZEKONANY ŻE JEST KURĄ, BO KWOKA GO WYCHOWAŁA, BÓG/BO TYM JEST ŻYJĄCĄ ENERGIA/WCIELONY, KTOREGO OD DZIECIĘCTWA PRZEKONUJĄ, ŻE JEST PROCHEM, BO WYCHOWAŁ SIE WŚRÓD KLONÓW, TOWARÓW BEZ SUMIENIA, ŚWIETNIE ZARABIAJĄCYCH MAMONĘ W TYM ŚWIECIE, JAKO WZORU BOGA-CTWA TO CO TAKI CZŁOWIEK SOBIE ROBI? WIDZI ILUZJĘ SIEBIE BUDUJE/ZASILA/JĄ WOKÓŁ SIEBIE. I SPRAWDZA MU SIE W TEJ ILUZJI TO O CZYM WSPOMNIAŁ DANIEL.
CZLOWIEK KTÓRY JUŻ ROZPOZNAŁ SWOJĄ BOSKA DOSKONAŁOŚĆ, UMARŁ DLA ILUZJI, POWSTAŁ Z MAR TEGO KŁAMSTWA ŻYJE JAK NAPISAŁA Anka.
Kiedy jest koniec tego świata iluzji dla CZŁOWIEKA? DOKŁADNIE TERAZ. W TEJ JEDYNIE ISTNIEJĄCEJ BEZCZASOWEJ WIECZNEJ CHWILI, W KTÓREJ ROZPOZNA PRAWDĘ- DOSKONAŁOŚĆ I PEŁNIĘ SWEJ ISTOTY. ZNIKA LĘK I OSĄDZANIE I POTĘPIANIE I GRANICE. TAK PRAWDA UZDRAWIA ŚLEPYCH OD URODZENIA
Moi drodzy…
A jak poradzić sobie z rozstaniem karmicznym, gdy się wie, że odejść trzeba, ale uczucia wciąż się tlą? Ilekroć chcę wybrać „dobrze” dla siebie (przestrzeń pokazuje, że powinnam z tej sytuacji zrezygnować) słyszę „kocham cię, poradzimy sobie razem” i… nie potrafię.
Kasiu, nie wiem co to jest rozstanie karmiczne, czy chodzi o tzw karmiczny związek i jego zakończenie?
Tak czy siak, na ile wiem, odpo_wiem. I są to lekkie opowieści mojej własnej treści, nie zobowiązują nikogo do kalkowania zachowań ani uznawana za jedyne możliwe i właściwe.
Pierwszym, i najważniejszym jest rozróżnienie, czy trwanie z kimś, chęć, pragnienie kontynuacji, z serca pochodzi, czy z umysłu. I odpowiednio, czym i skąd zachęta do odejścia.
Dużo się mówi o sercu, jako o tym, co analizuje, waży, wartościuje, ocenia co jest dla nas dobre a co nie jest, i z tego przynosi nam od- i podpowiedzi. A tymczasem, ono ZAWSZE postrzega z pozycji niewydzielającej z nas dobra i zła. Ono jest Miłością i w Miłości zanurzone. Widzi i czuje we WSZYSTKIM i KAŻDYM tylko Doskonałość. Umysł zaś przeciwstawia się temu i najczęściej staje w opozycji walcząc o swoją nadrzedną pozycję, czyli przymuszanie do podejmowania decyzji wyłącznie na podstawie logiki zeń płynącej. Do tego tworzy niezliczoną listę schorzeń, wampirów, narcyzów, borderlajnów, schizofreników, katów, ofiary, wewnętrzne dzieci, kontrolujacych wewnętrznych dorosłych, czy zwykłych oslów.
Serce – to na baaaaaardzo długi czas jedyne miejsce w nas umożliwiające trwanie w Miłości absolutnej, zezwalajacej, akceptującej, dlatego tak trudno pogodzić dwa przeciwstawne sobie wybory, z serca i z umysłu. Nadejdzie jednak czas, niektórym dany już teraz, że nawet i wśród nich żadnego podziału i rozdzialu nie będzie 🌞Wtedy, gdy umysł sercem czuć nauczy🌞
Kasiu, podpowiem, że „problem” jaki wytworzył umysł, relację nazwał karmiczną, cokolwiek wymyślił jeszcze…. w momencie odejścia, to Ty niesiesz ze sobą ten bagaż w następną przestrzeń. Umysł niczego nie zmienia wraz ze zmianą miejsca do marudzenia. To, co sobą zawierasz, myślami i odczuciami spójne winno być, nie wprowadzać zamętu i dylematów. Jeśli w Tym, którego masz obok, dostrzegać będziesz Doskonałość, wtedy decyzja o pójściu dalej będzie najczystszą. I jedyną prawdziwą. Relacje otrzymujemy w Darze, by siebie z łusek obierać, nie partnera. I nie będę ględzic o lustrze bo ono obraz za często wykrzywia więc mija się z prawdą. Widząc we wszystkim na co faktycznie zwracamy uważność, braki, możemy mieć pewność, że nie odbijają naszego braku a jedynie podkreślają jego obecność.
Jeśli potrafisz zachwycić się kwiatem na łące, w swej naturze doskonałym, nie przyjdzie Ci do głowy narzekać na źle dobrany kolor. Jesteś wtedy spójna z Doskonałością, umysł pozostaje obserwujący, i tak właśnie uczy się KOCHAĆ.
Moj wybranek notorycznie kłamie, potrafi kłamstwami brutalnie burzyć lekkość bo kłamstwa to Jego normalność, nie moja. Wiem, ponad jakąkolwiek wątpliwość, że kocham. Jego, nie czyny. Walki o prawdę więcej szkód przynosiły niż oczekiwaną wartość. Wiem również, że będąc, trwając w Miłości, po tym Ją rozpoznam, że oczekiwań mówienia prawdy nie będzie, oczekiwań wierności i odwzajemniania miłości, i wszelkich innych pozawijanych w złote papierki przekonań o doskonałym związku.
Doskonale zawsze będzie Doskonale jeśli zrozumiemy jak to postrzegać.
Póki co umysł nalega na wybory deklarujące pod spodem spokój, którego on, jako główny wichrzyciel i najszybciej się nudzący ofiarować nam nie jest w stanie. I to przełożenie mamy w skali makro chociażby w polityce i jej obietnicach.
Jeśli ktoś mówi, że serce kazało….. miej pewność, że kłamie. Serce bowiem to delikatność i lekkość przekazu, żadnego stamtąd przymusu, nakazu. I zachęty do walk, nawet o siebie, w Nim brak.
Czasami trzeba dac tej decyzji troche czasu, aby w nas dojrzała. Poobserwuj swoje odczucia, reakcje, mechanizmy, które Cię w tej relacji zatrzymują. Jak będziesz gotowa, to decyzja będzie naturalnym kolejnym krokiem w kierunku rozwoju. Możesz też iść na długi spacer do lasu (albo najlepiej wyjechać gdzieś sama na parę dni, jeśli masz możliwość) i z przestrzeni miłości do siebie, wyobraź sobie jak wyglądałoby Twoje życie bez tej relacji? Jak chcialabys żeby wyglądało Twoje zycie? Twoja codzienność, Twoja przestrzeń, gdzie i na co kierowalabys swóją energię, uwagę, jak spedzalabys czas, czym byłyby zajęte Twoje myśli? Czy bycie w tej relacji Cię w tym wspiera, czy wręcz przeciwnie? Z tej przestrzeni miłości do siebie i pragnienia własnego dobra i szczęścia podejmij decyzję.
Powodzenia ❤
Chciałam się z Wami podzielić co się u mnie wydarzyło. Ostatnio coraz bardziej widzę namacalne przykłady jak kreuje swój świat. Przeczytałam (nie wiem po co) artykuł jak kiedyś zaczadziły się młode dziewczyny, nawet czytając się popłakałam. Skierowałam tam mnóstwo uwagi i emocji. Dzisiaj w nocy śniło mi się że mam się obudzić, nie chciało mi się wstawać ale coś dalej mnie wybudzalo mówiło wstań. W końcu otworzyłam oczy i poczułam pieczenie, ciężko mi się oddychało. Zapaliłam światło a w pokojach było pełno dymu. Pobiegłam do dzieci i wybudzilam wszystkich, uciekliśmy o 1 w nocy. Oczy, gardło piekły nas ale jesteśmy cali. Dziękuję Ci Boże.
Ado, u mnie też mnóstwo niespodziewanych manifestacji. Masz rację, że własną energią tworzymy ten świat. Nawet nie wkładając dużych zasobów energii, wiele dzieje się od razu. I nie ma co tłumaczyć uparcie, że nie mamy wpływu na przestrzeń 🙂
To, co wydarzyło się u Ciebie w skali mikro, odbija w świecie w skali makro, gdzie ludzkość pokłada uwagę. Wojen nie będzie, jeśli w nas przestaniemy je toczyć. O cokolwiek.
Tym, którzy zechcą przeczytać, przypomnę o najpotężniejszej Mocy wydechu. W moim świecie czyni cudowności.
Jeśli wiemy, jaką możliwość posiadają algorytmy AI, ilekroć coś wyszukujemy w internecie, a coraz częściej już na podstawie rozmów z kimś obok – pojawia się mnóstwo reklam z obiektem dotyczącym wyszukiwania bądź rozmowy. Jeśli coś sztucznego potrafi podsuwać nam pod nos realizację myśli, to o ile potężniejszą jest Przestrzeń wszelakiej Obfitości? Też dostępnej na wyciągnięcie ręki, a w zasadzie na jeden wydech!
Wypowiadane słowa to wydech, obejmujący zawartość nas i doładowany częstotliwością dźwięku. A pod tym wszystkim najważniejsza jest intencja źródłowa, spójna ze Źródłem czyli niezawierająca ukrytego braku. A podkreślamy go prosząc czy życząc np zdrowia, bo pod spodem jest jego brak. Żaden zdrowy człowiek nie prosi o zdrowie, bogaty o bogactwo, mądry o Mądrość. Brakiem Miłości jest strach, więc analogicznie na nic są prośby o spokój, pokój i wolność, etc. Wdzięczność wystarczy, i lekka myśl z odczuwaniem jak JUŻ jest mając owe.
I, choć czasem trudno utrzymać sobą częstotliwość aktualnego już posiadania, to pomocną jest Pewność, że nic co niedoskonałe nie zawiera się w Doskonałości. I w Prawdzie o tym trwać i w obrazie. Wy_OBRAZ_ać🙂
Dodatkowo i obowiązkowo, wybór ze skarbca Przestrzeni Obfitości, nie może zawierać roszczeniowości ani ograniczeń miejsca, czasu i jakości.
Banalne przykłady z ostatniej chwili:
1. Rozmawiałam z synem, że miło by bylo, gdyby w aktualnym zimnym czasie, mój pies, przeuparta akita, zmienił nawyki i przytulał się jak kot, ogrzewając. I od 2 dni dokładnie tak robi, włażąc w dzień i w nocy do mojego łóżka!
Tutaj dodam, że wypada mieć bacznie na wypowiadane życzenie 🙂Bo teraz oprócz dodatkowego ciepła w mroźną pogodę mam również niewygodę😄
2. Podpowiadałam mamie sposób na rozwiązanie Jej zmęczenia podczas przygotowywania rodzinnych obiadów…. I po kilku dniach dokładnie wedle moich słów, siostra (nie mamy kontaktu od kilku lat) zaproponowała owe zmiany, i natychmiast je wdrożyła.
3. Robiąc porządki pomyślałam krótko, że czas na nową pralkę, bo dotychczasowa wg moich obserwacji słabo wypłukuje. Od tygodnia jestem posiadaczką nowej🙂 Wypełniłam „przypadkowo” podrzuconą mi na maila ankietę dotyczącą lokalnej społeczności gdzie do wygrania był bon na £500. Jak się okazało można było wydać tylko na sprzęt agd.
4. Nie zdążyłam na czas zapłacić rachunku za prąd a jakimś cudem wpłynęła płatność, i została zaksięgowana na potrójnie wymaganą kwotę, nie wiadomo jak i skąd.
I przykłady mogę mnożyć, wagi większej lub mniejszej. Kiedy uchwyciłam te cuda, postanowiłam wyłuskać czynnik który jest sprawczy. Najważniejszy jest zatem wydech, intencja, brak oczekiwań, i dosłownie ta jedna chwila wypowiedzenia, bezwysiłkowo, i natychmiastowe zapomnienie, bez rozciągania w czasie, wielokrotnych rozmyślań, i paplania o tym.
Wydech wypełnia naszą przestrzeń tym, co w nas. W taki sposób wnętrze czynimy uzewnętrznionym. Kreujemy Niebo na ziemi. Warto więc przed wydychaniem zadbać o to, by to co sobą zawieramy było Piękne.
Ty, Ty, Ty, i ja, jesteśmy potomkami „Szefa szefów”, „Króla królów”, „Wszystkim wszystkiego”, Doskonałości doskonałego” – Po co tu jesteś, i w jakiś sposób objawisz – zadecyduj! Bez rozdzielania na duchowe i ziemskie oddzielone od siebie kilometrami przekonań.
Dziękuję za Twój piękny wpis, ten i poprzedni, często czuję, że coś poruszacie w środku. Duży chaos ostatnio wokół mnie, mam ochotę sprzątać, wyrzucać, sprzedawać dalej albo oddawać. Co do sytuacji wyżej ja od zawsze wierze w swojego anioła. W młodości zachowywałam się bardzo ryzykownie, buntowałam się ale zawsze gdy wychodziłam z opresji wiedziałam że przyszedł mi pomoc. Myślę że to on wczoraj mnie obudził.
Cudowne, że się z nami podzieliłaś swoją historią 🌞
Na początku był chaos…. z niego wyłoniona została Doskonałość. Jesteś na wspaniałej ścieżce Ado 🌞To, czego się pozbywasz pokazuje powrót do uporządkowania wewnątrz. Bo najpierw tam miało początek żeby ukazać na zewnątrz.
A wiesz, że mi też zawsze towarzyszyła cudowna Obecność? Nie nazwę tego nawet aniolem, ani stróżem, po prostu Miłość.
Gdyby to był stróż, pilnowałby czegoś lub kogoś a to zaprzeczałoby temu, żeśmy Doskonali, a inni wystarczająco wpajali nam słabość i malość niezwykle skutecznie🙂
Już jako dziecko miałam tyle „nieszczęśliwych” wypadków, że nie można nazwać tego inaczej jak cudem, gdyż wychodziłam zawsze w całości. Więc były to szczęśliwe wypadki🙂 Był też czas, kiedy bezmyślnie starałam się własne życie zakończyć a To wielkie w odczuciu coś uparcie nie pozwalało. I wiem, jak to jest być w jednym miejscu z najczarniejszym z czarnych i z najbielszym jednocześnie.
Za dużo się rozpisuję tutaj, nie wszystkim się to podoba, więc tym razem zaniecham wyliczeń przykładów. Prawda nie potrzebuje obrońcy czyż nie?
Najwyższa Istota DOSKONAŁA, KTÓRĄ JEST CZŁOWIEK W NAJWYŻSZYM, PONAD ZMYSŁOWYM WYMIARZE TAK MÓWI W NAS. KIEDY UMYSŁ TEGO NIE ZAGLUSZA PROWADZI CZŁOWIEKA DOSKONALE.
Tak. Kiedyś dzieci trudno było zagonić do domu. Cale godziny spedzały na dworze bawiąc się w wymyślone przez siebie zabawy bez towarzystwa rodziców/kiedyś rodzice nie bali się o dzieci/ często tzw. niebezpieczne. Brak lęku u rodziców, i wrodzony brak lęku u dzieci(„bądźcie jak dzieci”- mowił Jezus) SPRAWIAŁ, ŻE NIE MATERIALIZOWAŁY SIĘ NIESZCZĘŚLIWE WYPADKI i z przeróznych „opresjii” wychodzilismy bez szwanku, obronną ręką, cudem.
Tzw. choroby/teraz wiemy, że to naturalne procesy biologiczne/należało odbyć, wyleżeć, przegorączkować i rodzice to wiedzieli/faza gorąca to proces regeneracji, odbudowy, naprawy/. Nie panikowali, bo gorączka.
Kiedy zaczęło się dmuchanie na zimne, i „dbanie” o zdrowie wszystko sie posypało/to wszysko wynikało z obaw, lęków najpierw zasiewanych w umysłach potem materializujacych się i wywolujacych strach- falszywe przekonanie o swej niedoskonałości i zbawiennej mędy cynie.
Janie, Twoje trafne odkłamywanie ukrytych znaczeń bardzo mnie porusza. Dzisiaj rozbawiła do łez mędy cyna 😄
Jestem Ci wdzięczna za każdy komentarz tutaj, i proszę o więcej, by więcej było serca poruszeń i wzruszeń. Z Prawd pisanych Twoimi słowami i na nowo odkrywanymi znaczeniami.
Zapewne wiesz, że kod który stosujesz w swoich zapisach wnosi o wiele więcej niż można odczytać oczyma. To tak jak Anna zaznacza, że Jej Raporty trzeba czytać sercem
U mnie było inaczej, ja spędzałam dnie na podwórku ale babcia z którą mieszkałam była pełna lęków, u mojej mamy były początki. Straszyła mnie od małego piekłem, duchami, czasem karała mnie udajac że nie zyje, czasem biła ze strachu. Na wycieczkę nie pojechałam jako jedyna w klasie bo coś się stanie. Wieczorem nie jedź, w deszczu nie jedź, boli cię brzuch o jezuu jestes taka chorowita, to na pewno coś poważnego. Buntowałam się przed ciągłym straszeniem i zamykaniem mi możliwości. Bardzo chciałam wyrwać się ale ten ich lęk był jak niewidzialne więzy. U mojej mamy się nasila na starość. A i ja zaczęłam go mieć w stosunku do moich dzieci. Od 14 roku zycia piłam, włoczylam się, próbowałam narkotykow, szalałam na dyskotekach, biłam sie, uciekałam. Babcia, mama, ciocie wróżyli mi najgorsze…..kiedyś wracałam w nocy przez las i znalazłam się w bardzo niebezpiecznej sytuacji …..ale był tam też anioł, gdy pracowałam był napad- ja byłam głównym kasjerem. Zawsze czułam że otrzymałam opiekę gdy jej potrzebowałam a było tych sytuacji całkiem sporo. Jak ostatnio czytałam wasze wpisy to mnie tknęło, ja bardzo kocham moją babcię i mamę i jestem im wdzięczna bo wychowały mnie jak umiały. to wszystko sprawiło też, że jestem bardzo silna osoba, potrafię się podnieść i nie poddaje się łatwo. Wszystko to miało się wydarzyc bo może mogę uwolnić te rodzinne lęki miłością.
Ado, Twoje zapewnienie, z zawartą tam wdzięcznością, za to że Mama i Babcia wychowały jak umiały, że Je kochasz obie, już wprowadziło uwolnienie. Nie trzeba wyczekiwać efektów tego cudu bo i tak są nieodwoływalne.
To nie Ty miałaś dostrzec wzorce tylko Mama z Babcią. Ty byłaś/jesteś kanwą na której One tkajac własne lęki mogły zobaczyć cały obraz (nabytej nędzy i rozpaczy) i namalować w nowych barwach. I powtórzę jeszcze raz, bo teraz dotyczy to Ciebie:
Jak wielką świadomością jest ta, która poprzez odgrywaną nieswiadomość potrafi obudzić w innych Doskonałość🌞
Dlatego Twoje życie miało tyle zadrapań, bo któż jak nie Ty, byłby w stanie unieść 🌞
Dbaj o swoje Dzieci najpiękniej Mądrze🌞Pozwalaj Im być sobą a nie drugą Tobą
Turbo rak to przypadek w mojej rodzinie. Po szczepionce 4 dawce. Inni z rodziny przyjęli po 2 nie wygląda by wpłynęło to na nich w znaczący sposób. Ci którzy się nie szczepili mają się dobrze. Mówię o osobach z najbliższego otoczenia. Jest jeszcze coś. Gdzieś słyszałam nie pamiętam już gdzie że skutki przyjęcia 3 dawek zostały anulowane przez siły wyższe i dopiero przyjęcie 4 spowodowało skutki. Co by się zgadzało jeśli idzie o moją rodzinę. I jeszcze jedno. Są rzeczy których się nie da obiektyzowac i tak jest ze szczepionkami – to trucizna i tyle bez żadnych ale.
Każdemu wedle jego wairy jest dane i urzeczywistnia się.
Nie ma sensu się sprzeczać ale dowodów pominąć się nie da, które wskazują na realność powyższego stwierdzenia.
Jako dziecko moja mama szczepiła mnie na wszystkie zalecane choroby, aż do ukończenia liceum, bo później sama o tym decydowałam. Aniu, jeśli uogólniasz, że to trucizna, z czym się zgadzam, to na mnie wpływu nie miała, ta olbrzymia dawka z dzieciństwa. Od tamtej pory żadnej nie brałam. I nie choruję, mam się wspaniale, nawet lat liczonych wedle kalendarza nikt mi aż tylu nie daje 🙂nie wkładam w to żadnego wysiłku, żadnych zabiegów, nic nie przyjmuję, na dziś żadnej już suplementacji nie potrzebuję. Moja siostra zaś, przyjęła 4 dawki aktualnie modnej. I skoro 4 miała być zabójczą, u Niej spowodowała ogromny przelom. Nie w zdrowiu ale w otwarciu się na Prawdę. Zaczęła dbać o własną duchowość, przemiany zachodzą BŁYSKAWICZNIE, u kobiety która była dotychczas twardą skalą w zderzeniu z tym co chociażby ja najbliższa mówiłam od kilkunastu już lat. Jest najjaśniej świecącą przemianą która obala jakąkolwiek definicję odnośnie konsekwencji, ilości i jakości owych dawek. Albo jest największą szczęściarą przyjęcia poczwórnego placebo, a przecież samo wstrzyknięcie zaprzecza, że intencja była bez strachu.
Aniu, jeśli siły wyższe mogłyby anulować cokolwiek to bardzo to „nie gra”, odnośnie wyższości wyższej niż my i więcej potrafiącej. Bo nikt za nas nic nie zrobi, ani nie zaprzeczy naszym wyborom podejmowanym z wolnej woli otrzymanej w darze. Choć są i tacy którzy temu zaprzeczają że owy dar posiadamy🙂. To wszystko jest cienkim papierkiem, może bez gówna w środku ale nim nasmarowanym, by usprawiedliwiać wybór okrzyknkęty przez większość bezmyślnie głupim i złym. Ludzie wymyślą wiele „chwalebnych” czynów sił wyższych by przykryć własny strach przed wyczytywaną wszędzie nieucbronną wizją śmierci „po”. I nawet ma to sens, i działa jak antidotum bo przecież każdemu wedle wiary jego🌞
Turbo-rak działa wspak. Wobec prawdy. Jest wymaganym kontrastem na ten czas. Inaczej nie zauważalibyśmy absurdów. Sam wydźwięk tej durnej nazwy ma coś wywołującego do urzeczywistniania się, więc wypada zaprzestać.
Nie bez powodu w każdym mieście tak liczne są teki do aplikacji zawartych w nich leków. Apteki.
Jezus mówi „kto będzie chciał ocalić swe życie/no przecież, ze działa pod wplywem strachu o jego utratę/ straci je. A kto straci je dla MEGO IMIENIA/dla JA JESTEM PRAWDĄ, DOSKONAŁOŚCIĄ jak OJCIEC MÓJ DOSKONAŁY JEST/ BĘDZIE ŻYŁ”.
Wszystkie pisma gdzie pisali aby się boga bać to manipulacje ktore zasiewały w CZŁOWIEKACH strach, który uczynił ich niewolnikami sprytnych upadłych którzy kłamią od samego początku.
Oblubienica to cielesność CZŁOWIEKA, na kościach, szkielecie zbudowana.
Diabeł to egoumysł. To nie instytucja.
Świat iluzji- wytwór strachu umyslu, wytwór grzechu, odstępstwa od PRAWDY jego stworcy – ARCHONTA=EGREGORA KONTRUKCJI ENERGETYCZNEJ Z ENERGII OSZUKANYCH CZŁOWIEKÓW
JAK JEZUS RAZ NA ZAWSZE WYKUPIŁ NAS Z TEJ FIKCJI?
https://youtu.be/YyGkL-psjv8?si=SlCp3EQOwzXsx1hP
Wykupił, a tak wielu nadal uparcie zaprzecza Życiu udając, że życie jest lepszym. I, że oni sami są kimś lepszym niż Ten, który na podobieństwo Swoje nas stworzył. I żeśmy równi. Więc skąd ta potrzeba sklejania świata po naszemu? Z kawałków na jakie w tym samym czasie je rwiemy. Skąd myśl, że lepiej zaplanujemy ten świat nie czyniąc go boskim a po naszemu, stojąc już tak długo w opozycji.
Janie, nie mam jak kontaktować się z Tobą inaczej niż tutaj, a mam ogromną prośbę, może masz jakiś zbiór, może zamierzać, wydać książkę? Z Twoimi komentarzami, wpisami, gdziekolwiek, bo marzy mi się w tym zaczytywanie, i kontemplacja owych myśli.
Żal, by nie mogly przetrwać pokoleń rozsypane na stronach.
Może ktoś potrafi z tych wszystkich Anny Raportów, z komentarzami, utworzyć zbiór Prawdziwej historii? Naszych wewnętrznych Przemian
Anka, kiedy czytam to co piszesz, wiem, że JUŻ JESTEŚMY SKONTAKTOWANI🤗. Wystarczy ta jedna chwila BYCIA JEDNYM. A KTO SZUKA/MOTOREM JEST WEWNĘTRZNA TĘSKNOTA DO TEGO CO GDZIEŚ GŁĘBOKO I CICHUTKO BEZ KRZYKLIWEGO NARZUCANIA SIĘ PATRZY I CZEKA NA ZAUWAŻENIE/ PRAWDY TEN ZNAJDUJE. POTEM JUŻ NIE CHCESZ NIC INNEGO.
Dzięki ArchAniu. BochodzioodnaleziwenieSiebietozsamegozjedynieGODnymwSobie,aniewgąszczupismifilmikówczyinternetowychstron.
By wyjść poza stare, znane nakreślone ramy co widać powyżej-algorytm nie wytrzymał WOLNOŚCI CZŁOWIEKA. Robi się to myśleniem i zachowaniem spontsnicznym nieprzewidywalnym i pełnym WIARY W DOSKONAŁOŚĆ MIŁOŚCI W NAS DZIECI TEJ DOSKONALOSCI.
Kalectwo i śmierć po szczepionkach są faktem a nie subiektywnym odczuciem. Tak jak pedofilia powszechna wśród elit. Ja się tym nie przejmuję ani nie negatywizuje bo po pierwsze ani to nie jest moja wina ani nie mam z tym nic wspólnego a jeśli chodzi o szczepienia zdaje się że każdy ma wolna wolę. Jeśli chodzi o rzekoma interwencję sił wyższych to usłyszałam o tym na jakimś wiarygodnym kanale(jeśli takowe w ogóle istnieja) I tylko powtarzam co słyszałam nie mam na ten temat zdania. Ja się nie szczepiłam więc mnie to nie dotyczy. To pięknie że Pani nie ma żadnych objawów po szczepionkach w dzieciństwie nie każdy ma tyle szczęścia i to też są fakty. Doskonale wiem że sami jesteśmy kreatorami co nie znaczy że mamy nie widzieć zła; wszystko zależy od tego czy nadamy mu mocy swoją nieswiadoma kreacja na szczęście moc kreacji najbardziej przebudzonych jest większa niż zakusy elit wszystkie ich wysiłki odbijają się bezsilnie nie znajdując już obecnie oparcia energetycznego koniecznego do ich realizacji.
Jeśli choć jeden przypadek raka udało się uzdrowić, można każdy inny. Jeśli konsekwencje szczepień udało się anulować, można anulować wszystko.
Ciekawe, że bezwzgledną wiarą otaczać potrafimy działania energetycznie (jeśli nie ma innych dowodów oprócz efektu placebo – czyli wedle wiary się zadziało) wierzymy, że można cofać natarczywość i szkodliwość pasożytniczych bytow, usuwać implanty, podczepy, kasować pamięć np kosmicznych uprowadzeń i eksperymentów oraz ich skutki, zamykać klątwy itd a z fizycznością już sobie nie radzimy aż tak dobrze.
I nie zależy to od szczęścia czy nieszczęścia.
Nie usprawiedliwiam czynów tych, którzy ludzkości szkodzą, zauważam jednak zupełne inne intencje niżeli celową szkodliwość. I mam inna perspektywę, wytłumaczenie wedle mojego rozumienia rzeczy jakimi są.
Zawsze tak ochoczo stawiamy naszą wolną wolę nad wolą innych. A przecież ci „ciemni” mają swoje wybory, nie muszą być zgodne z naszymi. Więc ten opluwany za niesprawiedliwość Bóg, po czyjej stronie ma stanąć? Jeśli kocha bezwarunkowo, i będącego, trwającego z Nim i przy Nim, i tego marnotrawnego, a nawet tego zwróconego przeciwko.
Na dziś nie ośmielę się oskarżać nikogo, i oceniać wyższości woli jednego nad drugim. Wiem też, że zajadłość w ferowaniu wyroków i oczekiwania na druzgocące kary, tych którzy uznali siebie przebudzonymi – zatacza szerokie okręgi nawet na tym Forum bedących. Dopóki będziemy oczekiwać sprawiedliwości wątpliwej jakości, sprowadzającej na innych cierpienie (oko za oko) to realia tego świata i jego przyszłość nie będzie świetlana.
Żeby była jasność i w tym temacie, dzieci molestowanie są często i gęsto pod naszym nosem, przez kochających rodziców, ciocie, wujków, babcie czy dziadków, i zdecydowanie nie należą oni do elit, zwłaszcza moralnie.
Zdarzyło się kiedyś, że przepracowałam dzień jeden u zakonnic, w domu pomocy dla niepełnosprawnych dzieci. Każdy, kto choć raz spotkal takie dziecko, wie że jest w nim coś nieuchwytnego do zebrania w słowa, jakaś cudowna moc, która wyziera z oczu, spod spodu takiego czasem makabrycznie zmaltretowanego ciałka. Podobnie jak wśród psychicznie chorych drzemie olbrzymia i niepojęta siła. Był w tym domu chłopczyk na wózku inwalidzkim, którego nikt nie lubił karmić bo był uznany agresywnym, więc mi, nowej, polecili to zadanie. Byłam wtedy tak odważna, uważna i rozważna, że każde to słowo straciło wartość swojej definicji, w momencie gdy wkładałam Mu łyżeczkę du ust, Jego rączka nagle, z niewyobrażalną siłą, uderzyła mnie w twarz, nie wiedziałam nawet dlaczego głowa nie odpadła od tułowia, taki był ból. Nigdy wcześniej nie wirowaly mi przed oczami wszelkie konstelacje naraz wraz z niekontrolowanym potokiem łez. Nie wróciłam tam więcej, nie ze strachu, ale z braku umiejętności zniesienia tych wszystkich dziecięcych makabryczności. Bo były tam dzieci okrutnie maltretowane, te, które się totalnie odrzuca a na śmietnik wyrzucić nie można. Całą noc płakałam wtedy z braku zgody, i z niezrozumienia. Bo było tam jedno dzieciątko, kilkumiesięczne niemowlę, poprzypalane papierosami, z wydlubanymi oczkami, zmaltretowanego tak, że karmione sondą. I tego nie uniosłam (nie cierpiało tak przez elity ciemnych a brutalne czyny ojca)
Nadszedl czas, że zrozumiałam, choć nie wiem ile dzisiaj ponownie bym zniosła.
To, co wyrosło ze zrozumienia, odnośnie niepełnosprawności, tej szeroko pojętej, jako wrodzonej, i nabytej jakkolwiek przez wypadki lub medyczne sprawki, fizycznej, umysłowej czy psychicznej – w moim pojmowaniu jest to niepełno _SPRAWCZOŚĆ.
Jeśli wyobrazimy sobie dziecko, które pamiętające, i aktywnie korzystające z olbrzymich mocy, z całości boskiego potencjału, w zderzeniu z tymi, którzy mają tylko milimetr – światu swawolnie pokaże na ile jest SPRAWCZE, ile znieść, wykonać i uczynić może, co wówczas się stanie? Nie będzie w tym słabo kompatybilnym świecie uznane za wybryk natury? Nie stanie się obiektem badań i eksperymentów? Bo przecież są na tym świecie znajome przypadki, kiedy umysł tzw naukowy nie był w stanie pojąć cudów i możliwości nielicznych dziś ludzi.
Więc często tak się dzieje, że potężną świadomość trzeba zamknąć w ograniczonym ciele lub psychice (przecież większości z nas dotyczy ograniczony potencjał umysłu) I nie po to by doświadczać cierpienia ale żeby ujarzmić aż tak wielką MOC! Teraz, w czasie aktualnych przemian, gdy kompatybilność ludzkości dorasta Doskonałości, zasłony pękają. I to jest powód do radości a nie trzymania starych przekonań.
Lata temu Einstein mówił, że jakiekolwiek ograniczenie, fizyczne, czy duchowe, wszystkie niezrozumiałe zbiegi okoliczności do tego prowadzące, to sposób Boga na pozostanie anonimowym. A czemu miałby i chciałby pozostać anonimowym? Bo wie, że bardzo łatwo manewrować i manipulować dowodami, tak jak i nami, a my mamy sami dojrzeć do zrozumienia kim jesteśmy, tak jak sami zdecydowaliśmy zapomnieć.
Jeśli Mądrość nie przecedzi się przez nas i nie osadzi w każdym atomie, bez względu na otaczającą nas rzeczywistość, będziemy zawsze skłonni podążać za tymi, którzy zaoferują więcej, i w naszym rozumowaniu lepiej. Dlatego zostawiamy tak łatwo tych, których kochamy, bo zawiedli, zmienili się, bo powstały problemy. Nie umiemy trwać w miłości bez względu na zmieniającą się jej formę.
Wiem, wiem, wiem, jak to jest rozdzielać duchowość od codzienności, i dziwnym trafem zawsze na dowód są wyliczanki ludzkich niegodziwosci. A przecież nie tylko ci światłli kreują, ci którzy od nich na chwilę odstępują, również!
A gdybyśmy tak mówili, potwierdzali, z jaką lekkością udaje się te dwie przestrzenie łączyć w jedną? Bo nawet to rozdzielnie, na górę i dół, jest falszem. Przestrzeń jest Jednością.
Te linie, o których mówi Anna, to jedna nieskończona prosta! Sami ją rozwarstwiamy. A później lamentujemy, że wskoczyć na prostą nie umiemy.
„Znam twoje czyny, że ani zimny, ani gorący nie jesteś.
Obyś był zimny albo gorący!
A tak, skoro jesteś letni
i ani gorący, ani zimny,
chcę cię wyrzucić z mych ust”
Dla CZŁOWIEKA Nazywanie nieokreślonych stanów kwantowych jakie przyjmuje materia pod wyłącznym wpływem uważności konkretnego obserwatora, która tylko dla tego obserwatora „staje się okreslona” FAKTAMI, na których umysłowi budują naukową fikcję – FALSZYWY ŚWIATOPOGLĄD O TYM CZYM JEST ŻYCIE to paplanie. ZWYKŁY WYBÓR JAKIEJŚ OPCJI Z NIESKOŃCZONEJ ICH ILOŚCI w fikcji- SZEROKA DROGA, KTORA WIEDZIE KU ZATRACENIU. A ŻYWA, ŻYJĄCA PRAWDA JEST JEDNA I JEDYNA – WĄSKA ŚCIEZKA
Moim wyborem jest ta wąska, wąziutka, przez której przeciskanie pozornie może „ranić”. Ale to, co na tej ścieżce chropowate, kolczaste, jak pumeks zdrapuje ze mnie obumarłe.
Im jaśniej płoną mosty za tobą, tym jaśniejsza jest droga przed tobą
Omar Khayyam
Jeśli chodzi o skutki zastosowania szczepionki to sprawa jest prosta. Trzeba się przyznać samemu przed sobą i wybaczyć sobie ten fakt, przeprosić siebie i opiekunów. To wystarczy. Nie znam tylko okresu czasu, po upływie którego informacja staje się nieaktualna.
Kiedyś odprogramowanie umysłu ze stereotypu bycia niewolnikiem/w sumie czegokolwiek z zewnatrz/ trwało 40 lat. 40 lat dymania po pustyni/czyli bez zewnętrznych bodźcòw/, do wymarcia osób nieuleczalnie przekonanych o swym niewolnictwie i niegodziwosci włącznie, aby narodzili się nowi z nieskalanym jeszcze umysłem.
Jezusowi zajęło to 40 dni. Mimo iż wiedział KIM JEST oczyszczanie bylo konieczne bowiem przebywał w ciele, którego reakcje na bicie go przez nauczyciela w szkole, kiedy byl dzieckiem powodowało natychmiastową smierć nauczyciela, oraz nawet tych, którzy mu źle życzyli.
A teraz, kiedy owe dni są skrócone/czas postrzegany umysłem potrzebny do urzeczywistnienia / to może 40 godzin, 40 minut, 40 sekund. A może wg słowiańskiej rachuby czasu 40 mgnień?
W przypadku CZŁOWIEKA kobiety lub mężczyzny chodzi o zjednoczenie jej/jego ciała i umysłu. W bezczasowej chwili „TERAZ” ciało i umysł SĄ JEDNYM, bo z JEDNEGO DUCHA powstały, lecz uświadamianie w Sobie TEGO(w każdej najmniejszej cząstce PEŁNI, w każdej komórce) Umysł widzi jako proces rozciągnięty w czasie i ciało tak to odczuwa. Uświadamianie w Sobie Tego możliwe JEST tylko wtedy, kiedy JUŻ w bezczasowej chwili „TERAZ” JEST to wewnętrzne przekonanie w DUCHU, czyli WIARA, że tak JUŻ JEST, co pokazał i zagwarantował NAM Jezus. Tak to pociąga NAS Ojciec do stania się SYNEM.
Fraktal niżej dzieje się wtedy to samo co we fraktalu wyższym: znajduje Sobie mężczyzna/odpowiednik DUCHA, a to podobieństwo do przekonania w DUCHU/ kobietę i razem stanowią JEDNO CIAŁO( tej HARMONII odpowiada HARMONIA we fraktalach wyższych i najwyższych. Tak BÓG=HARMONIA ŻYCIA wspiera=staje się JEDNYM z CIAŁAMI, DUSZAMI połączonymi MIŁOŚCIĄ w JEDYNYM ŻYJĄCYM DUCHU.
NIE MA TAKIEJ ZIEMSKIEJ SIŁY-SYSTEMOWEGO NAKAZANIA, STRASZENIA KTÓRA BY MOGŁA WYGRAĆ Z MIŁOŚCIĄ. CO MOŻEMY ZROBIĆ NAJPROŚCIEJ TO KOCHAĆ SIEBIE, WTEDY POJAWI SIĘ W TYM ŚWIECIE KOCHAJĄCE DOPEŁNIENIE- ON DO NIEJ, ONA DO NIEGO. NIE ZMARNUJCIE TEGO JAKIMIŚ KALKULACJAMI, INTERCYZAMI. TYLKO ODDAJĄC SIEBIE W PEŁNI MIŁOŚCI A DOPEŁNIENIU SIEBIE W CAŁOŚCI BEZ RESZTY, WSZYSTKO, TAK JAK WDOWA SWÓJ OSTATNI GROSZ.
To cytat z tego raportu:
„Okazuje się, że gdy człowiek na planie fizycznym funkcjonuje w sposób niezgodny z własną energetyką, to nawet gdy działa zgodnie z własną strategią i autorytetem decyzyjnym (patrz profil psychologiczno-energetyczny), to gros jego energii idzie na przeciwstawienie się temu, co nie jest zgodne z potrzebami ciała fizycznego. To z kolei powoduje spadek energii ogólnej, „rozszczelnienie” aury, nieprawidłowe funkcjonowanie własnego systemu nerwowo-energetycznego (który jest w pomieszaniu i jednocześnie osłabieniu). Przez to wpuszcza do energetycznej przestrzeni to, co nie służy. To w konsekwencji powoduje złe samopoczucie, dolegliwości na poziomie fizycznym, poczucie niemocy i nieustanne „oczyszczanie się”. Czyli walkę z „zagrażającym” otoczeniem i błędne koło.
Zestrojenie ciała i umysłu powoduje natomiast, że cała energia może pozostać w obrębie aury, czyniąc ją mocną i nieprzepuszczalną dla energii (czynników) niesprzyjających. Ma to przełożenie na zdrowie/samopoczucie fizyczne oraz poziom sprawczości. Z tego powodu tak ważna jest wiedza na temat kompatybilnych z człowiekiem przestrzeni oraz sprzyjającego sposobu funkcjonowania w tej przestrzeni (patrz zaawansowany profil „Synchronizacja wcielenia i przebudzona świadomość”).”
Co oznacza, że JEDYNA PRAWDZIWA, „własna energetyka CZŁOWIEKA” to bezwarumkowa, bezgraniczna, Boska MIŁOŚĆ.
Pani Anno.Co znaczą te białe wykresy w odczytach Schumanna?
Aktualnie ma miejsce rekonfiguracja pól energetycznych u ludzi do nowej, wyższej częstotliwości. Jesteśmy w procesie synchronizacji ciała, duszy i umysłu. W przyszłym roku zaowocuje to uruchomieniem ukrytych (w tym u części ekstrasensorycznych) możliwości u wielu ludzi. Dodatkowo zeszły też z Przestrzeni nowe kody aktywujące współpracę kolektywną pomimo różnic. Naprawdę dużo się działo od 04.12.
U tych ludzi, którzy jeszcze nie wibrują Prawdą, w tych dniach mogło pojawić się dużo chaosu, złości pomieszanego z lękiem, nawet zaciętości. Natomiast ludzie będący już na ścieżce Prawdy mogli doświadczać sporej lekkości, inspiracji, chęci do działania – ale jednocześnie w okresach pomiędzy – zwiększonej potrzeby snu.
To tak skrótowo. Z miłością. Anna
Chciałabym się podzielić informacją jak proces rozwoju u mnie przebiega, a jednocześnie powiedzieć do wszystkich nie poddawajcie się. Z tego co obserwuje u ludzi na wyzszym poziomie rozwoju dobre zmiany przychodzą szybciej natomiast u mnie to trwało i trwało, aż w końcu małymi kroczkami zaczęły się dobre zmiany. W tamtym tyg zosłam doceniona w pracy, a gdy przyszła stresująca sytuacja nie poddałam się i nie załamałam przyjełam ją duzo spokojniej niż zwykle. Czuje się lepiej i staram się osoby z blikiego otoczenia pozytywnie motywować, a ciężkie chwile które przychodzą traktowć jako tzw. sprawdzam czyli, że uwolnienia są weryfikowane pozdrwaiam
Dzień dobry. Cóż, u mnie próby układu nerwowego od jakiegoś czasu są intensywne. Narzeczonej odnowiła się sezonowa depresja, badz dwubiegunowość, jest ona osoba wysoko wrażliwą i odkąd z nią jestem nie miała nawrotów. Nie ukrywam jest bardzo trudno,ciężki okres, dużo płaczu.
Mimo, że to ja jestem osobą która więcej interesuje się tematami energii i na bieżąco czytam raporty na tej stronie, natomiast ona zwykle bardziej twardo stąpa po ziemi i slucha tego co jej opowiadam, to ostatnio ona sama mowila mi że widziała kilka linii czasowych, poza tym ma regularne dejavu i bardzo realistyczne sny. Ogólnie jeśli chodzi o takie zjawiska miewa ich zdecydowanie więcej ode mnie. Ja po prostu staram się jej wyjaśniać to na podstawie tego co wyczytałem.
Jednak sam już się zastanawiam, kiedy jej słucham czy po prostu to nie były początki choroby.
Aczkolwiek, wierzę głęboko że to tylko okres przejściowy przed nowym, lepszym.
Być może to jej przyjdzie osiagnac zdolności ekstrasensoryczne, które przewijają się w raportach i komentarzach.
Krąży niezgodna z prawdą/ przynajmniej wśród części/informacja, że tam gdzie mieszkają uduchowieni żyje się lepiej . Wysłałam w przestrzeń chęć udania się w rejony popowodziowe. No i stało się. Po 30listopada nastąpiły takie zdarzenia, ze mogłam pojechać. Te 3 dni pobytu na tamtym terenie zostaną zapamiętane jako jedne z najpiękniejszych.. Spotkałam podobnych sobie,, choć okolica jest pełna smutku mieszkańcy dają radę i to właśnie oni są przykładem uduchowienia.To była podróż do wyższego wymiaru , po której trudno rozpocząć,codzienne zadania. Nie potwierdzam tych opinii , które usłyszałam. Na pewno tam przyjadę za jakiś czas, bo tej atmosfery się nie zapomina i serdeczności z jaką się spotkałam. To przezwycięży wszelakie trudy.
W uzupełnieniu do mojej poprzedniej wypowiedzi odnośnie serdeczności z jaką się spotkałam podczas tej podróży i przezwyciężenia wszelakich trudności dodaję. :
NIECH SIĘ TAK STANIE A WIĘC TAK JEST. DOKONAŁO SIĘ. NIECH SIĘ NIESIE I DOTRZE TAM GDZIE POWINNO.
Dotarłem do ściany.
Praktycznie każdy dzien z białymi wskazaniami na rezonansie Schumana to istna mordęga.
Czakry mnie bolą, czuje jak coś dziwnego siedzi mi na plecach(jakby fizycznie), a tematy z którymi mam problem mnie uwierają bardziej niż zwykle.
Już kompletnie nie wiem co mam robić.
Siemanko. Jak dla mnie to z tą scianą da się coś zrobić, czy to stan bez wyjścia? A może trochę jej poświęcić uwagi ?jeśli biała czy zielona czy w jakimś tam kolorze to można przemalować. Można wywiesić na niej np. obrazy zdjęcia kwiaty czy cokolwiek na niej przeorganizować wyremontować i zamiast wkręcać się za bardzo w rezonans przemienisz trochę swoją przestrzeń. Zależy o jakiej ścianie lub temacie mowa bo ścianę można też młotem zburzyć np. Za tydzień wstaniesz i stwierdzisz że Ci przeszło będziesz miał ciekawszą ścianę a rezonans jest bo jest ,jeśli nie wiesz co dalej robić to właśnie może musisz coś normalnie spokojnie porobić i odpuścić te kreski i wykresy. Jeśli nie wiesz co masz dalej robić to zobacz np.że już jednak coś wiesz, kiedy niewiedza staje się wiedzą to na tej np nowej czystej kartce papieru można zapisać cokolwiek nowego.Bywaj
Ja też stanęłam pod ścianą:( z każdej strony mur.
Gdy byliśmy dziećmi, nikt nas nie uczył, że gdy ktoś nas zdradzi, to otworzył przed nami drzwi do piękniejszego bycia i życia. Nauczyli nas rozpaczać.
Nikt nas nie uczył, że gdy umiera ktoś bliski (sercu), to mamy się cieszyć, że wrócił do Domu. Nauczyli nas smutku.
Nikt nas nie uczył, że gdy pojawia się problem natychmiast jest nań rozwiązanie. Nauczyli nas bezradności, zdenerwowania i niewary.
Nikt nas nie uczył, że gdy pojawia się niemoc, to tylko po to bym MOC okazała się w pełnej krasie, i została zauważona. Nauczyli nas załamywać się.
Nikt nas nie uczył, że gdy zmieniamy kanapę komfortu, to tylko po to by odświeżyć design i odkryć Doskonałość Wnętrza, zamiast skupienia na zew_otaczającym. Nauczyli nas histerii.
Nikt nas nie uczył, że gdy coś tracimy to zyskujemy Przestrzeń, a strata była pozorna. Nauczyli nas biadolenia.
Nikt nas nie uczył, że gdy ciało i umysł choruje, to właśnie przypomina sobie o Zdrowiu. Nauczyli nas leczyć.
Nimt nas nie uczył, że gdy ktoś nas okłamał, to tylko przypomniał, czym jest Prawda. Nauczyli nas osądu i nienawiści.
Nikt nas nie uczył, że gdy wszystko w życiu się zmienia, to znaczy, że wraca na właściwe tory stając się Zywym. Nauczyli nas strachu.
A gdyby tak uznać, że żadne ściany, mury i bariery nie istnieją? Bo żadne z nich nie zdoła powstrzymać Doskonałego nami i w nas? Zderzenie z tym iluzorycznym betonem to tylko chwila na zauważenie czegoś ważniejszego niż fałszywe obramowanie Wolności.
Nie musisz nic robić oprócz przeskoku. Zbuduj sobie wał z poduszek i majestatycznie symbolicznie przekrocz.
Stworzyliśmy z dziećmi tradycję wigilijną, gdzie na stole, oprócz ulubionych potraw stawialiśmy najładniejszy garnek. Każde z nas spisywało na kartkach zdarzenia, o ktorych chciało zapomnieć, strapienia męczące i nie znikające, dolegliwości, wszystkie męczące wspomnienia i myśli. Rzucaliśmy kartki do garnka i każdy z nas zapalał jakąś jej część własną zapalką. I dopiero później składaliśmy sobie życzenia. W zasadzie życzyliśmy tylko tego, czego życzenia przyjmujący sobie SAM zażyczył, by nikomu na siłę nie wciskać własnego chcenia i wiedzenia lepiej niż on. A dziś…. przysięgam, że żadne z nas nie pamięta ani jednej literki z tego co zapisał przez lata 🌞
To co dla nas wydaje się być działaniem w energii, umysł koduje również w materii, tam nie ma podziału na wyobraźnię i realizm..
Cztery ściany świata
Jonasz Kofta
Przed ścianą dźwięku stoją głusi
Modlą się do muzyki
Kiedy nie pragniesz, kiedy musisz
Lepiej być nikim
Przed ścianą płaczu stoją błazny
Śmieszą ich cieni własnych podrygi
A śmiech ich pusty, śmiech ich straszny
Lepiej być nikim
Przed ścianą światła stoją ślepi
I patrzą bez zmrużenia powiek
O tym co świeci wiedzą lepiej
Niż zwykły człowiek
Pod ścianą straceń stoi heros
Patrzy oprawcom w oczy
Pali ostatni swój papieros
Na skraju nocy
Jest świat ze ścian
Rosnących w górę
W nim traci wartość słowo
Ja stoję przed zwyczajnym murem
I walę w niego głową.
ALE JEST I RADOŚĆ O PORANKU
Jak dobrze wstać
Skoro świt
Jutrzenki blask
Duszkiem pić
Nim w górze tam
Skowronek zacznie tryl
Jak dobrze wcześnie wstać
Dla tych chwil
Gdy nie ma wad
Wspaniały piękny świat
Jak dobrze wcześnie wstać
Wiosną lat
Otrząsa się
Z rosy bez
Chcę w taki dzień
Znaleźć cię
Obiecał mi
Poranek szczęście dziś
I szczęście dziś
Musi przyjść
Nie zmąci mej
Radości żaden cień
Wschodzące słońce
Śmieje się
Co za dzień
Obiecuje nam ranek wszystko
Co chcemy mieć
Miłość ludziom
Deszcze listkom
Słowom sens
Budzimy się do życia
Naiwni tak
Tak jak czasami porankiem bywa
Piękny świat
Nadzieja i jutrzenka siostry dwie
Trzeba wiedzieć że są
Wierzyć w nie
Dzisiaj
Odnajdę
Odnajdę siebie samą
Dzisiaj
Na pewno wyjdę za mąż
Dzisiaj
Dzisiaj
Bo dzisiaj
Łaj di di di baj baj
Wstaje świt
Taki piękny to czas
Chce się żyć
I chce się wstać
Bo chce się żyć
Łaj di di di baj baj
Szkoda dnia
To czego pragniesz
Najgoręcej chcesz
To tylko może
W taki dzień
Zdarzyć się
Otrząsa się
Z rosy bez
Chcę w taki dzień
Znaleźć cię
Obiecał mi
Poranek szczęście dziś
I szczęście dziś
Musi przyjść
Nie zmąci mej
Radości żaden cień
Wschodzące słońce
Śmieje się
Co za dzień
Mam podobnie, u mnie mocny ucisk w głowie, ścisk karku i zawroty. Dziś jest ok, ale trzy poprzednie dni były trudne, tygodnie i miesiące również niełatwe, ale widocznie tam są blokady. Może to „porządkowanie świadome”, jeśli od czakry korony? Wcześniej nie wiązałam tych objawów z rezonansem, więc to było dość stresujące np. podczas jazdy autem. W starszych raportach doszukałam, że błędnie mogą być odebrane jako skutki zarazy, tak też było u mnie, ja akurat miałam teraz w przesilenie jesienne. Obecnie jestem spokojniejsza o siebie, z wiarą i wdzięcznością, że blokady się rozpuszczają. Zauważam również, że niektóre procesy, o których pisze Anna, zachodziły u mnie miesiąc wcześniej, o czym też niektórzy z Was pisali. Cierpliwie czekam na raport styczniowy, który ukoi trudy przesilenia zimowego 🙂 oraz na życzenia noworoczne. Dodam, że od roku streszczam sobie te raporty w zeszycie wdzięczności, natomiast od niedawna spisuję fragmenty komentarzy 🙂 Dziękuję za Wasze refleksje i odczucia. Piszcie co u Was, bo to są źródła poszukiwań, odkryć i inspiracji. Przytulam.
Ściana to stan bez wyjścia/jeszcze raz powtarzam BEZ WYJSCIA!taka iluzja w umyśle/do ktorego dochodzimy idąc w PRAWDZIE w DUCHU i CZYSTYM SERCU, CZYSTYCH INTENCJACH, kiedy CIAŁO pamięta jeszcze stare wzorce i egoumysł próbuje za tym po staremu nadążać aby zrozumieć i tym sterować. Na tym dorobili się piszacy książki typu Secret, Potęga Umysłu, „twórcy” metod odpinania, ustawień, etc. Czemu? Bo przyszło to z zewnątrz.Stan bez wyjścia w starym pojmowanuiu ISTOTY WSZECHRZECZY.
Nowy/stary, odwieczny i jedyny PRAWDZIWY/ stan pojmowania to DOSKONAŁA ISTOTA, KTORĄ JESTEŚ -BÓG, KTÓRY STAŁ SIĘ CIAŁEM – WIE CZEGO CI POTRZEBA ZANIM O TO POPROSISZ
To nie jeszcze nie ściana Piotr. Pisałem już kto przeszedł całą drogę i otworzył nam bramę i Swojego Ducha wlał w CZŁOWIEKÓW SERCA I DZIAŁA OD WEWNĄTRZ.
U mnie i we mnie jest spokojnie, pięknie. Ze zmian to tylko te o których pisałam wcześniej. Są tylko na lepsze, ekstatycznie zauważalne!
Mało tego, większość moich wewnętrznych odkryć, nawet tych nigdzie nieopisywanych, poruszana jest w wypowiedziach innych ludzi, niemal dosłownie! co oznacza, że sytuacja między nami indywidualnościami się ujednolica, i nie będzie już dualnych 😄 I lada moment warunek jakiejś tam krytycznej masy przeważy🙂Choć jeszcze miesiąc temu wątpiłam nie widząc roziskrzonej gromnie świadomości kolektywu. A telepatia aktywna dotychczas tylko z moją akitą🐕dziś już pięknie rozkwita.
Chciałam znaleźć odpowiedź dlaczego komuś jest ciężko, trudno, ledwie znośnie ale to byłaby moja odpowiedź, niedotycząca dyskomfortu innych.
Jedyne co mam do zaproponowania, to przyjęcie, ale takie z radością, jak na najdłużej wyczekiwanego gościa, i na pewno dana sytuacja przemieni się. Energie, którymi jesteśmy ładowani od dawna nie przychodzą by dokuczyć a skompilować. Nie dojdzie do tego jeśli kod natrafi na jakikolwiek opór. A oporem jest też brak zrozumienia głównej, odgórnej intencji. A jeśli jest opór, jest tarcie, nie ma poślizgu i nie wchodzimy w Nowe jak w masło. Więc boli, ciśnie i drze (mordę stare)
Jeśli porównujemy nasze stany z jakimkolwiek wykresem to poddajemy siebie nie temu kodowaniu które ma być czynne w nas na ten moment 🙂 Nie sztuką jest pozbywać się starego i nabywać je w nowym opakowaniu. A jeśli tylko tak potrafimy, bo bezpieczniej, to gmatwanina nie uporządkuje się.
Możemy przypomnieć sobie wszelkie sytuacje z życia, które wnosiły ze sobą zmiany, i uznać, że były zawsze najlepszą opcją jaka zaistniała. I okazać wdzięczność. Gdyby nie takie ścieżki, i każdy krok na niej, nie byłoby nas tu i teraz, i nie Takimi właśnie. Nie musimy kłaniać się innym, uznawać lepszymi i wyższymi w obojętnie jakich rankingach lepszości, bo jesteśmy, byliśmy i będziemy ZAWSZE DOSKONALI. A to w nas, co nie pamięta, niech sobie się trudzi i marudzi. My nie musimy🌞
Do Piotra: dociera do ściany, i zderza się z nią, ten, który szedł dotychczas na oślep lub za przewodnictwem innych, nie swoim. I to też jest piękne, bo jak ściana zrobi kuku, nie będziemy chcieli wracać do niej, i następnej również 🙂 Wiem, bo moja głowa waliła w mur bardzo długo, aż waleniem tym poukładała okablowanie tak, że scaliło się co poprzecinanie latami formowań nie w moim rozmiarze, i nie przeze mnie. Wykrzyczałam wówczas, że gdybym miała powtórzyć ten bolesny film, nie zawahalabym się w ani jednym detalu.
Katarzyno, napisałaś: „Piszcie co u Was, bo to są źródła poszukiwań, odkryć i inspiracji.” Nie masz nigdzie na zewnątrz i w nikim źródła tego, co Twoje. To, co odkrywasz, przez Ciebie samą wcześniej zakryte, to Twoje własne odpowiedzi wyklikane inną dłonią. Żeby odkryć odpowiedź, najpierw sobie wypada zadać pytanie. Nadejdzie moment, kiedy odpowiedzi zaczną się pojawiać przed pytaniami🌞A to już dziś jest Twoje zwycięstwo bez żmudnej i zbędnej walki. Jestem Ci wdzięczna, za cudowny komentarz wyżej 🌞
Poskładać SIEBIE Z CZĘŚCI to sZCZĘŚCIE, to DOSKONAŁOŚĆ, która integruje, harmonizuje wszystko, panuje nad demonami/nabytymi poprzez cyklicze powtarzanie błedu=○błędu oddzielenia – generujacego lęki, traumy, strach przed brakiem.- fałszywe przekonania.
https://youtu.be/LQRACpLL0Hk?si=7mnzDAuLJIENzLir
Dla Piotra.
Dziękuje za odpowiedzi.
Janku, ponawiamy prośbę abyś założył własnego bloga i nie spamowal tak u Ani na blogu. Szanujmy swoją przestrzeń. Dziękujemy.
Jana teksty mają olbrzymią moc przekazu. I Mądrość. Jeśli Anna uzna, że to spam, i że wpisy owe zaburzają Jej przestrzeń, sama o tym napisze. Wszak kiedy prosi się Annę o odpowiedź, zawsze odpowiada. A Prawda adwokatów nie potrzebuje.
Jeśli Jan spamuje, to ja również. Najlataiwej wszystkich wyrzucić, którzy zapisują swoje wątki, bo nieproszeni rozpraszają przestrzeń. Blog Anny to łącznik, Jej treści z naszymi, niejako dowód na porozumienie dla tych, którzy nie potrafią odczytywać za pomocą telepatii.
Czemu służy blog? To nie jest chyba tylko autobiografia. Każdy zapisujący-prowadzący ma w intencji liczny odzew. Tak myślę.
Postanowiłam odpisać na ten komentarz, bo napisałaś swoją prośbę w liczbie mnogiej nie określając w czyim imieniu jeszcze.
https://pl.wikipedia.org/wiki/Spam
Zdaje się ze w tym spamie chodzi o to że spamujacy upatruje własnych korzyści kosztem tych którym spam wysyła.
Tak to wielka korzyść z RADOŚCI, że jednak komuś słowa, ktore mówię coś otwierają, odblokowują.
Tu nic nie pozostanie takim jak znamy, a ta nieznana umyslem przestrzeń JEST JEDNOŚCIĄ
„Tak to wielka korzyść z RADOŚCI, że jednak komuś słowa, ktore mówię coś otwierają, odblokowują.”
I za to Janie Cię kocham i lubię 💓🍺
Zgadzam się z Tobą AnetoMir.
Myślę, że jest nas więcej, którzy myślą podobnie.
Dziewczęta, przecież nie musicie czytać wpisów których nie znosicie. Ile tutaj nas, tyle rodzajów uwielbienia lub niechęci.
Łatwiej omijać to, co niestrawne niż zabierać deser pozostałym.
Więcej luzu i tolerancji? Okazuje się że chęć ukrzyżowania Jezusa nadal głęboko wrośnięta w korzenie ludzkości.
Blog Anny powstał z Miłości. I nie dąży do podziałów! Ani w nikim nie podlewa nienawiści.
Wszelkie wpisy wprowadzania własnych porządków i zaleceń, zamiast dyspozycji Gospodarza, wydają się być spamem.. I nikomu nie nakazuję wyprowadzki.
Anna zaznaczyła, że komentarze podlegają autoryzacji i segregacji by utrzymywać jak najwyższą jakość, więc skoro gości tutaj Jana, to Jej decyzja jest ponad naszym chceniem i osądzeniem. To należy przyjąć z uszanowaniem.
AnetoMir, gdzie zgubiłaś swój mir? Emmo? I Ci, którzy w ciszy lajkują?
JAn pisz DALej, to były tylko ŻARty aNETyMIR.
Woda to nie tylko związek chemiczny kwasoRODu i wodoRODu/oksyGENu i hydroGENu/tlenu i wodoru. To ŻYJĄCA, ŻYWA istota/ŻYWIOŁ. Istota ucząca się i pamietająca.
Jest tym z czego składa się Nasza indywidualna i zbiorowa Przestrzeń/w tym zawiera się Nasze Ciało i to co na zewnątrz Naszego Ciała/. W ponad 80% Ciala Nasze skladają się z Wody, Istoty wrażliwej i zapamietujacej „ustawienia”/indoktrynację z dzieciństwa – to czego Nas nauczyli i tu wpis Anki w całości trzaby wstawić.
Emanując MIŁOŚCIĄ BEZWARUNKOWĄ /Chrystusową KASUJEMY ○-błędne ustawienia, zapisane w klastrach Wody, zamieniając JĄ NA WODĘ ŻYWĄ.
Pamięć Wody resetuje się oczyszczając Przestrzeń również kiedy Żyjąca Matka Natura dzięki POGODZIE/AŁRA/ Woda jest jednocześnie w 3 widzialnych zmyslami stanach: stalym/snieg,lód, ciekłym i gazowym/mgła,opar. To tzw. potrójny punkt Wody. Ostatnio było dużo takuegi resetu zapisów Wodnej Matrycy/temperatury bliskie 0 stC.
Nie przestawajcie MIŁOWAĆ SIEBIE. TO BURZY WSZELKIE NEGATYWNE ZAPISY/ŚCIANY,MURY.
Takiego POGODOWEGO resetu pamięci Wody dokonuje RODząca ŻYCIE Matka, z Woli budzacych się Jej Dzieci-CZŁOWIEKÓW, którzy już są MIŁOŚCIĄ, bo z MIŁOŚCI Są zRODzeni/nie stworzeni/.
Ci stworzeni manę jedli na pustyni i poumierali/nie sprawiło to ich powrotu do ŻYJĄCEGO DUCHA bo stworzeni zostali sztucznie i POMIMO spożywania Many, którą technologicznie wytwarzał inż. Stwórca z porannej rosy/potrójny punkt Wody/, kontaktu z ŻYJĄCYM DUCHEM, KTÓRY ZRODZIŁ CZŁOWIEKÓW, TWARY NIGDY NIE OSIĄGNĄ. I NIKT NIE WSTAPI DO NIEBA/PRZESTRZENI DUCHA ZYJACEGO/ A TYLKO KTO Z NIEGO ZSTAPIŁ I KOGO SYN/ZYWY CZŁOWIEK/ WYBIERZE.
Wedle tego co tak pięknie zapisałeś Janie, stanięcie pod ścianą, a nawet uderzenie w nią, jest niesamowitym szczęściem! Darem dla nas pozwalającym zauważyć fikcję i powrót do Żywej Wody w sobie. By siebie wedle Pierwszego zamiaru ożywić zamiast tylko od-żywić, (u_mar_stawiać). By móc Ten zamiar uczynić jedynym i stałym, i nie musieć dzielić na zew- i wewnętrzny.
Uwielbiam, jak swoimi wpisami umożliwiasz nasycanie Tej Wody we mnie. I uczysz przekraczać to co wdrukowane od pokoleń twardymi grybymi literami.
Kolejna lekcja Nowego🌞
Tak. Zeland opisał oddawanie się w najem w martwej marionetkowej, mamonowej fikcji. Kto powrócił do ŻYWYCH JEGO WEWNĘTRZNY ZAMIAR JEST jednoczesnie ZAMIAREM ZEWNĘTRZNYM – ZAMIAREM BOSKIEJ DOSKONAŁOŚCI CZŁOWIEKA, ktorą podstępem odebrał MU inż stwórca klonów CZŁOWIEKA, wlatca marionetek i skażonej zastojem energetycznym, martwej Wody, cyklicznym, ○-błednym międleniem wciąż tego samego, oszustwo, że to dla CZŁOWIEKÓW JEDYNY dostępny sposób przejawienia w materii.
Błogosławieni Ci, którzy pod ścianą
Bo właśnie Im Ich Życie oddano.
Zauważyli, przekroczyli i ożyli.
Podobnie jak larwa w ścian kokonie nie staje okoniem a motylem wyłania po przełamaniu tak i człek przebiwszy ścianę Prawdziwym Sobą się Staje.
Kiedy CZŁOWIEK ktory w Swej uRODzeniowej/piszę tak aby wskazać na naturę ŻYCIA->RODzenie, stąd w słowiańskiej bajce o bogach bog ROD/ Naturze zawsze będący owocem RODzącego Drzewa ŻYCIA i posiada w Sobie cały zapis tej PEŁNI/a jest to bezwarunkowa MIŁOŚĆ dwu->yinyan, które Są Jednym i nierozerwalnym na wszystkich poziomach i gęstościach, gdzie wszystko Jest na swoim właściwym miejscu, wszystko z ŻYCIEM JEST zGODne/piszę tak dla pokazania redzenia GOD->BÓG ŻYJĄCY/, DUCH I DUSZA WIEDZĄ, SĄ ZGODNE, z BOGA, z ŻYCIA. Zatem kiedy CZŁOWIEK, któremu zaraz po uRODzeniu wgrają Systemowy Program o JEGO nieGODnosci/prswo morskie, zwodnicze instytucjonalne religie wgrywajace nieGODnośc pierwoRODną/uwierzy w swej Doskonałości w to oszustwo, staje sie iluzyjnie niedoskonaly tkwi w MARACH Swych potwierdzajacych jego ○-błedne przekonania, które nazywa ŻYCIEM. To „ŻYCIE” cale ŻYCIE bada, mierzy i sprawdza, i zawsze otrzymuje potwierdzenie tego o czym myśli, na co skierował w poszukiwaniach UWAGĘ. UWIERZYŁ NAWET W TEORIĘ, ZE W TEJ FIKCJI UCZY SIĘ I DOSKONALI/to byc może dotyczy Klonów, ISTOT STWORZONYCH/. Zmierzam do tego że DUSZA CZLOWIEKA W TEJ ILUZJI PODDANA JEST CIAGLEMU STRACHOWI, STRACH NARZUCA NIEGODZIWY SYSTEM falszywy bóg wiecznie nienasycona bestia, zadajaca za wszystko ofiar, zapłaty, MAMON.
I myslę że to że ktoś pije do odcinki calymi tygodniami to są te chwile UWOLNIENIA SIE OD TEJ GONITWY, ZAGUBIONA DUSZA, PRZESTRASZONA, BEZ DUCHA/OJCA ROZPACZLIWIE SZUKA WOLNOŚCI, DOMU.
MYŚLĘ ZE TAKI JEST MECHANIZM.
Tych odcinek, ilu ludzi, tyle opcji.
Ci wielce się rozwijający czy OD_uchowieni też potrzebują odcinki, ayahuascą, grzybkami, innymi hakucynogennymi specyfikami, transami, rytualnym tańcem, mantrami czy zwykłym różańcem. W moim przypadku dawno temu tonami książek mądrzejszych i lepszych jak wówczas myślałam ode mnie.
Opisałeś Janie sprawnie działający i aktywny od tysiącleci mechanizm spłycający na chwilę wdrukowane wszystkie pozostałe. Duch nie podlega działaniu używek więc swobodnie może pozostawać wówczas czystym i lekkim.
Ale i na to ten świat znalazł rozwiązanie – wszelakie choroby psychiczne, cokolwiek, byle niezGODne z kryteriami normalności.