
W niektórych fragmentach tekstu z oczywistych powodów nie piszę wprost. Dla lepszego zobrazowania niektórych zjawisk posługuję się opisem dualnej rzeczywistości oraz ziemską rachubą czasu, choć wszystko i tak dzieje się niedualnie w teraz. Niektóre zjawiska opisuję w możliwie najprostszy sposób, by były one zrozumiałe. Skupiam się głównie na liniach wzrostowych. Ci co mają tekst zrozumieć, pojmą bez trudu. Tekst warto czytać Sercem.
(1)
Na początek syntetyczne podsumowanie października (i końca września).
Październik był bardzo intensywny jeśli chodzi o schodzące energie. Pola indywidualne (ale w konsekwencji i przestrzeń kolektywna) ładowane były wibracjami, które mają wpływ na zmianę trajektorii całej ludzkości (jakkolwiek patetycznie to brzmi), o czym piszę w niniejszym raporcie. Syntetycznie miniony okres w ujęciu energetycznym wyglądał tak:
22.09-26.09 – Przestrzeń ładowana była naprzemiennie dwoma energiami: energią oczyszczającą oraz energią uzdrawiającą. Energia oczyszczająca najbardziej aktywna była na linii upadającej, zaś energia uzdrawiająca najbardziej dała się odczuć na linii wzrostowej. Linia środkowa doświadczała obu energii w równych proporcjach. Energie były tak silne, że 25.09 rezonans Schumanna przez parę godzin wskazywał czarny odczyt. Poza klasycznymi objawami (napór na czakrę korony, pieczenie w sercu i całym układzie krążenia) można było odczuwać dyskomfort w stopach (piekące stopy, kłujący punktowy ból w stopach, szczególnie wrażliwe były podeszwy). Ponadto 25.09 wielu ludzi mogło czuć duże osłabienie i senność. Dodatkowo 25/26.09 wystąpiły problemy ze snem (wybudzanie co kilka godzin).
27.09-30.09 – W tym okresie pola indywidualne były doładowywane wysokimi energiami, które nie tylko podnosiły poziom witalności w ciele („chciało się chcieć”), ale jeszcze dosłownie wypychały (poprzez skórę fizyczną) wcześniej uwolnione w warstwie energetycznej wzorce. Wielu ludzi w tym czasie mogą czuć dyskomfort skórny (pieczenie, swędzenie, nadwrażliwość, itd.). Energie były tak wysokie, że w naturalny sposób hamowały też potrzebę jedzenia oraz snu (tym bardziej, czym wyższa wibracja osobista danego człowieka).
01.10 – 10.10 – Do naszej przestrzeni zaczęły dopływać intensywne energie związane z wchodzeniem – globalnie – na kolejny poziom świadomości. W tym okresie powróciła podwyższona aktywność słoneczna. Miały miejsce cztery mocne rozbłyski klasy X (01.10 – X7.1, 03.10 – X9.0, 07.10 – X 2.1 oraz 09.10 – X 1.8) oraz codziennie co najmniej jeden (lub więcej) nieco słabszych rozbłysków klasy M. Ta zmiana w energiach spowodowała, że duża część ludzi mogła mieć zawroty głowy, nagłą (np. w ciągu dnia) potrzebę drzemki, zakłócenia w percepcji, rozkojarzenie, itp. Rezonans pokazywał w tym okresie kilkukrotnie kilkugodzinne białe wskazania. Szczególnie intensywnie było po największym rozbłysku 03.10, który spowodował zintensyfikowane uwalnianiem starych wzorców. Na poziomie fizycznym można było odczuwać zimno, zaś na poziomie emocjonalnym smutek (żałoba po „utraconych” wzorcach). Te intensywne energie u wielu ludzi mogły dawać też objawy grypopodobne (ale mijające w ciągu kilku godzin) występujące naprzemiennie ze stanami podwyższonej witalności w ciele.
11.10 – 13.10 – Od około godziny 12-stej (czas środkowoeuropejski) 11.10 do przestrzeni naszej Planety dotarły niezwykle intensywne energie powiązane z burzą geomagnetyczną. Indeks KP wskazywał wartość 6-7 (na skali do 9). Na poziome fizycznym odczuwalny był bardzo mocny przepływ energii czakrą korony oraz czakrą serca. W czakrze serca przepływ dawał komfortowe odczucia pieczenia w sercu rozchodzące się promieniście po całym ciele). Następnie (wieczorem 11.10) te same energie operowały na poziomie trzeciego oka (ucisk na trzecim oku, dodatkowo odczucie zimna w całym ciele). Ich celem było „przepalanie” i otwieranie nowych przestrzeni w polach indywidualnych u ludzi. Szczególnie mocno dokuczliwe mogły być także zęby.
14.10-16.10 – Do naszej Planety dotarły ostre energie krystaliczne. Od razu przyniosły przejrzystość w Przestrzeni i polach indywidualnych. Na poziomie ciał fizycznych towarzyszyło temu odczucie podwyższonego ciepła od środka, bardzo gorące stopy i ręce, czyste zatoki, wyostrzony wzrok. Ale odczuwalny był też układ trawienny (tutaj możliwe problemy).
17.10-20.10 – W tym okresie w polach indywidualnych kotwiczone były nowe wzorce, które będą potrzebne do manifestacji procesów, które czekają nas w grudniu (o kluczowym procesie grudniowym wspominam w dalszej części i będę obszernie pisać w raporcie na grudzień). 17.10 energie były tak mocne, że dawały wręcz nieprzyjemne pieczenie w sercu. Dodatkowo w cały tym okresie miały wpływ na problemy ze snem.
(2)
Kluczowym procesem, jaki przyniesie listopad będzie temat karmy, (rozumianej jako myślenie/działanie człowieka i reakcja Przestrzeni). Pod tym względem listopad jest bardzo interesującym miesiącem, ponieważ wieńczy cały roczny cykl karmiczny i stanowi otwarcie dla kolejnego cyklu rocznego w tym zakresie. Jest też najlepszym czasem na rozpoznanie własnego sprawstwa przyczynowo-skutkowego w Przestrzeni.
I o ile w poprzednich latach procesy związane z karmą miały charakter karmicznych wyrównań, o tyle w tym roku proces ten będzie znacznie głębszy. Dotyczy on teraz karmicznego przebudzenia. Czyli zrozumienia i przyjęcia skutków własnych działań. To wejście w przestrzeń osobistej odpowiedzialności za to co się myśli, mówi i robi. Co jest milowym krokiem do osobistej wolności.
MAŁA DYGRESJA: Stali odbiorcy raportów wiedzą, że o osobistej odpowiedzialności, zasadach kreacji i powiązaniu myśli/słów/czynów z reakcją Przestrzeni piszę już od wielu miesięcy (a nawet lat), jednak teraz procesy te wreszcie stają się zauważone na skalę masową. Ma to z jednej strony związek z uzyskaniem – poprzez pojedynczych ludzi – masy krytycznej w tym zakresie. A z drugiej strony masa ta umożliwia kotwiczenie wyżej wibracyjnych energii w polu kolektywnym, co aktualnie może mieć miejsce.
Karmiczne przebudzenie może być dla wielu ludzi bardzo mocnym uświadomieniem (osobistym ujawnieniem). Pozwala ono zobaczyć własną sprawczość do Przestrzeni szczególnie w zakresie niskowibracyjnych wzorców. Może to być naprawdę mocne doświadczenie. W pierwszej chwili wywołujące typowe emocje dla szoku poznawczego (od negacji, potem gniewu, nadziei, że „jednak może nie”, smutku, aż wreszcie akceptacji. że tak jest). Jednak zrozumienie tego mechanizmu jest kluczowe, by móc dalej ewoluować.
Ponieważ procesy, jakie zachodzą w polach indywidualnych, mają w następstwie swoje przełożenie na procesy globalne, listopad będzie miesiącem, w którym wypłyną na powierzchnię duże tematy społeczne (do tej pory ukrywane lub „zamiatane pod dywan”). Warto pamiętać jednak o tym, by w obliczu różnych informacji zewnętrznych zaniechać rozpraszania się i utrzymać energię osobistą w skupieniu w sobie.
Listopadowe energie związane z tym procesem będą na tyle mocne, że u ludzi, którzy nie rozpoznają tego mechanizmu karmy w swoim działaniu będą powodować dolegliwe okoliczności życiowe (adekwatnie do uśpienia). Po to, by jednak mechanizm karmy dostrzec w swoich działaniach i wejść w ścieżkę karmicznego przebudzenia.
MAŁA DYGRESJA: W jednym z archiwalnych raportów omawiałam dwie ścieżki przebudzenia: (1) przebudzenie poprzez świadomy rozwój i poznanie (trzecie oko) oraz (2) przebudzenie przez trudne doświadczenia. Ta pierwsza ścieżka dotyczy ludzi, którzy świadomie wybrali ścieżkę wzrostu poprzez odkrywanie kim są i cechuje ich skierowanie do swojego wnętrza. Ta druga ścieżka odnosi się do ludzi skupionych na swoim otoczeniu, wydarzeniach zewnętrznych, pozostających bez uważności na własne działania w środowisku. Niejednokrotnie pierwszy typ ścieżki jest poprzedzony drugim typem ścieżki (choć nie jest to reguła). Jednak część istot (szczególnie będących na linii upadającej) pozostaje w swoim życiu tylko na drugim typie ścieżki. Choć oczywiście możliwość przejścia na pierwszy typ ścieżki nadal jeszcze jest możliwy.
W związku z tymi schodzącymi energiami warto zachować scentrowanie w sobie i uważność na to, co się wydarza. Bardzo istotne w listopadzie będzie stabilizowanie Przestrzeni poprzez osobistą wibrację serca i wsparcie tych, którzy doświadczają osobistej karmy. Z miłością i w zrozumieniu.
Listopad – poza możliwością karmicznego przebudzenia – będzie miesiącem wyrównywania energii w zakresie osobistej karmy. Jest takim podsumowaniem całego rocznego cyklu w zakresie tego, co dany człowiek emitował swoimi myślami , słowami i działaniami do Przestrzeni. Listopad to odpowiedź Przestrzeni w tym zakresie. Zatem u części ludzi przyniesienie on zaskakująco pozytywne okoliczności i sytuacje (dotyczy to wszystkich tych, którzy w swojej uważności byli w świadomej i pozytywnej kreacji). I analogicznie może być trudnym życiowo miesiącem dla wszystkich tych, którzy emitowali do przestrzeni niskowibracyjne myśli, słowa i czyny.
UWAGA: Piszę to wyłącznie w celu pokazania całościowego zjawiska i jego binarnej natury. Jego zrozumienie jest kluczowe, by kolektywnie przejść na kolejny – wyższy – poziom zrozumienia i osobistej mocy.
(3)
Listopad przyniesie także energie, które uruchomią proces zatrzymania. U wielu ludzi mogą to być dosłowne stany zatrzymania. Czyli sytuacje związane np. ze zdrowiem, wymagające zwolnienia tempa i uważnego sprawdzenia, które obszary wymagają zaopiekowania się. Albo zatrzymania w działaniach, itp. Kluczem w takich stanach zatrzymania będzie uważna kontemplacja.
MAŁA DYGRESJA: Zatrzymanie to NIE jest to samo co utknięcie, choć wielu ludzi myli te dwa stany. Zatrzymanie jest tylko pozornym stanem zastoju. W istocie, proces dokonuje się wtedy na głębszych warstwach wzorców. To manifestacja tych procesów w rzeczywistości fizycznej jest oddalona w czasie. Natomiast stan utknięcia to sytuacja, w której nie następuje żaden progres w procesach wewnętrznych (ani tym bardziej zewnętrznych). Utknięcie najczęściej jest spowodowane przez blokadę energetyczną lub działania poza własną strategią (patrz profil psychologiczno-energetyczny). Bardzo łatwo można rozróżnić te dwa stany: w stanie zatrzymania człowiek zachowuje uważność. Zaś stan utknięcia najczęściej powoduje ogólnoustrojowy marazm i brak jakiejkolwiek uważności (w skrajnych przypadkach człowiek nawet nie zdaje sobie sprawy z tego, że utknął).
Proces zatrzymania dla wielu ludzi (szczególnie tych bodących cały czas w działaniu) może być trudnym doświadczeniem. Jednak jest to doświadczenie konieczne, by uruchomić w sobie wibrację cierpliwości, a następnie by móc wejść w rzeczywisty – niezakłócony ego-umysłem – przepływ życia.
Wibracja cierpliwości ma ścisły związek z życiem na naszej Planecie. Odnosi się do cykliczności tego co się wydarza i jest związana z „właściwym czasem”. Właściwy czas – poza właściwym miejscem i właściwym działaniem, to trzeci element skutecznej kreacji w życiu.
Mówiąc najprościej: działania, które dzieją się poza „właściwym czasem” powodują, że człowiek wypada z nurtu życia. Jego działania przestają mieć wsparcie Przestrzeni, ponieważ zaburzają harmonijny przepływ energii życiowej we wszystkim co jest. Przestają też być bezwysiłkowe (pojawia się reakcja Przestrzeni, która dąży do ponownego przywrócenia stanu równowagi, więc działania człowieka są blokowane i wymagają dodatkowej siły z poziomu ego-umysłu – jest to typowe działanie poza własną strategią energetyczną).
Każdy człowiek działający zgodnie ze swoją strategią i autorytetem decyzyjnym oraz będący w pełni zsynchronizowany ze swoją Osobistą Matrycą Energetyczną w naturalny sposób ma w sobie zakotwiczoną wibrację cierpliwości. Doskonale rozpoznaje kiedy jest „właściwy czas” na określone działania.
(4)
Wrześniowe procesy związane z wewnętrzną odwagą i działaniem oraz październikowe procesy związane z otwarciem u wielu ludzi niespotykanych dotąd możliwości (patrz dwa poprzednie raporty) będą miały swoją kontynuację także w listopadzie. Tym razem przyniosą energie uruchamiające proces wchodzenia w duże projekty i działania, które będą miały znaczący wpływ na dalsze życie człowieka. U każdego może to być co innego. Ale u wszystkich ludzi będzie to łączył wspólny mianownik: otwarcie zupełnie nowych przestrzeni i motywacja do wchodzenia w duże życiowe projekty.
Dla ludzi, którzy są już na swojej ścieżce może to być działanie (projekt, pomysł) w znaczący sposób rozszerzający ich dotychczasową aktywność i przynoszący nowe spectrum możliwości. Zaś u ludzi, którzy do tej pory byli w sferze życiowych poszukiwań, listopad może przynieść upragniony kierunek. Kluczem jest tutaj podążanie za wewnętrznym pragnieniem i zgodność z wewnętrznymi odczuciami.
Przy czym nie chodzi tutaj o małe działania lub małe zmiany. Wchodzimy w czas wyborów i decyzji odnośnie dalszej kluczowej aktywności życiowej. Tym razem dotyczy to przestrzeni materialnej, ponieważ wybory związane z przestrzenią energetyczną, osobistą linią czasową i dalszą ewolucją u przeważającej liczby ludzi już zostały dawno podjęte (zob. raporty archiwalne). Warto więc być uważnym i otworzyć się na zupełnie nowe obszary, które są naturalną konsekwencją zmian z ostatnich miesięcy i przynoszą zupełnie nowe możliwości.
WSKAZÓWKA: Niektórzy ludzie mają wątpliwości i nie są pewni, czy coś, co się pojawia w ich życiu, rzeczywiście ma związek z ich osobistą drogą czy jest tylko sprawdzającym testem Przestrzeni, na ile konsekwentnie wybiera się swoją drogę. W przypadku gdy pojawiające się okoliczności są zgodne z osobistą drogą, wywołują one uczucia mające swoje zakotwiczenie w sercu, dają mocno zauważalny wzrost energii na poziomie ciała, ale jednocześnie generują spokój, pewność i poczucie jasności co do prawidłowego kierunku (tutaj nie ma wątpliwości). W przypadku zaś, gdy pojawiające się okoliczności są tylko testem z Przestrzeni, często pojawia się emocjonalna ekscytacja, jednak bez trwałego wzrostu energii w ciele (mogą natomiast być naprzemienne wzrosty i spadki energii w ciele).
Wchodząc w nowe przestrzenie bardzo istotne jest, by utrzymywać własną energię przy sobie (bez rozpraszania się na czynniki zewnętrzne, szczególnie takie, które próbują odciągać uwagę). Bardzo istotna jest tutaj koncentracja na określonym kierunku, gdyż rozpraszanie energii na rzeczy z nim nie związane, osłabia i wydłuża proces manifestacji.
WAŻNE: Listopad to bardzo dobry czas na utrwalenie wrześniowego procesu stanowczości i stawiania granic wszystkiego temu (ludziom, okolicznościom), co odciąga uwagę od kierunku życiowego człowieka (a tym samym dąży do pozyskania jego energii). Tutaj bardzo istotne będzie rozważne i selektywne angażowanie się w działania innych ludzi. I uważność w działaniu.
Jednocześnie istotna w tym wszystkim jest równowaga i otwarcie się na to z otoczenia, co wzbogaca i inspiruje osobistą ścieżkę przeznaczenia i osobiste cele. Kluczem jest wchodzenie w interakcje i relacje ze wszystkimi tymi ludźmi i okolicznościami, których wibracja jest zgodna (na dany moment) z osobistą drogą człowieka. Aktualnie też bardzo łatwo będzie można zweryfikować, co wspiera, a co udaje że wspiera (a w istocie zabiera energię) od realizacji życiowych celów. Po kontakcie z tym co nie wspiera będzie można szybko zauważyć spadek ogólnej energii i motywacji do realizacji osobistej drogi połączone z rozproszeniem uwagi w tym zakresie.
Ta selektywność przyniesie więc w listopadzie dość intensywne wycofywanie się z niesłużących ludziom sytuacji i relacji (niezgodnych z ich osobistą drogą i/lub opierających się o fałsz). Z tego powodu listopad (i kolejne miesiące) przyniosą naprawdę duży ruch w zakresie relacji społecznych. Będzie to nowy fundament pod procesy, jakie czekają nas na wiosnę 2025 (więcej o tym będę pisała w kolejnych raportach).
WAŻNA DYGRESJA: Relacje „na czas nieokreślony” to rzeczywistość starej matrycy. Teraz jesteśmy w potencjale relacji „na czas określony”. Zatem takich, które towarzyszą nam tak długo, jak długo są zgodne z osobistą ścieżką przeznaczenia danego człowieka. Zatem w jednym przypadku może to być chwila, a w innym wiele lat. Aktualnie kluczem do relacji jest zgodność wibracyjna i możliwość wzajemnego wspierania się w celach życiowych. Bardzo istotne jest uchwycenie tego niuansu, ponieważ diametralnie zmienia on ten charakter wzajemnych interakcji społecznych właściwie w każdej przestrzeni życiowej ludzi.
Z tego właśnie powodu znaczenia nabiera szczerość w relacjach i komunikowanie się z poziomu serca. Jako ludzkość (kolektywnie) wyszliśmy bowiem spod wpływu niskowibracyjnego oddziaływania jednej z energii w Matrycy Globalnej, która do tej pory zasilała wibrację nieuczciwości w relacjach. Całość tego procesu wspierają schodzące energie, w moim odczuciu o wibracji zielono-szmaragdowej (uzdrawianie połączone z harmonizowaniem, energią kobiecą, zrozumieniem, wybaczeniem, lekkością Natury).
MAŁA DYGRESJA 1: Nieuczciwość w relacjach niekoniecznie ma związek z intencjonalnym oszukiwaniem (choć na głębszym poziomie oczywiście opiera się o fałsz). Nieuczciwość związana jest z brakiem komunikacji od serca, przywdziewanie w relacji (często nieświadomie) określonej maski, odgrywanie określonej roli i pozowaniem na kogoś, kim się nie jest w obawie przed odrzuceniem (tutaj można wstawić każdy inny lęk relacyjny). W przypadku, gdy co najmniej jedna strona w relacji działa z poziomu nieuczciwości (z poziomu lęku relacyjnego), automatycznie nie ma prawidłowego i obustronnego przypływu energii. Po takiej interakcji następuje spadek poziomu energii osobistej, a relacja szybko się wypala lub dochodzi w niej do spięć (próba odzyskania/pozyskania energii).
MAŁA DYGRESJA 2: Nieuczciwość w relacjach – poprzez wejście w przestrzeń komunikacji od serca – zmienia się w relacyjną bliskość. Następuje wtedy obustronny przepływ energii i każda ze stron, po takim kontakcie ma poczucie wzrostu poziomu osobistej energii. Na poziomie globalnym daje to ogromny kolektywny przyrost energii.
(5)
Kolejnym procesem który rozpocznie się w listopadzie (i następnie będzie się rozwijał przez kolejne lata) jest otwarcie procesu pełnej synchronizacji z osobistą matrycą urodzeniową (więcej o tym napiszę w grudniu, ponieważ będzie to temat kluczowy – teraz na razie go sygnalizuję). Synchronizacja ta dotyczy nie tylko przestrzeni energetycznej, ale teraz – sfery fizycznej.
O ile do tej pory głównymi obszarami zestrajania się z osobistą matrycą energetyczną były wzorce i warstwa energetyczna, o tyle teraz dokładnie te same procesy potrzebują być powtórzone w warstwie fizycznej (materialnej). Zatem jeśli wcześniej zestrojenie dokonało się w warstwach subtelnych, teraz – przy wsparciu Przestrzeni – człowiek będzie mógł także dokonać takiego zestrojenia na poziomie fizycznym. A dokładniej: chodzi o ciało fizyczne, które potrzebuje być w pełni witalne i zdrowe, by wspierać realizację ścieżki przeznaczenia na planie fizycznym.
WAŻNE: Aby zestrojenie w warstwie fizycznej mogło się dokonać, człowiek potrzebuje podjąć konkretne działania w tym kierunku w przestrzeni materialnej. Samo czekanie i myślenie życzeniowe może być niewystarczające. Natomiast wcześniej dokonane zestrojenie w warstwie energetycznej (na poziomie wzorców) mocno ten proces wesprze. Zatem proces będzie przebiegał w sposób lekki, przy udziale prowadzenia z poziomu Wyższego JA.
Listopad otwiera zupełnie nowe możliwości w zakresie prawidłowego rozpoznania potrzeb własnego ciała w bardzo subtelnych przestrzeniach fizycznych i wsparcia go na wielu poziomach. Uświadomienia, jakie czekają ludzi odnośnie własnego ciała i zdrowia (również tego, co je osłabia na poziomie fizycznym) mogą być również mocno zaskakujące. I nie chodzi tutaj o oczywiste sprawy związane ze zdrowiem, ale znacznie bardziej subtelne niuanse na planie fizycznym (związane z Osobistą Matrycą Energetyczną). Ta wiedza jest jednak kluczowa, by zdrowie to i witalność utrzymać na wysokim poziomie (więcej na ten temat napiszę w raporcie grudniowym).
Zmiany indywidualne w kierunku wsparcia własnego zdrowia i ciała fizycznego to także początek bardzo dużego kolektywnego procesu uzdrawiania Matki Ziemi (na najbliższe 5-10 lat). Chodzi głównie o środowisko i żywność. Żeby jednak zmiana kolektywna mogła zaistnieć, najpierw potrzebne jest uzyskanie masy krytycznej na poziomie indywidualnym, co aktualnie rozpoczyna się w listopadzie.
(6)
Wejście w pełną synchronizację z Osobistą Matrycą Energetyczną, skupienie do działaniach zgodnych z osobistą strategią i autorytetem decyzyjnym, zdolność stawiania granic i selektywność relacyjna to czynniki, które mają kluczowe znaczenie w kontekście zadbania o wysoki poziom energii indywidualnej. W listopadzie będzie to miało szczególne znaczenie. Wesprze to mocno schodząca energia. W moim odczuciu o wibracji złotej.
Zadbanie o poziom energii indywidualnej bezpośrednio przełoży się też na wzrost wewnętrznego poczucia spokoju oraz harmonii. Ale też pewności w zakresie podejmowania decyzji. Wszystko to z kolei wzmocni sprawczość i działania zgodne z osobistą ścieżką przeznaczenia.
Listopad może więc obfitować w pojawianie się osobistych wizji odnośnie kluczowych celów życiowych i kierunków działania. Przyniesie także znacznie więcej pewności co do podejmowania dalekosiężnych i odważnych projektów życiowych opierających się o wyższe wartości.
I choć teraz jeszcze tego nie widać, listopad zasadniczo zmienia trajektorię zdarzeń dla całej ludzkości. Efekty tych zmian będą się manifestowały przez kolejne lata.
(7)
Wszystkie opisane powyżej procesy spowodują w listopadzie kolejny skok w wibracji energii kolektywnej. A jakiekolwiek działania na skalę globalną, które wibrują poniżej tego poziomu automatycznie wejdą w stan rozpuszczania i zaniku (oczywiście będą to procesy rozciągnięte w czasie).
W związku z tym, iż poszczególne procesy zachodzą też w różnym tempie w odniesieniu do poszczególnych nacji, czekają nas interesujące zjawiska w zakresie wzajemnych relacji pomiędzy nacjami (krajami/grupami krajów). Manifestacja tych zmian już bardzo wyraźnie ukaże się na wiosnę 2025.
WAŻNA DYGRESJA: Wzrost w wibracjach kolektywnych (jako konsekwencja wzrostu wibracji indywidualnych) jest kluczem do zamanifestowania się zmian na skalę globalną. Zatem nie chodzi o czekanie aż coś się zmieni, ale o zadbanie o osobisty poziom wibracji i podejmowanie działań zgodnych z własną ścieżka przeznaczenia. To najkrótsza droga do wzrostu wibracji osobistych, a w konsekwencji do zmian na skalę globalną.
I tych zmian – jak najszybciej – nam wszystkim życzę.
(8)
PODSUMOWANIE RAPORTU I WSPÓLNA KREACJA NA LISTOPAD:
Cele dla pojedynczych Ludzi: (1) przebudzenie karmiczne, (2) komunikowanie się (słuchanie i mówienie) z poziomu serca, ponad wibracją nieuczciwości, (3) cierpliwość w okresach zatrzymania, (4) wsparcie ciała fizycznego.
Cele dla Kolektywu Ludzkiego: (1) stabilizowanie Przestrzeni poprzez osobistą wibrację serca i wsparcie tych, którzy doświadczają osobistej karmy (2) dalsze wypełnianie przestrzeni nowymi wzorcami zachowań opartymi o Wolność, Odpowiedzialność osobistą i Miłość Bezwarunkową (wibracje 5D).
Z miłością – Anna Architektura
Zachęcam też do zapoznania się w wcześniejszym cyklem raportów energetycznych dostępnych na stronie https://architekturaosobowosci.com/ Nie tylko niosą one informacje, ale przede wszystkim kotwiczą u ludzi nowe energie i pozwalają utrzymać wyższy poziom wibracyjny.
Profil psychologiczno-energetyczny wspierający podążanie zgodne z osobistą ścieżką przeznaczenia: https://architekturaosobowosci.com/profil-psychologiczno-energetyczny/
Osobisty Profil Mocy wspierający uruchomienie maksymalnych mocy dostępnych człowiekowi w tym wcieleniu: https://architekturaosobowosci.com/osobisty-profil-mocy/
KONTAKT do mnie:
www: https://architekturaosobowosci.com/ (formularz kontaktowy)
e-mail: profil.architektura@gmail.com Anna Architektura
FB: Architektura Osobowości


Dziękuję. Oby przybyli tu samoistnie tacy którzy zagubieni w błyszczących ofertach starych wzorców, szukają pokrzepienia, drogowskazu.
Stary wzorzec to że wszyscy płyniemy jedym okrętem. Tak pływaliśmy na okrętkę, robiąc kółka nie posuwająć się naprzód w nowe, czyste. Błyszcząca oferta starego wzorca to danie falszywej nadziei WOLNOŚCI i iluzji kierowania indywidualnego poprzez dostep wszystkich do jednego steru bądź danie kazdemu osobnego steru na jednym okrecie.
Otóż PRAWDA JEST PROSTA. KAŻDY CZŁOWIEK PŁYNIE SWOJĄ ŁODZIĄ
Dziękuję 🙏❤️
Aniu ten raport – jest dzisiaj =teraz dla mnie ( jakby mail do mnie 🙂
Wdzięczność i Moc
Wymiana -odsyłam
❤️🔥☀️
Kochana Aniu,🌺dziękuję Ci jak co miesiąc za Twoją pracę, a w tym raporcie za te słowa „Cele dla pojedynczych Ludzi: (1) przebudzenie karmiczne, (2) komunikowanie się (słuchanie i mówienie) z poziomu serca, ponad wibracją nieuczciwości, (3) cierpliwość w okresach zatrzymania, (4) wsparcie ciała fizycznego”, jakże potrzebne mi były te słowa ♥️♥️♥️♥️ serdeczności dla Wszystkich 🍀
Czy wiecie w jaki sposób można otrzymać dostęp do odczytów Shumanna? Ta strona internetowa z Tomska nie działa, z tego co mi się udało odczytać po rosyjsku, to trzeba się rejestrować przez jakieś platformy. Macie może jakiś inny link? ☺️
Bieżące odczyty są dostępne na mojej stronie, tutaj, w zakładce Rezonans Schumanna on-line oraz rozbłyski słoneczne 🙂 Jest znacznie więcej wykresów niż te bezpośrednie z Tomska. Zapraszam. https://www.spaceweatherlive.com/pl/aktywnosc-sloneczna/rozblyski-sloneczne.html
Od dłuższego czasu sprawdzam na niemieckojęzycznej stronie https://www.herzschlag-der-erde.de/ – działa stabilnie.
Czasami mam wrażenie że niektóre „zjawiska” opisywane w raportach przerabiałem już miesiąc lub kilka wcześniej. Niektóre są zgodne z raportami na dany czas. Miał ktoś też tak? Czy to może oznaczać, że jestem już na dobre na lini wzniesienia?
Zauważ Kamilek to co mówi Ania Archirektura, oto fragment: W niektórych fragmentach tekstu z oczywistych powodów nie piszę wprost. Dla lepszego zobrazowania niektórych zjawisk posługuję się opisem dualnej rzeczywistości oraz ziemską rachubą czasu, choć wszystko i tak dzieje się niedualnie w teraz….
CHOĆ WSZYSTKO I TAK DZIEJE SIĘ NIEDUALNIE W TERAZ. Upływ czasu jest iluzją umysłu.
To dzieje się dla Ciebie w Tobie zawsze TERAZ. TERAZ to wieczna bezczasowa chwila. Właśnie TERAZ kiedy budzisz w SWEJ PEŁNI, w Tym Kim PRAWDZIWIE JESTEŚ te procesy opisywane przez Anię dla dualnego postrzegania twego umysłu odbyły sie kilka miesiecy temu. Komuś innemu i 50 lat temu.
W postrzeganiu uplywu czasu 50 lat temu te same procesy przebudziły garstkę. Progresja Naszego przebudzenia w PRAWDZIE/tzw. nowonarodzenie, się dzieje się lawinowo, w postępie geometrycznym. Przekłada sie to na jakość sprzyjającej temu przebudzeniu PRZESTRZENI. Razem z Nami budzi się CAŁOŚĆ Energetyczna Przestrzeni przyjmując coraz to nowe wyższe energetycznie stany równowagi co przekłada się na widoczne emanacje energetyczne rozbłysków Słońca i drgań własnych Ziemi wraz z przestrzenią okołoziemską/częstotliwość Shumana.
Do wszystkich:Już, TERAZ radujcie się z tego Kim Jesteście, nie czekajcie.
Siemka. Dokładnie czas to iluzja umysłu . Moje moje procesy kreacja bądź marzenia jak kto woli tworzyły się już za dzieciaka, potem nastolatka itd. A że byłem dzieckiem musiałem dorosnąć by owe marzenia się spełniły chodź umysł zapomniał, to pozostały w Sercu gdyż marzenia nie zawsze są przeterminowane . Niektóre procesy odbywały się klika godzin,kilka dni, kilka lat temu a z czasem i chęcią rozwoju czy ewolucji co jakiś czas dostrzegasz kolejny blask otwartych drzwi i przychodzi zrozumienie. Jest piękne mocne duchowe powiedzenie ,,Pamiętajcie o tym, aby pamiętać” super fajny raport za co podziękowania . Pozdrawiam
Dzien dobry,
Po czym rozróżnić w tej chwili czy jestem na linii upadajacej czy środkowej? Strasznie nie chce i sie niepokoje, ze moge byc na tej pierwszej…
Wcześniej też się bałam, że jestem na linii upadającej, czytałam umysłem i analizowałam czy w raporcie jest coś co mnie definiuje na której stronie jestem. A teraz po czasie wiem, że moja dusza wybrała to co jest dla niej najlepsze. Nie mogła wybrać źle. Bóg cię kocha obojętnie na jakiej linii jesteś. Więc kochaj siebie obojętnie na jakiej linii jestes. Ja czuję się ostatnio jakbym zatrzymała się w czasie, jakby dni upływały a ja nic na tym nie tracę, firma nie upadnie, jestem spokojniejsza. przygądam się swojemu zachowaniu i nie jest to łatwe, gdy mamy czas mu się przyjrzeć musimy się zmierzyć z tym co widzimy. Kiedyś bym się oskarżała, czuła duże poczucie winy, że nie jestem żoną jaka chciałabym byc, że nie jestem matką jaka chciałbym być. To mnie w profilu powstrzymywało żeby pójść dalej. Wiem że to ja ale kurde nie podoba mi się to, bo to boli. Łatwiej na to nie patrzeć z boku. Więc wracałam do życia bez patrzenia na siebie. Teraz jest inaczej, wiem że to ja, dalej to boli ale coraz mniej, patrzę mojemu cieniowi coraz częściej w oczy, bez spuszczania przed nim głowy. Nawet jeśli znowu się zachowam jak zaprogramowany robot, jestem wstanie to zatrzymać albo przytulić sama siebie i zapewnić, że to rozwój i następnym razem będę bardziej uważna. Zauważyłam też ze czytam czy slysze coś umysłem albo sercem. Tych chwil kiedy dociera coś do mnie gdy w umyśle jest pusto jest bardzo mało ale są niesamowite. Na razie od razu chce je przeanalizować umysłem i pryskaja jak bańka mydlana. Dziękuję
Dziekuję za podzielenie sie ze mna doswiadczeniem.
Ech aczkolwiek trudne to. Mozliwosc znalezienia sie na linii upadajacej brzmi jak koszmar i kara a nie cos, co miala bym przyjac z wdziecznoscia. 😞
Hej. Nie patrz nie zasilaj tego swą uwagą energią czy jesteś na takiej czy owakej ,nie trać już na to czasu i energii. Spójrz jakie wartości nosisz w Sercu. Jeśli Kochasz Szanujesz jesteś Matką Ojcem chcesz być Wzorem dla swych dzieci i potomków, no to na dobrej drodze. Jeśli w Twym Sercu gości gniew i nienawiść to musisz małymi krokami go eliminować. To Ty dowodzisz swym umysłem. Umysł często i gęsto robi nas w balona wmawia jakieś śmieci i bzdety . Strenikem winno być Serce . Świat i tak daje powody do gniewu złości itd. tego nie brakuje przeciwwagą dla gniewu będzie radość miłość uśmiech itd. nikt nie mówił że będzie łatwo .
Myślisz że to kara, a może tylko ruszają dalej się uczyć. Nie są jeszcze gotowi i może ja też nie. Coś cię tutaj przyciągnęło. Jan tak mi pięknie kiedyś napisał ” przestań się bać dziecko”. Chciałabym kiedyś napisać, że przestałam…. ale jak jest mi naprawdę ciężko to przypominam sobie te słowa i daje mi to poczucie spokoju. Ostatnio też na krótko zatrzymuje się i powtarzam na głos Ja Jestem. Bóg zawsze odpowiada na nasze pytania, najtrudniej jest zatrzymać się i usłyszeć albo zobaczyć odpowiedź np. ja dalej nie wiem co mogę robić dla innych, po co tu jestem i co mogę z siebie dać.
Siemka. Jak dla mnie to już coś robisz dla innych. Mawia się że historie przekazywane niosą w sobie MOC. Są niczym Chleb pokarm dla Duszy która idzie podobną drogą świadomości. Są jak ogień która topi lód choćby na sercu. Są jak powietrze czasem lekkie i przyjemne czasem mocne i porywiste. Są jak stabilna ziemia na której postawisz kolejny krok. Są jak woda która podlewasz ogród wewnętrzny czy zewnętrzny. Pozdrawiam
Jest pewność, i jej przeciwieństwo – zwątpienie. W jednym objawia się Miłość, w drugiej o niej zapomnienie. Bo braku miłości nie uznaję, skoro wszystko wszędzie i zawsze Nią Jest.
Ci, którzy są na linni wznoszącej nigdy nie zadaliby sobie pytania gdzie są, bo ponad wszelką wątpliwość idą drogą Prawą a ta, mimo, że może czasem opadać w dół, jeśli to potrzebne ku odnalezieniu tej w Górę, zawsze zmierzać będzie ku Celowi, a Ten jest Jedynym Prawym i Prawdziwym, nie tym, iluzorycznym, ktrry wybiera się ambicjami i pseudo zabawami w uduchowienie czy oświecenie. Poza tym, jak ten, który świeci Prawością mógłby pokazać swoje Światło pogrążonemu w ciemności? Jak wielką świadomością jest ta, która wybrała, by poprzez (odgrywaną) własną nieświadomość, być kontrastem dla tych którzy dzięki niej będą mogli odkryć olbrzymi potencjał swojej uśpionej jeszcze świadomości? Dlatego nie osądzajmy kto gdzie jakim jest bo nieznane nam są Wyzsze ustanowienia i zamierzenia.
Nie musisz wiedzieć gdzie idziesz, ale Jak malujesz Przestrzeń będąc Tu gdzie Jesteś, bo na to ciągle w Teraz masz wpływ.
Co by było gdybyś szła linią upadającą, i rozsiewala tam najpiękniejszy Kwiat Prawości i Miłości? Czym się owa ścieżka stanie będąc w Twojej Ciebie i Przestrzeni Przemianie? (rym nie był celowy😄)
Dawno temu zadałam pytanie Temu który zawsze odpowiada: Co jeszcze mam do przekroczenia, odpowiedział: Siebie.
I najczęściej, większość tu żyjących ma takie zadanie.
Nie chciejmy zmieniać nigdzie niczego, bo swoim autentycznym Doskonałym Byciem, PONAD dostępnymi wyborami i możliwościami, Stajemy się jako On, My Jedno z Nim i w Nim.
Jakie w ogóle znaczenie ma wówczas nazwa miejsca w jakim jesteśmy 🙂
Zastąp nazwę linia upadająca na linia zanikająca. To jeszcze widoczne na tym swiecie urzeczywistnienie strachu CZŁOWIEKA, ktory boi sie, to urzeczywistnienie fikcji oddzielenia CZŁOWIEKA od Energii Kreująej/Boga Żywego. CZŁOWIEK i Bóg Żywy/ta Energia kreująca JEST JEDNYM JAM JEST ZAWSZE. Kiedy budzisz się w owej PRAWDZIE ta linia jesli jest męczacą niewolą i klamstwem bez Twojego zasilania strachem zanika. Linia środkowa to rozdroże. Takie Fredrowskie i chcialabym i boje sie. Niepewność ani forsy/mamony w linii zanikającej, ani kreacji w PRAWDZIE/JAM JEST/ na linii które wiecznie zjawia się w TERAZ i jest zawsze NOWA i daje Radość bycia poza strefą znanego „komfortu”. OTO NOWYM WSZYSTKO CZYNIĘ. Iskra Światła Zycia, urodzeniowe wewnętrzne dziedzictwo CZŁOWIEKÓW/Królestwo Niebieskie w Nas czyni dla Nas to czemu dajemy uwagę w wiecznym, bezczasowym TERAZ. OBRAZ JAKI PRZYWOŁAMY DO ZAISTNIENIA NIE MA ŻADNYCH OGRANICZEŃ. ZDROWIE, OBFITOŚĆ? BIERZ CO CHCESZ.
Też tak miałam jak zaczynałam czytać o tej, nazwijmy to, kategoryzacji. Nie bardzo już teraz wiem jak to nazwać bo dziś już nie obchodzi mnie na jakiej linii jestem. Dopuściłam akceptację. Kocham się na tyle, że nie ważne na jakiej linii jestem a to paradoksalnie utwierdza mnie tylko że jestem bezpieczna. Skoro boisz się na jakiej linii jesteś to znaczy nic innego jak to że się boisz 🙂 ten lęk jest tu najistotniejszy a nie twoja linia. To nim należy się zaopiekować i przyjdzie spokój, akceptacja i pokora. Powodzenia… wiem co czujesz.
Wszyscy zmierzamy w tym samym kierunku. Tak naprawdę jest jedna linia, ale że żyjemy obecnie w oddzieleniu to jest ich więcej. To jak z powrotem do domu. Dróg może być bardzo wiele. Ale każdy kiedyś się tam znajdzie. Każdy ma swoją historię, każda jest inna, jedyna w swoim rodzaju dla doświadczającego i każda czegoś uczy. Sam fakt, że poszukujesz już jest ogromnym postępem i fenomenem dla przeciętnego człowieka. Takie rozkminy, lęki podsuwa umysł. Też je mam. Tak naprawdę umysł i przywiązanie do niego jest iluzją jaką tworzy. Musimy po prostu go zostawić w spokoju. To trochę jak z walką o pokój za pomocą broni. Nie skończy się dopóki po prostu nie odłożysz karabinu. Tak jak Anka napisała. Wystarczy przekroczyć tylko siebie. tylko i aż. Jak do tej pory nielicznym istotom w historii ludzkości się to udało. Czasami spontanicznie, czasami po długiej praktyce. Tak czy owak cała praca zostaje wykonana na przestrzeni dziesiątek, setek, tysięcy wcieleń, które ostatecznie okazują się tylko iluzją na Boskim Planie Nieskończoności. Powodzenia, siostro 🙂
Kamilek ja też tak mam, że bardzo często opisywane zjawiska już się u mnie zdarzyły. Raporty pozwalają mi na pozytywną interpretację zachodzących zjawisk i zamianę np frustracji wynikającej ostatnio z zatrzymania (niespodziewana długa choroba) na zrozumienie i odpuszczenie. Spokój w oczekiwaniu na właściwy czas. Czekam aż się dopełni 🙂
4 tygodnie temu zwiedzając kompleks Riese w Górach Sowich miałam atak paniki, byłam przekonana, że umieram, czy to może mieć związek z zachodzącymi procesami? Mały atak
Powtórzył się w poprzedni weekend kiedy jechałam autem jako pasażer..
Znam coś z tego mniej więcej , nic nie jest jednoznaczne dlatego pokornie, zależy czy masz pewność że jesteś zdrową osobą. Skup uwagę na oddechu. Gdy zaczniesz panikować lub za dużo myślisz o tym co nie powinnaś bo to myśli ciągną Cię w stronę paniki strachu śmierci robią Cię w balona i się nakręca, bo byłaś przekonana że umierasz a jednak jak widzisz dalej żyjesz, umysł uruchamia czarne myśli scenariusze dlatego najpierw wprowadź ciszę i spokój w swej głowie i chaosie . Potem spróbuj wrócić do tego co świadczy że żyjesz. Najprościej to jest świadome uważne oddychanie ,wdech i wydech 1,2,3 raz i spokój …lub najpierw skup uwagę na oddechu a potem zarządaj spokoju w głowie.
Moze lepiej omijaj takie miejsca bo niewiadomo co oni tam tak do konca robili….
10 lat temu w ówczesnym dla mnie TERAZ jadąc nie swoim samochodem/właściciel kupił go na giełdzie/
(materia, w tym przypadku samochód, posiada pamięć energeryczną, auryczną, zapis energetyczny czegoś w czym brała udział, co „widziała”)doznałem chwilowego przyjęcia jakiejś zabójczej energii(natychmiastiwa bladość, uczucie niemożności oddychania, płuca pracowały, a było uczucie braku tlenu, odżywczej prany, Mialem jednak siły na zatrzymanie pojazdu na poboczu.
Tylko że nie wyzwoliło to we mnie żadnego lęku przed śmiercią i po minucie było ok.
Prawdopodobnie byłem w tej sytuacji potrzebny do neutralizacji tego czegoś, jakiegoś zapisu karmicznego matrycy.
,, Mały atak się powtórzył jadąc samochodem jako pasażer” mogła jechać autem którym zawsze jeździ a prowadził ją jej mąż np?znam kogoś kogo takie ataki lęki dopadły leżąc w swoim łóżku przy wielu latach normalnego życia .Lecz w istocie samochód i takie kompleksy są pewnego rodzaju ,,klatkami „gdzie aura bądź Dusza ma ograniczoną przestrzeń do obrony i mogły się dziać różne rzeczy. Bo skoro istnieją dobre Dusze bądź dobra aura to automatycznie też i te drugie… Lecz mogę się mylić. I racja trzeba mieć dużo siły i adaptacji do sytuacji obecnej wewnętrznej i tej zewnętrznej by się z tym uporać .
Byty, Duchy te PRAWDZIWIE ŻYJĄCE HARMONIJNIE FRAKTALNIE POŁĄCZONE Z ŻYJĄCĄ JEDNIĄ, ŁACZNIE Z TYMI, KTÓRE OŻYWIAJĄ MATERIALNY OBRAZ CZŁOWIEKA KIEDY SĄ BEZ LĘKU(SA W KOŃCU ŻYCIEM) MAJĄ WSZELKĄ WŁADZĘ NAD TYMI ŻYCIE UDAJĄCYMI TYMI ŻĄDNYMI NASZEJ ENERGII DO PRZETRWANIA, WAMPIRAMI ENERGETYCZNYMI/ŻYWIA SIĘ TYPEM ENERGII, KTÓRA JE STWORZYŁA – NIEHARMONIJNYM STRACHEM. POZOSTAJE IM, TYM FORMACJOM ENERGETYCZNYM TYLKO STRASZENIE PODATNYCH CZEŚCIOWO PRZEJĘTYCH PODSTĘPEM CZŁOWIEKÓW. TE DUCHY TO ENERGIE O CHARAKTERZE ELEKTRYCZNYM, MAGNETYCZNYM I ELEKTROMAGNETYCZNYM.
DOMY, MIESZKANIA KAROSERIA SAMOCHODU(PIRAMIDA, KATEDRA, ARKA PRZYMIERZA) JEST JAK KLATKA(FARADAYA)TRZYMAJĄCA TE ENERGIE W ZAMKNIĘCIU.
DLATEGO WARTO PRZEBYWAĆ NA ŁONIE ŻYWEJ PRZYRODY UZIEMIAĆ SIĘ CHODZĄC BOSO PO ROSIE, PO ŚNIEGU. PRZEBYWAĆ W TOWARZYSTWIE CZŁOWIEKÓW CZYSTYCH ENERGETYCZNIE I W MIEJSCACH GDZIE PRZEPLYW OŻYWIAJĄCEJ ENERGII ŹRODŁA JEST NIEZAKŁÓCONY.
Czy możliwe, że widzę duszę mojego kotka? Nie żyje niestety, ale pod samochodem w garażu miała wrażenie, że znika pod autem normalnie mignął mi ogon… mamy teraz drugą kotkę. Ale na kamerze nocnej najpierw widziałam biegającego białego kota, potem czarnego ( żyjącego) …
Kochani mam też pytanie co o tym myśleć… mężowi śniło się, że dusił go brat, a rano miał pręgę na szyi jakby takie zaczerwienienie… co o tym myśleć? Jak mężowi pomoc? Chronić? Mąż nikomu nic złego nie zrobił zawsze był przez nich oszukiwany i krzywdzony dlatego trzymamy się z boku…
To proste. Najlepszą ochroną CZŁOWIEKA I JEGO „MAJĘTNOŚCI” NIE SĄ KAMERY I OGRODZENIA POD PRĄDEM. NAJLEPSZĄ OCHRONĄ jest nie żywić urazy w Sobie. Nazywa się to wybaczeniem, niezależnie od wszystkiego – bezwarunkowo.
@Edyta …może mężowi, w pierwszej kolejności, uświadomić, że nie musi się zgadzać (mentalnie) na takie wydarzenia w swoim życiu jak oszukiwanie czy wykorzystywanie (wzorzec ofiary). U mnie kiedyś to był pierwszy krok do zmiany, bo owszem, wszechświat to lustro, w którym się odbijamy- łatwo powiedzieć, kiedy nie wiadomo jak zabrać się za zmianę tego odbicia… świadomość tego, że to „ja kreuje i potem „co kreuję” to pierwszy krok do zmian w materii 🙂 .
Dziękuję za prognozę . Budująca!! Cieszę się ze zmian. Dziękuję również komentującym , warto wiedzieć co myślą i jak te zmiany przyjmują. Pozdrawiam serdecznie.
… mam taki temat. Co myślicie o sarkazmie? O „czarnym” poczuciu humoru? O takim pożartowaniu sobie z kogoś? O zaśmianiu się jak ktoś się przewróci? wiecie… niby niewinne. Jest to w naszej naturze. Czasami w kilka osób rzucamy sobie do siebie „mięskiem” i wszyscy mają ubaw a jednak jest tam jakaś nieprzyjemna igła… czuję ją wyraźnie. Czuję ją też u innych. Gdy ktoś chce się wycofać, czuje zażenowanie, to jest mu przypisywany brak poczucia humoru. Jednocześnie ktoś kto czuje przewagę, karmi się poczuciem wyższości. Proszę powiedzcie jak to czujecie. U mnie ten temat bardzo wraca w rodzinnych relacjach. Z czego to może wynikać? Dzieci wydawałoby się traktują to bardzo luźno więc czy to problem skostniałych dorosłych? Co tu tak na prawdę jest niskowibracyjne i z czego to wypływa… gdzie jest sedno?
To są nasze odbicia w lustrze. To co na zewnątrz. To widzimy. To projekcja tego czego nie widzimy, ukrytych uwarunkowań i programów, wdruków. Wynika to nie tyle z niskich wibracji/swiadczących o materializmie bezdusznym/ co z braku harmonii wewnętrznych wibracji zgodnych z Jednią Życia, Miłością bezwarunkową = nie jesteśmy PRAWDZIWYM SOBĄ. TO MIJA KIEDY DOKONUJE SIĘ W NAS POZNANIE PRAWDY.
Własciwie jest To odpowiedź na wszystkie tematy jakie zauważymy.
„Krążyła kiedyś po necie taka historyjka: „Jeśli ktoś przychodzi do Ciebie z podarunkiem i Ty go nie przyjmujesz, to do kogo wtedy należy ten prezent? — spytał samuraj.
— Do darczyńcy — opowiedzieli uczniowie. — To samo dotyczy zawiści, złości i obelg — rzekł ich nauczyciel. Jeśli nie są przyjęte, pozostają własnością osoby, która nosi je w sobie.”
Jeszcze wyższy level to ten, w którym przyjmujemy niechciany przez nikogo prezent i transformujemy by nikogo już nie ranił.
Rozjuszony język będzie kąsał póki się nie nasyci. A można go na_karmić czymś zgola piękniejszym niżeli odmowa przyjęcia bądź negatywna nań reakcja 🌞
Mawia się, że uszczypliwość jest zaletą inteligentnych ludzi, bo wiedzą jak i kogo trafić a głupcy tego nie po_trafią. Może też nie muszą.
Są to zwykle potyczki umysłów, walczących o uznanie, gdy człek, który go używa, nie rozpoznał jeszcze kim jest i potrzebuje podparcia. Podparcia potrzebuje tylko wtedy, kiedy w głębi siebie sam czuje się mały i odgrywa rolę większego. Tek, który rozpoznał kim i jaki Jest, nie musi udowadniać malości ani wielkości, nie widzi też w innych żadnych takich miar szacujacych rozmiar. Bo w Nim jest Bezmiar.
Wpojono nam interpretacyjne kłamstwo odnośnie tego, że „po owocach ich poznacie”. Bo po owocach JĄ poznacie, Prawdę a nie tego, który rolę odgrywa być może haniebną ale to tylko rola. I w ten sposób nauczono nas oceniać czyniącego zamiast tylko jego czyny. A ten, który kradnie, kłamie, zabija, ubliża, poniża….. jest nadal nam równy. I być może zagrzmią w kimś te słowa, jednakże wszyscyśmy sobie równi. A to, co grzmi, to nadal tylko uporczywe osądzanie. Bo sami żeśmy nie rozpoznali, Kim i jacy jesteśmy.
Jakim pięknym okaże się świat, kiedy w każdym napotkanym ujrzymy Prawdę o Nim, zanim On sam dostrzeże.
Tyś MI SIOSTRĄi MATKĄ Anka.
Tyś mi Janie Prawdą w najpiękniejszym wydaniu
Każdy zarządza tylko i wyłącznie własnym odbiciem w lustrze, nazywanym rownież cieniem, przejawem.
Aby Ten swój cień pokonać, przekroczyć Siebie trzeba go pokochać miłością bezwarunkową.
Dziękuję Ci za Twoją odpowiedź. Ona jest odpowiedzią rzeczywiście na wszystko. Żeby jednak pokochać, trzeba poznać/zobaczyć. Dlatego szukam odpowiedzi… co ten cień (ten przejaw) ma mi do powiedzenia o mnie. Może też chodzić o stawianie granic… tak po ziemsku… O tym też jest ten raport. 😉 ten rodzaj „przemocy” na pewnym poziomie niczym się nie różni od znęcania psychicznego czy przemocy fizycznej. To ten sam wzór.
Krążyła kiedyś po necie taka historyjka: „Jeśli ktoś przychodzi do Ciebie z podarunkiem i Ty go nie przyjmujesz, to do kogo wtedy należy ten prezent? — spytał samuraj.
— Do darczyńcy — opowiedzieli uczniowie. — To samo dotyczy zawiści, złości i obelg — rzekł ich nauczyciel. Jeśli nie są przyjęte, pozostają własnością osoby, która nosi je w sobie.”
Jeśli mamy przepracowany aspekt ego dotyczący własnej wartości, to za konstruktywną krytykę dziękujemy i z niej korzystamy do własnego rozwoju, złośliwości zaś po prostu nie przyjmujemy i lecą sobie z powrotem do nadawcy 🙂 .
Jak nie przyjąć zlośliwości? Nie rezonować z jej nie harmonijną z ŻYCIEM wibracją. Kiedy się z nią nie rezonuje? Po wybaczeniu, kiedy nie ma się jej, tej wibracji w Sobie, nie wywoła ona rezonansu. Mędrzec trwa nieporuszony. Kto powrócił do wibracji HARMONIJNYCH z ŻYCIEM/MIŁOŚCIĄ bezwarunkową nie rezonuje z, nie przyciąga do swojego cienia, do swej materializacji nieharmonijnych wibracji strachu. Staje się niewidzialny i przechodzi mimo. Jak to uczynił dziadek znajomej z innej witryny w czasie łapanki w czasie okupacji niemieckiej.
To żywienie/karmienie urazy w Sobie pod czyimś adresem działa tak że karmiący traci te siły, które adresat zyskuje. Jest to oczywiście poza harmonią energetyczną Życia, w iluzji oddzielenia w dwoistym postrzeganiu i w uplywajacym czasie. Po wybaczeniu/koniec żywienia urazy, wracasz do zasilania z boskiej harmonii Życia a były adresat zacznie się rzucać i dusić z braku zasilania. Chyba że się obudzi w PRAWDZIE.
Wczesniej jednak karmiony adresat musi karmę zwrocić- to bywają bolesne procesy.
Ciekawe że dwie osoby przytoczyły tę samą anegdotę. To za pewne nie przypadek. Jan pięknie dopełnił tą opowieść. Tak na prawdę dotyczy to bardzo tego raportu listopadowego. Siedzę w tym po uszy. Ja, osoba przez całe życie starająca się być dobrą i grzeczną dochodzę do lekcji w której już wiem że nie o to chodzi. Chodzi o prawdę. Usilnie obdarzając oprawcę miłością bezwarunkową nie dojdziemy do spokoju. Ukochując siebie – tak! Trzeba wiedzieć kiedy postawić na siebie. Odnaleźć żal i uznać go. Odnaleźć odwagę żeby stanąć w swojej obronie i wyjść. Słyszałam to już setki razy ale dopiero w tym roku to do mnie dociera 😉
Pani Anka objęła to w cudzysłów zobacz i później i tylko dodała coś od Siebie😉pozdrawiam
Po prostu Anka, jak koleżanka, jak w kole z Anką, w kole lekkości zrozumienia, bez wysiłku i prób toczenia 🙂walk.
Uczniu, masz wielka Mądrość, uwielbiam miejsca, gdzie się z nami Nią dzielisz, przepięknie tkajac literki.
Uczeń i Mistrz w jednym, slawetny.
Wielki, wielki ukłon.
1. Cokolwiek, robiąc na siłę, nie przyniesie spokoju bo tę wolność daje tylko korzystanie z mocy. Mało kto potrafi rozróżnić a gdy się tłumaczy, to ten i ów oburzeniem buczy,ć potrafi. Stara bajka Ezopa o wietrze i słońcu najwięcej w tym temacie tłumaczy, jeśli Hawkins zbyt zawile.
2. Przytoczyłam cytat wpisu MK żeby pokazać punkt odniesienia do tego, co uznałam wyższym levelem.
3. Miłość bezwarunkowa oprócz nieposiadania warunku, nie posiada też kierunku , nie można jej „wystosować” do kogoś lub czegoś, bądź tylko do siebie – nie będąc w niej calkowicie i nią.
4. Gdy żal zostaje uznany, rozpuszcza się i zostaje tylko radość, podobnie jak wybaczyć – to zrozumieć i poczuć, że żadnego czynu do wybaczenia nie ma i nie było.
5. Prawda o byciu grzecznym wyklucza bycie nim🙂
6. Być dobrym i korzystać z tego daru nie wymaga starań a jedynie decyzji ponad wszelką wątpliwość, poza kierunek i rozmiar.
7. „Odnaleźć odwagę żeby stanąć w swojej obronie iw wyjść” – Karolinko, zapytaj Siebie, ile w tym Prawdy, czy rzeczywiście tego potrzebujesz, pod spodem jest uwarunkowanie wolności zupełnie nam niepotrzebne. Wolność, która jest Wolnością a nie próbą definiowania – obronny ani obrońcy nie potrzebuje.
Nie miało wybrzmiec moralizatorsko tylko uporządkowanie.
Zacna dyskusja z Wami, Piękne Dusze, uśmiecham się do każdego wyczytanego zdanie jeśli wpleciona tam Mądrość 🌞
A swoją drogą, wnjkajzac czasem szerokokątnie, utwierdzam się w przekonaniu, że gdyby dziś przyszedł Jezus, opluwanoby Go hejtem jeszcze mocniej niż kiedyś. Nic to że historia lubi się powtarzać, ważne, że być może ludzkość zmarnowała 2000lat na walkę ze sobą o siebie. Gdy przypomni się Prawda, nie istnieje przeciwnik ani przeciwności.
Z innej Beczki: od dluzszego czasu zwracam uwage na okreslenie nas istot boskich, jako czlowiek w liczbie mnogiej ludzie.
Osoba to okreslenie nam nie sluzace.
Zauwazylam, ze Anna w swoich rapotach od dluzszego czasu takze nie uzywa tego oreslenia.
Taka dygresja do zastanowienia.
Serdcznie pozdrawiam
Powiem o sobie🙂
Mój maly synek, zaoytal: mnie kiedyś : mamo, dlaczego w słowie człowiek jest zło na wieki?
Zależy więc, kto co zauważy, i poczuje, i czemu nada ważność na dłużej. I dla mnie od tamtej pory prawdziwszy jest człek aniżeli człowiek.
Ostatnio modne jest tworzenie nowych słów, sama to uwielbiam, ale one wówczas stają się moje i nie kładę nacisku na modę. Nie neguję też tych, którzy słów używają po swojemu choć czasem liczne błędne ich zastosowanie i rozumienie staje się kolące. Moja babcia mawiała, że nic tak nie boli jak ludzka głupota choć sam głupiec bólu nie czuje.
Dziś oczywiście wiem, że nie ma glupców, są tylko głupie zachowania, bez uważności. Mnie samej zdarza się takież czyny popełniać 🙂
Jeśli w każdym momencie, gdy działam, żyję świadomie, jestem Prawdą o sobie, jestem sobą Prawdziwą, nigdy nie wzdrygam się, by nazwać siebie o_sobą. Bo o sobie człekom opowiadam. I każdy zeń jest Prawdą o_sobie i własną o_sobą Prawdą, nawet jak jeszcze tego nie wie.
Używajmy słów z lekkością, mają Moc jeśli władane ze zrozumieniem. Tworzą Nowe choć od zawsze istniejące, wylaniają, to co od lat przed nami zakryte. I do tego, ku Chwale, świetnie nadaje się umysł 🙂
Umysł sercem czuć nauczyć 🌞
„Rozwój duchowy jest jak wchodzenie po drabinie tyłem, z przodu powiększa się nam krajobraz, natomiast nie wiemy, co jest za nami”
Z mojego „szczebla” wygląda to tak, że widzenie transformowania czyjegoś cierpienia jako „wyższy” poziom, to nie przepracowane tzw białe wzorce (chrystusowe czy też tzw bodhisattwów). A przecież to tylko kolejna iluzja. Na szczęście Era Ryb, czyli era cierpienia dobiega końca. Era wodnika to era wolności. Wreszcie przestrzeń ułatwia każdemu, bycie odpowiedzialnym za siebie. Masz pełne prawo postawić na siebie. Zbieranie cierpienia nie jest już „obowiązkowe” 😉 . Każdy ma prawo doświadczać, tak jak chce… Obok siebie będą jednocześnie żyli ludzie w „raju” i w „piekle”, w zależności od tego, jakiego dokonają wyboru. Czy to nie piękne, mieć wybór?
Niesamowite jest jak obserwować, jak to, co opisane w raportach staje się rzeczywistością.
Wg mnie przyjęcie cierpienia nie oznacza babrania się w nim i chelpienia wyższością. W momencie przyjęcia, z otwartością ramion, jak podróżującego gościa sprawia, ze niepostrzeżenie znika. A znika, bo nie zostało uznene cierpieniem.
Kilka lat temu dopadło mnie dokuczliwe choróbsko, niezwykle męczące. Cały dzień bylam zatopiona w tym, jak mi ciężko i źle, że lepiej umrzeć niż tak cierpieć cały ciałem, itd. Z nienacka przyszła myśl, propozycja, próba przyjęcia tegoż z miłością. Powiedziałam wówczas, ze wzruszeniem, słowa witające „gościa” z zapewnieniem, że będzie mile widziany jak długo zechce. Żeby okazał całą swoją wspaniałość i odkrył co mógłby mieć schowane pod przekonaniem zlowrogiej choroby. W ciągu mniej niż godzinę każdy! uciążliwy objaw zniknął, jakby nigdy nie istniał. Więc tak, cierpienie jest iluzją, do momentu otwarcia oczu na Prawdę. Prawdę o wszystkich i wszystkim, którzy i co, nas spotyka. Piękno życia może przybierać przeróżne stylówki🙂
Ostatnio zaproponowałam mojej mamie radosne powitanie choroby, i ta, choć dużo rozumie, pomyślała, że zwariowałam: „jak to? Mam nie walczyć tylko przyjąć, oszalałaśChcesz że by matka umarła? ” 🙂Jak silne przekonania do zwalczania w nas zakorzenione. Albo unikania.
A pod wszystkim jakiś śmieszny strach. Po co i o co? I ewentualne obarczanie winą.
Przyjąć coś w siebie, to znaczy uznać, wybrać, że jest zgoła czymś innym, czymś co wybieramy w zamian. To jest Przemiana wody w wino. Tym sposobem, cokolwiek nas zatruć może, może wedle wyboru uzdrowić. (W moim dzieciństwie, w najtrudniejszym czasie, babcia potrafiła ugotować przewspaniałą zupę na wodzie i łyżce masła. Tak wywkintnej do dziś nie potrafię odtworzyć mając pod nosem przesyt, i dowolność składników , a mało tego, tamta wodna zupa, tworzona z miłością i radością, stawiała na nogi tych, którym medycy odmawiali pomocy skazujac na dogorywanie. Jeśli odslonimy tę moc w sobie, zbędne stają się suplementy, wymyślne mikstury i zabiegi)
Cokolwiek „do przepracowania” to też iluzja. Sama w taką sieć potrafię wpaść. Wedle wiedzenia, a wcześniej wierzenia, nam się staje.
Piękna historia. ,,Pamiętajcie o tym aby pamiętać ” te uporczywe chorubsko musiało się nieźle zdziwić przychodząc oczekując walki by walczyć, a dostało w zamian coś innego . Zostało zlane że tak powiem Miłością i już Spokojem , zawstydzone czymś czego nie zna jak domniemam i musiało odejść ze wstydem bo dłużej by tam nie wytrwało. Wierzę że odtworzy Pani tą zupę może sekret tkwi w zapachu. Zapach to też pamięć wibracja tego co było choćby 50 lat temu. Kiedy przychodzi lub przyjdzie to jak dotyk Duszy Babci która wciąż żyje w Pani Sercu i wspiera do dziś dnia . Pozdrawiam
Pewnie, że żyje🙂I nie jest to byle jaki banał. Nie tylko we wspomnieniach i uczuciach. Czas, jak zdołałam go zrozumieć, wszystko w nim, wydarza się jednocześnie w Teraz, różnica jest tylko w świadomości tego Teraz.
Wszystko czego doświadczyłam, obojętnie kiedy się wydarzyło – zaistniało więc moment w i z Teraz, w którym podejmujemy jakieś decyzje wpływa na całą tę linię w tył i do przodu.
Ania w raportach podobnie tlumaczy, że energie jakie schodzą aktualnie oddziaływały na nas kiedyś, działają lub będą oddziaływać, i zawsze w Teraz.
Nie pamiętamy” poprzednich” wcieleń, ani „następnych” bo one też dzieją się w jednym Teraz. Ale możemy sięgnąć do Mądrości stamtąd. Zawsze. Odpowiedzi, które płyną też wiadomo skąd są.
Możliwe, że właśnie dlatego nie rozumiemy dlaczego pewne rzeczy dzieją się tak a nie inaczej, choć nasze starania zmierzały ku czemuś zgoła innemu. Tak jakby ktoś, wbrew logice, miał żniwa już kiedyś, mimo że dopiero teraz zasiał ziarno. Wszytko jest płynne, rozciągliwe, w zasadzie dowolnie obieralne na tym suwaku, wedle zasobów w nas.I wyborów.
Jakiś rok temu, umowny, znalazłam odpowiedź na absurdalne wówczas zdarzenie, sprzed lat 11, dlaczego się wydarzyło, i co oznaczało. W odpowiedzi była mocno zaakcentowana decyzja. Podjęta po latach, mimo że efekt zaistniał dawno temu. A wmawia się nam, że żyjemy w świecie przyczyny i skutku. Ponad wszelką wątpliwość skutek może wyprzedzić przyczynę.
Możliwym też jest, że żyjąc tu mamy siebie pozbierać z tych wszystkich linii, scalic w jedno, i siebie, i czas. Moja wersja mnie z tzw przyszłości jest niesamowita 😄 i bez wglądu tam, bez łączności omijajacej czas, nie byłabym dziś tą samą Anką którą jestem.
Niesamowite Mistrzu Uczniu, że odpowiadasz na moje wpisy. Jest to niezmiernie i niezmiennie mile. Wdzięczność 🌞
Chyba nie potrafię znaleźć miejsca z podglądem do stworzenia zupy🙂
Anka myślę, że mówimy o co najmniej dwóch różnych sprawach. Choroba to jest skutek naszej własnej kreacji. Taka informacja od organizmu co robimy „nie tak”. Walka z chorobą, to walka z samym sobą. Zdecydowanie skuteczniej jest przyjąć do wiadomości skutek i skupić się na przyczynach.
Karolina pytała o uszczypliwości, czyli efekt czyjejś kreacji. Odpowiedziany każdy jest za siebie i swoje wytwory. Nieprzyjmowanie czyichś wytworów, nie ma nic wspólnego z walką.
Poza tym jeśli już o walce to, każda walka zawsze wiąże się z wydatkiem energii, więc ogólnie dobrze podchodzić rozważnie do takiej postawy.
To oczywiście tylko mój punkt widzenia 🙂 .
W odpowiedzi nawiązałam do cierpienia, i nieprzepracowania białych wzorców.
Choroba, obojętnie jaki ma początek, może być dla wielu cierpieniem jeśli tak wybiorą. Nie występuje tylko fizycznie ale doskwiera w wymiarze ducha i umysłu więc wszelakie traumy oznaczone cierpieniem, są chorobą w rozumieniu wielu z nas, a ci nie patrzą na to jak na przyczynę i skutek. Poza tym nie zawsze tak jest. Choroba może być przystopowaniem naszego działania, jeśli nader długo i nieskutecznie przysłowiowo walimy głową w mur. I nie ma tu osądu czy coś robimy źle czy dobrze (też iluzoryczny podział). Może też być wskazaniem innej drogi lub możliwością szybszego przypomnienia sobie o Sobie. Energie które towarzyszą nam dziś, u niektórych powodują choroby….. A są tylko doładowywaniem i rozpakowywaniem nowych w tym realu kodów, zapisów w nas, tak starych jak świat. Nie ma nic nowego oprócz odkrycia tego w Starym czyli w Pełni wszystkiego od zarania.
Był czas, kiedy zachkysnęłam się totalną biologią , dawała sporo ciekawych odpowiedzi ale więziła w przeszłości, i przyczynowo-skutkowksci. I być może dla niektórych to nadal aktualne, dla mnie już nie.
A i tak to nie ma żadnego znaczenia, kto w jakim paśmie przejawia siebie🙂
Od dawna nie skupiam się na przyczynach ani skutkach, są one dla mnie równie fałszywym przyjacielem, jak większość dualnych podziałów. Gdy nie chcemy widzieć Ponad dostępne możliwości, a tym bardziej odważyć się je wybierać.
Pięknie, że każdy myśli różnorakie myśli, i możemy się tym rozumowaniem dzielić. Wdzięcznam za to wszystkim Wam🌞
Ponawiam prośbę, czy ktoś zechciałby podzielić się pięknymi doznaniami w tym czasie przypominania wszelkich Prawd? Zamiast skupiać się na dolegliwościach 🙂pomnazajmy Piękno, przypomnijmy sobie jak wiele jest rzeczy, doznań, zdarzeń wspaniałych w dziś.
Mam wrażenie, że do każdej dyskusji spod ostatnich raportów Ani, gdyby zebrać je w całość odczuć i przemyśleń, pasuje cytat, który mnie poruszył do głębi :
„O ironio, dojrzałem do bycia bogiem dopiero w piekle!”
(Przez piekło rozumiem wiarę w iluzję i życie nią jakby byla prawdą)
Musiały to być fajne miejsca gdzie to akurat (napisze jeszcze raz )Pani czytała, ponieważ być może, może być Pani dużo starsza i Mądrzejsza ode mnie🌷( przynajmniej gdzieś to tam odczułem może głębiej żeby tak napisać w tym czasie😅)Może z czasem napisze i Anka. Pani Twoje Mistrzowsko Mądrze ubrane uporządkowane teksty są wielce uczące. Kłaniam się również dziękuję
W porównaniu do 2000 tysięcy lat o których mowa to racja mógłbym powiedzieć Pani Tobie Anka. Bo My dalej tylko jakby Dziećmi. Pozdrawiam
Witam . Może ,, szerokokątnie ” patrząc, gdyby przyszedł Chrystus? Może pytanie czy On w ogóle gdzieś odszedł ? Gdyby ktoś był dalej opluwany i hejtowany jeszcze mocniej ? Ale On dalej opluwany i hejtowany . Gdy ktoś Żyje w czyimś Sercu nie ma Prawa umrzeć. Nie musi przychodzić bo nigdzie nie odszedł…
Oczywiście, że tak, chodziło mi o materialną obecność, w ciele człowieka, konkretną osobę a nie świadomość istnienia, trwałości bycia, poza miejscem i czasem. Kogoś z tak wielką Mądrością, z tą konkretną Świadomością, najwyższa z możliwych, być może tym razem jako Krzysiek, Zbyszek czy Stefan🙂
Hej kochani jak sie czujecie? Bo mnie od 01 listopada dosłownie wycina z życia. Lodowate zimno, drętwienie ciała, dziwne problemy z gardłem , problemy ze snem, brak apetytu, palpitacje serca , niemoc i ogólna beznadzieja…
Mnie przez kilka dni bolał nos, grzbiet nosa tak od wewnątrz, jakby ktoś mi przywalił ale nic takiego nie miało miejsca. Zero kataru tylko ten obrzęknięte i obolały nos. Na szczęście już mi to schodzi, ale było to niewiarygodne. Nigdy nic takiego nie miałam 😅 pozdrawiam i życzę zdrówka
Jeju, u mnie to samo.. Do tego jeszcze jazdy emocjonalne takie, że szok.
To samo, co Monika i Ella
Przepraszam. Małgosia, nie Monika
Do Małgosi.
Czuję wieczorem lodowaty chłód.Chyba tak od 30 .10.Budzę sie w nocy co 2 godz .Dziwne kurcze w zołądku. I jakoś mniej mam siły ,kiedy chcę coś zrobić w domu.Nic mi nie smakuje.
Do Elli:
Kochana serdecznie dziękuję za to, że podzieliłaś się swoimi symptomami. Mnie trzymało od 31.10. do 3-4.11. był to stan naprawdę trudny do wytrzymania. Natomiast 5.11. wydarzyła się dziwna sytuacja. Generalnie mam dosyć niskie ciśnienie, a właśnie 5.10. źle się poczułam, zmierzyłam ciśnienie i skoczyło mi do 160, pojawil się też bardzo mocny ucisk glowy, a następnie głośne dzwonienie w uszach . Położyłam się i obserwowałam swoje reakcje. Zaczęły pojawiać się obrazy, tak jakby kartki z otwartej książki. Byly to twarze: twarz dziewczynki, chłopca, mężczyzny ze skośnymi oczami we łzach, była też twarz starego Indianina starszej kobiety -bardzo smutnej. Pojawil sie też przysypany ziemią do połowy czarno-biały kot. Gdy to obserwowalam wrażenie, że były to moje poprzednie wcielenia, ale co to naprawdę było to nie wiem Pozdrawiam serdecznie ❤
Hej .Mnie w zeszłym podczas wyjazdu do roboty skoro świt przeszły niesamowite ciary wszerz i wskroś od głowy do stóp przeszyło mnie zimno i gorąco w klika sekund zlałem się potem i jakiś głos słowa powiedziały że Wielki Duch powraca czy zaczyna robić porządki. Plemiona Indiańskie jak żadne wierzyły w Wielkiego Ducha i szanowały naturę Życia i Śmierci. Dzieci i facet z skośnymi oczami może świadczyć o legendach Indian przekazywanych ustnie z pokolenia na pokolenie że plemiona Świata powinny się dogadać by zapanował ład i porządek na Świecie dla dzieci i przyszłych pokoleń. Czarno biały kot to może takie Ying i Yang jeśli o skośne oczy chodzi i równowagę. Bo gdy nie panuje równowaga to wylewają się łzy. Pozdrawiam wyrównana ciśnienia życzę.
Du Ucznia:
Pięknie dziękuję za analizę mnich obrazów na jawie – Przyjacieliu jestes niesamowity!!!
Małgosia i Ella, u mnie to samo
Wielkie dzięki Sylwio, zawsze wymiana takich informacji jakoś, uspokaja, ze jest dobrze I będzie dobrze 😇Serdecznie pozdrawiam Małgosia
Hej kochane Istoty, dziękuję że tu jesteście, że to czytacie, dziękuje że budzicie się z letargu własnych ograniczeń, lęków i starych nie służących wam/nam schematów, oczywiście też bardzo dziękuję Ani za ten raport jak i każdy który się tu pojawia 🙂 <3 Dziękuję też za to że sami dzielicie się tu własnymi spostrzeżeniami i refleksjami co z pewnością pomaga innym rozumieć własną transformację 🙂
Dziś podczas medytacji (Kundalini awaking) naszła mnie po zakończeniu taka przemiła refleksja, mianowicie że wszystko co żywe i co pojawia się w tej naszej ziemskiej przestrzeni, rodząc się przepełnione jest bezwarunkową miłością do wszystkiego co nas otacza, co widzi, czuje, odkrywa …
Po jakimś czasie każde nowo narodzone istnienie zaczyna poznawać „cudowny ogrom ograniczeń”, limitacji i barier tu na ziemi (każde żywe stworzenie), część z nich służy przetrwaniu, nabywa też różnych przekonań (istoty myślące) uczy się wyzwań, reakcji, opinii i ocen, następnie rywalizacji i barier oraz chęci posiadania i często chciwości …
Część z tych doświadczeń zwiększa nasz potencjał, przyczynia się do rozwoju, pozwala na nowo odkryć miłość, sympatię, empatię, chroni przed pewnymi pułapkami tworzonymi przez inne tu żyjące istoty i jednocześnie bycie tu (przez pewien moment) uczy nas samych tworzenia wszystkich tych rzeczy. Przez te właśnie doświadczenia można dojść do punktu w którym możemy uznać że większość tych ziemskich lekcji powoduje że po jakimś czasie i w pewnym stopniu w zależności od skupisk społeczności w których zdecydowaliśmy się urodzić (tak, gdyż sami wybieramy czas i miejsce będąc u po tamtej stronie u Źródła), zamykamy się na wszechobecną miłość która jawi się jako energia Stwórcy.
I teraz można by polemizować czy i które z nich są dobre a które złe? Ale czy nie po to właśnie schodzimy na ten ziemski świat aby tego wszystkiego doświadczyć? Gdyby uznać każde przeżyte doświadczenie bez oceny w kategorii dobre/złe a po prostu je przeżyć (bo każde nam służy), odczuwając radość, wdzięczność, szczęście i miłość czy też ból, strach, stratę czy żałobę jako stan konieczny do podniesienia swojej świadomości? Do udoskonalenia wiedzy nas samych jako nieśmiertelny Byt energetyczny lub jak kto woli Dusza?
Gdyby każdy człowiek na ziemi miał świadomość że w nas samych jest cząsteczka Stwórcy/Światła, który w ten sposób że w nas Jest, daje nam możliwości poznania, tworzenia, czucia, współczucia i odczuwania? Podnośmy swoją świadomość, po to tu jesteśmy, zobaczmy w każdym istnieniu Światło naszego Stwórcy, uczmy się na wzajem szacunku, tolerancji i miłości a świat ten stanie się bardziej przyjazny dla nas wszystkich.
Myśle że nadchodzi a może nadszedł już czas aby stać się Istnieniem wolnym od krepujących przekonań, wolnym od wstydu który ogranicza rozwój osobisty, pogardza nami samymi i innymi, wolnym od osądów, przepełnionym miłością do każdej istoty (człowiek, zwierzę, drzewo, roślina, woda czy powietrze), tej która nas samych kocha ale i tej która się zagubiła w starych schematach i maże nas nie toleruje czy wręcz „nienawidzi” i stać się czystym istnieniem jak, Żródło z którego jesteśmy. (czy nie tego nauczał jeden z najwybitniejszych przewodników duchowych i nasz brat w Źródle wszelkiej kreacji – Jezus??)
Jeśli macie ochotę na komentarz, z góry dziękuję, jeśli nie to też dziękuję za poświęcona chwilkę na przeczytanie 🙂
Pozdrawiam wszystkich sercem i duszą
o tak, chyba za deMello „Kłopot z większością ludzi polega na tym, że są straszliwie zajęci organizowaniem rzeczywistości, której nawet nie rozumieją. (…) rzeczy nie potrzebują być organizowane.(…) Rzeczy potrzebują jedynie zrozumienia. Jeśli je zrozumiesz, one się zmienią. ”
… to było odkrycie! Świat jest idealny, to ja patrzę przez swoją iluzję, oceniając dobre/złe… toczę walki po stronie „czarnych” lub ciężko pracuje po stronie „białych” na własne życzenie 🙂 a dopiero obserwacja bez oceny, przynosi prawdziwą zmianę, wyzwolenie 🙂 We wszystkim można dostrzec zło i dobro, transformowanie czegokolwiek, praca czy walka są zbędne, żeby zmiana się dokonała, wystarczy uważność.
Balans na krawędzi przejawienia.
Cała reszta to iluzja.
❤️
Aniu, czy coś dzieje się w przestrzeni? Od niedzieli gorączka, ból mięśni, poczucie zimna u mnie i u syna. Czy to raczej źle kierowana uwaga?
Od kilku dni schodzą mocne wibracje oczyszczające linię 3D, jest też spory ruch w przestrzeni wynikający z nowych energii (pisałam o tym w raporcie na listopad). A dodatkowo miała miejsce próba zakłócania pola kolektywnego właśnie w niedzielę. Plus do tego wszystkiego jeszcze do niedzieli sporo w przestrzeni było niskich wibracji wykreowanych przez samych ludzi w tym czasie (od poniedziałku już zaczęły one być transformowane do wyższych wibracji). Tak więc w niedzielę było dość intensywnie. To tak na szybko. Z miłością – Anna
Dziękuję za wsparcie ❤️
Cos takiego jak „rozwój duchowy” to rozłożone w czasie dla zmysłowego pojmowania umysłem objawienia(takie wewnętrzne AHA, które dotyczą oczywistych wydawałoby się konstrukcji Wszechrzeczy i ŻYCIA). Aby doznawać takich przeblysków(to oznaka przemiany starych wzorców w nowe rozumienie ISTOTY ŻYCIA i bycie juz ŚWIADOMOŚCIĄ tym Nowym(prawdopodobnie wiąże się to z przebudową i odblokowywaniem nitek DNA). Zatem to rozłożone w iluzyjnym czasie dla postrzegania zmyslowego(umysł odbierze to jako „rozwój duchowy” moze się dziać PRAWDZIWIE TYLKO WTEDY, KIEDY JA(Czyli kazdy z osobna w SOBIE), WIERZĘ ŻE JUŻ TERAZ JA JESTEM DOSKONAŁOŚCIĄ WSZELKIEGO ŻYCIA. PODOBNIE JEST Z MOIM BLIŹNIM.
ZATEM TO WCHODZENIE TYŁEM PO DRABINIE TO POSTRZEGANIE UMYSŁEM W ILUZJI CZASU TEGO KIM JESTEŚ ZAWSZE/TRZEBA TYLKO W TO UWIERZYĆ.
Bez tego UWIERZENIA PŁYWAMY W ILUZJI I DOŚWIADCZENIA W NIEJ ZBIERANE SĄ NIC NIE WARTĄ ZŁUDĄ.
Noż jak mnie zachwyca to proste wyłożenie kawy na ławę!
To nawet więcej i wyżej niż wybór – Decyzja, odsłonięcie w Sobie głębokich prawd istniajcych od zawsze, i nabudowywanych gorliwie w zależności od zebranej „paplaniny” z zewnątrz. (słynny proces rzeźbienia Michała Anioła)
Chyba każdy z nas mial etap zachwytu tym, co wyczytane i wyslyszane.
Mnie zastanawiało wówczas, dlaczego w zależności od tej ilości….. nagle i tak wszystko zmieniam, choć wydawało się prawdziwe.
A synek, jak zwykle, przyniósł potwierdzenie, choć zabrzmieć może niezbyt fajnie: Mamo, coś co się skończyło, znaczy że gownem było. A skrupulatniej, nawet g. staje się nawozem. Dla nas też. Zebrane i przemielone dane.
Edward Stachura: jeżeli coś się skonczyło to znaczy że nigdy sie nie zaczęło (PRAWDZIWIE dopisał JAN)
Bądżcie jak dzieci a wejdziecie do Królestwa w głąb SIEBIE.
Czyli nie uczmy dzieci, ale uczmy się od dzieci
Anka, totalna biologia, 5 Praw Natury, Nowa Germańska Medycyna to to samo. Chwilę po zrozumieniu ze „rak” to naturalny proces biologiczny, a nie „nieuleczalna choroba” który zachodzi po zaistnieniu DHSu, czyli impulsu explozji strachu w odosobnienu, zauważyłem, że przecież JA JESTEM JEDNYM Z ŻYCIEM i o odosobnieniu nie moze być mowy, i iluzja strachu wyprodukowana przez umysł oddzielony od PEŁNI ŻYCIA kiedy nie ma na MNIE, NA CZŁOWIEKA żadnego wplywu(brak rezonansu ze strachem), nie uruchamia sie zaden DHS, a zatem nie wystapìą ŻADNE sRAKI i inne niepożądane, niechciane projekcje w matrycy niezGODności z PRAWDĄ ŻYCIA. BYC SERCEM I UMYSŁEM PONAD PODZIAŁAMI I OSĄDAMI, BYĆ JEDN6M Z ŻYCIEM.
Anka nie umiem „polubiać” komentarzy ale TWOJE KOCHAM JAK SWOJE.
Pytanie: czy zastanę WIARĘ gdy przyjdę powtórnie? Nie mogło byc wypowiedziane przez Jezusa który uczył o chwili obecnej czyli o wiecznym TERAZ.
To znaczy że WIARA JEST kiedy ON PRZYCHODZI DO NASZEJ ŚWIADOMOŚCI TERAZ.
Jeśli CZŁOWIEK pragnie CZEGOŚ, urzeczywistnienia jakiegoś stanu, to inaczej sie to COŚ, to urzeczywistnienie nie stanie jak tylko poprzez takie myśli emocje uczucia jakie towarzyszą takiemu stanowi i CZYNY taki stan potwierdzajace.
Dlatego kiedy samo tylko gadanie o tym stanie wywołuje w CZŁOWIEKU właściwe o tym stanie myśli emocje uczucia, WSZECHŚWIAT przywoła do tego CZŁOWIEKA takie zdarzenia(nie ma przypadków) aby zmusić go do określonego działania potwierdzajacego jego myśli emocje i uczucia kosztem najmniejszej ilości energii dla jego indywidualnego przypadku.
Przebudzenie czy brak przebudzenia nie ma na ten algorytm wplywu.
Działa zawsze tak samo bo to PRAWO REZONANSU.
TYLKO, ŻE OWOCE CZYLI TO CO CZŁOWIEK NA SIEBIE WYPROJEKEKTOWAŁ, DLA SIEBIE URZECZYWISTNIŁ U PRZEBUDZONYCH W PRAWDZIE ŻYCIA SĄ WOLNOSCIĄ A U NIE PRZEBUDZONYCH NIEWOLĄ BĄDŹ ILUZJĄ WOLNOŚCI- taki syfstem z ludzką twarzą.
„Rozwój duchowy” prowadzony przez jakichś „mistrzów” bez WIARY, ŻE JUŻ TERAZ JA(czyli każdy CZŁEK w SWEJ ISTOCIE) JESTEM ISTOTĄ DOSKONAŁĄ i bez potwierdzania tego w myslach, emocjach, uczuciach i czynach to być może niezamierzona ale jednak obłuda i niezGODność z PRAWDĄ, z SOBĄ -wewnetrzne podzielenie, nadmiar potencjału, który ,ŻYJĄCY WSZECHŚWIAT zniweluje a robi to zawsze w najprostszy, czyli wymagajacy najmniej energii sposób
Często bywa to utrata zdrowia i utrata/”smierc” ciała.
Lepiej oddac stery wewnetrznemu CHRYSTUSOWI, Duchowi PRAWDY bezposrednio/bez pośredników w PEŁNI akceptując stan Jego doskonalosci w Sobie.
Jakiś czas temu miałam dylemat dotyczący rozwoju, i tak rozpoczęło się przypominanie🙂 To, co czytałam, i słuchałam, zaprzeczało doskonałości Boga. Jeśli nie stworzył niczego niedoskonałego (Doskonałość nie stworzy niedoskonałości) niedoborowego, w jakim celu obowiązywał nas rozwój? Albo był wybierany…
Dopiero rozdzielenie duszy od Ducha przyniosło zrozumienie. Duch jest doskonały, jest boskim Tchnieniem w nas (z wydechu Boga, który poprzez wdech pobrał z siebie wymagane dane i tchnął w nas) nie potrzebuje się rozwijać ani doskonalić, jest tożsamy z Bogiem.
Jeśli umysł jest duszą, to on jest w stanie ciągłej zmiany, i dąży do doskonałości i zjednoczenia, zespolenia w Jednym. A tak naprawdę odpamiętania, jak to jest być Jednym. Albo wystąpić przeciwko temu… Wiara w tzw życiowe lekcje też przestała być zasadna.
Smutnym wydaje się być to, gdy obserwujesz, jak niektórzy większym zaufaniem obdarzają innych niż samego siebie. Potrafią w kimś dostrzec mistrzów danej dziedziny a siebie uznając wybrakowanym. A przecież, gdyby sami mistrzami nie byli, nie mieliby umiejętności rozpoznania. To, co wewnątrz, to na zewnątrz, nie odwrotnie. Jako w niebie tak i na ziemi.
Niektóre umiejętności wymagają lat nauki, wprawy….. ale może to też głupi nachalny program, bo z Pełni wszystkiego można zczytywac wszystko. Wymaga to przypomnienia zamiast tworzenia kolejnych nakładek ze zbędnych nauk. Bo nawet one aktualnie tracą wartość.
A wartością, jedyną nadrzędną jest to co w nas odpamiętane, Prawdziwe.
Jak i kiedy wciśnięto w nas przekonanie, że zasada kopiuj – wklej jest tak potrzebna? Ileż dzieciąt musi siebie później obierać z tego co ponaklejajli rodzice, chcąc stworzyć wierne kopie samych siebie w następnym pokoleniu.
Zabierając prawo do indywidualnosci bo to takie słabe.
A z rzeczy niesamowicie pięknych warta podkreślenia jest lekkość jaką aktualnie można odczuć. Niemal unoszenie się w bezkresie. I niepotrzebna żadna medytacja, stan odczuwania Miłości i bycia Nią mamy przed nosem. Kolejne piękno to te, które ucielesnia dokładnie samo siebie w nas, widoczne poprzez odmlodzenie ciał, brak zmęczenia, niesamowitą wydajność, rozszerzenie wydolności oddechowej, gdy wystarczy jeden głęboki wdech i wydech na minutę. I to, jak wydech potrafi budować przestrzeń, poprzez prawidłowe zaabsorbowanie danych poprzedzone wypełnieniem tego co zewnętrzne Sobą. W lekkości, bez żadnej spiny i skupianiu się na zestrajaniu z czymś co niskie. Kolejnym – możliwość dostrzegania Piękna w tym co uznane za brzydotę, aż tak mocno, że potrafi wzruszyć niemal do łez, bo tak długo było niewidzialnym. I relacje, które albo znikają albo utrwalają to co napisałeś Janie jako rozpoczęte Prawdziwie.
I wszechobecna, rozrzerzajaca się telepatia, namacalnie, jakby otulala ciepłą mgłą wiążąc pasma nas z odbiorcą i odwrotnie.
Teraz, dziś, wszystko jest magiczne 🌞
PRAWDZIWE NIE MAJĄ POCZATKU ANI KOŃCA. To JEST. Ale TERAZ Zostało odnalezione, przypomniane spod informacyjnego gruzu i kamienia, z którego budujemy labirynt uwarunkowań i ograniczeń wszechmożności, kiedy jeszcze nieodnalezionym pozostaje to ŻYJĄCE, KTÓRE JEST.
Jeszcze jeden najekszy cud aktualnie, nigdy wcześniej nie widziałam tyłu uśmiechów skierowanych do mnie, gdziekolwiek nie spojrzę, nawet od okolicznych dealerów jakich tu w Anglii całkiem sporo, a też są Piękni🌞 Więc słońce nie tylko to z niebios działa ale i z czleków🌞
Cześć,
Zazwyczaj tylko czytam raporty i komentarze, dotychczas się nie udzielałam. Czuję, że muszę napisać.
10 dni temu zrealizowałam swoje największe marzenie i otworzyłam miejsce, gdzie tworzę między innymi przestrzeń dla ludzi z intencją wymiany idei, talentów itd.
To, co się ostatnio u mnie dzieje, zaczęło mnie zastanawiać – wydaje mi się, że to już było, że to mi się śniło, niemal codziennie jakaś sytuacja totalnie przypadkowa powoduje we mnie to uczucie „znajomości”. Dziś wybudzało mnie coś w nocy kilka razy, ale wracałam do snu.
Czy coś się dzieje teraz w przestrzeni? Zatrzymania u mnie nie ma, jest działanie, ekscytacja i taka… radość 🙂
Pięknie się u Ciebie dzieje 🌞Przepięknie 🌞
Jeśli masz dobry kontakt ze sobą to wszytko co się wydarza jest znajome, bo znasz główne wątki siebie z każdej wersji czasu.
Przeważnie, choć zapominamy, widzimy te wersje w snach, nazywanych proroczymi, bo pro_rokujemy – wstępnie zapowiadamy, własną przyszłość, która również jest tylko Teraz. Wydarza się to co kompatybilne z tych rokowań, tym samym to, co przewidują jasno- lub czarnowidzowie, nie zawsze się sprawdza.
Według mnie, to co sobie uświadomimy (przypomnimy) o nas samych, urzeczywistni się na zewnątrz, i na tym polega ta ścieżka życia by sobą i w sobie scalić wszystkie te cząsteczki. Wówczas jest to pełen powrót do Źródła, nieumiejscowionego gdzieś poza nami.
Mówią, że nie można zmienić przeszłości, a tym bardziej przyszłości skoro jeszcze nie nadeszła (i tak istnieją obie właśnie Teraz) a zmienia się je niemal non stop przynajmniej w mi znajomy dwojaki sposób. Pierwszy – świadomym działaniem poprzez wprowadzanie zmian w traumatyczne, lub zwykle niewygodne zdarzenia, we wspomnieniach. Malujemy je tak, by zmienić choć jeden szczegół, i poczuć nową jakość owego zdarzenia, wówczas na ścieżce czasu wszystko się zmieni. Drugi sposób w zasadzie niezależny od jakichkolwiek działań ale od rozrzerzania świadomości, – ilości zaabsorbowanych danych powiększających spektrum widzialnosci i zrozumienia Wszechświata, wówczas wszystko inne wszędzie się zmienia. Twój wpis odbieram jako kolejny dowód, że tak właśnie jest.
Mamy wszystko! na wyciągnięcie ręki!
Jeśli jesteśmy czymś w rodzaju anteny, a przy tym mamy świadomość że czas jak nauczono nas mierzyć go, jest kłamstwem, tym samym cokolwiek dzieje się w Przestrzeni może, ale nie musi oddziaływać na nas dokładnie w takim czy innym dniu, bądź godzinie. Ponadto, jeśli nieaktualna jest przyczynowo-skutkowość, to nawet „przyszłe” doładowania mogą być czynne w nas już dziś, lub te, które zeszły lata temu mogą się uaktywnić dopiero teraz. Wymiernikiem jest nasza zdolność do prze- i wytrwania w momencie sublimacji kodów.
Ilość informacji generowanej przez Przestrzeń w postaci np wyrzutów koronalnych na Słońcu – zdolnej do asymilacji w naszych ciałach i umyslach zależy od świadomości czyli współdzielenia wiedzy Wszystkiego co Jest z samym sobą i współistnienia w Tym. To jeden z kluczowych powodów, dla których ludzkość dziś nie może korzystać z ogólnie dostępnych we wszechświecie technologii ponieważ ilość przyswajalnych informacji nie koresponduje z możliwością ich zasymilowania (aktualna świadomość nie sięga takich wyżyn pojmowania).
Przyznam się, że te uczucia znajomości nie są tak w 100% przyjemnym uczuciem, bo gdzieś dla ego to jest niewygodne, tak, jakby to było jakieś „pęknięcie”, „wirus”, coś „nieprawdopodobnego”. Dziękuję Ci za ten komentarz, mam ciarki nawet na nogach, haha, i otwieram się na wszystko, co przychodzi 🙂
Z miłością!
Cudku Piękny, to ja dziękuję Tobie, że zechciałaś się podzielić Twoją magią🌞
To co w nas pęka, zawsze robi szczelinę na wniknięcie Najpiękniejszego z możliwych, więc to zawsze jest na plus 🙂 Takie wewnętrzne przejście przez ucho igielne, przenicowanie siebie na Siebie.
Kreacji Rzeczy widzianych – Rzeczy wistości/czyli wyboru tego co urzrczywistni dla SIEBIE ze skarbca WSZECHMOŻLIWOŚCI/ dla konkretnego CZŁOWIEKA , CZŁOWIEK ów dokonuje w sekretnym SWOIM wewnętrznym królestwie, w izdebce do której wchodzi i zamyka za SOBĄ drzwi. Dlatego nie mówimy konkretów, szczegołów nikomu! nie wywlekamy wewnętrznych marzeń i pragnień na zewnątrz, wtedy mają szansę zaistnieć w Pełni Prawdy i nikt pod nie nie będzie mógł się podpiąć i powampirzyć, przejąć.
Tymi, którzy torpedują zamanifestowanie się tych pragnień są przeważnie „najbliżsi” w rozumieniu starych schematòw,wzorców- rodzina – niedowiarkowie. Nie wierzą że można. Inni, którzy to czytają źle życzą nawet nieświadomie, bo SWEGO poziomu uświadomienia SWEJ doskonalości jeszcze nie osiągnęli, nie przypomnieli GO SOBIE.
Jezus nawet nie mówił w przypowieściach wszystkiego bo było to nie do przyjęcia dla wielu, nie do zniesienia- wywołałoby zbyt nagły szok dla ówczesnego poziomu percepcji.
Nawet powiedział, ze nikt nie jest w stanie osiągnąć JEGO doskonałości
jeśli go OJCIEC nie pociągnie/nie odkryjemy wewnętrznej doskonałości ŻYCIA W SOBIE.
Unieść rzeczy w istność – urzeczywistnić. To właśnie kreacja!
Wielki ukłon Janie, tak celnie Twoje słowa trafiają, że dziś mi słów zabrakło. Tyle wiesz o Boskości , o Doskonałości, o Domu! Prawdziwie nam o tym opowiadając
Jest pewien rodzaj kreacji, ktorej nikt nie storpeduje. To czynienie woli OJCA, który JEST w NIEBIE.
CZEMU NIKT TEMU NIE PRZECIWSTAWI SIĘ? DZIĘKI ŚMIERCI DLA ILUZJI I ZMARTWYCHWSTANIA DLA ZYJACEJ PRAWDY JEDNEGO CZŁOWIEKA DOSKONAŁEGO. TOMASZOWI BLIŹNIAKOWI JEZUS POWIEDZIAŁ W 3 SŁOWACH KIM JEST. KIEDY ZAPYTALI RZEKŁ: NIE MOGĘ WAM POWIEDZIEĆ, BO TO SLOWA DOSKONAŁOŚCI ZYCIA A WY CHWYCILIBYŚCIE KAMIENIE SWOICH WYUCZONYCH, WYCZYTANYCH PRZEKONAŃ, TYCH KTORE WAS ZAMKNĘŁY, UWARUNKOWAŁY W LABIRYNCIE ŚMIERCI/ODSTEPSTWA OD DOSKONAŁEGO ŻYCIA ABY MNIE ZABIĆ. A KAMIENIE TE WRÓCILY BY DO WAS ABY WAS SPALIĆ/UNICESTWIĆ.
Hej Patrycja, super,że znalazłaś to swoje coś co Cię uskrzydla i daje poczucie szczęścia i jeszcze te ciary,które mówią wszystko…a pochwal się gdzie masz tą swoją przestrzeń..może ktoś właśnie na taką czekał..
Trafi tam ten kto ma trafić, Rafale.
Tak wiem ale czasem trzeba pomóc przestrzeni..A że tak poczułem to tak napisałem 😉
Czy ktoś z Nas tu mówiacych w jakiś intuicyjny sposób, albo widząc energie zna mechanizm, bądź mechanizmy dziania sie takich rzeczy, że CZŁOWIEK zaczyna pić duże i coraz wieksze ilości alkoholu i nie może przestać? Wiem ze są przejęcia, podpięcia, brak świadomości, brak pewności. Wiem, ze za sterami CZŁOWIEKA moze zasiadać obcy byt i przestaje być CZŁOWIEKIEM(to widać w oczach) tylko czemu nie mają wladzy by byc SOBĄ. Jak to działa?
Może Uczeń, Anka, może Ania Nasza GOSPODYNI. PROSZĘ O WSKAZÓWKI, PODPOWIEDZI.
Opuścil już ciało ktoś taki, komu osoba widząca stwierdziła przejęcie w 70%, a domownikom:matka 15% przejęcia i ja 100% czysty, jak stwierdziła osoba widząca, biorac po 300zl za działania energetyczne na przejętych o tych przejetych. Te działania jak sie domyślacie nic nie dały.
Mój brak jest uzależniony, siostra też, jednak każde z nich zupełnie odmienne. Brat poddawał się sesji sprawdzającej obecność „innych” i o dziwo wyszło ich ponad 400, w różnych procentach i z różnych wcieleń,. Osobiście jednak w to nie wierzę, że aż tylu bez odpięcia trwało i trwało. Zdejmowanie tych bytow, odprowadzanie oczywiście na nic się nie zdało., choć trwało kilkanaście tygodni. Jedyne, co pomogło, wprowadziło jakiekolwiek zmiany w postrzeganiu, i świadomości, wedle moich wewnętrznych podpowiedzi, to wiara, i nauczenie, wprowadzenie nowych kodów myślowych,, że to, co przyjmuje z każdym kieliszkiem, działa zgodnie z wyrażoną intencją, plus wdzięczność, że każdy ten kieliszek doprowadził Go do miejsca w którym jest, i że to się działo i dzieje po coś. Bezgraniczne zaufanie do Źródła i Miłości zeń. Bo tak naprawdę, nie nam oceniać, ilu ludzi ma pozostać w nałogu a ilu nie. Musi być do wglądu kontrast, a do kontrastu potrzebni są odtwórcy.
Pamiętam każdy szczegół, proces jaki zapoczątkowała rozmowa (odwyki działały na krótko bo pracowały zbyt płasko, mimo że 12 kroków bazuje na wierze) ogromne wzusszenie brata, kiedy opowiadałam Mu, jak wielką jest istotą , jak potężną, jak odważną że zechciał taki obraz sobą malować każdemu kto jest obok Niego, i tym przygodnie napotkanym. Bo czasem świat potrzebuje brzydko mówiąc statystów. Pozostają oni pod skrupulatna ochroną Najwyższego. Więc kto odważy się sądzić, po której stronie jest dobro, i jakaś tam lepszosc, pomiędzy pijącym i niepijacym? Plus to ten, że brat, mimo że pije nadal nie wpada już w ciągi, potrafi okazywać, i być najoiekniejszą miłością jaką znam tu na ziemi. Na trzeźwo. Siostra natomiast, choć też mądra z Niej kobieta- strasznemu upodleniu uległa, niszcząc większość wartości jakie mogłaby uszanować. Ona jednak nie potrafi kochać siebie więc na nic moje gadki.
Gdyby nie było Judasza, nie dokonałoby się proroctwo.
To, co pisałam chwilę temu, do zastanowienia: : jak wielką świadomością jest ta, która poprzez swoją (wybraną na teraz) nieświadomość budzi uśpionych bodźcujac ich do wprowadzania zmian.
Odnośnie mechanizmu, to jest jeden wiarygodny i niezmienny – znieczulenie. Co by nie mówić, ludzie w nalogach są niesamowicie wrażliwi, z decyzją świadomego ciągnięcia krzywd na własnym grzbiecie. I nie chcą tego zrzucić bo czuliby się wybrakowani. Niektórzy mają budulec przekonań, oni – skorupę przedawmowanego znieczulenia. Są najwspanialszymi aktorami jakich znam. Aktorami ról dzięki którym mamy do postrzegania wiele wiele warstw, możliwości bycia nie-człowiekiem mimo że w ludzkiej skórze. Aktualnie jedni znieczulają się książkami, inni tabletkami, seksem, rytuałami, pracą z traumami, ustawieniami, rozwojem, duchowowscia, bujaniem w chmurach, spadaniem z nicb.,…. czy zwykłym znieczuleniem u dentysty. Z tego wszystkiego alkohol jest najbliższy naturze. Warunkiem bycia Sobą jest dawkowanie.
Końcówka w punkt wyjaśniona, Anka, ja od siebie dodam, towarzysze podróży, wielce mnie zastanawia, jak ktoś mówi że jeździ 200, 600 czy ileś tam set kilometrów rowerem (w domyśle by przykryć ten etanol i chęć na niego). Ale rozumiem chyba mechanizm – każdy swoją ścieżką.
A w jakimś tam przekazie czy czanelingu było takie zdanie — ciesz się że ty nie musisz wykonywać tych niskowibracyjnych roli. Ja się cieszę (:
Tak, mnie też raduje Grzegorzu to, że ne muszę póki co, albo o tym nie wiem 🙂Bo spotkałam się z opinią o mnie samej, że dla jednych jestem aniolem dla innych demonem. Nie próbuję nawet określać, które moje czyny w efekcie przynoszą coś pięknego, a które nie.
Tak jak nadopiekuńcza miłość matki może wyrządzić szkodę, a matka ta w zaparte twierdzi że kocha, tak samo bolesne wydarzenie może być impulsem do zmian.
Każdy z nas odzwierciedla sobą yin i yang jednocześnie. Gdy dwie kropki w tym symbolu zdołam połączyć, to będzie Powrót do Całości. Kiedyś nawet, na pytanie o czym marzę, odpowiedziałam, że chcę stać się na powrót jedną kropką. Wtedy sama nie wiedziałam co mówię, zależało mi na tym, żeby przestać się rozciągać w czasie, w extremalnych doświadczeniach, przestać w ogóle coś chcieć i musieć, itd. Dziś nie marzę już o niczym, bo wszystko dostępne jest w Teraz, więc po co trzymać się przyszłości, jeśli nawet tam, to nadal ja, tylko bardziej odpamiętana.
Mój mąż popełnił samobójstwo, kiedy okazało się że zdradzał. Zostałam z dwójką maleńkich dzieciątek. Taplałam się w traumie z tym związanej wystarczająco długo, by wydarzył się cud zrozumienia. Pokazało mi się to, co poruszyłeś, Grzegorzu, jak mój mąż zgadza się na ochotnika przyjąć rolę samobójcy i krzywdzącego mnie i dzieci drania. Z miłości. Nic innego nie zdoła zmobilizować Istnienia do zejścia na moralne dno tylko dlatego, że miałam kaprys zobaczyć jak to jest po drugiej stronie mnie. Dlatego, i wierzę w to, wiele krzywd jest tlymaczonych: nie byłem sobą, stalem jakby z boku i obserwowałem, co robię ale to nie bylem ja. Świadomość musi zostać wyłączona, nie bylibyśmy w stanie dokonywać okrucieństwa. Myślałam, że psychopaci działają świadomie, ale ich też prowadzi swoisty amok, chora miłość ku jakiemuś dziełu, żadna tam świadomość czynu. Czyż nie do tego służy znieczulenie? Zaprzestanie czucia kim się Jest prawdziwie.
To zrozumienie sprawiło, że wiem ponad wszelką wątpliwość, że wybaczyć to uznać, że do wybaczenia nic nie było. To, co okazało się na jakiś czas bolesne ukazało mi niesamowitą wolność której, będąc w małżeństwie, nie potrafiłam dostrzec. I docenić.
Na dziś, potrafię nawet entuzjastycznie wykrzyczeć, że to wszystko mogłabym przeżyć jeszcze raz, każdy ból, byleby zwieńczony zrozumieniem. Kocham wszystkie moje pęknięcia które tak a nie inaczej malują mnie kim i jaka jestem dziś. Kocham i podziwiam tych Odważnych, którzy zechcieli do tych pęknięć się przyczynić.
Zabawne, że nawet na to znaleziono „mądrą” i chwytliwą nazwę, jako nieprzepracowane wzorce mesjanizmu😄nikogo nigdy nie możemy uratować dopóki on sam tak nie postanowi.
Pomyślcie, jak reagujemy, kiedy na błagalny krzy o pomoc, słyszymy w odpowiedzi: niestety, nie potrafię Ci pomóc…… I ile w tej odpowiedzi Prawdy absolutnej.
Tak Anka, tak. Rozumuje Twe zrozumienie dla jego roli.
Mnie po wstrząsie (w trakcie) tej inkarnacji tak ścięło że totalna izolacja od relacji by samemu w końcu wymędrkować co jest istotą, pomimo tyle info z książek… Warto było.
A słuchaj, nie myślałaś, albo może ktoś z was, towarzysze podróży, że jak jest jing jang, to żeby być tą kropką po środku? No ten chyba złoty środek.. Bo mnie to tak intuicyjnie pchało – patrzaj tu! (:: A rozmówcy zawsze – albo białe albo czarne…
O takie połączenie mi chodziło, obu kropek, w jedną – Jedno, dzięki temu cały obraz by się scalił, uspojnił i rozpuścił dualizm. Nawet nie trzeba byłoby szukać środka🙂Wędrować, zmieniać miejsca i odcienie bieli czy czerni, ani tworzyć dodatkowych szarości. Uważam, że jest to mapa człowieka, a nie tylko symbol. Mapa na której można odnaleźć Drogę, lub się zgubić w kolejnych podziałach.
Swoją drogą rozmyślam często, jak trudno być Bogiem. Jak łatwo Go nam osądzać, podpowiadać rozwiązania po naszemu, obalać Jego niemierzalną w żaden sposób Wielkość, podważać Miłość, bo wiemy i chcemy lepiej niż On. Nawet kochamy lepiej i mocniej 🤣
A gdyby na wiele spraw spojrzeć Jego oczyma największej Miłości, umielibyśmy wskazać sprawcę i pokrzywdzonego? Czyją wolę ustanowilibyśmy nadrzedną, tego co chciał zranić, czy tego który chciał spokoju? Tego co wybrał odebrać życie czy tego który wybrał je zachować?
Miłość, ta najwyższych lotów nie ma ani jednego warunku, ktoś nie musi być jakiś by wart był tejże miłości. A nam, ludziki, odpowiada tylko mąż wierny, bo ten który postanowił zdrady skosztować, nie jest wart naszej miłości. Ten, kto zadaje ciosy, bo tak sobie wybrał, okazuje się katem którego trzeba unikać. Przedziwne, że my jako matki, z łatwością potrafimy wybaczać dzieciom nawet bestialstwo…… podcxas gdy nasza miłość niewspółmierna póki co do boskiej. A On, Ojciec najczukszy, miałby kogoś potępić?
Niech rzuci kamieniem ten….
Cieszę się, że nie muszę być Bogiem. Nie potrafię kochać aż TAK i z pewnością wprowadzałabym ograniczenia woli niektórym. Ciekawe zatem, czy ktoś z Was dałby radę królować i kierować Wszechświatem mądrze? Bo do dziś tylko oczekujemy. A oczekiwania to też stawianie warunków, że coś ma być wedle naszych wyborów, a nie tych, którzy wybierają inaczej. Jak i komu, udałoby się to pogodzić?
Jeśli ktoś potępia pijącego, albo on sam siebie to wiadomo jakie wrota się otworzą. I tego wypada unikać.
Witam Pana. Szacuneczek. Nie wiem czy jeszcze jest coś do dodania ale niekiedy tylko po pijaku ktoś potrafi mówić powiedzieć Kocham . Na trzeźwo ciężko wielu to wydusić z siebie bo nie usłyszał, bo zimno wychowany, bo błędy pokoleniowe a po wstawieniu jest po prostu prościej. Niekiedy wystarczy jedno Kocham na trzeźwo i zmienia się cała perspektywa że wkońcu to wydusiłem . Lub udusiłem to coś co nie pozwalało mi to powiedzieć .Być może zmienia się cała wtedy wibracja wewnętrzna i zewnętrzna dochodzi odwaga łzy oczyszczenie Duszy itd itp. I ciężko tu kogoś za coś winić. Generalnie problem zaczyna się wtedy gdy już musisz pić i nie możesz przestać . Bo chyba nikt z nas nic nie musi ale może. Nie muszę na to odpisać lecz mogę. Nie muszę się wypowiedzieć lecz mogę. Wolna Wola Wolna bo gdy już coś musisz to już nie jest Wolna. To już inaczej brzmi musisz przestać pić! lub czy możesz przestać pić ? Pewnie wielu już to wie a może trzeba przypomnieć po raz kolejny. Pozdrawiam
Drogi Janie, niektorzy fitoterapeuci radzą zażywać kudzu na wszelkiego rodzaju nalogi. wymaga to oczywiście pracy uzależnionego. Bez silnej woli i oczyszczenia organizmu będzie to proces raczej rozciągnięty w czasie. Znam osobiście przypadek kiedy anamita się sprawdziła choć taką sesję najlepiej odbyć pod kierunkiem. Może ów opętany sam się opamięta? życie to przeciez cud z różnymi zakrętami. Powodzenia Iskro Źródła
Każdy Człowiek (w moim skromnym przekonaniu) jako żywa fizyczna istota oraz co najważniejsze – Nieśmiertelna i Niezniszczalna cząstka Stwórcy/Źródła Wszelkiej Kreacji, wybierając dane wcielenie (rownież chwilę lub „czas”, miejsce i okoliczności) nie jest pozbawiony WOLNEJ WOLI a dany scenariusz w którym każdy z nas żyje Teraz, wczoraj i jutro sam sobie wcześniej rozplanował… Zadziało się to po to, aby DOŚWIADCZAĆ, temu właśnie jest tu tak wiele skrajności. To że ludzie w chwilach swoich słabości (bariery, naleciałości otoczenia czy to z dzieciństwa czy innego „czasu” lub to co oko widziało, znało i stało się to jakby normalne) poszukują tego co znane i sprawdzone jako tzw. „znieczulenie” które jest niczym innym jak tylko WŁASNYM NIEPRZYMUSZONYM WYBOREM. Zatem żaden „obcy byt” tym nie kieruje a JA SAM! Jestem „kowalem własnego losu”. Nikt nam na siłę nie podaje „znieczulenia” no chyba że żyjemy w momencie gdzie jest wojna, okupacja i inny człowiek mający nad nami jakąś sobie daną władzę, zmusza nas do określonych rzeczy siłą. Więc takie doświadczenie jak jakiś nałóg (tytoń, alkohol, kawa, narkotyki, lekomania) to są NASZE WYBORY, piszę to bo znam to z autopsji, paliłem papierosy już od 14go roku życia, mając 15 lat doszła kawa i ta para była wówczas wg mnie nierozłączna ale po 26 latach nałogu tytoniowego w 2015, rzuciłem palenie a teraz od 3 tyg piję kawę bezkofeinową 🙂 i nie rozumiem tego jeszcze ale zmieniłem nawyki żywieniowe, byłem mięsożerny a teraz stałem się wegetarianinem (aż sam się dziwię ale poczułem odrzucenie od mięsa). Piszę o tym bo dokonałem WYBORU. Żeby uprościć a może nawet wzmocnić ten przekaz, powiem że w procesach uwalniania pomogła mi własna intuicja, wewnętrzny głos który mi uświadomił że każdy nałóg, przywiązanie o którym wiem że mi nie służy, szkodzi mi, blokuje mnie i ogranicza, zrozumiałem że mam WYBÓR i go dokonałem. Po najtragiczniejszym wydarzeniu które doświadczyłem w zeszłym roku, zacząłem poszukiwać sensu życia, miałem kilka WYBORÓW, pierwszy z nich to opuścić tą ziemską przestrzeń, następny to zostać tu jeszcze jakiś czas, doprowadzić pewne rzeczy do jakiegoś finału i odejść… Ale wtedy znów odezwał się ten cudowny wewnętrzny głos – moja kochana INTUICJA, która mówiła do mnie SZUKAJ głębi we wszystkim czego doświadczyłeś w tym wcieleniu i stało się 🙂 szukałem aż znalazłem coś co do mnie przemówiło, co potwierdziło w zasadzie moje ukryte, nie wypowiadane głośno przekonania, była to książka dr. Michael’a Newtona, wsłuchiwałem się w Jego audiobooki bo czytać nie dawałem wówczas rady (tak mocno miałem rozwalony system myślowy) następnie przyjaciółka wskazała mi stronę naszej Ani, w międzyczasie zacząłem praktykować medytacje które bardzo mi pomogły odnaleźć w Sobie i na zewnątrz ŹRÓDŁO Jego Boską cząsteczkę która jest wszędzie obecna. KAZDY MA WYBÓR temu ważne jest by zaufać Sobie, wiedząc że MOGĘ jeśli naprawdę tego pragnę 🙂 Każdy z Nas ma pewien określony lub wyuczony system WIARY, nie zawsze niestety powiązany jest on z tym co właściwe, tym co ze ŹRÓDŁA płynie ale za przykład można przywołać słowa JEZUSA – „Królestwo Boże jest pośród NAS”(Łk.17,21) więc każdy może znaleźć tę MOC w sobie. Kolejna nauka Jezusa to słowa „To Duch daje życie; ciało na nic się nie przyda.” (J 6,63)
Pozdrawiam serdecznie 🙂
Dziekuję za odpowiedzi. Tym którzy napisali i tym którzy choćby pomysleli(pewnie przeze mnie się nie wyspaliście). Dziekuję w imieniu tych, którzy odnajdą te akurat potrzebne im podpowiedzi i myśli do ułożenia puzzli w CAŁOŚĆ. I wyjść z potępiania i z potępienia.
Jeszcze taka refleksja
Przypomnialo mi się w nocy, jak lata temu, od maleńkości gardziłam pijakami i bałam się ich jak ognia. Ojczym był alkoholikiem znecajacym się nad mamą więc życie z nim zrobiło „swoje”. Będąc całkiem małym dzieckiem raz ktoś pijany dzgnął mnie nożem w brzuch, a że wracałam ze schowanym tam kupionym chlebem – chleb ów uratował mi życie, innym razem też pijany człek popchnął mnie na druciane ogrodzenie rozdzierając do kości całe ramię, i powiem Wam, że w momencie kiedy przestałam czuć wstręt i urazę ogromna blizna zniknęła bez śladu! Tak właśnie teraźniejszość potrafi uzdrawiać przeszłość. Dopiero praca w przychodni stomatologicznej, gdzie pacjenci na NFZ potrafili bardzo się różnić od tych odwiedzających ją prywatnie, nauczyła mnie poszanowania, i okazywania godności każdemu bez wyjątku. I nie był to nakaz właścicielki a codzienne przykłady Jej zachowań, pełnych miłości, akceptacji, wyrozumiałości. Od podziwu tych zachowań rozpoczął się we mnie proces przemiany. Nade wszystko pragnęłam stać się taką czynną miłością, a nawet piękniejszą 🙂
Ludzie oczekują, że nagle cudownie Bóg, czy inna siła, użyją magicznej różdżki by wszystko co ocenione złem, zniknęło. A to możemy uczynić wyłącznie sami. Oczywiście że są potężne moce wspierające ale nie wykonają działań za nas.
Kiedyś ukazało mi się to w scenerii podobnej do baśni, i choć istnieje wiele podobnych ta ma znacząca różnicę. Dla niektórych może oburzająca w odbiorze. Ale wtedy sami poczujecie, jaka jest Prawda.
Bogini Ziemia i Bóg Kosmos, zanurzeni będąc w tak wielkiej Miłości, postanowili sprawdzić, czy istnieje coś Poza, jak to jest tam być i czy wówczas zdołają powrócić i kiedy. Więc Bóg jako pierwszy postanowił przekroczyć samego siebie (jak pieknie dopełnia to moją życiową układankę, i każdego człeka). Cały proces oddzielania siebie od Siebie każdy w jakimś stopniu odczuwa do dziś. To rozdzielenie nabrało ogromnego tępa, rozszerzylo każdą dostępną po przeciwnych stronach możliwość wykraczając poza granice jej odczuwania, i zniesienia związanego z nią bólu. Im więcej udawało się udzwignąć, tym lina rozszerzała się bardziej, i nadal rozszerza. A ludzie, jako Żywy przejaw Boga mieli być upamiętnieniem, impulsem, światełkiem, drogi powrotnej. Z miłości narodziła się nienawiść, jako jej przeciwstawny odcisk, i po dziś dzień ludzie kochający się potrafią się nienawidzić, a przestają kochać, kiedy nie czują zupełnie nic. Nienawiść między Ziemią a Niebem stała się tak wielką i trudną do odpamiętania, że możliwość odwrócenia tego procesu pozostaje już tylko w nas. Każdy ma przekroczyć siebie, i nie tylko do znudzenia przypominając o opuszczaniu strefy własnego komfortu, ale o przekraczaniu wpajanych od dawien dawna reakcji na to czego doświadcza, co obserwuje, w czym bierze udział. Do tego potrzebni są ci, którzy w sposób szczególny są wystawiani na potępienie, i przez nas, i przez samych siebie. A jakąż trudnością byłoby, i jest, obdarzanie trudnych, bolesnych zdarzeń i czleków miłością, każdy z nas wie. Jak przyjmuje zdradę, kłamstwo, morderstwo, chciwość, pijaństwo, rozboje, zniewolenie….. co tak naprawdę chowamy pod spodem uczestnicząc w tym lub tylko obserwując? Kto znajduje odwagę by nadal kochać, i ani słowem nie zamarudzić, nie ponarzekać, nie szlochac i nie szukać SPOSOBU WYJŚCIA. Zamiast zmienić odbiór. A łatwiej, jak widać, wprowadzać zapisy nowych procedur do uzdrawiania, podpowiadać złożone opcje naprawiania psyche, i całej gówno – metodologii odnośnie procesów w duchowości i transformowania ich aż po nazywanie katow narcyzami podczas gdy oni sami dla siebie są ofiarami.. Budujemy schody po których ledwie człapiemy z wyczerpania! Zauwazcie, że spora część nadal skupia się na odczuwaniu dolegliwości podczas aktualnych doładowań, zamiast wcisnąć focus na to co piękne. Zachęcałam i tylko jedna czy dwie istotki podzieliły się radością 🤔 Albo pisanie, mówienie o nas jako cząstkach Boga? Kto tak naprawdę rozumie czym ta Boskość przemawiająca nami i w nas, jest? A kto tylko powtarza to, co wyczytał i wysłyszałaś Albo zaprawdę Jesteśmy albo udajemy że jesteśmy.
Jak zatem Bogu najwspanialszej Miłości, zatopionej w nienawiści przypomnieć kim jest? Obrazoburcze? Nie! Prawdziwe. Mam mocne wrażenie i odczucie, nie do obalenia, że Bóg znienawidził samego siebie…… dla nas i za nas. Dokonał aktu Miłości dwuktornie, nie tylko posyłając Syna. Dlatego na okrzyki ludzi, jak Bóg może na to, czy inne, zezwalać, i gdzie wtedy jest, gdy wydarza się cierpienie – mamy odpowiedź, że zapomniał kim Jest. I my mamy być Jego odpamiętaniem. Dlatego sławetne Jam Jest ma wybrzmjewać w każdym z nas, bo kiedy wszystkie członki Boga – wszystkie człeki zawibrują Miłością, Ona nastanie jako constans już na zawsze. A dzień sądu ostatecznego mamy w każdej sekundzie, kiedy mijamy na ulicy pijaka, zloczyncę, kiedy oglądamy polityków, kiedy ktoś nas okrada., kiedy sąsiadka obgada, kiedy nauczyciel oceni i sędzia osadzi lub my sami….
Jeśli przestaniemy podkreślać podziały, potępiać, znieważać, pragnąć zemsty i wyrównania rachunków, tak hucznie ostatnio paplanych, przestaniemy widzieć problemy wszędzie na zewnątrz, jeśli z czymś się nie zgadzamy, jeśli nauczymy się widzieć miłość pod okrutnie grubą zasłoną nienawiści, wówczas to wszystko co trudne i brudne, zatykajce pamięć – odpadnie z braku sensu ich istnienia. Mityczne szkiełko z oka Boga, wypadnie i znow aktywna będzie tylko Miłość. Jeśli to zdołamy przekroczyć, żadna inna bolesna i brudna warstwa nie będzie musiała istnieć ani być powtarzalna. Wyśmiewana przez wielu przypowieść Jezusa o nastawianiu drugiego policzka miała większy sens – prośbę, zachętę do życia właśnie w ten sposób. Bo nikt nie mógł powiedzieć oczywistej prawdy. A co ludzkość wybrała? Jeśli ktoś nastawił policzek – waliła w drugi uznając karmicznym lub energetycznym. wyrównaniem krzywd. A jeśli to ona była tym nadstawiającym – odchodziła łudząc się, że problem odpadnie, że cokolwiek zmienia zmieniając punkt siedzenia. Jesteśmy aż tacy wygodni, że na wszystko wynajdujemy mądre psychologiczne definicje, a toksyna jest w nas, i nami się jątrzy. Psychologia głębi zagłębia się tylko w zaułki umysłu, a ten z kolei potrafi wyczyniać cuda, by już stamtąd nie potrafić wyjść.
Moja babcia powtarzała, że chama chamstwem nie nauczysz.
A do tego jest już inna opowieść.
Kiedy studiowałam, pracowałam jednocześnie w sklepie spożywczym. Przychodziła tam jedna pańcia, o królewskich manierach i podłym zachowaniu. Była tak przykra, trudna, okrutna i uciążliwa, że usilnie szukałam sposobu jakiej przemiany dokonać. Sobą, nie w niej. Postanowiłam, na każdą jej ciętą uwagę, na każde czeoialstwo odpowiadać jeszcze cieplej niż zazwyczaj. I nie tylko słowami. Uwielbiała truskawki i kiedy je zamawiała, każdą z nich dokładnie oczyszczałam z piasku, każdą oglądałam setki razy by była najpiękniejszą, każdą układałam w pudełeczku tak, by nie stykala się z żadną inną, ani nie była przygniatana. Dawałam tym truskawkom tyle uwagi,i miłości, że podczas całego procederu samoistnie kodowaly się w nich nowe zapisy 🙂Kobieta, coraz częściej zaczęła okazywać mi uszanowanie, była pod wrażeniem traktowania jej po królewsku, czego tak naprawdę oczekiwała od innych ale dostawała tylko powloczkę. Efektem stały się prezenty dla mnie w postaci ekskluzywnych czekoladek (jaka szkoda ze nie lubię czkolady😄) i kaw. Po kilkunastu latach, kiedy trafiła do przychodni w której pracowałam, płakała ze szczęścia, że znów mnie odnalazła. To nie był mój sukces ale jej, zdołała pokochać tę którą znieważała oceniając jako mniejszą niż jej wielkość.
Takich przykładów z życia mam o wiele więcej, całe szczęście 🌞
Wojen na świecie nie będzie, gdy każda istota budującą tę przestrzeń zaniecha tych wojen najpierw w sobie. Nie trzeba wyszukiwać sposobów na strach, zadawać pytań, jak będzie, i co, wystarczy uporządkować siebie i przyporządkować Sobie.
Temu który zaprawdę Wie, kim Jest, wszystko jest uległe.
TU JUŻ NIC NIE POTRZEBA DOPOWIADAĆ. USIĄŚĆ I ZAPŁAKAĆ ZE WZRUSZENIA.
DZIĘKUJĘ.
Dziękuję Ci Aniu za cudowne wpisy ja jestem dzieckiem alkoholika, a niedawno zmarla moja mama, po czym członek rodziny się załamał i musiałam podjać walkę o jego życie bo zaczął strasznie pić. Zawsze dawałam jakoś rade ale ostatni rok dał mi strasznie w kosc. Mimo, że cały czas nad soba pracuje i rozumiem mechanizmy kreacji więc moje życie ciut się poprawia. Nietety w pracy moj mobbingujący przełożony nasilił ataki znowu. Chwile miałam spokoju ale ostatnie tydzień to koszmar. Teraz przynajmniej wiem , że ta sytuacja zmusza mnie do zmiany siebie i jeszcze większej pracy.
Kontynuując dopisze , że dzięki tak strasznemu lękowi przed nim coś we mnie pękło w i przyszło zrozumienie i teraz postaram się iść tą drogą aby nie czuć do niego odrazy. Staram się czuć kontakt ze Żródłem napełniać serce mocą światła. Jeszcze raz dziękuje Tobie i wszystkim piszącym zwłaszcza autorce cudownego bloga dajecie moc i wiarę.
Tez się bałam, pamiętam rozmiar tego strachu. O Mamę, bo mnie się jakoś zawsze udało ubiec śmierci. Nawet dziś jest mi obojętne, czy fizycznie żyję, bo nie ma to zadnego znaczenia, nie ma też w tym umniejszania ani niezaslugiwania
Dostałaś w kość bo walka zawsze odbija się na nas rykoszetem, mimo że może mieć szczytny cel. Do tego mobbingujacy szef pozwala sobie na atak, bo jesteś w stanie walki zamiast wyciszenia. Wyciszenia mimo wszystko co się dzieje. Myślę, że spokoju doznałaś w fazie nadmiernego wyczerpania, gdy na chwilę odpuściłaś walkę, bo w tym odczuwaniu słabości było Ci już wszystko jedno.
Napisałaś Iga, że cały czas nad sobą pracujesz, i wiesz, jak działa kreacja. I że musisz pracować jeszcze więcej. Teraz przeczytaj jeszcze raz, i poczuj, czy kreacja wymaga pracy, skoro jej działania znasz? Warto przedefiniowac w sobie pojęcie pracy, co się pod spodem kryje, skoro wymaga wysiłku. Obozy pracy też tego wysiłku wymagały, a jeszcze głębiej skrywaly walkę o przetrwanie, swoje bądź bliskich. To angażuje na tyle mocno, że aktywuje wszelakie siły które zaburzają równowagę zamiast łagodnie polegać na mocy Wszech_MOC_ nego. Jeśli On zaufał nam, w naszym tylko mniemaniu, słabym, to dlaczego mamy tego zaufania nie odwzajemnić?
Lekkość zawsze będzie znacznikiem podążania właściwą ścieżką. Nawet w momentach trudnych.
A gdyby tak nic nie musieć a postanawiać? Inaczej wybrzmiewa::postanawiam dziś zarobić niż muszę iść do pracy 🙂Największa zmiana dokonuje się za pomocą maleńkich gestów, nie czynów walecznych i wielkich, dlatego ostani będą pierwszymi 🙂Jedno maleńkie dobro jest w stanie rozswietlic przestrzeń na setki kilometrów. Więc najlepiej i najszybciej czynić dobro Sobie, bo zawsze jesteśmy w zasięgu.
Wiem, i rozumiem, jak się czujesz, jak przecedzasz przez siebie kolejne pomysły na zmianę. Wiem też, że gdzieś pod spodem jest problem zaslugiwania bądź nie, to też Ciebie męczy i dręczy, niezgoda, na brak bardziej zauważalnych zmian nieadekwatnych do włożonego wysiłku. To minie, prędzej, niż zdołasz zauważyć 🌞
Rozumiem Twój ból po stracie Mamy, i na dziś nie mogę pozwolić sobie na przeciążenie tego tematu.😘 Bądź dzielna, nie waleczna, wytrwała, nie wyczekująca, pomnazaj ciepło jakie masz na dziś, bo bardziej rozgrzewa spragnione miłości umysły niż myślisz. A ogrzewasz Dziewczyno niewiarygodnie! Pokazałaś mi się jako pląsajacy wdzięczny kwiat, przedziwne 🌞bo jeszcze tu takie nie rosną.
Więc gdybyś uznała, że samą siebie wyprzedzasz eony lat, bardziej niż ciało pozwoli Tobie odczuć? Co wówczas się zmieni
Na razie po przeczytaniu płacze ale ze szczęscia jeszcze nikt mi tak nie pomogł jak Ty w życiu. Ja jestem osobą wspierająca innych w życiu ale teraz gdy jestem słabsza dobro wraca własnie te małte gesty o których piszesz. Ty Aniu podarowałaś mi nie mały gest ale coś ogromnego 🙂
Odpowiadając na pytanie co się zmieni czuję, że wszystko się zmieni jestem istnieje teraz i wtedy czuje połącznie poprostu jestem;)
Ależ dałabym Ci teraz kuksańca 😄Nie ja Tobie pomogłam tylko Ty sobie samej.
Światło Światłu światło dało, a potem zdziwione, że z powrotem w pomnożeniu dostało.🌞
Co było pierwsze? Twoja chęć odpisania, wysłałaś w przestrzeń swoje odczucia i wróciły z tym, czego potrzebowałaś. Tak działa kreacja, bezwysilkowo.
Wiesz, jakim cudem (a cudem wielkim) Anna Architektura jest mi tak bliska, że uwielbiam tu być, choć całkiem od niedawna wypisuję?
Kilka tęgich lat temu, kiedy miałam Fb, Anna stanęła na mojej drodze ze swoimi wpisami tam. Uwielbiałam i uwielbiam niezmiennie. Prowadziła wtedy sesje energetyczne, jak dobrze pamiętam z Adamem, a opisał je na swoim blogu Kamil z Globalnego Przebudzenia. Wciągnęło i mnie, tym chętniej, że Ania nie pobierała żadnych opłat, bo będąc samotną matką nie stać mnie było na podarunki własne.
Tamte sesje sprawiły, że całą sobą mogłam poczuć subtelnosci o jakich nie miałam pojęcia. Że istnieją na wyciągnięcie ręki w nas, że można tym się bawić i w tym pławić, To było jak autentyczne zanurzenie w obfitości na temat której miałam masę błędnych danych. A teraz….to tylko chleb oddany. I wdzięczność, całe jej oceany – dla Ani.
I dla każdego z Was. Niech się rozrasta ta magiczna rodzina zbudowana cudowną Architekturą
„A jakąż trudnością byłoby, i jest, obdarzanie trudnych, bolesnych zdarzeń i czleków miłością, każdy z nas wie. Jak przyjmuje zdradę, kłamstwo, morderstwo, chciwość, pijaństwo, rozboje, zniewolenie…..”
Po tych słowach pamięć wyświetliła mi kobietę z filmiku mającą więcej SIŁY, MOCY niż którykolwiek siłacz. Wspomniana Pani podczas rozprawy sądowej przytuliła – przemawiając do niego z troską – zabójcę swojego syna. Niemożliwe okazało się możliwe.
Tyle razy chciałam tu napisac ale cos mnie blokowało, az dzis poczułam własnie ten impuls no i teraz przychodzi zrozumienie, a ja czuję jakby ogromny ciężar z serca odszedł. Na blog Anny Architektury nakierował mnie własnie blog Kamila bo znam i często w niedziele przez dniem pracy idę na długie wycieczki i słucham przekazu. Wczeniej czytałam blogi o obciżąniach ale od jakiegos roku przyszedł czas na nowe otwarcie. Również przesyłam wyrazy wdzięczności dla Anny Architektury .
Dziękuję 🙏
Piękny raport, piękne myśli – dziękuję z serca.
Błagalny krzyk o pomoc, szczery, z trzewii, z tchnienia ŻYCIA, z Całej Istoty sprawia, ze pomoc zawsze przychodzi to PEWNE. Nie jest to jednak pomoc taka jaki scenariusz tej pomocy ułożył zmysłowo postrzegający tylko zmaterializowane skutki egoumysł. To nastawienie na określony sposób pomocy(bo przecież umysł „wie”, że inaczej niż w znany sposób nie da rady, tylko przeszkadza w zadziałaniu MOCY BOSKICH W NAS w sposób poza wszelką nałuką i logiką. Kiedy oddamy wszystkie Nasze troski wewnętrznej doskonałości, Przychodzi pomoc najpotężniejsza i definitywna/nie ma nawrotów, kiedy napijemy się Wody Żywej, tej Doskonałości, nigdy już nie będziemy pragnąć(a to oznacza, że posiadamy juz Całe Swoje Dziedzictwo. Póki mamy konkretne oczekiwania w materii, Duch tak pokieruje zdarzeniami w ramach logiki i nauki/bo na PEŁNIĘ, JEDNIĘ jeszcze nie pozwoliliśmy niedowiarstwem/, ze pomoc BOSKA SIĘGNIE MATERII CHOĆBY POPRZEZ TAKIE WŁAŚNIE INTERAKCJE WERBALNE JAKIE WŁAŚNIE ZACZĘŁY SIĘ DZIAĆ.
DOSKONAŁY, MIŁUJĄCY OJCIEC DZIAŁA W NAS I POPRZEZ NAS NA TAKIM POZIOMIE JAKI JESTEŚMY W STANIE PRZYJĄĆ JEGO NIEOGRANICZONĄ MOC=W CO WIERZYMY.
Bóg ŻYWY słowami Anki wręcz wymiata niegodziwości z tego świata.
Teraz pozostaje mi pielęgnowanie słów Anki w sercu i zamiana błagania o zmianę na modlitwę wdzięczności;)
DOSKONAŁY WZORZEC/OJCIEC NIEBIESKI, DUCH BOŻY/ NA KAŻDYM FRAKTALNYM POZIOMIE ŻYCIA W TEJ SAMEJ CHWILI BEZCZASOWEGO TERAZ WZBUDZA WODĘ WE WSZELKICH ZNANYCH I NIEPOZNANYCH JEJ STANACH SKUPIENIA/HARMONICZNYCH POZIOMACH ENERGETYCZNYCH TWORZĄC DOSKONAŁE ŻYCIE, ŁĄCZNIE Z TYM PRZEJAWIONYM W BOSKIEJ MATRYCY.
TĄ PRAWDĘ ZANIECZYSZCZONO, POSADZONO KRZEW WINNY POZA DOSKONAŁOŚCIĄ.
JUŻ JEST WYRWANY I ZNIKA WRAZ Z PRZEBUDZENIEM W PRAWDZIE, NOWONARODZENIEM Z DUCHA OŻYWIAJĄCEGO I WODY DUCHEM DOSKONAŁYM ŻYWEJ. DUCH I WODA TO JEDNO = ŻYCIE = SYN = PRAWDA = DROGA = JAM JEST.
Nie udzielałam się tutaj w dyskusji. Chodzi o Jana i Jego zapytanie o podpięcia. Z mojego doświadczenia wynika, że to nie są w żadnym przypadku podpięcia , a obecność obcej energii,obcego bytu. Można sobie z tym poradzić prosząc kogoś posiadającego odpowiednią wiedzę. Uporanie się z tym problemem wiele zmienia w życiu na lepsze. l
Czy Mądrość w swojej mądrości zezwala na głupotę, czy całkowicie ją wyklucza?
Czy Prawda w swojej prawdziwości zezwala na kłamstwo, czy całkowicie je wyklucza?
Bo jeśli głupstwa czyniący potrafi być mądry?
I kłamstwa wypowiadający, wierzy że są prawdą? Póki wierzy.
Jeśli chodzi o niestnienie w nich podziału na przeciwstawne sobie bieguny, to jak interpretować rzeczywistość, czy w ogóle ma sens rozróżnianie?
Wiem, czym jest Prawda Absolutna, Boska, i na nic zdjęcia na kiepski dowód z podwójną perspektywą dla obserwatorów z różnych stron, bo Prawda jest tam, gdzie będący w Niej – widzi cały wielowymiarowy obraz, nie płaskie jego odwzorowanie.
Ale Mądrość, na czego zaistnienie sobie zezwala, bacząc choćby na zacną intencję? Czy z pozycji Mądrości żadne głupstwo nie istnieje a jest tylko po stronie oceniającego?
Pytam, bo nie wiem, jak to we mnie się mieści jednocześnie, głupota i mądrość. I chyba dziś głupoty więcej, skoro odpowiedź nie nadchodzi, albo mało zrozumiała.
A kłamstwa mam w rodzinie już tak dużo, wśród najbliższych, że żadna mądrość odnośnie ignorowania go, nie działa. Ignorowania kłamstwa, nie ludzi (wedle Zelanda nieprowokowanie wahadła)
Jak radzicie sobie z notoycznym kłamstwem? Jak nie reagować, kiedy na starych zasadach często potrafi pióra drzeć?
Odpowiedź jest dla mnie niewypowiedzianie ważną, więc z całego serca o nią proszę, bo póki co ciemność widzę 🤔a wiem, że od czegoś wielkiego oddziela mnie taki właśnie schodek.
PRAWDA w Swej Bezwarunkowej Miłości/to oznacza fraktalne, harmoniczne(a to jest możliwe tylko dla Boskiej Proporcji) połączenie wszystkich poziomów i gęstości w JEDNO ŻYCIE/ i Wolnej Woli Człeków oszukanych ( i w to uwierzyli i to wytworzyło przestrzeń iluzji, kosztem juz tylko energii urodzeniowej Człeków-bez zasilania), że takiego połączenia są pozbawieni wyizolowała z SIEBIE NOWOTWÓR- MACIERZ NIEGODZIWOŚCI=Grzech Świata/tak jak o organizmie CZŁOWIEKA otorbia się pod skórą jakaś grupa komórek, która nie jest w harmonii z całością organizmu.
Dzieło DOSKONAŁEGO CZŁOWIEKA RAZ NA ZAWSZE GRZECH SWIATA USUNĘŁO.
JAK SOBIE RADZIĆ? DLA CIEBIE TY JESTEŚ ODPOWIEDZIĄ, TZN. GDY TY MOWILA BYS TO SAMA O SOBIE POWIESZ: JAM JEST ODPOWIEDZIĄ, JAM JEST PRAWDĄ, JAM JEST ŻYCIEM. BĄDŹ PEWNA. I NIE WYMYŚLAJ, BADŹ SOBĄ DOSKONAŁĄ A RESZTA ALBO DOŁĄCZY ALBO ODPADNIE ICH WOLA.
Ja udawałam, że nie widzę pewnych rzeczy ale wiem, że nie tędy droga i o ile wypieranie kłamstwa obcych osób wyszło mi na dobre ( ta osoba musi teraz sama przeprarować swoje błedy) to w rodzinie nie jest tak prosto. Aby mieć kontakt z bratem udaje, że nie dostrzegam jego choroby alkoholowej a on udaje, że jest lepiej. Walka nic nie dała prośby, ostry ton tylo siebie wyniszczałam. Teraz odpuściłam – zobaczymy do jakiego punktu dojdzie.
Iguś, nie chodzi mi o udawanie, że coś jest inne niż jest, Ty też nie musisz tego robić tylko po to by ktoś poczuł się lepiej. Właśnie o to chodzi by w kłamstwie nie trwać. Tylko jak nie trwać, kiedy obalanie bywa dla innych bolesne. Milczeć?
Trudno mi z kłamstwami u bliskich, które burzę moim zachowaniem, i trwaniem w prawdzie, a dla innych to jest brutalne, obrazoburcxe, burzace ich styl życia i bycia. Absurdy tych kłamstw są tak ogromne…. np wmawiają moim dzieciom, że Ich ojciec miał czarne oczy, podczas gdy miał zielone. I wiem, że nie ma to znaczenia, ale czasem dzieci myślą, że to ja klamię bo ukochana babcia jaki ma w tym cel? Więc chodzi o skutki tych kłamstw.
Kolejny przykład: gdy mój ojczym był tak chory by iść do kościoła a mama nękala go nakazami, powiedziałam, że nawet jak przesiaduje w łazience to tam może się modlić, jeśli zechce. Mama wygnała mnie z domu, nazywając oszustką i podłym bluzniercą, twierdząc że obraziłam Boga umieszczając Go w toalecie. Mimo ze na pytanie gdzie jest Bóg, odpowiedziała, że wszędzie. Więc o takie pomieszanie z poplątaniem chodzi. Niby wierzą, a zaprzeczają temu, w co wierzą. Więc czy nazwać to w ogóle kłamstwem? Śmieszne, wiem. Jednak to ja zostałam czarna owcą w rodzinie. Mi z tym dobrze, ale niechęć rodziny obejmuje moje dzieci. Ostatnio, jak klodą w łeb na dźwięk słów mojego synka, że odkąd tata zginął, zgotowuję Im traumę 🤐
Janku, mam pustkę w głowie by cokolwiek mądrego odpowiedzieć Tobie.
Poczułam się tak, jakbym zawiodła samą siebie. A jeszcze wczoraj wedle Twoich rad, z głębi ducha błagałam o pomoc.
Rozwalam kłamstwa….. ale nie zmuszam, by ktoś za mną podążał, ani nie czekam by zmieniał swe ścieżki. Nie cierpię ze strachu ze ktoś poza linię odpadnie bo rozumiem takowe ich wybory. Ale własnych reakcji powściągać nie umiem🤐
Kiedyś nawet, tak tak, bo trwa to latami, pokazało mi się, że stanie w Prawdzie też może być okrutne. Zwłaszcza dla tych, którzy nie są na nią gotowi. Obraz pokazał potwora, którego ludzie się boją więc wolą unikać. A ja zasłaniałam się byciem budzikiem. Tłumaczyłam, że tak działa Przestrzeń, jeśli nie reagujesz na pstryczki, to przyjdzie dzień walnięcia po łbie łopatą (w postaci tragedii).
Auć, Janku, właśnie odkryłam pisząc do Ciebie, że pod tym wszystkim jest strach. O Nich, o bliskich. Nie że nie zdążą ale że mogą cierpieć, ja kiedyś, ja, gdy moje życie tąpnęło, bo unikałam pstryczkow. Oj, gdy wali się iluzja, to strasznie to boli. Wymyśliłam zapobieganie.
I mówię tu o prawdach zwykłych, relacyjnych, rodzinnych , nie ogolnoświatowych czy szerszych.
Z tego co piszesz ukochana babcia ma mocne obciążenia jak zresztą wiele starszych osób ma przekonanie o swojej racji i nie chodzi tu o ciemne wzorce ale o białe wzorce. Taka osoba chce wpływać, kształtowac rzeczywistosc według swojego wzorca. Zresztą wiekszośc z nas ma zakodowany kod, który pozwala na atak , który może np. pochodzić z poprzednich wcieleń, a może został zakodowany w dzieciństwie ( wiele dzieci DDA ma zaniżone poczucie wartości ). Z pomocą przychodzi zrozumienie, że nie odpowiadamy za emocje innych ludzi, którzy wciągają nas w swoje gry. Natomiast takie fizyczne manipulacje pokazuja nam co jest w nas zapisane i co należy uwolnić
Bardzo Ci dziękuję Inga🌞
Anno, dziękuję za kolejny raport! I za to, że pozwoliłaś dzięki temu na budowanie się tak pięknej społeczności. Czytam raporty od kilku lat i wspaniale jest widzieć jak to rozkwitło, jakie piękne dusze przyciągnęło. JANIE, Anko i inni – przychodzę tu i czuję, jakbyśmy wszyscy trzymali się za ręce…
Jako dziecko zawsze miałam poczucie ze to nie mój świat, ze ktoś się pomylił.. Miałam pamięć innego świata i rozczarowanie że tu tak topornie, tyle problemów…tam cała komunikacja była oparta na telepatii i było to tak naturalne ze trudno sobie wyobrazic ze może być inaczej…wynikał z tego brak jakichkolwiek konfliktów, wszyscy działali wobec siebie wspierająco…pominę, jak mocno odbiło się na moim życiu nieprzystosowanie i wysoka wrażliwość…trochę jakby jakiś mały owadzik był akurat na trajektorii pendolino 😉 Dopiero teraz powoli odkrywam ze to co było niemocą i nieprzystosowaniem, jest mą mocą Prawdziwą..
I tak mogłam zostać- w tym rozżaleniu, buncie, poczuciu niesprawiedliwości, głębokim niezrozumieniu przez otoczenie i samotności. Na szczęście mamy wybór i wolną wolę (na wystarczającym poziomie). Bycie tu to jak oszlifowywanie siebie samego na diament – bo czyż w tamtym „idealnym” świecie który pamiętam miałabym taką możliwość – nie. Tu (jeśli ktoś siedzi w temacie) kłania się buddyjska koncepcja 31 królestw. Są tam i światy niskie np tzw „głodnych duchów”, są i „boskie”, gdzie trwa się bezcieleśnie w duchowej ekstazie. Oczywiście ideałem do którego się dąży jest całkowite wyzwolenie…i wyjście z koła samsary..
Otóż wg tej koncepcji nasz świat to miejsce wyjątkowe, jedyne miejsce, w którym cierpienie jest zrównoważone przez przyjemność, co daje możliwość zarówno zrozumienia natury cierpienia, jak i dążenia do wyzwolenia. Jednym słowem w świecie ludzi mamy najlepsze warunki do tego szlifowania…
A jakich narzędzi do tego użyć? Jednym z najpotężniejszych jest właśnie to przytoczone przez Ciebie Droga Cudna Anko – w tej historii sklepowej z „paniusią”. Tak, zdecydowanie to jedno z potężniejszych tarczy szlifierskich!
I żeby jeszcze lepiej to zobrazować, posłuchajcie tej przypowieści Ajahna Brahma o potworze w pałacu cesarzowej 🙂 https://www.youtube.com/watch?v=fo-9s1sdwCg
I życzę nam wszystkim uważności 🥰
Ennika od razu mi się skojarzyło, że taki cudowny świat , który Ty opisujesz, gdzie cała komunikacja była oparta na telepatii opisał już w swojej książce ( nie pamietam w której) Bruce Moen w trakcie swoich podrózy poza ciało i jego zdaniem taki świat nas czeka tak będzie wyglądała nasza przyszłość 😉
Przypowieść o cesarzowej, jej puenta jest odniesieniem do przyjmowania wszystkiego zamiast stawiania tamy. I wiem, że choć sama o tym potrafię pisać bo rozumiem, i znam, to często też zapominam. Ostatnio rozmawialiśmy o przyjmowaniu niechcianych darów – i nawet tam dużo bylo przemycanego zamulania miłości. I ukrytego oporu.
A jeśli uznać, na głębokim poziomie zrozumienia! że otrzymany prezent, i przyjęty, zostaje naszą własnością, władamy nim, zawiadujemy, mamy moc, w zależności od wyboru, wykorzystania lub przemiany. Bo przecież nawet jeśli ktoś nam narobi na wycieraczkę, zamiast bluznić, można wykorzystać jako nawóz, pryzmę kompostową, nie koniecznie u siebie, gdzieś na łące, w lesie, obok😄Nietrafione prezenty usprawnić, przerobić, lub puścić dalej z nowo nadaną intencją.
Dostałam wczoraj, znienacka, propozycję oczyszczania, przez dwa tygodnie, mnie, i mojej przestrzeni, za korzystną opłatą. Zaczęłam rozmyślać, czuciowo, czy to odpowiedź „na czas” , czy zwykła pokusa. A że wiem nade wszystko, że między sobą a Źródłem nie potrzebuję pośrednika, więc ukazała się inna możliwość.
Będąc niespokojną po moich ostatnich, rozpaczliwych wpisach tutaj, zdałam sobie sprawę, jak łatwo dałam się ponieść emocjom, zamiast uciszyć fale na morzu jak mój odwieczny i wieczny Mistrz. Intuicyjnie całkiem przeprowadziłam wieczerzę. Bez pośredników.
Uznałam, że jeśli mam jakieś obciążenia mi nieznane a będące aktywnymi, jakiekolwiek blokady, słowa wrogie, klątwy, nienawiści, złości, osądy, nakładki, podczepy, zlorzeczenia, czy też zwykłą niechęć kogoś do mnie, wszystkie dary jakie przyjęłam, jakie zauważyłam, i o jakich nie wiedzialam, a wyrosły w moim polu i przeczyly Boskiej Doskonałości —–worek do zbierania, wchonięcia tychże, pojawił się samoistnie. Powitałam, do wora zebrałam, okazałam wdzięczność, i przekazałam Ojcu, który może Wszystko. Z prośbą, by uczynił doskonałym to, co się Doskonalosci przeciwstawiło, niegdy nie umiało Nią być i nie było, i by, wedle własnej Najmądrzejszej wiedzy i woli, podarował mi przemienione, Nowe dla mnie a od zawsze istniejące dla Niego: oto czynię te dary Nowym🌞Bo każde Jego Dziecię, zasługuje na to, co najlepsze w całym Wszechświecie. Dodam, że wór jak wariat wchłaniał masę smug, co mnie ogromnie zdziwiło, ile tego we mnie, i wokół było! W środku zaś wszystko wirowało, od wibracji na pył się spalało, z pyłu powstawała maź, która już jako powracająca była jak rzeka miodem płynąca. Dosłownie, złoty, piękny połyskliwy miód, oblewający mnie całą. Tak Ojciec* czyni Doskonałość 🌞
A dziś Ennika piękną przypowieść nam przypomniała, udowadniając, że się dokonało. Nikt i nic nie może panować nad nami, czynić niedoskonałości sprawczą. Bajki o królewiczach zakletych w potwory,, czy królewny zamknięte w ponurych odrazajacych postaciach uczą nas od małego, że wszystko da się przemienić o ile Miłość zdołamy tam zakorzenić.
Jeszce bonusik dla przypomnienia, bo gdzieś już o tym napisałam. Pamiętam bardzo ważne odkrycie, autentyczne, dotyczące bliskich. Małe dziecko miało zaawansowanego raka skóry, ciało wyglądało okrutniej niż w przypadku czarnej ospy czy trądu. Matka, jedyne co poczuła (gdy medycyna załamała ręce) to przekazanie obfitości jej miłości każdej ranie na uznanym przez innych za parszywe, ciele. Całowała bez obrzydzenia każdy paluszek, rączkę i nóżkę, odpadające paznokcie, ciałko całe tuliła, głaskała, delikatnie muskała jątrzące się rany, z wdzięcznością przyjmowała smród i ropsko, wiedząc ponad wszelką wątpliwość że to efekt oczyszczania a nie choroby. (będąc w ciąży pracowała w zakładzie przetwórstwa chemikaliow, takie były czasy że żadnych zwolnień nie było pod groźbą utraty pracy) Trudno nazwać to zwycięstwem miłości,bo żadnej walki tam nie było,, ale bezsprzecznie takie ukochanie sprawiło, że to co było niskiej jakości ustąpiło miejsca Doskonałości. Mężczyzna, żyje do dziś, piękny, zdrowy. I pełen dobra. Dowód na to, że obojętnie z jakiego gnoju w nas może wykiełkować Piękno, ale wykasować trzeba wszelkie lęki. Dróg jest wiele, tak jak możliwości nań, nie warto jednak podążać tam, gdzie ciągle starszą, gdzie wciskają nauki niepochodzące z Mądrości Miłości. A to już każdy sam rozeznać, i wybrać powinien.
Odważę się nawet stwierdzić,, że archaiczne „z prochu powstałeś i w proch się obrócisz” wypada przywrócić Prawdzie i uczyć: Jeśli z prochu powstałeś – w proch się obrócisz, a obróconym w proch – Żywym Powrócisz!
(Proch – ulotność, iluzja)
Kto, jak nie Ojciec ma Moc przywracania do Istnienia, czynić martwe Żywym, jeśli zechce
*Ojciec, Źródło Wszystkiego co Doskonale – Mądre i Piękne, nie ma żadnej uosobionej formy, każdy może nazwać jak zechce, jak czuje.
Wielka wdzięczność Enniko za Twój wpis/wkład, i przypomnienie 🌞
OO jakim optymizmem powiło chyba większości osób rozświetliłas dzień;) Też zastanawiała sie nad pomocą z zewnątrz w celu oczyszczenia z obciążeń ale na razie trzymam się przekazu, że wszytko co trzeba jest w nas samych i my sami możemy sobie pomóc 😉
Anko, dziękuję że Jesteś. Jak Cię czytam, czuję, jakbym była w Domu 🙂 🙏
Akceptacja i Bezwarunkowa Miłość, Chrystusa Miłość(PRAWDA, ŻYCIE, WĄSKA DROGA), to lekarstwo na wszystko co wyprodukowalismy bedąc w strachu. O tym Anka pięknie mówi.
O oczyszczaniu bez powyższego, mówił Jezus: kiedy duch nieczysty opuści ciało, błąka się po miejscach suchych, bezwodnych(to określenie pola informacyjnego w Astralu) błąka się jako niska i niezgodna z WIBRACJAMI ŻYCIA częstotliwość. A nie znalazwszy sobie domu do zamieszkania, do nawiedzenia/podpięcia bierze jeszcze gorsze duchy niż on sam/na zasadzie rezonansu przyciąga podobny do siebie badziew/ i wraca/nawroty uzależnień, nawroty otyłości-efekt jojo/ do SWEGO DOMU i zastaje go wymiecionym i przyozdobionym/iluzja wzrostu duchowego/ i staje sie stan tego CZŁOWIEKA gorszy niż poprzednio. Ktoś tak „uzdrawiajacy” na tym dorobił sie w iluzji niezlej mamonki. Potem bedą mowić: Panie, w IMIĘ TWOJE WYGANIALISMY ZŁE DUCHY… IDŹCIE PRECZ ODE MNIE, KTORZY CZYNICIE NIEPRAWOŚĆ, NIGDY WAS NIE ZNAŁEM.
Tak Janie, tak! Nie mam takiego daru, by pięknie, krótko i zwięźle napisać jak Ty, więc pozwolę sobie rozwinąć temat. I obojętnie, jak długie i smętne mogą być moje wywody, kocham Twoją Prawdę i sposób przekazu. Ciebie, oczywiście tez!
Jeśli my, jako tak potężna cząstka Źródła, składowa Najwyższych i wszelakch możliwości potrzebujemy oczyszczenia to jakiej wartości jest to źródło (celowo z małej litery)? Skoro trzeba jego części składowe oczyszczać bo inaczej będzie zbrukane, chore, poturbowane traumami, programowalne non stop, z podatnoscią na wtargnięcia?
Ono, to prawdziwe Źródło Życia, zezwala nam na tkanie nawet takich udziwnionych bajeczek, dowolnej treści, ale to nadal tylko bajki na potrzeby doświadczania braku, chociażby zdrowia. Inną sprawą jest korzyść z tego płynąca, z udawania bycia tym (wiem, jak sama podpierałam się tragedią z mężem) biedulkiem, ciągle w poczuciu zagrożenia, jakby w inny sposób nie można było dążyć do Jedności a tylko poprzez współczucie, pouczanie, nieustanne wspieranie tego co w nas żadnego ludzkiego!wsparcia nie potrzebuje a wdrukowano jako wielką potrzebę. Ciekawość na różnorodność doświadczania jest aż tak wielka 😁Jesteśmy rozkapryszeni prawda 🙂a tymczasem zawsze wystarczy tylko Miłość.
Bóg nie tworzy podróbek, ani bubli, nie dotyczy Go żaden spisek żarówkowy 🙂 Dlatego moje wczorajsze czynienie było stworzeniem wieczerzy, przyjęcia z tej okazji darów, i przemiana, poprzez dotyk Boski.
Jeśli wiemy całymi sobą, że jesteśmy częścią Wiecznie Żywego Źródła, nie potrzebujemy suplementów, uzdatnień, oczyszczeń, nasza krew i osocze mają zdolność wytworzyć KAŻDĄ potrzebną substancję odżywczą, i każdy jej składnik, a nawet zneutralizować toksynę.
Odnośnie brudów, osadów, w materii czy energii:
I. W pięknym dziele „Życie i nauka mistrzów Dalekiego Wschodu”, Spalding zadał pytanie jednemu z mistrzów, jak udaje się im być tak czystymi, lsniącymi, bez plam od jedzenia itd, jeśli nikt nigdy nie widział żadnego by zmieniał ubrania, czy się mył. Ten odpowiedział, że Doskonałość zawsze jest bez skazy, Jeśli uniesiemy wibracje swego ciała powyżej wibracji niedoskonałości, wszystko co Doskonałością nie jest – natychmiast zniknie. Na co i Jan przytoczył Prawdę powyżej.
II. „Wasze ciało jest niezwykłym instrumentem energii i odmładzania. Jest tętniącym życiem, spacerującym i oddychającym przykładem na to, jak energie mogą swobodnie przepływać i odmładzać się w sposób jakiego nawet nauka nie jest w stanie opisać czy zbadać”.
– Tobiasz ,,Od Kontroli do Wolności”
Ponad 10 lat temu zdiagnozowano u mnie masę guzów tarczycy, nakazano, by podać się zbombardowaniu radiiaktywnym jodem. Endokrynolog okrutnie straszył mnie utratą życia, a mi nie pasował opis całej procedury w skafandrach, i dwutygodniowej izolacji by unikać promieniowania na innych. Jak mogłam zostać wyleczona czymś co zagrażało innym? Całe szczęście, że nie mogłam pozwolić sobie na urlop, w przeciwnym razie zamiast umrzeć jeśli nie od guzów, radioaktywnego jodu, to na pewno zakończyłabym żywot zagdakana, zadziobana przez rodzinę😄Wymyśliłam sobie sposób, całkowitego oddania. Ale to już inna bajka. Prawdą jest, nie do podważenia, że tuba z wibrującymi roziskrzonymi fioletowymi trójkącikami, wszędzie wokół mnie, dokonała Cudu, a ów lekarz, po klikukrotnym powtarzaniu badań, na moje pytanie, co się zadziało, odpowiedział: „Czy sugeruje mi pani, że odwaliłem wiochę?”
Kto rozumie, czym i jaka jest MOC, ten zawsze z niej skorzysta.
IIII. „Czyńcie wszystko wokół siebie jasnym i pięknym. Rozwijajcie się i podtrzymujcie w sobie dobry nastrój duchowy. Radujcie się słonecznym światłem i tym, co was otacza.
Tak przeto, czy będzie to góra błędnych wierzeń czy zwątpień, niewiary lub strachu, czy staniecie się sami przeszkodą dla siebie, bądź kto inny stanie wam na drodze – możecie być pewni, że zawsze wolno wam powiedzieć: Powróć do wielkiego boskiego oceanu substancji Wszechświata, skąd pochodzą wszystkie rzeczy i skąd wzięłaś swój początek istnienia, abyś znowu została rozłożona na atomy, z których powstały twoje kształty.
A teraz znów wywołuję cię i przywracam z pierwotnej Substancji tak czystą i doskonałą, jaką widzi cię Bóg, utrzymujący wszystkie rzeczy w swym Umyśle w stanie idealnym.
Możecie tu powiedzieć:
'Wyłaniając cię z Substancji Wszechświata według dawnego sposobu, stworzyłem dzieło niedoskonałe. Urzeczywistniając zaś Prawdę, wyłaniam cię teraz w
stanie doskonałym, jakim widzi cię Bóg.”
Odrodzono was w Doskonałości i niechaj tak
pozostanie. Uświadamiajcie sobie, że Boski Alchemik w głębi was utrzymywał wszystko to w swym umyśle.To on przemienił i oczyścił, czyniąc doskonałym to, co było przedtem niedoskonałe, to coście wyłonili z siebie
i co teraz mu zwróciliście. Uświadamiajcie sobie, że zupełnie tak samo, oczyszczone i udoskonalone wasze ciało powróciło do
was jako radosne, idealne i cudownie swobodne ciało boskie.
Uświadamiaicie sobie tedy, że iest to stan Absolutnie Doskonały”
(Mistrz Emil, Tom 1)
ŻYCIE które tu i teraz każda/y z nas doświadcza to cudowny i unikatowy proces, Twoje, moje każde… Nie ważne ile razy i od ilu stuleci czy tysiącleci przychodzimy na ten szczególny i chyba energetycznie najbardziej gęsty ziemski świat, mamy do czynienia z indywidualnym procesem ewolucji naszego Ducha – nieśmiertelnej i niezniszczalnej cząstki CZEGOŚ lub KOGOŚ Wielkiego i niepojętego przez nasz „ograniczony” ludzki Ego-umysł. Ten Duch lub Dusza (jeśli brzmi to przyjaźniej) to nic innego jak czysta lecz rozproszona energia lub cząsteczka CZEGOŚ znacznie większego, innymi słowy STWÓRCY/ŹRÓDŁA, z/od którego WSZYSTKO pochodzi i której to (Energii/Duszy) wg praw fizyki nie da się zniszczyć ani też stworzyć (co jest zgodne z zasadą zachowania energii czy pierwszą zasadą termodynamiki). Mając to na uwadze, każda żywa świadoma Istota, mniej lub bardziej czuje i wie że nigdy nie umieramy, jedynie co się dzieje to Energia która zostaje uwolniona z fizycznej powłoki cielesnej, przechodzi/powraca ze stanu rozproszenia do stanu większego skupienia bliżej ŹRÓDŁA.
Wczytując się w komentarze, riposty czy dyskusje można odczuć u niektórych literujących Swój punkt widzenia, przebłyski ŚWIATŁA, mącone tu i ówdzie nabytymi zbędnymi przekonaniami i lękami, niektóre pełne są jakby słuszności własnego punktu widzenia co innych może zachwycać a innych irytować, a to z kolei jest dobre bo każdy czytający może zaobserwować własną reakcję, poznać w ten sposób Siebie oraz to nad czym powinien popracować czy przepracować w SOBIE. Kiedyś pewnie wszedł bym w intensywną polemikę ale dziś wiem, że też szukam ścieżki/drogi do doskonałości, wiem też że mogę się mylić, dlatego, czytam, słucham, obserwuję i (już) nie krytykuje. (Myślę dziś że chyba już) Wiem na pewno, że każda Istota doświadcza teraz tego, co przed aktualnym/obecnym wcieleniem potrzebowała do własnej Ewolucji samej Siebie, Siebie jako istoty ŚWIATŁA, Duszy/Energi (prawie doskonałej) będącej czystą MIŁOŚCIĄ (bez lęku) na wzór i podobieństwo STWÓRCY, nie znającej dostatecznie (będąc poza aktualnym ciałem) procesu bólu, cierpienia, straty, żałoby, zdrady, walki, wojny, oszustwa, fałszu, kłamstwa, podłości, uzależnień, diabłow, demonów czy nawet śmierci najbliższej osoby – dziecka… Temu jeśli doświadczamy dziś tych przykrych rzeczy, powinnismy traktować te doświadczenia ze spokojem, zrozumieniem, odczuć je, zapamiętać i odpuścić, winowajcom wszystko wybaczyć, lecz osób w potrzebie nie zostawiać samym sobie, podać im rękę w potrzebie, dać wskazówki i rady od SERCA i z MIŁOŚCIĄ (jeśli tego chcą) ale nie zmuszać do zmiany, nie naprawiać nikogo na siłę, nie leczyć kogoś kto chce chorować, dać/pozwolić im też doświadczać tego, czego chcą bo możliwe jest przecież że właśnie tego jako Dusze potrzebują do własnego rozwoju?
A czy diabły i demony lub tzw podczepione obce „byty” to nie to czego wiele ludzi potrzebuje do osobistego Duchowego rozwoju? do zmierzenia się z własnym lękiem i strachem czy nicością? One same NIE ISTNIEJĄ, są wytworem ludzkiej wyobraźni, swoistym klinczem umysłu, zniewolonym starymi schematami, strachem przed otwarciem się na Nowe możliwości, efektem manipulacji tzw kościołów które ogarnięte chciwością w celu kontrolowania mas tu na ziemi wpoiły „wiernym” ich istnienie. Ale i ta ludzka kreacja ma jak widać sens, uczy lęku dając możliwość uwolnienia się i otwarcia na ŚWIATŁOŚĆ.
Pozdrawiam Sercem i Duszą ❤️💚
Bóg jest Wszystkim, zatem jest wszystkim i we wszystkim co istnieje.
Jeśli mówca czy piszący nie wierzyłby w to co mówi czy zapisuje, lepiej by wybrał milczenie. Ten zaś, który wiary nie opiera na wewnętrznym wiedzeniu i widzeniu prawdy, lepiej by w ogóle nie myślał.
Piękny wpis. Wiem, że moje wymysły zapisywane tu są irytujące, i dziękuję Ci za tę wskazówkę Dan. Nic to, że nożyce się odezwały 🙂 Wszystko i tak jest Piękne, przynajmniej na Dziś.
Chwilę temu wątpiłam, że świadomość faktycznie się poszerza wszechogólnie, dziś wiem i czuję, że coś znacząco się zmieniło. Księżyc wczoraj był tak owiany mglistmi smugami jakby pokazywał sobą nasze zbiorowe odbicia, ikuzoryczne, wytworzone na potrzeby gier. Pod spodem światło zbliżającej się pelni, też odbite ale jednak świeci. My podobnie, czasem, trzymając własne światło pod korcem, wybieramy pławić się w odbijanym. Mi zależy na rozpoznaniu które jakim jest, i skąd, by nie wybierać fałszywego i się nim nie jarać.
„Nikt nie zapala lampy i nie przykrywa jej garncem ani nie stawia pod łóżkiem; lecz stawia na świeczniku, aby widzieli światło ci, którzy wchodzą. 17 Nie ma bowiem nic ukrytego, co by nie miało być ujawnione, ani nic tajemnego, co by nie było poznane i na jaw nie wyszło”
A cokowleik wybieram, ja, czy ktoś, ma znaczenie dopiero kiedy sami je nadamy.
Bóg zezwala. Nie narzuca, nie wymądrza się, nie szacuje, nawet nie określa. Kocha. Jedyny wzorzec-kod jaki mamy do przypomnienia. A żeby móc potrafić trafić, wiedzieć co, czym i jakie jest, potrzebny był nam osąd. Dualizm właśnie się rozwalił.
„Balans na krawędzi przejawienia”. Uwazność, Czujność TERAZ.
Doskonały ŻYJĄCY DUCH Porusza, ożywia Matkę, czyli WODY- w Akcie ożywiania, w AKCIE ŻYCIA, SĄ JEDNYM SĄ SYN tezą, To Komnata Małżeńska w której wiecznie w TERAZ RODzi się SYN(teza), to TA KRAWĘDŹ PRZEJAWIENIA. AKT KREACJI I JEJ SPOŻYWANIA JEDNOCZEŚNIE/BEZCZASOWO Z GODNOŚCIĄ I RADOŚCIĄ I WDZIĘCZNOŚCIĄ. Jezus porównuje to do młodego buzującego wina.
Zmysły do umysłu dostarczają już przejawione, już wykreowane, to porównał do starego wina.
„Przyszedłem i zastałem ich wszystkich pijanych, upili sie starym winem. = zapomnieli że SĄ BUZUJĄCYM WINEM. ŚWIADOMOŚĆ SWEJ PEŁNI PRZENIEŚLI DO ŚWIATA ZMYSŁÓW, DO PRZEMIJAJĄCYCH SKUTKÓW, TU ZYJACY ICH KOSZEM PASOŻYTY POKAZALY IM BOGA SKUTKÓW/DEMONA,którego zadaniem jest DEMONtowanie tego świata. Wymyślili, ze są wybrani i trzeba skladać jemu na ich konta ofiary.
Jezus rzekł: BÓG JEST ŻYJACYM DUCHEM I NIE WYMAGA ŻADNYCH OFIAR. WYSTARCZY PEWNOŚĆ ZE ON I CZŁOWIEK W SWYM DUCHU TO JEDNO, TAK CZCI SIĘ OJCA W DUCHU I W PRAWDZIE.
FALSZYWY PROGRAM p.t. co sie stalo to sie nie odstanie, program zmyslowego pojmowania przez umysl tylko skutków, został obnażony przez Jezusa. CZŁOWIEK Ktory wróci do ŚWIADOMOŚCI SYNA, DO UWAŻNOŚCI NA DOSKONAŁOŚCI DUCHA OŻYWIAJĄCEGO KREUJE WCIĄŻ NOWE I ZDROWE I OBFITE.
JAK U SPALDINGA, TYLE, ŻE JEZUS SWĄ OFIARĄ JEDNORAZOWĄ OTWORZYŁ BRAMĘ, STAL SIĘ BRAMĄ, CHRYSTUSEM, PRZEZ KTORĄ WCHODZI SIĘ DO DOSKONAŁOŚCI.