
W niektórych fragmentach tekstu z oczywistych powodów nie piszę wprost. Dla lepszego zobrazowania niektórych zjawisk posługuję się opisem dualnej rzeczywistości oraz ziemską rachubą czasu, choć wszystko i tak dzieje się niedualnie w teraz. Niektóre zjawiska opisuję w możliwie najprostszy sposób, by były one zrozumiałe. Skupiam się głównie na liniach wzrostowych. Ci co mają tekst zrozumieć, pojmą bez trudu. Tekst warto czytać Sercem.
(1)
Na początek syntetyczne podsumowanie grudnia (i końca listopada).
W całym tym okresie doświadczaliśmy silnego napływu energii i skokowego podnoszenia wibracji zarówno w polu kolektywnym, jak i w polach indywidualnych. Był to najbardziej intensywny w tym półroczu miesiąc związany z wewnętrzną transformacją ludzi. Efekty tych zmian będą zaś widoczne przez kolejne pół roku (aż do czerwca 2024) jako manifestacje zewnętrzne nowych tematów i działań.
Zatem czym więcej zostało zintegrowane w procesach wewnętrznie, tym bardziej widoczny efekt zewnętrzny (w realnych działaniach) przyniesie kolejne półrocze. Najbliższe sześć miesięcy więc to dobry sprawdzian w którym kierunku się podąża i na jakim etapie są wewnętrzne procesy.
Syntetycznie – pod względem energii – miniony okres przedstawiał się następująco:
23.11-25.11 – przygotowanie do wejścia nowych jakościowo energii formatujących pole kolektywne pod tematy na rok 2024. W tyk okresie cały pole kolektywne dosłownie „chwiało się”. Ludzie wysoko sensytywni mogli odbierać to jako dużą niestabilność Przestrzeni połączoną jednocześnie z wchodzeniem energii. Na poziomie odczuć z ciała były to: zakłócenia snu (w tym także przesunięcie godzin snu), problemy w porannym wstawaniu, zawroty głowy, nudności spowodowane spływem zbyt silnych energii, dolegliwości układu trawiennego. Wielu ludzi miało problemy z gardłem oraz odczucie „duszenia się” w zamkniętych pomieszczeniach. I dlatego potrzebowali oni przebywania na świeżym powietrzu (chodziło o potrzebę większego dotlenienia organizmu).
26.11-27.11 – zeszły silne energie oczyszczające, ale zbiegły się one z zakłóceniami pola kolektywnego. Na poziomie indywidualnym odczuwalny był tego dnia silny ucisk na czakrę korony i czakrę serca, i jednocześnie lęki, niepokój. Wielu ludzi mogło potrzebować więcej snu. Szczególnie 27.11 odczuwalne było przejmujące zimno (najczęściej m.in. jako efekt zablokowania czakry podstawy) oraz ogólne rozbicie i rozproszenie. Jednak już wieczorem 27.11 –po oczyszczaniu kolektywnym – w przestrzeni zapanował spokój, krystaliczne wibracje, co też można było odczuć jako podniesiony poziom energii indywidualnej, jasny umysł, czyste zatoki i drogi oddechowe.
28.11-30.11 – wieczorem 28.11 miał miejsce naprawdę duży rozbłysk M9.82. Otworzył on przestrzeń na dopływ wysokich energii ze Słońca Centralnego (nie wynikających i nie powiązanych jednak bezpośrednio z tym rozbłyskiem). Miały one złożoną strukturę i kompletnie nową jakość, w porównaniu do energii z poprzednich miesięcy. Po pierwsze zeszła pierwsza – z kilkunastu – wiązka oczyszczająca niskowibracyjne wzorce Matrycy 3D. Wchodziła ona przez czakrę trzeciego oka. Wyglądało to tak, jakby energia ta dosłownie wyciskała to, co już niskowibracyjne. Zainicjowała ona –wyraźne zmiany tym razem już w przestrzeni materialne (w kolejnych tygodniach i miesiącach). Fala ta przyniosła także nasiloną liczbę zgonów w tym okresie. Druga wiązka energii natomiast (wchodziła ona przez czakrę serca) przyniosła aktywację kodów oświecenia u ludzi (zdolność „wiedzenia/czucia sercem”). Przyniosła też ona lekkość na sercu i w płucach.
01.12-06.12 – czas intensywnego ruchu i układania się w Przestrzeni energii z ww. okresu. Najpierw (01.12-03.12) odczuwalne było to jako silne rozbicie (dużo wibracji żalu, straty, śmierci, także widoczne jako wiadomości w mass mediach), duże ciśnienie w głowie, oczach, dyskomfort w czakrze gardła oraz napór na czakrę korony. Do tego silne nudności, gwałtowna potrzeba snu, poprzez który ciało „domagało się zresetowania”. Tę wibrację widać było jako białe zakłócenia w Rezonansie Schumanna (choć trzeba pamiętać, że rezonans wskazuje tylko niewielki procent energii, jakie docierają do naszej Planety). Następnie (04.12-06.12) pojawiło się odczucie wejścia zupełnie nowej jakości (żywe sny, lekkość). Na poziomie fizycznym wielu ludzi w tym okresie mogło doświadczać punktowych kłuć w różnych częściach ciała (jako efekt zmian w układzie krążenia). Do tego doszły objawy grypopodobne, skoki w odczuwalnej ciepłocie ciała (naprzemienne dreszcze i uczucie gorąca) oraz większa sensytywność i nadwrażliwość na bodźce (ale w tym także np. dosłowne wyczuwanie zapachów określonych energii).
07.12-17.12– rozpoczął się kilkunastodniowy okres intensywnych rozbłysków słonecznych (choć trzeba pamiętać, że rozbłyski te są i tak aktywowane przez większe energie Słońca Centralnego). Ich celem było dalsze uwalnianie z Przestrzeni starych wzorców. Dosłownie przeszłość została zostawiona w tyle. Poza kilkoma średnimi rozbłyskami klasy M, miały miejsce też dwa silne rozbłyski M 5.49 (08.12) oraz M 6.97 (15.12) oraz najmocniejszy od 2017 roku rozbłysk X2.87 (14.12). Tak intensywne energie u wielu ludzi spowodowały duże zmęczenie ciała fizycznego, zwiększoną potrzebę snu, głęboki i długi sen, problemy z wybudzaniem się rano. A także napór na czakrę korony i czakrę serca, gorąco w całym ciele, szczególnie rozpalenie na twarzy oraz odczucie palącego gorąca w nogach. Do tego nadwrażliwość skórną, bolące oczy, ból pod żebrami, nad żołądkiem. Odczucia te to efekt integracji energii na poziomie ciała fizycznego. Tak silna transformacja u wielu ludzi przyniosła też zwiększoną potrzebę jedzenia i szybsze odczucie głodu po posiłkach oraz zwiększone łaknienie na słodkie i/lub kaloryczne (ciało próbowało poradzić sobie z tą intensywną dawką energii, którą teraz potrzebowało przetworzyć i zintegrować na poziomie komórkowym. To była intensywna praca ludzkiego organizmu).
Jednocześnie od 13.12 rozpoczęło się ładowanie ciał ludzikach intensywnymi energiami PraMatki Gaji (pisałam o tym w poprzednim raporcie). Co dało odczucie przyjemnego rozwibrowania ciała, szczególnie od czakry sakralnej w dół, przez całe nogi i bardzo ciepłe stopy.
18.12- 20.12 – wyżej opisywane procesy spowodowały dalsze oczyszczanie linii 3D i 4D. Aktywna była też przestrzeń planetarna (choćby wzmożona aktywność sejsmiczna – wulkany – czy pogodowa – silne wiatry, wzburzona woda). Na poziomie indywidualnym integracja energii przyniosła u wielu ludzi serię bardzo żywych snów (w tym postaci z przeszłości). Duże doładowanie energiami spowodowało też wahnięcia w poziomie temperatury, poziomie apetytu i poziomie energii – tutaj dalej zapotrzebowanie na słodkie i/lub kaloryczne). Odczuwalne też były nogi (migrujące kłucia w żyłach), oraz zimno w sercu, kaszel, duszenie, itp. Zależnie też od linii czasowej, część ludzi doświadczała tego okresu jako dużej lekkości i witalności, zaś część jako okres rozbicia, lęku, złości, itp. Tutaj też zaobserwowałam pierwsze przejawy oczyszczania energii męskiej, która to energia jest tematem głównym niniejszego raportu. W kolejnych miesiącach przełoży się ona na sprawczość i realne działania w materii. Już teraz dostatecznie dużo ludzi jest na tyle świadoma, by podjąć właściwe działania przywracające ład i porządek na świecie.
21.12 – przesilenie zimowe, które zmieniło kierunek ruchu energii z „do środka” na „na zewnątrz”. O ile przez ostatnie pół roku (od przesilenia letniego) procesy miały charakter głównie wewnętrzny, o tyle teraz rozpoczyna się manifestacja efektów transformacji tych procesów na zewnątrz. Tendencja ta będzie miała miejsce do kolejnego przesilenia letniego, w czerwcu 2024. Najbliższe pół roku to materialny sprawdzian tego, na ile „odrobione” zostały procesy wewnętrzne – zarówno na poziomie indywidualnym, jak i kolektywnym. Z uwagi na całkowitą zmianę w ruch energii – na poziomie subtelnym doświadczaliśmy tego jako duży napór Przestrzeni. Zaś na poziomie fizycznym wielu ludzi w tym dniu mogła doświadczać bólu głowy, podwyższonego ciśnienia, itp.
(2)
O ile grudzień przyniósł przebłyski energii, które będą aktywne w 2024, o tyle styczeń to pierwszy miesiąc rozpoczynający kompletnie nowy trzyletni cykl zmian w latach 2024 – 2026. Dotyczy to kilku aspektów, o których napiszę w niniejszym raporcie. I na bieżąco pisać w kolejnych raportach.
Pierwszym z nich jest „nauka” funkcjonowania w zupełnie nowym ciele fizycznym. W ciele , które ma nowe parametry życiowe, ale też nowe możliwości. Przypomnę tylko, że ciała ludzkie w ostatnich trzech latach przechodziły transformację ze struktury węglowej, na strukturę krzemową. Proces ten zakończył się u istot z linii wzniesienia, i nadal trwa (jest bardziej rozciągnięty w czasie) u istot z linii środkowej.
Drugi kluczowy temat na kolejne trzy lata to ujawnienie (rok 2024) i działania naprawcze (lata 2024 – 2026). Tutaj potrzebna jest uzdrowiona sprawcza energia męska wspierająca uzdrowioną kreującą energię żeńską (jednocześnie energia żeńska to także wyznaczanie kierunku).
Trzeci temat to definitywne odejście od wiary (opierającej się na mentalnym autorytecie zewnętrznym), na rzecz wiedzy (płynącej z czucia sercem, intuicji i konkretnych pozyskanych informacji).
(3)
Styczeń to pierwszy miesiąc, w którym ludzie z przebudowanym w pełni ciałem do postaci krystalicznej rozpoczną „naukę” funkcjonowania w tym nowym ciele. Ciało to nie tylko daje nowe możliwości, ale także – a może przede wszystkim – wymaga innego odżywiania.
Ta świadomość „nowego” ciała i jego możliwości będzie oczywiście zależna od etapu przebudzenia (poziomu świadomości) i linii czasowej, na której dany człowiek się znajduje. Najpierw więc pojawi się u istot z linii wzniesienia (piszę tutaj oczywiście o tendencji ogólnej).
Na poziomie subtelnym ta świadomość „nowego ciała” pojawi się na skutek realnej manifestacji ekstrasensorycznych możliwości, w tym szczególnie: jasnowiedzenia, jasnoczucia, jasnosłyszenia, jasnowidzenia, prekognicji i telepatii. Ale też wyostrzenia zwykłych zmysłów. W tym momencie na plan pierwszy wysuwa się węch i sensytywność zapachowa energii (może ona też dawać w konsekwencji doznania smakowe). Także doświadczenia z innych wymiarów i otwarcie się na kontakty z istotami pozaziemskimi wspierającymi zmiany na naszej Planecie.
Przejawem ww. zmian są też zjawiska zwiększonej synchronii, która przynosi wtedy głębokie zrozumienie określonej sytuacji. Aktualnie synchronia to już nie dni, ale godziny, a nawet minuty.
Tyle, jeśli chodzi o doznania subtelne. Natomiast znaczenia nabiera teraz wymiar materialny i zupełnie inny sposób odżywiania tak przebudowanych ciał. Mówiąc najprościej: ludzie intuicyjnie zaczną zmieniać nawyki żywieniowe zgodnie z realnymi potrzebami własnych ciał.
UWAGA: Poniższy fragment pokazuje jedynie zjawiska i wzorce. Nie jest natomiast żadną wskazówką dietetyczną ani poradą medyczną.
Sposób odżywiania jest pochodną poziomu świadomości i z niego wynika. Staje się naturalnym, niewymuszonym sposobem na życie i pozwala utrzymać ciało w dobrej kondycji fizycznej.
Ciała krzemowe są energetycznie znacznie „lżejsze” niż ciała o strukturze węglowej. To skutek uwolnienia niskowibracyjnych wzorców z pola aurycznego. Ciała te wymagają też znacznie lżejszego i mniej przetworzonego pożywienia. Tutaj zmiana w odżywianiu nie jest jednorazową decyzją z poziomu ego, ale ewolucyjnym procesem, w którym człowiek w naturalny sposób odrzuca niesłużące mu (niskowibracyjne) pokarmy i zastępuje je zdrowymi odpowiednikami.
Zmienia się też nie tylko rodzaj pożywienia, ale także jego ilość (mniej). Jak wspomniałam wcześniej, zmiany te są bezpośrednio powiązane z poziomem świadomości (i linią czasową). Zatem czym „gęstsze” energetycznie ciało, tym „cięższego” (bardziej obciążającego organizm) i bardziej przetworzonego jedzenia potrzebuje. Proces uwalniania poszczególnych warstw wzorców i przebudowa ciała do postaci krzemowej, to stopniowe wychodzenie kolejno z: używek, przetworzonego pożywienia, następnie mięsa i odzwierzęcego nabiału i zastępowanie go naturalnymi składnikami pochodzenia roślinnego.
(4)
Drugi proces, który rusza od stycznia to proces uruchomienia energii archetypowego PraOjca. Zresztą przebłyski tego procesu były już zauważalne 18.12-20.12, kiedy to rozpoczęło się oczyszczanie i uzdrawianie energii męskiej. Jest on komplementarny do oczyszczania i uzdrawiania energii żeńskiej (odpowiednikiem energii żeńskiej jest ciało i materia).
Energia męska ma charakter sprawczy, działający. Jednocześnie z szacunkiem ochrania energię żeńską, która z kolei wyznacza kierunek i inicjuje kreację. Uzdrowione męskie nie przejawia aspektów agresji, ma otwarte serce, choć dysponuje dużą mocą sprawczą i walecznością. Energie męska i żeńska działają wspólnie, choć to co żeńskie, prowadzi, wyznacza kierunek. A męskie podąża i ochrania to co żeńskie (kreację).
Na poziomie indywidualnym dotyczy to każdego pojedynczego człowieka. Tego, że działa on z poziomu serca, kieruje się intuicją i słucha własnego ciała (czyli działa zgodnie z własną strategią energetyczną – patrz profil psychologiczno-energetyczny). To przejawy energii kobiecej, która prowadzi. Jednocześnie człowiek ten podejmuje działania, gdy jest ku temu odpowiedni czas i miejsce, działa z odwagą, wchodzi w próby bohatera, pomnaża i gromadzi zasoby (energia męska). Gdy obie energia działają w równowadze, wtedy sprawstwo jest bezwysiłkowe i widoczne, a towarzyszy temu przypływ obfitości (na różnych polach życiowych).
Odnosząc zaś to do poziomu kolektywnego będziemy w kolejnych tygodniach i miesiącach obserwować przyspieszone sypanie się struktur niskowibracyjnych opartych o przemocową (bo słabą i w lęku) energię męską i zastępowanie tego energią kobiecą (współpracującą, obejmującą, ale szanującą pierwiastek męski).
Zaś na poziomie grupowym, uzdrawianie pierwiastka męskiego i coraz większe stawanie w mocy pierwiastka żeńskiego przełoży się zasadniczo na relacje damsko-męskie. To co męskie wchodzi w proces uzdrawiania i otwierania czakry serca. Zaś to co żeńskie –w proces uzdrawiania i otwierania czakry sakralnej.
MAŁA DYGRESJA: Błędne było dotychczasowe przekonanie, że moc kobiety leży w jej sercu, zaś moc mężczyzny, w czakrze sakralnej. Do tej pory ten układ prowadził raczej do zamykania czakry serca u kobiet poprzez nadużywanie jej czakry sakralnej przez to co męskie. Zaś u mężczyzn powodował wchodzenie w relacje głównie z poziomu energii seksualnej z jednocześnie zamkniętym sercem. Dzięki procesowi rozczyniającemu się w styczniu ta polaryzacja ulega odwróceniu i – następnie – zjednoczeniu.
U istot, które w grudniu zakończyły transformację na poziomie ciał fizycznych, od stycznia zaczną ustawać objawy fizyczne związane z tą transformacją (o objawach pisałam praktycznie w każdym poprzednim raporcie). Zaś schodzące do tych przetransformowanych ciał energie archetypowego PraOjca przyniosą wzrost mocy i ogólnej sprawczości w życiu. Mówiąc najprościej: ludziom znacznie bardziej będzie chciało się reagować na te sytuacje w życiu, z którymi się nie zgadzają (są niskowibracyjne) i będą to robić w lekkości (z poziomu serca), ale w swojej dużej mocy (płynącej z energii archetypowego PraOjca).
I znowu: proces dotyczy zarówno poziomu indywidualnego, jak i poziomu kolektywnego. To narodziny potrzeby i początek procesu przebudowy życia na naszej Planecie. Praktycznie w każdym aspekcie funkcjonowania ludzi.
(5)
Trzecim kluczowym procesem, który zamanifestuje się w materii w styczniu jest proces wychodzenia z iluzji i „wierzeń umysłem”, a wchodzenie w Prawdę i „wiedzenie sercem”. Ma on bezpośredni związek z procesem Ujawnienia, o którym pisałam już w poprzednich raportach (gdy zachodził on w wymiarach subtelnych, energetycznych). Teraz natomiast dużo będzie się działo w materii.
Wiara ma charakter przekonania lub zewnętrznej „prawdy” pozyskanej umysłem, bez jej sprawdzenia (to typowe działanie poza własną strategią energetyczną – patrz profil psychologiczno-energetyczny), ale nie zweryfikowanej czuciem i faktami. Opiera się na domniemaniu, że coś jakieś jest.
Działania opierające się o wiarę płyną z nieprzepracowanych wzorców pierwszej i drugiej czakry. Przypomnę, że pierwsza czakra to lęk o przetrwanie, walka lub ucieczka. Zaś druga czakra to chęć posiadania, dopasowanie stadne, wpływ grupy, itp.
Wiedza natomiast nie zawsze ma bezpośredni związek z zewnętrzną informacją czy faktami. Ale opiera się na Prawdzie. Może też być – i docelowo jest – „wiedzeniem” płynącym z serca i czucia ciałem. Wiedza to także odpowiedź z ciała na pozyskane informacje z zewnątrz (poprzez umysł). Dlatego ten nowy sposób rozpoznawania sytuacji uniezależnia człowieka od czynników zewnętrznych i daje skuteczne prowadzenie w każdych okolicznościach.
Stan wiedzenia jest efektem połączenia z własną Duszą, otwartym trzecim okiem (dającym zrozumienie i szeroki obraz sytuacji) i otwartą czakrą serca (wzmacniającą czucie, empatię, osobisty kierunek, zaangażowanie, itp.).
Działania płynące z wiedzy wewnętrznej powodują, że człowiek manifestuje i tworzy działania zgodne ze sobą, ale w szacunku do otoczenia. Stan ten daje lekkość w działaniu, radość w sercu, a także obecność w TERAZ.
To właśnie ten proces – w kolejnych miesiącach i latach – wpłynie na rozpad wierzeń religijnych i przyniesie koniec programujących umysły mass-mediów.
(6)
PODSUMOWANIE RAPORTU I WSPÓLNE DZIAŁANIA NA STYCZEŃ:
Cele dla pojedynczych Ludzi: (1) wsłuchanie się w zmieniające się potrzeby żywieniowe własnego ciała, (2) „wiedzenie Sercem” zamiast „wierzenia głową”.
Cele dla Kolektywu Ludzkiego: (1)oczyszczanie, uzdrawianie i uruchomienie energii męskiej, (2) coraz większe dysproporcje pomiędzy rozdzielonymi już liniami czasowymi.
Z miłością – Anna Architektura
Zachęcam też do zapoznania się w wcześniejszym cyklem raportów energetycznych dostępnych na stronie https://architekturaosobowosci.com/ Nie tylko niosą one informacje, ale przede wszystkim kotwiczą u ludzi nowe energie i pozwalają utrzymać wyższy poziom wibracyjny.
KONTAKT do mnie:
www: https://architekturaosobowosci.com/ (formularz kontaktowy)
e-mail: profil.architektura@gmail.com Anna Architektura
FB: Architektura Osobowości


Działo się w grudniu i dzieje nadal, ale warto 💚🤭
Dziękuję za raport 💚
Pani Aniu, czy szumy w uszach związane są z tymi procesorami? Mam je od jakiegoś czasu, czasem słabe, innym razem silne, bardzo uciążliwe. Zaczęłam się obserwować i szumy nasilają się kilka godzin przed dużymi rozbłyskami na słońcu, spływami energii które widać na rezonansie schumanna.
Żeby konkretnie odpowiedzieć trzeba spojrzeć bezpośrednio w pole energetycznej. Inaczej przypomina gdybanie. Z moich obserwacji szumy mogą być objawami zakłóceń pola lub niskowibracyjnych energii.
Dziękuję za ten materiał, jest w nim tyle cennych informacji. Niesamowity jest wątek dotyczący zmian żywieniowych, bo one właśnie u mnie zachodzą i po raz pierwszy z taką lekkością. Teraz łatwiej jest mi to zrozumieć. Pozdrawiam serdecznie.
Pięknie dziękuję za raport ! Ja od około miesiąca zauważyłam zmniejszony apetyt, wystarczą mi 1-2 posiłki dziennie. Ogólnie grudzień to dla mnie magiczny i pełen miłości czas. Nawet mój mąż powiedział mi któregoś dnia że „emanuje miłością” przez co i on czuje że chce być „lepszy”. Dodam tylko, że ja „pracuje” nad sobą od kilku lat i do tej pory nie było mowy o tym by do mnie dołączył. Był to typowy związek w którym pracuje tylko jedna osoba, ale zaakceptowałam to, że on ma inną drogę i swój czas a teraz nastąpiła w nim ogromna zmiana 😍 poza tym jestem dużo bardziej wyczulona na emocje innych osób, wcześniej już tak miałam ale teraz potrafię je momentalnie wyłapać. Dużo, dużo zmian wewnątrz. Na koniec powtórzę słowa Anny które podsumowują wszystko: Działania płynące z wiedzy wewnętrznej powodują, że człowiek manifestuje i tworzy działania zgodne ze sobą, ale w szacunku do otoczenia. Stan ten daje lekkość w działaniu, radość w sercu, a także obecność w TERAZ. Dokładnie tak jest! Pozdrawiam, Kinga ☺️
Aniu , czy „lżejsze ” energetycznie ciało oraz jego nowa struktura będzie przekładało sie na fizyczny spadek masy ? Ostatnio ubyło mi trochę kilogramów i zastanawiałam się czy to może mieć jakiś związek.
PS. Od wczoraj zaglądałam na stronę bo czułam że będzie raport 😉
Tak może być, choć nie jest to reguła.
A co z ostatecznym rozdzieleniem się linii ? Bo nic tu nie ma w tym raporcie?
Może Pani coś powiedzieć na ten temat?
Na ten temat pisałam w poprzednim raporcie. Teraz te linie rozchodzą się wraz z upływem czasu coraz mocniej.
Dziękuję za wspaniałe słowa:) Wszystkiego dobrego dla nas wszystkich! Niech nam się zwyczajnie darzy…
Dziękuję, dziękuję, dziękuję za Twoją prace, Anno! ♥
Mam pytanie w związku z upływem czasu. Czy zmiany w odczuwaniu poczucia upływu czasu lub w samym fakcie jak czas upływa mają zwiazek z rozdzieleniem linii czasowych?
Wspólnie z moim partnerem przez jakiś czas mieliśmy totalny, wręcz trudny do pojęcia, rozjazd między odczuwaniem czasu a tym jak faktycznie płynie, tzn. coś co normalnie zajmowało godzinę trwało dwie lub trzy, jakby czas się rozciągał. Spacer który nie zajmował więcej niż 45 min trwał 2 godziny, nasze rutyny po pracy w domu albo podróż od A do B, które no żebym chciała nie zajmą dłużej niż x minut czy godzin zajmowały dwu- i trzykroć, co praktycznie nie byłoby zauważalne gdyby nie zerknięcie na zegarek. Takie zdziwko mieliśmy kilka razy że coś poprostu trwało zdecydowanie dłużej niż normalnie, ale prawie wogóle nie odczuliśmy różnicy dopóki nie sprawdziliśmy czasu na zegarku. Jak gdyby czas stał się nowy a my wraz z nim bez odczucia utraty czasu czy też wydłużenia się go. Wogóle nas to nie zmartwilo, jedynie zaskoczyło i było mega interesującym zjawiskiem – nadal jest. Jak gdyby sam w sobie czas nabierał nowego innego znaczenia. I mam takie odczucie że ma to coś wspólnego z rozłączeniem się linii. Tak jakbyśmy wkroczyli w nowe tylko z piękną lekkością , bo zmiana prawie była niezauważalna. A może poprostu to zmiany w nas powodują inne poczucie czasu i jak upływa?
P.S. Co do powyższego komentarza z szumem w uszach, to ja słyszę wysokiej częstotliwości pisk, szumu nigdy, od wielu lat co jakiś czas. Czasami wielokrotnie czasami tylko raz. Jeszcze nie dociekłam skąd się bierze. Za to powody dla różnych snów są coraz jaśniejsze. Ekscytujące i przepiękne jest poznawanie siebie!
Dziękuję za raport(y) i za profil – do dzisiaj mi służy!
Z miłością, Kasia
Subiektywne odczuwanie czasu, z moich obserwacji jest połączone z liczbą procesów, które akurat zachodzą w Przestrzeni oraz w osobistym polu energii. Gdy jest ich dużo, poczucie czasu przyspiesza. Gdy zaś liczba spada, lub jest chwilowy zastój, poczucie czasu zwalnia. Jednocześnie gdy świadomość już jest w wymiarze 5D to czas kompletnie się rozpływa. Trudno jest pamiętać sekwencje zdarzeń przeszłych (chyba, że się robi notatki), nie ma czegoś takiego jak przeszłości – teraźniejszość i przyszłości, ponieważ jest tylko TERAZ. Anna
z serca wdzięczna Tobie za raporty ,które dotychczas pisałaś 🙂 od jakiegoś czasu czytam je z kalendarzem i historią zdjęć w moim telefonie,ponieważ dużo podróżuję . Naprawdę trafność w opisach z tym co odczuwam w ciele…zmianie funkcjonowania. Cieszy mnie przeistoczenie oraz uzdrawianie nas i planety 🙂 przesyłam ciepłe wibracje 🙂 Małgonia
Dziękuję za raport, jak zwykle nie mogłam się doczekać 🙂
Czy pojęcie krystalizacji ciała jest bezpośrednio związane z aktywacją 12 nici DNA?
Dokładnie tak, serdeczności – Anna
Dziękuję 🙂 Czyli podsumowując osoby z linii wzniesienia mają aktywowane wszystkie 12 nici, a jak ktoś ma ich mniej (3-11) to jest na linii środkowej, a osoby z podwójnymi jeszcze albo są przed przbudzeniem (wskoczeniem na linię środkową)albo już wybrały, że 'nie w tym wcieleniu’? Zastanawiam się czy jest możliwe w trakcie jednego wcielenia aktywowanie wszystkich 12 nici, czy te osoby z linii wzniesienia już na start przyszły z większym potencjałem świadomości (większą liczbą aktywowanych nici/ich potencjałów), więc nie zaczynały od początku 😉
Z mojego rozpoznania: dwie nici DNA to był zniekształcony i zablokowany wzorzec matrycy ludzkiej przed zmianami. To była też najmniejsza liczba nici, która była w stanie utrzymać ludzie ciało przy życiu w formie węglowej. Od tego wychodziliśmy. Wzorcowa matryca ludzka ma 12 nici. I do tego transformacja zmierza. To zadziało się już na linii wzniesienia. Linia środkowa to najogólniej 4 -11 (nici też składają się fragmentami, czyli np może być złożone 4 i kawałek nici). Część istot z linii środkowej ma także potencjał na tę zmianę w tym wcieleniu (do 12 nici), choć większa część będzie kontynuowała ten proces także w następnych wcieleniach. Czym liczba nici niższa, tym proces mniej zaawansowany. Linia upadająca to aktualnie 2-mniej niż 4 nici. Bez potencjału na zmianę teraz. Co nie znaczy, że przyszłości nie. Wszystkiego co najlepsze – Anna
Dziękuję bardzo Aniu i pozdrawiam serdecznie
Dziękuję za raport, przeczytałam go z wdzięcznością 😚😚pozdrawiam i życzę wszystkiego co najlepsze
Dziękuję, droga Anno, za bardzo pouczający raport. Zawsze bardzo pomaga możliwość kategoryzowania pewnych zjawisk energetycznych, objawów ciała lub stanów.
Często pomocne są również posty na forum. Sama świadomość, że nie jest się w tym osamotnionym, często bardzo pomaga! Bardzo dziękuję wszystkim innym i jeszcze raz Annie za umożliwienie tego :-).
Życzę wszystkim Wesołych Świąt i Szczęśliwego Nowego Roku do miejmy nadzieję spokojnego 2024 roku!
Wszystkiego najlepszego
Elke
Dziękuję Anno.
Po przeczytaniu Twoich raportów zawsze umacniam się w wierze, że wszystko dzieje się po coś i w swoim tempie. Nawet jeśli na chwilę obecną wydaje się bzdurą lub przeszkodą.
Przesyłam ogrom wdzięczności za Twoją pracę 💖
Czy jest możliwe, że ja myśląc że jestem na linii wznoszącej(tu już się pozbyłem złudzeń)/środkowej, jestem tak naprawdę na upadającej? Bo cały rok się miotałem z ewidentnym mocnym wpływem linii upadającej, i miało to dużo mocniejszy wpływ niż oddziaływania z linii wznoszącej. Do tego doszedłem do staniu poczucia, że przestrzeń przestała mi sprzyjać (przypominają mi się słowa Jezusa z Ewangelii „Boże mój czemuś mnie opuścił?”). Szczególnie jak chodzi o znalezienie pracy. Finanse są fatalne, przestrzeni własnej do życia nie mam. Potężna praca mentalna jaką wykonałem, jakby nie dawała żadnej chwil wytchnienia. Bo mimo wszystko żyjemy w materii, więc tutaj pewne fundamenty jak praca, pieniądze, mieszkanie są potrzebne, żeby mieć spokój i iść do góry. A jak przez niemal rok to się nie pojawia, mimo usilnych prób. to ja już nie wiem co tu jest grane. Nic nie działa. Jak żyć?
Taka perspektywa: Zmiana linii czasowej oznacza, że nie działasz z takiego poziomu siebie jakbyś robił na poprzedniej i utrzymujesz ten stan. Więc z jednej strony odczuwasz lekkość w sercu z decyzji zgodnej z Tobą (i pewność tego wyboru daje Ci odwagę w niej wytrwać) a z drugiej strony często decyzja ta nie pomnaża tego co na „poprzedniej” linii wg jej wzorców, bo przecież przesuwasz się do „nowej” linii o zupelnie innych możliwościach. Działania i decyzje są spójne z poziomem wibracyjnym, do którego się przesuwasz, Ty się tym poziomem Stajesz. To wewnątrz Siebie. Świat zewnętrzny „widzimy” wyświetlony w pewnym sensie „wspólny” dla wszystkich linii (wzorce, struktury, systemy, zorganizowanie spraw życiowych i wszelkie „powinności”). I przestajesz w nim uczestniczyć, przesuwając się swoimi codziennymi wyborami, widząc co Ci nie odpowiada. Ciała adekwatnie się zmieniają.
Więc wychodzisz z tego co dotąd było wspólnie nadane na rzecz wyświetlenia sobie rzeczywistości z własnego pola, adekwatnej dla Twojego wyboru duszy. Zanim to się wydarzy dochodzisz w pewnym sensie do ściany, nie działając zgodnie z oczekiwaniami innych, powinnościami systemowymi i wzorcami. Tutaj mierzysz się z niezadowoleniem, naciskiem, próbą wymuszeń i wszystkim co nie jest przyjemne w sferze mentalnej, psychicznej. Trwasz w obejmowaniu tego Świadomością i dalej przesuwasz się zgodnie ze swoją Prawdą, stając się coraz bardziej zgodny z wibracją Siebie na „nowej” linii a coraz mniej ze „starą”. Choć na zewnątrz, w materii wygląda jakby wszystko się sypało. Dochodząc do ściany stapiasz się z Duszą w niewypowiedzianej głębi poczucia Siebie od środka, która nasyca wyświetlenie Ci Twojej rzeczywistość zamiast zderzenia ze ścianą. Ściany nie ma, to płynne przejście do osobistego doświadczania w materii własnego pola i tego co sobie zaplanowałeś z poziomu duszy. Tu nie ma czasu, jest TERAZ i wszystko naraz dostępne. To czego faktycznie potrzebujesz staje się tym samym czego chcesz.
A przeciążenie i cała wewnętrzna praca, które robiłeś umożliwiło Ci to przejście. Zaufaj Sobie, wyborom duszy i poczuj na najgłębszym poziomie całą linię, ktora jest spójna z Tobą. Poprowadzisz się. Ukłony
Pięknie napisane. Dziękuję.
Wszystko działa 🙂 w wolnej chwili proponuję obejrzeć film 'Jestem na tak’ oczywiście z przymrużeniem oka. To co czuję z Twojego postu, robota jest zrobiona ale wibrujesz 'brakiem’ 'niedoborem’ dlatego nie widać fizycznie efektów … Wystarczy to zmienić a maszyna ruszy 🙂
Super, że o tym. A „brak” jest iluzją, bo nie widzisz jeszcze w którym innym „miejscu” Ciebie pojawiała się obfitość. Po prostu zmienił się kontekst i jeśli na tym skupisz świadomość to udostępnisz sobie tą informację, z tego poziomu świadomości, który ją obsługuje. Ciągle podróżujemy przez wewnętrzne stany Siebie i .. coraz lepiej się sami ze sobą bawimy 🙂
My cały czas mamy tą obfitość, po prostu zamykamy kurek w nas w jednym miejscu a udostępniamy w innym. Tylko wysiłek wewnętrzny polega na tym, aby to zobaczyć i zrozumieć o co nam samym z sobą samym chodzi. Czego chcemy doświadczyć i dowiedzieć się o Sobie? Zamykany kurek oznacza, że w tym miejscu i kontekście już tego nie potrzebujemy.
Wolna wola CZŁOWIEKA. Kiedy za Prawdę uznał kłamstwo, że materia i on sam istnieje w oddzieleniu od ożywiajacego Ducha, to taką anomalię widzi, czuje, doświadcza.
To stan ” dookoła Wojtek”, „wkoło Macieju”. Koło chomika. Kilometrów przybywa, kółko sie kręci a chomik wciąż w tym samym miejscu.
CZŁOWIEK,który uznaje materialne skutki, które widzi w tej anomalii fundamentem, bez którego nie ma w Nim spokoju, jeszcze śpi. Nie wie ze te skutki są Nim, bo z Niego i przez Niego zmaterialixowały się.
CZŁOWIEK nie musi iść do żadnej góry bo Jest i tą górą i tym dołem.
Potrzeba się tylko obudzić.Obudzić w PRAWDZIE: JA CZŁOWIEK JESTEM FUNDAMENTEM ŚCIANAMI I DACHEM, CAŁYM DOMEM MATERIALYM W KTÓRYM ŻYJE I KTÓRY OŻYWIA DUCH.
Janie,
Nie wiem jak to się dzieje ale Twoje wyjaśnienia w moim odczuciu są proste do zrozumienia i trafiają w serce. Nigdy nic tu nie pisałam ale zawsze czytam z zapartym tchem to jak wyjaśniasz innym czytelnikom ich pytania. Z góry Ci dziękuję, nawet nie wiesz jak bardzo.
Uwielbiam jeść tłusto skład jedzenia podobny do budowy człowieka, (czyli mięso, jajka i sery), chudnę, dobrze śpię, rośliny prawie odrzuciłem, jadłem 2 lata i moje ciało się rozpadło. Nie obchodzi mnie linia wzniesienia, szanuje to miejsce gdzie jestem i jaki jestem, nie jem dużo, nie męczę się jak na zielskach, bo dostarczam organizmowi dobre paliwo, które daje duże energii, to moja odpowiedzialność, żeby dbać o swoje ciało, które mi zostało powierzone, dostarczać mu jak najlepszej energii, co by nie musiał nowych fabryk tworzyć do przetwarzania siana, mózg potrzebuje jak najlepszego paliwa. Pozdrawiam, wesołych świąt.
Na ciałach krzemowych, co powinniśmy jeść, żeby uzupełniać budulec naszego ciała? Znam tylko jedna a roślinę, która uzupełnia trochę krzemu, to jest skrzyp, czy powinniśmy przejść na jedzenie torfu? Piasku?
🙂 torf hi hi … mniej ekstremalnie, to można kupić kamyki krzemowe za parę groszy i pić wodę krzemową.
W kwestii diety, to każdemu podług jego wiary. Jeśli wierzysz, że w tej chwili taki sposób odżywiania dla Ciebie jest najlepszy, to jest najlepszy.
Wyżej pisałam, że najlepszą cerę w życiu miałam na samych owocach… ale najwięcej energii na samej wodzie, to jest po prostu inny stan świadomości. Jak się raz doświadczy, to nie chce się wracać do trawienia tłuszczów i białek 😉 , które samo w sobie wymaga od organizmu wiele wysiłku. Tak to wygląda z mojego punktu widzenia.
Przy czym absolutnie nie polecałabym przechodzić na wegetarianizm na siłę, najpierw umysł się zmienia, potem ciało samo zgłasza inne zapotrzebowanie 🙂 .
Ja osobiście oczekuje ujawnienia globalnego – bo do tej pory był to proces niszowy w żaden sposób nie przebijający do „głównego nurtu” Oczekuje też że tkzw główne media poniosą w końcu konsekwencje swoich dotychczasowych działań. Piszę oczekuje bo albo wszyscy odpowiadamy za swoje czyny albo przepraszam bardzo nikt. Staram się pisać oględnie ale myślę znacznie ostrzej mam dość dotychczasowych w mojej ocenie zupełnie nieskutecznych działań.
Że w tv, radiu powiedzą? W gazetach i dziennikach ustaw napiszą? i sejm uchwali że CZŁOWIEK Jest Wszechmocny i Wszechmogący? I samostanowiący o Sobie w zGODzie z hARmonią ŻYCIA, PRAMATKĄ-PRAOJCEM?🙈🙉🙊
Dopóki CZŁOWIEK tam (na zewnątrz w anomalii) szuka potwierdzenia śpi.
Ta anomalia to biznes wielu, ale zwyczajnie ulegnie anihilacji po przebudzeniu.
A ja mam pytanie. 2.5 roku temu przestałem jeść mięso i pamiętam doskonale jaki czułem się lekki. Od tamtego czasu mam takie skoki, 6 miesięcy nie jem mięsa następnie jem. Jedynie jaką różnicę czuję na ten moment kiedy jem mięso to potrzebuję większej liczby kalorii no i wiadomo nie czuję się jak piórko. Stan świadomości za to na początku się zmieniał mocno, na ten moment kiedy jem się nie zmienia. Czy ja tymi cyklami nie wypracowałem sobie własnych wibracji? Na początku ogromna była różnica teraz jest znikoma.
A odpowiedz mi Daniel, czułeś się lekki, ale czy się nie męczyłeś? Na początku zmiany, zawsze dostaje sie pozytywnego kopa, niezależnie jaka by to nie była zmiana, i nie o to chodzi, mięso to białko, nie musi się go dużo jeść, ważne są tłuszcze, bo one dają energię i nie nienasycone, tylko nasycone w większości, bo nasz organizm wchłania tłuszcze nasycone bezpośrednio, bez trawienia, nienasycone musi przerobić, co jest stratą energii, najbardziej wskazane są tu żółtko jajek bo się wchłaniają w 85%, potem masło np, i smalec, Żywiąc się tak nie muszę dużo tego jeść. Żółtko jajek, ma najbardziej optymalne proporcje BTW 1:3: 0,4 dla naszego organizmu. Węglowodany to cukier, cukrzyca i inne przewlekłe choroby.
Kiedy jadłem mięso z kurczaka ,usłyszałem wewnętrzny głos …jesz padlinę … to był ostatni kurczak jakiego zjadłem ,ostanie mięso jakie spożywałem.
pozdrawiam
CZŁOWIEK, PEŁNIA jest Życjem i Żyjacym, autonomicznym, samoregulującym się do stanu równowagi i samouczacym się tej regulacji kosztem jak najmniejszej utraty energii, czyli najefektywniej.
Otoczenie, w tym własne ekslerymentowanie na Sobie, to początkowe wielkie rozchwianie równowagi po nauczeniu się jak sobie z tym radzić z poziomu PEŁNI staje się dla CZŁOWIEKA małym pikusiem.
Tak CZŁOWIEK uspokaja wichryi burze. Co uzdrawia? Olanie skutkow, objawów, czyli post, wiara, czyli pewność, że wszystko wróci do równowagi, homeostazy, poczucie wdzięcznkści i spokoju i cierpliwość. Nastepujace wtedy po rozchwianym TERAZ następne TERAZ objawi równowagę.
Uczymy się poprzez przeżywanie chwiejnych stanów radzić Sobie z Nimi. To rozchwianie będzie się powtarzać dopóki będziemy chcieli zaradzić umyslem ktory tylko myśli ze wie. Wie Nasza PEŁNIA. Odpuszczenie troskania się o powrót do równowagi z poziomu ego, olanie tematu z wiedzą PEŁNI oczyszcza Serce i podświadomość z brudów błednych przekonań..
Zaczynamy olewać wszelkie strachy stresy z urzędu przebudzonej PELNI i oczyszczonego Serca i Podświadomosci. Czujac MIŁOŚĆ Radość i spokój. Hej.
Od jakiegoś czasu używam słowa sprawczość, bardzo je polubiłam.
Czy suplementacja krzemu w jakimś stopniu pomaga w krystalizacji?
Dziękuję.
Krzem organiczny wesprze proces, ale go nie wywoła, jeśli Dusza wybrała inny wariant rzeczywistości dla siebie w tym wcieleniu. Z miłością – Anna
Obserwuję i czytam od jakiegoś czasu tę stronę i raporty. Wszystko dla mnie brzmi bardzo optymistycznie i pomimo najszczerszych chęci, to co przynajmniej częściowo rozumiem sprawia, że czuję się głównie jak „kołek” albo większy kawałek drewna. Życzę sobie rozwoju i awansu w stronę czucia sercem i poprawy intuicji… Wciąż na to czekam.
Czy mimo wszystko, dla osób takich bliżej „szkiełka i oka” istnieje jakieś potwierdzenie tej transfomacji u tych, którzy już ją przeszli, albo są w trakcie? Nie wiem – jakieś badania molekularne, spektroskopowe (może jakieś inne?), które byłyby w stanie potwierdzić takie zmiany? Aktywację większej ilości nici lub pojawienie się „struktur krzemowych”? To są przecież elementy rodem ze świata 3D, więc nie powinno być przecież problemu z otrzymaniem „namacalnego” potwierdzenia takich przemian. W dobie powszechnego przebudzenia każdy z takich dowodów służyłby tylko i wyłącznie tej słusznej sprawie. Chętnie zapoznałbym się z takimi informacjami, będę wdzięczny za cokolwiek.
Dziękuję,
„A może” czasem to działa pierw uwierz, a później zobaczysz, a nie pierw zobaczę to uwierzę… ” A może” kiedy puści się oko i szkiełko, a przyjmie się do wiadomości, to dopiero zauważamy…dotychczas „znane nam poglądy” na temat ufo(czyli to, co nam w mediach mówiono/udostępniano)mówiły o tym, że oko nie widzi innego życia…dzisiaj media zaczynają mówić, że badania zostały ukierunkowane na istoty wodne, żeby nauczyć się je słuchać (mowa o dźwięku/o falach), żeby móc w przyszłości nauczyć sie porozumiewać się z obcymi cywilizacjami (dostępne info w mediach), „a może” to właśnie wprowadzenie ludzkości do tego, że od dawna doskonale wiedzą, że porozumiewamy się właśnie poprzez bycie w innych częstotliwościach, a nie możliwość zobaczenia „Alfa” okiem….(podwaliny wiedzy są wprowadzane w taki sposób, żeby każdy mógł uwierzyć, a uwierzyć przyspiesza „zobaczyć”) … życzę nam wszystkim więcej ufać, żeby zobaczyć niż patrzeć, żeby ufać…🥰😘😇😍
Też sobie i wszystkim życzę 🙂
Wiadomo – „błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli…”, jednakże, jeżeli pomimo wielu prób, wiary, ufności,… drewnowatość „kołka” pozostaje na perfekcyjnie stałym poziomie, to naturalnie zaczyna się poszukiwać materialnych dowodów, a te powinny być jednak „namacalne” w części dotyczącej helis i krzemu, nieprawdaż?
nie wiem czy są już dostępne dla ludzi narzędzia do zmierzenia tego procesu. Dobrze ze o to pytasz
Zmierzenie czegokolwiek samo w sobie jest aktem kreacji (obserwacja jest aktem kreacji, dualizm korpuskularno falowy, jednoczesność bycia falowym polem prawdopodobieństwa i cząstką kiedy zachodzi obserwacja) zmierzymy tylko swoje intencje, oczekiwania. Nie ma wyników badań obiektywnych. Są tylko subiektywne.
Wierzysz(masz wewnętrzną 100%pewność) że… i tu dowolne, nawet jeszcze nie poznane cośtam, to JESTEŚ tym cośtam w przejawieniu.
Nie ma żadnych ograniczeń w tym co urzeczywistnisz. Tylko 100% wewnetrzne o tym czymś przekonanie w całej swej istocie jest wymagane.
Cośtam nie wychodzi? Powod jest zawsze.jeden: zwątpienie w to cośtam.
Już sama potrzeba sprawdzenia- czy to prawda- jest dla duszy aktem zwątpienia.
Szukajcie aż znajdziecie( na zewnątrz,w skutkach Siebie nie.odnajdziecie)
Sam proces jest pewnie niemierzalny, ale Ania często pisze, że takie i takie rzeczy zamanifestują się na planie fizycznym. No i po tych wszystkich latach coś powinno być już widoczne, tymczasem zamiast przebudzenia, wokół widać tylko postępujące w szalonym tempie uśpienie 🙂 Wydawało mi się, że Polacy zaczęli się budzić w okresie zarazy, a zwłaszcza „eliksiryzacji”, bo faktycznie prawie połowa nie poddała się propagandzie. Tymczasem nadszedł luty 2022, a później tegoroczne wybory i cóż… słowa o przebudzeniu były przedwczesne. Ale trzeba być dobrej myśli. Pozdrawionka!
Cześć Poszukujący, można się bardzo zdziwić bo często osoby uznane za „oświecone” wcale takie nie są, ich pobudki wychodzą z ego nie z serca, lub osoby są w „różowym świecie jednorożców” i nie poszukują odpowiedzi bo nie zadają pytań. Ty zadajesz pytania, szukasz wiedzy, czyli tego o czym Anna pisała w raporcie jako wyzwanie dla jednostek i kolektywu na kolejne półrocze. Nie wiem skąd lecz po prostu wiem, że biourzadzenia, którymi będzie można zbadać i potwierdzić krystaliczność ciał już się tworzą, i czuję, że musiałam Tobie odpowiedzieć na komentarz. Serdeczności ☺️
Anno Tobie dziękuję że od lat Jesteś dla nas w Prawdzie 💖
Brawo Magda:) wszystko prawda
Prawdą CZŁOWIEKA jest to co CZŁOWIEK uzna za Prawdę, to dla Niego Materializuje się, dla Niego dzieje się. To jest Jego Prawdą. Inny CZŁOWIEK uzna inną Prawdę i to dla Niego Materializuje się, dla Niego dzieje się. Kiedy CZŁOWIEK uzna kłamstwo za Prawdę, to dla Niego ono Materializuje się, dla Niego dzieje się.
Kiedyś CZŁOWIEK uznał klamstwo, że jest niekompletny, czegoś mu brakuje, że musi czegoś szukać za Swoją Prawdę i taka rzeczywistość zmaterializowała się dla Niego i to dzieje się dla Niego. To wtedy pojawiła się smierć, choroby i wyłączyło się10 helis DNA.
Poszukujący zdaje pytania bo nie wie jaka jest odpowiedź. Kiedy znajdzie(to czego nigdy PRAWDZIWIE nie zgubił) wtedy Wie. Wie, że Jest Odpowiedzią i Pytaniem jednocześnie.
Pytający Jest Tym, który zna Odpowiedź.
Odnalezienie PRAWDY PRAWD, JAM JEST, nie jest możliwe w kłamstwie zmaterializowanym kosztem MOCY CZŁOWIEKA, czyli w linii upadku.
Witaj, Poszukujący. To, że wokół siebie nie widzisz tych wszystkich pięknych rzeczy, o jakich pisze Ania wcale nie oznacza, że jesteś kołkiem. No chyba że oboje jesteśmy kołkami, bo ja też nie widzę 🙂 Ja te Jej optymistyczne, kolorowe przekazy odbieram jako coś, co może się w nieokreślonej przyszłości zadziać.
Pani Aniu, a czy jakaś energia może teraz wpływać na wzrok i oczy?
Janek!!! Myśle wczoraj: co u Jana. Co nic nie mówi i pyk❤️❤️
Janie – ja tez nie 😂😂 – co u ciebie bracie
Jasiu. Uczę ludzi by łączyć mózg i serce ciało i ducha. Głowa w chmurach a nogi na ziemi. No bo z jakiegoś powodu mamy ciało fizyczne. I super ze padło pytanie o mierzalność zjawiska. Oto połączenie ducha i materii. Jestem tu wierze ale chce mierzalności. Może tez być tak ze ci tylko w chmurach są z obszarów/ gęstości gdzie nie ma ciała. Bo przecież istoty tu obecne są z różnych obszarów. Cześć z nas wpadła tu tylko na te jedną akcje – uwolnienie ziemi – i więcej nie wpadnie;). Nie udawajmy, że jesteśmy na ziemi z dziada pradziada;). Ja kocham ciało – moje motto: ciało jest kluczem – bo na jednym z obszarów gdzie jeszcze żyje tez je mam – nawet jestem podobna do siebie z tu
Pani Aniu, zauważyłam u siebie znaczne pogorszenie wzroku w ciągu ostatniego roku. Słyszę też często w otoczeniu, gdy ktoś mówi, że w ostatnim czasie wzrok mu się bardzo pogorszył. Czy zachodzące procesy mogą mieć z tym związek?
Ja od 4 grudnia mam wodnisty katar.Do tej pory nie znalazłam niczego, co moze mi pomóc.Czy ktoś z Was tak ma?
Mam bardzo duży dylemat z tym jedzeniem odzwierzęcych. Byłam weganką 11 lat, w tym na diecie surowej przez jakis czas. Teraz jem głównie produkty odzwierzęce i czuje się o wiele lepiej, unormowałam hormony, nie mam zjazdów energetycznych, jem mało i rzadko. Mam tez w rodzinie chłopczyka z padaczką któremu dieta keto uratowała życie, miał dziesiątki ataków w ciągu dnia, teraz wszystko się wyciszyło, nie bierze żadnych leków. Moja intuicja na razie podpowiada mi taki styl żywienia, zobaczymy gdzie mnie to zaprowadzi.
W ostatnim czasie zauważam coraz więcej podobnych wypowiedzi od byłych wegetarian/wegan. Sama należałam do tej grupy i po czasie widzę, że bardziej była to u mnie ideologia niż wiedza. Organizm potrzebuje budulca jakim jest białko, bo ono jest kluczowe w najważniejszych procesach.
Rośliny zawierają białko w znikomych ilościach i żeby ciało je otrzymało w takiej samej dawce jak z pokarmów odzwierzęcych, to trzeba by tych roślin zjadać mnóstwo. Do tego rośliny zawierają całą masę substancji anty odżywczych, jak szczawiany, fityniany, lektyny, taniny itd. które utrudniają wchłanianie składników odżywczych albo je minimalizują. W którymś momencie u każdego wegetarianina/weganina występują niedobory i potrzebna jest suplementacja. Czasem oprócz niedoborów mogą się pojawić dodatkowe problemy, jak na przykład zaburzona praca nerek z powodu spożywania dużej ilości szczawianów. Już o rozregulowaniu hormonów nie wspomnę, temat jest bardzo szeroki.
Warto wspomnieć o chemii, która znajduje się w dzisiejszych owocach i warzywach. Szacuje się, że w optymistycznej wersji w roślinie jest „tylko” 5 rodzajów oprysków. W produktach „bio” i „eko” przynajmniej 3. Inna sprawa, że nie jesteśmy w stanie zbadać każdego produktu „bio”, pozostaje nam tylko wierzyć w deklaracje, że są naturalne i nie pryskane.
Sama widziałam na własne oczy, gdzie jedna i ta sama partia truskawek najpierw była pakowana w zwykłe opakowania, a później w takie z naklejką „bio”.
Tak, wiem, można wyhodować własne owoce i warzywa, ale one występują sezonowo, często też zjadają je szkodniki albo zwyczajnie słabo rosną. A nawet jeśli uda się mieć ich więcej, to jak daleko można zajechać na marchewce, buraku i kapuście czy ziemniakach? (bo zdaje się, że to są typowo „zimowe” polskie warzywa).
Są oczywiście ludzie, którzy na diecie roślinnej czują się bardzo dobrze i im służy. Początkowo zazwyczaj służy ona większości ludzi, bo organizm otrzymujący mniej składników odżywczych czyni swoisty detoks. Szuka dodatkowych źródeł energii, zjadając własne zdegenerowane tkanki. I to jest na plus, bo organizm pozbywa się „zbędnego balastu”, w tym guzów, cyst, torbieli, narośli, zmutowanych komórek itp. itd. Dlatego cuda czynią okresowe posty, ciało się oczyszcza i zaczyna pracować z nową energią.
Jednak po okresie oczyszczania, wskazane jest odżywienie organizmu. Z tego co słyszę od byłych wegetarian/wegan przez około pierwsze 2 lata wszystko było w porządku, a nawet lepiej (bo organizm robił porządki), a później zaczynały się problemy, niedobory, rozchwianie hormonalne itd.
Póki co, nasza biologia nie zmieniła się jeszcze na tyle, byśmy byli w stanie zdrowo żyć tylko na roślinach. Może to kwestia czasu i przystosowania. A jeśli tak, to wszystko jeszcze przed nami. Warto obserwować swój organizm i słuchać jego głosu, nie zmuszając się do niczego. Duchowość i jej piękne ideologie nie zawsze idą w parze z twardymi faktami. Czasem warto odpuścić, dać sobie czas.
Mówię to również z własnego doświadczenia, gdzie chciałam być mądrzejsza od swojego ciała i nie dostarczałam mu mięsa, którego wyraźnie potrzebował, co odbiło się na moim zdrowiu i samopoczuciu.
Moje zdanie jest takie, że nic na siłę. Głowa nie zawsze jest najlepszym przewodnikiem, warto słuchać sygnałów z ciała.
No chyba, że ktoś uważa inaczej i czyni po swojemu. To też jest ok.
Ważne, by nie narzucać swojego zdania i nie przykładać jednego „szablonu” do wszystkich. Niestety często zdarza się to w środowisku ludzi nie jedzących mięsa, bywa że wykazują wręcz agresywne zachowania względem mięsożerców, a mają się za „uduchowionych”.
I jeszcze jedna sprawa. Jakoś „dziwnym trafem” główny nurt zaczął straszyć produktami odzwierzęcymi, jakoby one miały odpowiadać za większość chorób cywilizacyjnych. Promuje natomiast jedzenie 5 porcji warzyw i owoców w ciągu dnia, przetworzone pokarmy napakowane węglowodanami, a także odwróconą piramidę żywieniową. I z pewnością wszystko dla „naszego dobra”.😉
Co rusz to okazuje się, że to czym nas straszono nam służy, a to co propagowano – szkodzi.
Jeśli nadchodzi teraz era wiedzy, a era wiary odchodzi w przeszłość, to prędzej czy później wszystko się wyjaśni.
Zdrówka i radości wszystkim.
To jakie CZŁOWIEK ma wewnętrzne przekonania, czyli w co uwierzył, uznał za prawdę egoumyslem –
– nie dopuszczając czystego, w koherencji z Miłoscią bezwarunkową Serca i Jego wiedzenia(to że Ono WIE oznacza, że Ono Wiedzie, prowadzi cielesny przejaw CZŁOWIEKA w Materii do tego o czym pisałem PIOTROWI( do PRAMATKI, nieskażonej Matrycy –
– Jest Jego twardymi faktami na zewnątrz w ciele i zdarzeniach.
Duch i Materia Są jednym Są nierozłączne. Kiedy nie ma natychmiastowej materializacji z Ducha to znaczy że nie jest jeszcze czystą miłością bezwarunkową i jesteśmy w symulatorze, w szkole PRAWDZIWIE jeszcze nie Żyjemy. Natychmiastowa materializacja odbywa się.prosto z czystego Serca.Wtedy PRAWDZIWIE ŻYJEMY.
To cała „duchowość” w pigułce.
Nie ma czegoś takiego jak osobna strona duchowa CZŁOWIEKA i osobno JEGO twarde fakty w Materii.
moja świadomość nie potrafi przeskoczyć jedzenia żywych istot. I tak mam specjalnie ułożona dietę przez specjalistę pod moje vege i haszimoto. Nie chodzi o żadne ruchy społeczne a o głęboka miłość do żyjących istot. Nie chce mieć w sobie śmierci. Nie jestem w stanie tego przeskoczyć. To wybór mojego serca i żadne logiczne argumenty nie zmienia tego.
Wiem też, że ludzie są jedzeni i tez sobie to na pewno jakoś tłumaczą potrzebami ciała.
Czy na poziomie 4d lub 5d człowiek nie odczuwa już żadnych emocji? Czuję że emocje które wcześniej przeżywałem były odczuwane przez głowę. Informacje tak samo, nie które wstrząsały mentalność. Teraz jestem obojętny na wszystko, dosłownie. Nie wiem czy to jest dojrzałość czy świadomość przez bycie w tu i teraz. Smutne trochę jest to, że nie ma tych emocji. Jako dziecko było ich mnóstwo i bardzo dużo rzeczy cieszyło a teraz czuję pustkę i nie wiem czy to dobrze czy nie.
Miałaś w tym czasie otwartą czakrę korony? Bo kiedy miałem to świadomie ich do siebie nie dopuszczałem a w tym momencie nie mam otwartej czakry i ich nie ma od tak. Cieszę się że mi odpisałaś o swoim doświadczeniu ponieważ dzięki temu możemy więcej zrozumieć.
Witam, Właśnie… ja tez czuję się jak wystrzelona w kosmos, nie czuję dawnych emocji, jakby taka pustka zaległa w środku. Może to przestrzeń, ale taka raczej niewygodna, niezapełniona. Trochę jak zombie
CZŁOWIEK zwyczajnie PELNIA, mając wszystko (wszystkie energie) w Sobie ma władzę nad tymi energiami i w cokolwiek uwierzy MA RACJĘ.
W cokolwiek uwierzycie stanie się Wam.
Czy mamy doswiadczać poniżenia od botów? Jeden z Nas już się poniżył obnażając ich niemoc i matactwa. CZŁOWIEK ma botom za coś płacić??? HELOŁ.
Pani Aniu, czy dziś w nocy/ nad ranem ciemni atakowali na szerszą skalę?
Od kilku dni ludzie narzekają na kłótnie w rodzinach…
Po pierwsze był mega duży rozbłysk klasy X5, a po drugie cały czas są dla przeciwwagi próby opóźniania procesu wzniesienia. Do tego doły niskie wibracje pola kolektywnego wykreowane przez samych ludzi związane z Sylwestrem. Serdeczności – Anna
Dziękuję, wszystkiego dobrego 🙂
Witam. W połowie listopada trafiłam na treści związane z rozdzielaniem linii czasowych. Wówczas zaczęłam łączyć kropki. Moje objawy od ok. 6 miesięcy były takie: 3 sny o podobnej treści (pierwszy taki sen miałam ok 2 lata temu). Sniły mi się sytuacje gdzie występowała wszechobecna biel, a na niej fragment jaskrawych kolorów, nie jak tęcza, tylko jak zorza. Sniło mi się np. pomieszenie wykafelkowane w calości bialymi płytkami a na środku taka jakby niekreślona plama, wzór, z tych jaskrawych kolorów. Inny sen to że jest wszechobecny śnieg , a na ziemi taka sama jaskrawa jak zorza plama itd. W tych snach uderzająca zawsze była tylko biel i te jaskrawe kolory na jej tle. Kolejne objawy -synchroniczności… Przechodziły ludzkie pojęcie, nie będę ich opisywać, ale o jednej napiszę. Kupowałam z koleżanką w barze jedzenie na wagę… oczywiście juz od rana działy się rzeczy zmierzające do tego i droga była wyreżyserowana jak przez najwyższą technologię, która wszystko wie i widzi .Każda z nas nałożyła sobie jedzenie , przy zapłacie kasjerka mówi do mnie, że wyszło mi 12.01 zł. Za mna koleżanka kładzie tacę na wagę…i jej wyszło 12.01 zł. Zostało to skomentowane i wszyscy którzy to widzieli byli osłupieni. Dodam, że z talerza przed zważeniem spadła mi na tacę jedna frytka… Miałam na nią ochotę, ale nie położyłam z powrotem na talerz…w związku z tym wyszło nam równo po 344 gramy. Na marginesie – to było przegięcie synchroniczności, po tym fakcie zadecydowałyśmy o tym, aby czasowo przestać się kontaktować i przebywać razem, gdyż kiedy byłyśmy razem to synchroniczności wywalały nas z butów. Dodam, że ja jestem osobą wysokoczującą, ona też. Kolejne objawy to stopniowe odczuwanie braku emocji. Irytujące to, bo w środku czuć pustkę, takie zombie trochę. Mniejsza potrzeba jedzenia, blokada na treningi siłowe, inna jakość snu, wcale nie lepsza, śpię jakby na innym poziomie, takim nieznanym dotąd. Poczucie izolacji, a raczej potrzeba, a raczej brak potrzeby bycia z ludzmi – irytujące tez. Łącznosc telepatyczna ze zwierzętami – powiedziałam do zaginionego kota aby wrócił do pensjonatu, gdzie wczesniej był z ze swoja rodziną i zaginął. Tego dnia w nocy wrócił po ponad tygodniowej tułaczne, w obcym terenie. Właściciele ktorzy juz starcili nadzieję ze się znajdzie w nocy przyjechali po niego ponad 150 km. Inny bezdomny kot po rozmowie ze mna z niedotykalnego dzikusa zaczął się łasić do ludzi, wchodzić im na kolana i nie mozna go od siebie odpędzić. Znajoma nie wiedząc ze z nim gadałam powiedziała mi, że ktos podmienił tego dzikiego kota bo on nagle zaczął się zupełnie inaczej zachowywać. Inne objawy to jakbym była w szklanej bańce …i tak tez się dzieje bo świat dookoła zyje a ja w wiecznej wegetacji. Od urodzenia niosę w sobie niezidentyfikowany cieżar, ktory blokuje caly mój ogromny potencjał. Lata szukania przyczyny, rozwój duchowość, sesje terapie, wiedza duchowa naprawdę szeroka, szeroka pespektywa widzenia, czucia itd. I nic. Ciekawostką tego wszytkie tego jest to, że wszystkie moje marzenia, kreacje, realizowały się ludziom ktorzy wchodzili ze mną w interakcje. Jak pasozyty dostawali wszystko a ja zostawałam bez energii. W zyciu czułam cięgły opór, nic nie zrealizowałam w związki z tym, same trudne doświadczenia, natomiast ludzie w około mnie dostawali dokładnie to czego chciałam. Tak jakby moje kreacje dochodziły do mnie i trafiały na tą szklaną kulę i nie mogąc się przedostać brali je ci ktorzy akurat byli blisko. Czuje chroniczny ścisk w splocie słonecznym całe zycie. Nawet leki wyciszające, przeciwlękowe ktore raz zdecydowałam się wziąś nie pomogły. I ostatnim sukcesem roku 2023 bylo to że 7 mezczyzn ktorzy znaleźli się w moim otoczeniu, w tym ten jedyny ktorego pragnęłam po latach posuchy znalezli swoje miłości życia w tym ten mój. I to mi roz,,, system. Nie rozumiem tego. Dlaczego tak wyglądało moje życie i wejscie w 5D wydaje się jedynym uzasadnieniem, aczkolwiek wcale nie czuję euforii . Byłam dawcą energetycznym przez całe zycie i na ten moment zaczeło mi byc wszystko obojętne. Moje pytanie,,,co w takiej sytuacji? Czy przejście do linii wznoszącej jest możliwe? Co z tymi pasozytniczymi energiami? Ludzkość dzieli się na 2 grypy 15-20 Proc to osoby WWO czyli wysoko wrażliwe, stanowiące tzw mięso armatnie dla pozostałych 80 Proc. Dlaczego mieso armatnie? Bo jako osoby wysoce czujące, czyli posiadające wrażliwy układ nerwowy, odbieramy więcej bodźców, informacji itd. niż pozostali. Tak zadbała o to natura, aby większość miała możliwości przetrwania i rozwoju. Aby bylo to mozliwe stworzyła tą wrażliwą mniejszość aby jako pierwsi odbierali sygnały o zagrożeniu, aby jako pierwsi doświadczali tych zagrożen, aby inni mogli to tylko obserwowac i czerpac z tego naukę i wiedzę. Nigdzie tego nie przeczytacie w takim kontekście, ale ja mam wiedzę z roznych dziedzin i pięknie to się układa w całość. W zwiazku z tym podziałem łatwo można wywnioskowac ze ludzie dzielą się na Dawców i Biorców. I teraz moje pytanie…Jak to się ma do podziału linii czasowych? Dodam, ze mówi się w różnych teoriach że będzie tzw lud wybrany. Depopulacja takze mówi o pozostawieniu 1/5 ludzkości. Agenda 2023 tez ma takie załozenie. Czyżby to wszystko miało związek z pozostaniem na ziemi tylko ludzi wybranych, czyli tych wysokowrazliwych WWO? A co z tymi 80 proc. pasozytów? Zawsze widziałam ludzi tylko jako istoty posiadające dwa otworzy. Jeden gębowy, a drugi wydalający. Od dziecka widziałam ten obłęd konsumpcji, parcia na posiadanie, wyrywania sobie energii jeden od drugiego, tez dziki zwierzecy ped seksualny i hierarchia . Nigdy nie widziałam w prawnikach, lekarzach, rządzących itd niczego wielkiego, widziałam tylko glupich ludzi wokół ktorzy przed nimi się chylą. Wyyczuwałam te 80 proc pasozytów czy biorców, jak ich tam zwał, ale niewątpliwie sa, posługują się siłą, tzn maja większą siłę przebicią, dominującą energię. Patrząc na to, ze w 5D nie ma bedzie działąć już siła tylko wola to czy te 80 proc zostanie w 3 D ? Czy ostatni bedą pierwszymi?:-) pozdrawiam
Słodki panie aż mnie ścisnęło w splocie groch z kapusta
serce a co z sercem nie czuje serca
karabin wypluł słowa
co z sercem
Dlaczego groch z kapustą? Napisałam tyle ile chciałam przekazać, a że sporo tego, no cóż to i tak garstka z tego co u mnie. Nie Napisałam o cudach . Pytasz co z sercem…. pisał umysł więc serca tu nie ma ale jeśli chodzi o koherencje to tak , byłam, często ostatnio nawet
Ania od grochu i kapusty. Jesteś Boginką, Matką. Jesteś łącznikiem Nieba i Tego swiata – Ziemi. Poprzez Ciebie wchodzi na ten świat energia SYN – pelna koherencja, SYNteza harmonijna Miłości. Podobnie ma wielu. Tylko po tej stronie zostaliśmy oszukani, dostalismy fałszywy klejnot, obce kataniarskie wdruki, że jestesmy nie z GODni z energią SYN. Do tej niezGODności wielu z Nas się przyznaje ( rytualnie – bum cyk cyk moje wino) .Tam idąc szukając Boga,oddajemy najwiecej Swej Mocy sprawczej(korzystają z niej oszuści i niegodziwcy). Kiedy połapiemy się że to ściema, Szukając Boga wszedzie(kursy duchowe, sesje, grupy wsparcia, guru) tylko nie w Sobie(szukamy SIEBIE!!! czy to nie totalne oszustwo?) dojenie z Mocy sprawczych ciąg dalszy.. WYBORY WLADZY – CIAG DALSZY DOJENIA. Dawajcie a bèdzie wam dane – to znaczy kiedy czegoś potrzebujesz to Sobie to daj i poczuj wdzièczność do Tego Kim w istocie Jesteś. Czystym aktem, obrarowywania, Siebie cielesnej przez Siebie ducha Jest owa SYNchronia. Zatem miej uczucia RAdości i wdzięczności z powodu że JESTEŚ..
Biała jak śnieg jest twoja AŁRA, kolorowa plama to ten Świat, Twoj Swiat Materii, pokohaj go, czyli SIEBIE.
No bo chodzi delikwent(CZŁOWIEK) po ciemnym, splątanym chaszczami lesie – po lewopółkulowych swych tworach i szuka biedaczysko tego, co jest bardziej niż bardzo blisko. Szuka w.sumie SIEBIE. Koherentnej Milosci SYNergii.Tym JEST CZŁOWIEK.
Przecież sama tak Pani to ujęła. To co Ania napisała to życie, jej doświadczenia więc….? Myślę że tu nie ma co drwić tylko należy brać odpowiedzialność za to co się pisze. Dobrego dnia.
Hej. Miałam kiedyś podobnie :”wszystkie moje marzenia, kreacje, realizowały się ludziom ktorzy wchodzili ze mną w interakcje”. To co mogę Ci piwiedzieć, to tyle, że nie musisz oddawać energii, nie ma 'dawców’ i ’ biorców’ – to tylko taka iluzja, w którą wielu wierzy, choć wcale nie trzeba… wszechświat ma wystarczająco wszystkiego dla wszystkich. To samo lekarze , prawnicy, politycy – możesz im oddawać swoją moc, czas, uwagę… jeśli chcesz, możesz też przestać. Możesz robić ze swoją mocą co ze chcesz i to jest w porządku. Domknij aurę, otwórz serce i zacznij kreować z serca. To na prawdę działa 🙂 .
Dziękuje:) Domknij aurę….czyli?
To nie groch z kapustą….to życie. Życie nieświadome. Rozumiem Cie bo też przez takie doświadczenia przechodziłam. Dobrze że tutaj można poszukać wskazówek na tym forum. Dziękuję i wszystkiego dobrego.
Życie to groch z kapusta? 😂😂
Piszesz „Czuje chroniczny ścisk w splocie słonecznym całe życie”. Ja bym spróbowała zobaczyć, co to tam w tym splocie jest…. jeśli tracisz energię, tak jak opisujesz, to musi być gdzieś miejsce, którędy jest ona pobierana, no, jak dziura w dętce 😉 . Trzeba by z tego zrezygnować (może nie być proste) i zacząć świadomie zarządzać swoją energią. Tak, da się to robić 🙂 .
Może to bóle RODzenia. Istnieje jej potomstwo i jego potomstwo a między nimi niezgoda..
Ani, Bogini zRODzonej czakra splotu pewnie wiruje zGODnie ze ŹRÓDŁEM dającym Życie. Synu oto Matka Twoja, Matko oto syn Twój. Twary pobierają energię przez czakrę korony i pewnje u nich wiruje w przeciwną stronę. Kiedy są w pobliżu Ani karmią się.
A myslisz MK , ze nie robię tego?;) Zrobiłam tyle, że mogłabym obdzielić kilku „oświeconych” 😉
Przejęzyczenie: twary pobierają energię przez czakrę splotu.
Do Beatki:
Tak, rozumiem Twój wybór i go szanuję. Masz swoje powody i argumenty.
Ja też w różnych momentach życia miałam różne argumenty co do pewnych spraw.
Aktualnie moje argumenty brzmią, że moje ciało potrzebuje pożywienia odzwierzęcego. Sprawdzone i potwierdzone w moim przypadku.
U kogoś innego może to wyglądać inaczej.
A co do jedzenia (nie)żywych istot, to co do mięsa można mieć pewność, że już nic nie czuje, w przeciwieństwie to tzw. „pokarmów żywych”. Świeżo zerwana sałata albo jabłko prosto z drzewa – brzmi dobrze, ale czy można mieć absolutną pewność, że nie czują bólu i nie cierpią, kiedy się je zjada „na żywca”? To, że nie wydają dźwięku wcale nie musi oznaczać, że jest to dla nich bez różnicy. Osobiście wolałabym spotkać się z czyimiś zębami będąc już zwłokami, a nie żyjąca istotą.😉
A jak już duch opuści to ciało, to stanę się pokarmem dla mikrobów i robaczków. Taka kolej rzeczy. Ja zjem coś, co kiedyś żyło, a potem zostanę zjedzona przez coś, co żyje.
Żeby mieć pewność, że zjadany pokarm nie cierpi, musi on być martwy albo przetworzony.
Co do świeżych roślin, takiej pewności mieć nie można.
A co do innej naszej rozmowy, dotyczącej huśtawek nastroju i dopaminy, to trafiłaś w sedno, Kochana!
Zaczęłam analizować temat i doszłam do tego, że to cukier i ogólnie węglowodany powodowały u mnie skoki cukru, a tym samym insuliny i hormonów. Po węglowodanach miałam drastyczne „zjazdy”, co powodowało wręcz stany depresyjne. A na zły nastrój oczywiście „najlepsze” było coś słodkiego i błędne koło się kręciło.
Dzięki naszej wymianie zdań, po nitce do kłębka i zagadka została rozwiązana. Dlatego chcę wyrazić swoją wdzięczność, bo stworzyłaś ten pierwszy impuls, który skłonił mnie do poszukiwań.😊
Odkąd mocno ograniczyłam węglowodany, to mój nastrój się ustabilizował. Nie ma już tak potężnej sinusoidy jak wcześniej. Także serdeczne dzięki!🤗
ale numer! Mega się cieszę. Wiesz co ja totalnie kocham ciałko ludzkie. tą matematykę, te powiązania. Oh❤️to jest takie fascynujące. Ja wyobraź sobie miałam ostatnio stan jakby depresja zero mocy twórczej a ja w naturalnym stanie jestem elektrownia atomowa zaczęłam szukać i jelitka potrzebowały doładowania. Wiec ciało jest kluczem. Co do mięska też rozkmnialam ze sałata cierpi i że może zle myśle ze zwierzętami. Ale ja w tym ciele mam takie połączenie z natura i ze zwierzętami ze dlatego nie mogę przeskoczyć jedzenia miesa.
Całuje Kochanie! Pisz bo fajnie piszesz
Czy to te synchroniczności tak działają, czy co? Bo odpisałaś mi tak szybko, jakbyś dostała jakieś powiadomienie.😆
Miło, że podoba Ci się moje pisanie. Ja też lubię te nasze wymiany.😘
O, to też bawiłaś się w detektywa, super że dotarłaś do przyczyny. Tak, mówi się, że jelita to drugi mózg i że przyczyna wszystkich chorób w nich się zaczyna.
Co do zwierząt i natury, to mam podobnie. A jednocześnie wyobraź sobie, że jako dziecko wstawałam wcześnie rano będąc na wakacjach na wsi, by zobaczyć „świniobicie”. Śmierć fascynowała mnie tak samo jak życie. Czasem zastanawiam się jak dwie skrajnie różne „osobowości” mogą istnieć w jednym ciele. Albo mam rozdwojenie jaźni albo jestem pełnią.😉
Jeśli śmierć to tylko przejście, dusza wybiera wcielenie i swój los, a wszystko to tylko doświadczenie, to nie ma żadnego dramatu również w tych drastycznych sytuacjach. Jak kiedyś wyczytałam w jakiejś książce, której tytułu nie pamiętam – „dusza pozostaje nietknięta”. Wszystko to, co się odbywa w tym materialnym świecie, to tylko (a może aż) gra w życie. Wszystko, co tu się dzieje jest neutralne, a „w cokolwiek wierzysz, masz rację”.
Ponad dualizmem nie ma dobra ani zła, jest tylko doświadczenie.
hehhe jesteś pełnią. Umiesz przeprowadzać ludzi? Widzisz smierć
Fascynujące.
Wiem o czym mówisz bo mam tak samo. Pytania do Ciebie: wiesz skąd jesteś czy ziemska dusza czy istota
Nie wiem czy umiem przeprowadzać ludzi, nie byłam jeszcze przy przejściu człowieka. Ale miałam taką sytuację, że nagle ni stąd ni zowąd poczułam śmierć. Trudno to wyjaśnić. Poczułam smak krwi w ustach i po prostu śmierć. Niedługo potem dowiedziałam się, że w okolicy młody chłopak miał wypadek samochodowy, w którym zginął. Znajoma, która czyta z Kronik Akaszy powiedziała mi, że ta dusza wiedziała że może do mnie przyjść, bo jestem otwarta na takie rzeczy. Nie wiem tylko z jakiego powodu, może jest we mnie coś, co ją przyciągnęło.
Nie mam pamięci kim jestem, mogę tylko sugerować się wglądami innych ludzi, a na ile są wiarygodne to nie mam pojęcia. Już różne rzeczy słyszałam na swój temat – i że byłam kapłanką na Lemurii i że magiem na Atlantydzie (takim bardzo złym magiem😄), a że pochodzę podobno z Plejad, ale z jakiej planety to nie wiem, może z jakiejś gadziej?😆 Bo podobno mam gadzie cechy i ogólnie mogę być hybrydą. A poza tym ponoć jestem kryształowym dzieckiem, no i wysoko rozwiniętą duszą według systemu Majów. A kiedyś miałam bardzo realistyczny sen, gdzie przyszła do mnie istota z jakiejś innej cywilizacji z głębokim przekazem, ale jak wyglądała to nie wiem, bo była mgła, a ta istota porozumiewała się ze mną telepatycznie.🙂
Także nie wiem kim jestem, ale ziemskich korzeni też nie czuję. W każdym razie od zawsze mam wrażenie jakbym była z innej planety.😁
A Ty masz wiedzę na temat swojego pochodzenia?
Eli ja u Cb ziemskiego pochodzenia tez nie czuje. I czuje ze ogarniasz smierć. I może latałaś oglądać smierć świnki nie po to żeby popatrzeć tylko ty asystować w przejściu. Poczułaś krew bo młody umierając miał krew w ustach. Może to twoja misja. Bo tez trzeba edukować ze jeśli chcesz się stad wydostać to raczej nie idź za światełkiem 😂😂😂
ciekawa jesteś
Popracuj ze sobą poszukaj poprzypominaj sobie.
Jest to arcyciekawe arcy
Dziękuję Kochana, Ty jak zwykle dzielisz się ciekawymi spostrzeżeniami.😘
Być może masz rację, bo jak się nad tym zastanawiam, to śmierć od wczesnych lat była blisko mnie. Umierały zwierzęta, umierali członkowie rodziny i ogólnie jakbym oswajana była ze stratą. A jednocześnie żal nie trwał długo, szybko dochodziłam do siebie. Chyba jakaś część mnie wiedziała, że śmierć nie oznacza końca.
Nie wiem jak sobie przypomnieć, może to przyjdzie z czasem. Mama mówiła mi, że kiedy byłam mała, to mówiłam dziwne rzeczy. Brała je za wytwór mojej dziecięcej wyobraźni i „korygowała”. W końcu przestałam o tym mówić, a tym samym widzieć. Zastanawiam się co to mogło być. Może widziałam subtelne światy i działanie energii?
Lgnęły do mnie zwierzęta, mama nazywała mnie „psią mamą”. Wszystkie napotkane zwierzęta były moje.😄
Swojego pierwszego kota miałam chyba w drugiej klasie podstawówki. Jak patrzę na to po latach, to mógł być to mój jakiś opiekun, czy coś w tym rodzaju. Był tak mądry, że nigdy wcześniej ani później nie spotkałam takiego kota. Jakby czytał mi w myślach, doskonale wiedział o co mi chodzi. Może porozumiewaliśmy się telepatycznie?
Nawet mnie nie zadrapnął kiedy go kąpałam. Wskakiwał na bagażnik kiedy jeździłam rowerem i jeździliśmy razem. Szybko odszedł, został zagryziony przez psa sąsiadów. To była pierwsza śmierć najbliższej istoty i pierwsza strata z jaką miałam do czynienia. Pozbierałam się szybko.
Wiesz zwierzęta czasem się poświęcają dla nas czy za nas. Zdecydowanie popracuj ze sobą masz sporo do odkrycia. Niech mama powie co mówiłaś jako dziecko.
Do Jana 🙂 Janie dziękuję za odpowiedź. Tak lewa półkula wiedzie prym. Momenty kiedy działy się cuda, czyli sytuacje ponadzwyczajne z moim udziałem faktycznie były inne jeśli chodzi o stan umysłu. JednaK ostatnio trudno mi w ten stan wejsć. Ostatnio zupełnie czuję się i funkcjonuję jak na innej plancie. Czuje ogromne zmęcznie
Sposób pisania Aniu dobór słów był przedmiotowy dlatego spytałam gdzie jest serce. Przenanalizuj tekst. Zobaczysz
Uważam Janie, że nie masz racji. Patrząc na to że udzielasz się pod każdym i mówisz o swojej duchowości. Żyjemy w świecie materialnym i ludźmi o różnym poziomie świadomości. Nie zeszliśmy tutaj żeby robić karierę lub być mistrzem duchowym. Myślę każda ideologia jakaby nie była trafia do przestrzeni 3D lub 4D. Każdy opis świata, człowieka, sytuacji jest na tym poziomie. 5D jest egzystencja bez żadnego podziału, opisu stanu bycia. Wszelkie opisy są wytworzone przez mózg i do mózgu trafiają. Jeśli chcesz głosić swój pogląd rzeczywistości to tylko do ludzi na twoim poziomie. Czasy wiedzy/doświadczenia opierają się na egzystowaniu. Każda jednostka ma indywidualna wibracje i określona wibracja trafia pod podobną lub jeśli łączy swój światopogląd to do szerszej przestrzeni. Spectrum wszechświata nie opiera się na pomocy innym lecz na rozwoju indywidualnym. Więc, zmiany jakich doświadczamy, nie czujemy emocji, pustka jest tylko dalszym krokiem rozwoju osobistego w którym bierze udział również materia. Uczucia towarzyszą stanu bycia, lecz to stan bycia jest najważniejszy.
człowieczeństwo. warto pamiętać ze ciało jest kluczem. i z jakiegoś powodu wybraliście te formę. porzucanie konceptu materii niejednokrotnie jest formą ucieczki.
Beatko, pytałam mamę o to co mówiłam jako dziecko, ale to było dla niej na tyle dziwne, że nie zapamiętała. To było pod koniec lat 80-tych, wtedy mało kto miał pojęcie na temat energii i subtelnych światów. Jeśli mówiłam właśnie w tym kontekście, to powtórzenie tego dla mojej mamy byłoby jak powtórzenie zdania w języku chińskim.😉
Tak, zwierzęta zdecydowanie robią dla nas tytanową pracę. Biorą ogrom emocji i dolegliwości swoich właścicieli, a przy tym nie oczekują niczego w zamian. Są wzorem miłości bezwarunkowej.❤️
hahhahha znam temat moja mama miała etap ze się mnie bała😂 wiem ze dostaniesz wszystkie informacje
Ciało materialne, ciało eteryczne, ciało astralne, ciało mentalne, ciało przyczynowe, ciało duchowe są współzależne, współpracujace, i nierozerwalnie połączone stanowią Żywego i Żyjącego CZŁOWIEKA.
KLUCZEM JAM JEST, czyli caly, Pelny Żywy i Żyjacy CZŁOWIEK. W Nim i NIM Jest Brama, którą ciała te są połączone.
Mózg to tylko antena fraktalna z wszczepionym lewopółkulowym mundrolem ale chyba tylko u botów do ich kontrolowania, sterowania z zewnatrz przez ich stwórców.
CZŁOWIEK sam uwierzyl w fikcję bo zaczął osądzać sądzić, sondować po materialnych skutkach ale wyciągając błędne wnioski zapominając, że wszystko sam kreuje i zaczęło sie dziać- odłączanie świadomości bycia tym wszystkim = wyłaczanie helis DNA.
lewa półkula do spalenia na stosie? czy jednak się przydaje? ja swoją lubię ale ona służy mi nie ja jej
Tak Jus. To widać. Nie zasilać tego potępianiem , tylko robić Swoje- pilnować porządku we własnej świątyni Ducha, którą ciało jeet.
Daniel. To nie do mnie tylko do Jaśka. Ale trochę do mnie😂 co znaczy zbierać doświadczenia a nie zmieniać świat? Czy nie wiesz ze niektórzy są tu właśnie po to by pomoc w transformacji?
Dla mnie transformacja wynika jedynie z indywidualnego podejścia do życia. Jeden człowiek zmienia całą rzeczywistość. Spotkałem kiedyś gościa który mi uświadomił że wierzemy we wszystko co ktoś przedstawił, Mieszko 1 itp. Czy widziałeś tak naprawdę dowody na to że Jezus istniał? W tam tym momencie zrozumiałem że nie. Nic tak naprawdę nie wiemy i może to być wielki kit, wierzymy jedynie ale wiara odchodzi już, a przychodzi wiedza. System świata jaki jest taki jest. Jeśli tak naprawdę sami nie połączymy kropek to nie będziemy mieć swojego zdania tylko będziemy opierać się na innym. Nie mówię tego w złości, ale ile jest ludzi oświeconych w Tybecie którzy żyją z dnia na dzień rozwijają ducha i odchodzą. Uważam że nasza obecność tutaj ma wyższe znaczenie niż pomoc i doświadczenia. Można gdybać która droga powinniśmy iść, czy w kierunku ducha czy materii. Dla mnie nie ma żadnego wyboru, dla mnie liczy się całość. Stracisz wzrok będziesz żyć duchem, otwarte oczy są Twoim światem. Ludzie którzy są wokół nie odchodzą bo wybierasz życie duchowe, w całości nawet najgorszy czlowiek się w Twoich oczach zmienia.
Analizując widzisz kropki i je łączysz. Kiedy zrobisz Pelną SYNtezę tego co widzisz i tego co ŻYJE i JEST po przejściu przez wąską bramę(boty tej bramy nie posiadają i tą bramą nie są) otrzymasz dowód nie na to ze był. Otrzymasz dowód na to że JEST. Tym JEST CZŁOWIEK. Bot, który jest częścią, bez pełnej sumy mienia (sumienia) jak CZŁOWIEK, który może się przebudzić w Świadomości Pelni, może tylko uwierzyć.
Szukając dowodów na to czy ktoś lub coś w przeszłości, która nie isnieje Prawdziwie, namacalnie, tkwi w umyśle, bełło – szukamy ŻYJACEGO(bezczasowe i Żyjace TERAZ) wśród umarłych.
Zanim Abraham stał się, JAM JEST. Zanim, JAN stał się, JAM JEST. Zanim cokolwiek stalo się i ktokolwiek stał się JAM JEST PEŁNIĄ, NIEPODZIELNĄ CAŁOŚCIĄ, DROGA, PRAWDA, ŻYCIE, SYN CZŁOWIECZY, PIERWSZY ZRODZONY. I WIECZNIE W TERAZ RODZONY, WOLNA CZYSTA PRZESTRZEŃ, PRAMATKA Z PRAOJCA – SYN. TABULA RASA.
Otwierasz codzienne rano oczy a tu tabula rasa. Dopóki zindoktrynkwany umysł nie podpowie kim wg niego jesteś – JESTEŚ WOLNY.