
W niektórych fragmentach tekstu z oczywistych powodów nie piszę wprost. Dla lepszego zobrazowania niektórych zjawisk posługuję się opisem dualnej rzeczywistości. Ci co mają tekst zrozumieć, pojmą bez trudu. Tekst warto czytać Sercem.
Po niezwykle ciekawym i intensywnym energetycznie listopadzie, grudzień postawi „kropkę nad i” nad kluczowymi procesami, o których pisałam w poprzednich raportach. Po koniec grudnia (a dokładnie po 21-ym) definitywnie zakończy się dobry czas dla niskowibracyjnej strony. Wspominałam o pierwszych symptomach tego procesu w raporcie listopadowym pisząc o początku procesu wyrównywania karmy. I grudzień zakotwiczy na dobre ten proces. A jego apogeum będziemy obserwować cały 2022 rok. Ktoś gdzieś napisał, że 2022 będzie rokiem lęku i strachu. Tak, ale tylko dla niskowibracyjnej strony, która zwyczajnie zacznie zapadać się pod własnym ciężarem, jeśli nie zdecyduje się na przebudzenie. Bo pod koniec grudnia zaczyna się sukcesywny proces rozpadania wszystkiego tego, co nie wibruje w Prawdzie.
Grudzień to ostatni miesiąc współistnienia dwóch rzeczywistości w postaci jaką znamy teraz. Jednak na innych zasadach niż dotychczas. Już bez możliwości wyboru linii. Na to czas był w 2021 roku. A konkretnie do 11-go listopada, kiedy został zamknięty portal umożliwiający przepływanie energii pomiędzy liniami scenariusza destruktywnego i scenariusz konstruktywnego. W grudniu kontynuowany jest proces dalszego porządkowania przestrzeni i przekierowywania istot do właściwego dla nich (zgodnie z ich wcześniejszym wyborem) scenariusza (dotyczy to wibracji osobistych, a tym samym zdolności ciał do przepuszczania określonych dawek energii). Nie oznacza to oczywiście, że od stycznia rzeczywistość niskowibracyjna całkowicie zniknie, bo będzie jeszcze przez jakiś czas egzystować, ale bez wpływu już na rzeczywistość wysokowibracyjną. Potem stopniowo będzie zanikać.
21-go grudnia kończy się potężny cykl ewolucyjny naszego dotychczasowego Wszechświata. Część istot zatoczy koło i wróci do punktu, w którym rozpocznie faktyczną ewolucję, jednak poza naszą Planetą (w innej rzeczywistości 3D), zaś pozostali dokonają skoku kwantowego (każdy w swoim czasie i indywidualnie) i przejdą do procesu, w którym docelowo będą mieć pełną świadomość świadomości (bez identyfikacji z ciałem), co zakończy ich dotychczasową ewolucję w postaci, jaką znamy.
Jeszcze raz podkreślam, jest to proces, więc będzie on przebiegał płynnie i – z punktu widzenia całej ludzkości – stosunkowo „łagodnie”. Jeśli w jakikolwiek sposób można tym słowem określić tak ogromną zmianę, jaka właśnie teraz zachodzi.
Na globalnym poziomie jesteśmy teraz w cyklu, który potrwa do końca czerwca. W tym okresie dokona się bardzo duże oczyszczenie energetyczne na wszystkich poziomach. Cykl ten rozpoczął się w drugiej połowie października, był też powiązany z największym jak do tej pory wybuchem na Słońcu (28/29 października), aktywowanym z kolei przez Słońce Centralne. Fala ta rozpoczęła pierwszy cykl masowego budzenia świadomości. Pisałam o tym w raporcie listopadowym i szczątkowo wspominałam także w raporcie z kwietnia b.r.
Źródła fachowe sklasyfikowały ten wybuch jako klasę X. Był to jeden z największych w ostatnim czasie i drugi tego typu w aktualnym, 25-tym już cyklu słonecznym (który to cykl rozpoczął się we wrześniu 2019 r). I tym razem, wybuch ten był skierowany bezpośrednio w stronę Ziemi. Co dało się odczuć energetycznie, a nawet zauważyć w Polsce w postaci zorzy polarnej.
W grudniu do Ziemi dotrze kolejna (po listopadowej) potężna fala świetlna. A w najbliższych dwóch latach czeka nas jeszcze co najmniej kilka takich fal, przy czym będą one mocniejsze od tej listopadowej. Fale te nie tylko (1) pomagają oczyszczać przestrzeń energetyczną Ziemi jako planety, ale też (2) pozwalają na dalszą transformację energetyczną ciał istot, które wybrały scenariusz rozwoju oraz (3) powodują opuszczanie Ziemi przez niskowibracyjne istoty.
W tym momencie fala październikowa spowodowała intensywne reakcje meteorologiczne. Dotyczy to szczególnie żywiołu wody (powodzie, intensywne burze, gradobicia, itp.), ognia (erupcje wulkanów, wzmożona aktywność tektoniczna i sejsmiczna) oraz powietrza (tsunami, tornada, wichury). Wszystkie to aktualnie pomogło ostatecznie usunąć stary hologram Matrycy 3D. Tego już energetycznie nie ma.
Z drugiej strony dopływające fale świetlne rozpoczynają budzenie ludzi na masową skalę (o tym jak oddziałuje to szczególnie na szyszynkę i świadomość człowieka pisałam w raporcie listopadowym z 2020. Tam też wspominałam o pierwszym silnym rozbłysku słonecznym). Powodują one także powiększającą się niekompatybilność ciał fizycznych tych, którzy rozwoju nie wybrali (ich ciała fizycznie zaczynają słabnąć i się „rozpadają”).
To dopiero początek procesu, bo takie i mocniejsze rozbłyski czekają nas jeszcze w kolejnych latach.
Ten dopływ energii świetlnej spowoduje, że grudzień będzie miesiącem, w którym nasilą się na skalę ogólnoświatową procesy ujawniania różnego rodzaju oszustw i globalnych manipulacji. O ile samo ujawnianie już się dzieje, to teraz ludzie zaczną być gotowi, by informacje te przyjąć. Coraz więcej ludzi uświadomi sobie, że ulegli takim manipulacjom.
Do ujawnianych spraw należy zaliczyć tutaj m.in. fakt bezprawnie przeprowadzonego eksperymentu medycznego, fakt manipulacyjnej narracji mediów głównego nurtu, fakt zmanipulowania wyborów z Stanach Zjednoczonych, fakt bestialskich praktyk na dzieciach, fakt prawdziwej roli Kościoła w ogólnoświatowej sytuacji, i wiele innych. To także będzie proces, nie zdarzenie jednorazowe, jak wielu sądzi.
Teraz proces ujawniania zaczyna przypominać toczącą się kulę śnieżną, która staje się coraz większa i po drodze „zgarnia” (ujawnia) kolejne kłamstwa. Proces zaczyna się dziać naprawdę na dużą skalę.
Ujawnienia (czyli uświadomienie jak jest) polegające na wpuszczeniu światła (wiedzy, Prawdy) w obszary do tej pory będące w zakłamaniu spowodują, że takie negatywne energie zostaną zneutralizowane (trzeba pamiętać, że każde ujawnienie neutralizuje to, co wcześniej oddziaływało z niskiego poziomu energetycznego). To w znacznym stopniu uszczupli energetyczną pożywkę niskowibracyjnej strony. I w konsekwencji doprowadzi do znacznego osłabienia ich działań. W zasadzie już od listopada dało się zauważyć osłabiony „impet sprawczy” tej strony.
Wielu ludzi w tym okresie może odczuwać duży dyskomfort psychiczny spowodowany dysonansem poznawczym. Szczególnie, jeśli będzie to dotyczyło ich osobistej historii czy wyborów. Każdy, kto jeszcze nie wibruje w Prawdzie, w najbliższych miesiącach zostanie postawiony przed takimi okolicznościami, które dadzą mu możliwość zweryfikowania tego, co fałszywe. Zaczyna się okres osobistej odpowiedzialności i wyborów opartych na Prawdzie. Czas pozostawania w strefie komfortu już się skończył. To czas zmian i weryfikacji osobistego poziomu świadomości.
W grudniu w przestrzeni społecznej pojawią się także „zwroty” akcji i wydarzenia, które mogą przyciągać i kierować uwagę ludzi na zewnątrz.
Kluczem jest – i piszę o tym właściwie w każdym ostatnim raporcie – skierowanie uwagi do własnego wnętrza. Do serca, gdzie nie ma lęku. Ta wibracja jest w stanie zneutralizować wszystko, co niskowibracyjne. Co więcej – czyni człowieka niewidzialnym i nietykalnym dla scenariusza (spraw, ludzi) wibrujących w rzeczywistości 3D. Człowiek jest wtedy w środku „tornada”, ale w miejscu, gdzie panuje cisza i spokój.
Czym więcej ludzi jest w stanie utrzymać taką wibrację, tym szybciej wyczerpią się energie zasilające to tornado. Dlatego kluczowe dla jak najszybszej manifestacji scenariusza pozytywnego jest, by jak najwięcej osób umiało utrzymywać tę wibrację. To stan „bycia” – JAM JEST.
Proces budzenia się ludzi prowadzi do odwrócenia proporcji w aktualnej sytuacji. I będzie to widoczne już w grudniu. Niskowibrująca strona zacznie wycofywać się z dotychczasowej linii postępowania wiedząc, że nie ma już szans z coraz silniejszą wibracją Prawdy i ludźmi, którzy tylko taką drogę wybierają. Grudzień przyniesie pierwsze takie oznaki, choć na większą skalę proces ten zacznie być widoczny od stycznia 2022 i potrwa do połowy przyszłego roku. Powtarzam to wielokrotnie, że wibracja Prawdy (ponieważ ujawnia) neutralizuje „moc” niskowibracyjnych istot. One w zetknięciu z Prawda słabną i zaczynają się wycofywać. Świadomość tego mechanizmu to klucz do zmiany.
Z globalnego punktu widzenia nadchodzące kolejne fale budzące świadomość u ludzi będą powodowały zapadanie się (mnie przypomina to wsysanie aż do całkowitego zapadnięcia się) tego niskowibracyjnego pola. Jednocześnie drenaż energetyczny istot pozostających w tym polu zwiększy się (co być może skłoni jeszcze kogoś do zmiany miejsca). Masowa propaganda zacznie tracić na sile. Coraz więcej osób będzie w stanie stanąć w wibracji Prawdy i rozpoznać co jest fałszem, a co nie.
NAJWAŻNIEJSZE: Kluczem do zmiany jest uświadomienie sobie, że niskowibracyjna strona NIE MA MOCY KREACJI. Żeby mogła działać skutecznie, potrzebuje do tego ludzi i ich potencjału kreacyjnego. Bo ludzie ten potencjał kreacyjny mają, choć większość zupełnie nie jest tego świadoma, pomimo, że cały czas go używa.
Zatem jak pozyskiwany jest potencjał kreacyjny ludzi do zasilania niskowibracyjnego wariantu rzeczywistości? Scenariusz (w bardzo uproszczonym skrócie) wygląda mniej więcej tak:
- Najpierw do przestrzeni mentalnej wypuszczany jest „katastroficzny scenariusz zdarzeń” (np. wiadomości w mass-mediach o tym, co jest planowane, nieprawdziwa sensacyjna informacja, przeróżne przepowiednie medialnych czarnowidzów, itp.). Ten pomysł nie ma jednak jeszcze żadnego potencjału zaistnienia.
- Nieświadome osoby stykając się z nim (poprzez różnego rozdziału informacje, wymianę zdań, mass-media, itp.) zaczynają zasilać go swoimi emocjami i go urzeczywistniają. I o to właśnie chodzi niskowibracyjnej stronie. By wpompować emocje nieświadomych ludzi w niskowibracyjny scenariusz mentalny. Wtedy takie połączenie daje możliwość jego urzeczywistnienia w materii.
To jest bardzo ważne i zatrzymam się tutaj na moment. Dlatego warto zadać sobie kluczowe pytania: Co zasilam swoją energią? Gdzie kieruję uwagę? Czy te miejsca mają potencjał wysokich wibracji? Który scenariusz zasilam swoją energią?
KLUCZOWE: Zmiana do wariantu wysokowibracyjnego może nastąpić wtedy, gdy niskowibracyjna strona nie będzie mogła pozyskać energii dla manifestacji swoich pomysłów. Wzrost poziomu świadomości u ludzi powoduje to, że zaczynają oni rozumieć jak działa ten mechanizm. I nie zasilają już emocjami niskowibracyjnych wariantów rzeczywistości. Kluczem jest tutaj wyjście z emocji i pozostawanie w polu serca.
I pod tym względem Polska staje się i będzie wzorem dla innych krajów (o Polsce pisałam też obszernie w raporcie październikowym). W tym momencie jest wyczuwalna nad Polską wibracja znacznie bardziej intensywnego Światła i Miłości niż w innych częściach świata. Ma to też związek z potężnymi energetycznie kryształami zakopanymi w Polsce. Polska realnie jest już w procesie energetycznego wzrostu (który tutaj właśnie w pierwszej kolejności przełoży się na pozytywne zmiany w materii), podczas gdy inne kraje nadal oczyszczają swoją karmę narodową (dlatego jest tam tak trudno).
Ta wibracja intensywnego Światła i Miłości przypomina promienistą kulę, która emanuje wysokimi częstotliwościami i powiększa się w miarę wzrastania kolejnych osób. Energia ta – poza budzeniem i jednoczeniem w wolności kolejnych grup ludzi – ma jeszcze do tego bardzo silne działanie ochronne. Polska naprawdę jest bezpiecznym miejscem, a pomysły niskowibracyjnej strony na przeróżne działania destabilizacyjne tracą na sile. To straszenie, ale niemoc działania i egzekwowania.
Energia ta dodatkowo już teraz wzmacnia indywidualne matryce energetyczne u ludzi, którzy wybrali ścieżkę rozwoju. To właśnie Polacy kotwiczą jako pierwsi na świecie wibrację wolności i współpracy. Wibracje Nowej Ziemi.
Tyle, jeśli chodzi o procesy globalne i dobre wieści z Polski. Zaś na indywidualnym poziomie rozpoczyna się na dobre przebudowa ciał fizycznych u ludzi, by mogły one przepuszczać więcej światła (informacji) i uzyskać pełną kompatybilność z Matrycą 5D. Proces ten również będzie przebiegał stopniowo.
W grudniu zostaną zakotwiczone w ludzkich ciałach nowe kody aktywacyjne, które od 2022 roku będą pozwalały na transformację ciał fizycznych i dopasowanie ich docelowo do Matrycy Nowej Ziemi. Konkretnie intensywnie będzie się działo pomiędzy 12-21 grudnia. A 21 grudnia te kody świetlne zostaną aktywowane. I pomogą takim osobom w 2022 w transformacji ich ciał do wibracji 5D, zgodnych z Matrycą 5D Nowej Ziemi.
Żeby jednak ten proces mógł zajść, poprzedzają go (lub już go poprzedziły u niektórych osób) inne procesy przygotowawcze. Omówię je tutaj pokrótce, by w jednym raporcie znalazła się całość informacji na ten temat, choć wspominałam o tym w poprzednich raportach .
Po pierwsze chodzi o oczyszczenie ciała fizycznego i poszczególnych narządów z toksyn, metali ciężkich, niskich wibracji spożywanego mięsa, itp. Wiele osób będących na tym etapie może obserwować u siebie naturalny, niczym nie wymuszony zanik „apetytu” na używki, „śmieciowe jedzenie”, mięso czy sztuczne pobudzacze typu kawa. Wegetarianizm/weganizm przestaje być modą, a staje się naturalnym wyborem z poziomu preferencji smaków. Dzięki temu może też wzrosnąć zasadowość w ciele (naturalnie podnosi się tez odporność). Wiele osób na tym etapie również w naturalny dla siebie sposób (w sensie: różnymi metodami) hartuje własne ciało.
Sam proces, którego efektem jest przygotowanie ciała do przyjęcia ww. kodów świetlnych to naprawdę bardzo złożony, a jednocześnie niezwykle subtelny i przebiega (u niektórych już przebiegł) w kilku fazach.
- Oczyszczenie na wszelkich poziomach, regeneracja narządów/gruczołów/układów, czego miłym „skutkiem ubocznym” jest powrót do zdrowia i witalności.
- Transformacja na poziomie chemicznym.
- Zmiana kodów DNA.
Częścią procesu jest to, o czym pisałam w dwóch poprzednich raportach, a mianowicie transformacja układu hormonalnego i transformacja struktur mózgowo-nerwowych.
Proces ten może powodować różnego rodzaju niczym nie uzasadnione i zmieniające się (w sensie: „migrujące” po ciele) okresowe bóle narządów, gruczołów i czakr. Szczególnie mogą dawać o sobie znać serce, gardło i głowa, a także lędźwie i dolna część pleców, podbrzusze i okolice okołopępkowe. Czym większy zgoda na te napływające energie, czym mniejszy lęk ego, tym mniejszy dyskomfort lub jego brak.
Transformacja układu hormonalnego i mózgowo-nerwowego (szczególnie szyszynki) prowadzi do odnowy poszczególnych narządów, gruczołów, układów. Osoby mające ten etap za sobą mogą zaobserwować np. że przestają być wrażliwe na negatywne czynniki środowiskowe (takie jak np. szkodliwe promieniowanie, wirusy, zanieczyszczenia powietrza czy pożywienia). Albo, że mają więcej energii w ciele.
Faza dotycząca zmian na poziomie chemicznych powoduje z kolei spadek ogólnej ilości wody w organizmie (nawet o 1/5). Woda krystalizuje w organizmie (dla przypomnienia transformacja fizyczna to zmiana ciała ze struktury węglowej na strukturę krzemową, krystaliczną), co pozwala na inny rodzaj przewodzenia bodźców. A to z kolei powoduje spadek emocjonalności. Ma to związek z transformacją energetyczną splotu słonecznego u ludzi (gdzie zmienia się on z natury emocjonalnej, falowej, zmiennej na stałą powiązaną z sercem i uczuciami). O tej transformacji splotu słonecznego pisałam w raportach z 2019 i 2020.
Zmiany chemiczne w organizmie i zwiększone przewodnictwo mogą też powodować zakłócenia pracy sprzętu elektrycznego (telefonów czy komputerów). W ogromnej większości przypadków nie będzie to miało poważniejszych konsekwencji, jednak może manifestować się jako np. chwilowe wygaszanie ekranu, przeskakiwanie obrazu, nie uzasadniony żadnymi czynnikami telekomunikacyjnymi zanik głosu w połączeniach , brak możliwości połączenia się z siecią, samoistne wyłączanie telefonu lub problemu z wyświetlaczem, i wiele innych.
Zmiany na poziomie chemicznym mogą w dalszej kolejności zainicjować przebudzenie się energii kundalini oraz kompletnie nowy rodzaj relacji na poziomie seksualnym. Zmieniają się bowiem dwie dolne czakry. Przestają one zasilać wibrację lęku o przetrwanie, presji oraz wibrację pożądania („chcę mieć”).
Wreszcie zmiany kodu DNA mogą przejawić się w skoku kwantowym poziomu świadomości. A zatem kompletnie innym postrzeganiu rzeczywistości, oczyszczeniu energetycznym ze wzorców na wszelkich poziomach, i –w konsekwencji – zmianie kodu DNA wpływającego na nieśmiertelną Jaźń.
Osoby, które przejdą (lub już przeszły) w pełni na wszystkich poziomach proces transformacji całej swojej struktury fizyczno – emocjonalno – mentalno – duchowej przestają utożsamiać się z ciałem fizycznym. I te właśnie istoty czeka aktywacja nowych kodów świetlnych w grudniu 2021, które to kody w 2022 pozwolą im przetransformować ich ciało fizyczne do pełnych wibracji 5D. Będę o tym jeszcze pisać w kolejnych raportach.
Na koniec osobista dygresja. Wiele osób oczekuje na globalny reset (zarówno strona niskowibracyjna, jak i osoby uduchowione). Jedni chcą nowego ładu, inni czekają na globalne wzniesienie. Myślą, że będzie to wydarzenie lub ciąg zdarzeń, które wprowadzą zmianę. Tymczasem ten globalny reset właśnie się dzieje. Już zachodzi. Po cichu, ale konsekwentnie. Tyle, że na poziomie indywidualnym. U każdej pojedynczej osoby. Bez rozgłosu. Dopiero transformacja na poziomie indywidualnym pozwoli w pełni zamanifestować się Nowej Ziemi. Ale znowu – poprzez kreację tej Nowej Ziemi działaniami ludzi tutaj w materii. Co więcej – ta Nowa Ziemia już jest dostępna dla ludzi.
Globalny reset w przestrzeni fizycznej, to indywidualny reset w każdym człowieku. Jego efektem jest wpięcie się – po poprzez własne serce – do nowej matrycy globalnej (globalna zmiana w wymiarze energetycznym miała miejsce we wrześniu 2020 roku i też była niezauważona przez wielu – pisałam o tym w raporcie z października 2020). Osoby, które mają już ten proces za sobą, wiedzą o czym piszę. Takim osobom diametralnie zmienia się percepcja rzeczywistości. Od grudnia proces ten zacznie stopniowo przybierać skalę masową, a każda kolejna istota wibrująca sercem będzie ułatwiać przejście następnym.
Na poziomie indywidualnym proces ten przebiega podobnie jak na poziomie globalnym. I podobnie jak w przypadku procesu globalnego, na poziomie indywidualnym, gdy człowiek zostaje wypięty ze swojej starej indywidualnej matrycy 3D, ale jeszcze nie jest dobrze zakotwiczenie w swojej nowej matrycy, to może doświadczać takiego poczucia „pustki”, wręcz straty, smutku, rozbicia czy „nicości”. Stan ten może trwać nawet do kilku dni. Może to powodować wewnętrzne rozbicie, niemożność koncentracji, a nawet niczym zewnętrznym nie spowodowane rozdrażnienie. A potem pojawia się piękna cisza serca.
Taki indywidualny reset i „wpinanie” do Nowej Matrycy to jednocześnie odłączanie zasilania matrycy starej, która automatycznie będzie słabnąć, aż wreszcie zapadnie się pod własnym ciężarem. Czy szybciej ludzie zrozumieją, że to oni manifestują Nową Ziemię poprzez stabilne i trwałe zakotwiczenie energii w sercu, tym szybciej stary Matrix przestanie egzystować.
Istoty, które nie maja przepracowanych programów ego nie będą miały możliwości zakotwiczyć się w wibracji serca. A tym samym zostać wpięte do matrycy Nowej Ziemi. Ich dalsza ścieżka ewolucji, po opuszczeniu Ziemi, będzie przebiegała już poza naszą Planetą. Dotyczy to wszelkich wcielonych istot bez Wyższego Ja, a także istot z Wyższym Ja, które nie chcą zmiany i nadal funkcjonują w programach m.in.: lęku, władzy, kontroli nad innymi, kontroli biegu wypadków, dumy, egotycznej miłości połączonej z chęcią zawłaszczenia partnera dla siebie, gonienia za dobrami materialnymi, przywiązania do własnego wizerunku, nieuczciwości wszelkiej maści, uzurpacji, przemocy w każdej postaci, itd. Można by tutaj wymieniać jeszcze wiele. Wszystkie te programy dotyczą działania poza własną strategią energetyczną (osoby, które wykonały u mnie profile wiedzą o czym piszę).
Ze swojej strony oferuję dwa mocne narzędzia transformacji osobistej i dostosowania do wibracji Matrycy Nowej Ziemi (którą to transformację dalej jest się już w stanie poprowadzić samodzielnie):
- Profil psychologiczno-energetyczny: https://architekturaosobowosci.wordpress.com/about/
- Osobisty Profil Mocy: https://architekturaosobowosci.wordpress.com/osobisty-profil-mocy/
Zachęcam też do zapoznania się w wcześniejszym cyklem raportów energetycznych dostępnych na stronie https://architekturaosobowosci.wordpress.com/ Nie tylko niosą one informacje, ale przede wszystkim kotwiczą u ludzi nowe energie i pozwalają utrzymać wyższy poziom wibracyjny.
KONTAKT do mnie:
www: https://architekturaosobowosci.wordpress.com/ (formularz kontaktowy)
e-mail: profil.architektura@gmail.com Anna Architektura


Dziękuję, było mi to potrzebne! <3 przesyłam mnostwo dobrej energii!
Dziekuje i mam pytanie. Jak Pani widzi wszystkich tych ktorzy chca dobrze dla innych ale wierza mediom i najzwyczajniej spia? Oni nie sluza swiadomie ciemnosci a sa tylko bateryjkami. Co z nimi?
Jest takie powiedzenie: „Dobrymi chęciami….”. Każdy ma swoją drogę i swoje lekcje w danym wcieleniu, ale tez ponosi tego odpowiedzialność. Liczy się efekt jaki generuje z własnego pola. Być może te osoby właśnie tego potrzebują się nauczyć. Pozdrawiam ciepło – Anna
Dziękuję❤️ bardzo ważne i dobre informacje ❤️
Było mi tego trzeba❤️Dziękuję, że Nas prowadzisz, rozwiewasz wątpliwości,poszerzasz nasza świadomość ❤️ Dziękuję Kochaną ❤️ dziękuję ❤️ dziękuję ❤️♾️🌍💜
Serdecznie pozdrawiam🤗❤️🌍❤️💫
Jak mozna bylo dokonac wyboru przejscia do 11 listopada? Teraz portal sie zamknal, to znaczy sie ze dla tych co obudzili sie teraz nie ma juz szans? Nie zrozumialam tego procesu okreslenia sie.
Tu chodzi o wybory na planie subtelnym. W rzeczywistości materialnej to budzenie się jeszcze trochę może więc potrwać. Pozdrawiam z miłością – Anna
Dziękuję z serca!
Małgosia
Od około miesiąca jakby mam wewnętrzny lęk coś w rodzaju ciemnej nocy ducha. Czy to normalne? Nie czuje Stwórcy, nie mogę się przebić. Do tego dochodzi lęk związany z zostaniem po złej stronie jeśli nie podniosę świadomości… czy to normalny proces „oczyszczania”?
Ja tak miałam dokładnie rok temu. To lęk o przetrwanie. Te same myśli chodziły mi po głowie. Już nie ma po nim śladu. Jest pełne zaufanie.
Ja też długo miałam taki lęk i ciągłe huśtawki nastroju od euforii do depresji, ciągle i ciągle (mam nadzieję, że nie mam po prostu osobowości maniakalno-depresyjnej ha ha). Teraz trochę się uspokoiło. Kiedy wpadałam w dołek zaczęłam powtarzać formułkę: „wszechświat opiekuje się mną i dba abym żyła w szczęściu i obfitości”. Mnie pomaga, może Tobie też się przyda.
Życzę wszystkim krótkiej i łatwej drogi do naszej Nowej Ery.
To jest lęk Bytów z naszej przestrzeni to oni się lękają proszę się modlić s lęk ustąpi Kto wzywa imienia Jezusa Chrystusa będzie wybawiony
Mnie tez to bylo mi dzis potrzebne, bo wpadlam w panike na informacje o braku pradu… Az sie nakrecilam…
Dziekuje!
Dziękuję <3
Dziekuje, jest nas coraz wiecej. Warto o tym rozmawiac i budzic innych 😉 To ciągły proces i zawsze mozemy sie czegos nowego nauczyc, dowiedziec 😉
Och, jak ja kocham pasjami te rapoety❤️
Czuję to samo w Sercu, ale uwielbiam czytać je oczami.
Jak dostaje wieść, że oto pojawił się nowy raport energetyczny, to jakby róża wpadła mi do pokoju, albo prpnyk słońca.
Anno zakochana, dzięki Ci. BłogoSławię Ci z całej Duszy i Serca. 🍀🍀🍀🍀🍀🍀🍀🍀🍀🍀🍀🍀🍀🍀🍀🍀🍀🍀🍀🍀🍀🍀🍀🍀🍀🍀🍀🍀🍀🍀🍀🍀
Dziękuję, wzruszyłam się 💞
dziękuję! ✨❤
Moja komórka wariuje i sama robi błędy w tekście,. Ale sens mojej powyższej wypowiedzi jest czytelny,mysle😀😀😀😀😀
Wspaniałe wieści, dziękujemy z całego serca ❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤
Dziękuję dziękuję dziękuję dziękuję dziękuję dziękuję dziękuję ❤️❤️❤️❤️❤️❤️❤️
Dziękuję z głębi serca, za ten unoszący dusze raport <3
W sumie nie wiem co jest złego w kawie , która rośnie naturalnie a uprawiana ekologicznie zachowuje dużo dobrych składników np. MGO i w rozsądnych ilościach wpływa korzystanie na zdrowie. Oczywiście rozumiem, żeby nie jeść mięsa.
Czy chodzi tutaj o „pobudzasz” bez którego nie ma się energii w tym napoju jedynie pokłada się nadzieje na uzyskanie energii ?
Pani Anno, jak Pani odniosłaby się do usilnej potrzeby przejścia na głodówkę 21 dni lub 42 dni? Nie oznacza to właściwie nie picia lub nie jedzenia, pije się sok, herbaty ziołowe i wodę, żeby dostarczyc potrzebne witaminy i minerały oraz, żeby nawodnić ciało.
Od maja zeszłego roku nie jem mięsa wieprzowego i wołowego, z dnia na dzień, i od tego czasu moje nawyki żywieniowe bardzo się zmieniły. Rzadko jem drób, ryby przestałam jeść w pażdzierniku tego roku, a we wrześniu tego roku doszłam do momentu potrzeby oczyszczenia/głodówki. Od kilku miesięcy tracę na wadze, to akurat jest dobre, pomimo że nie odstawiłam słodyczy. Jest to efekt sesji uzdrawiających, które sama przeprowadzam.
Przestałam jeść w zeszłą sobotę ponieważ czekałam na date 19 listopada. Wiadomość o głodówce przyszła do mnie w odpowiednim momencie energetycznym, bo ” nie cierpię” z powodu nie jedzenia. Kiedyś próbowałam jednodniowej głodówki, ale wytrzymałam tylko połowę dnia. Teraz, kiedy moje wibracje zmieniły się, widze i czuję zmiany.
Dziekuję za raport.
Pokój Miłość Harmonia Siostrzeństwo
Mila, najważniejsze, by iść za własną intuicją, ona prowadzi bezbłędnie, jeśli człowiek jest w wibracji serca. Być może Twoje ciało akurat tego teraz potrzebuje. Z miłością – Anna
Dziękuję.
Tak, ja podążam za moim sercem i dlatego to robię.
Moje pytanie było raczej o energetyczne podejście to tego co się teraz z nami dzieje i z Matką Ziemią.
Nie wiem jeszcze dlaczego właśnie teraz dostałam mocny wewnętrzny impuls, żeby dokładniej oczyścić ciało i umysł. Na pewno dowiem się, jak zawsze, w swoim czasie dlaczego miałam to zrobić.
Czy nie jest to przygotowanie to tego co Pani ujęła w swoim raporcie?
” W grudniu zostaną zakotwiczone w ludzkich ciałach nowe kody aktywacyjne, które od 2022 roku będą pozwalały na transformację ciał fizycznych i dopasowanie ich docelowo do Matrycy Nowej Ziemi. Konkretnie intensywnie będzie się działo pomiędzy 12-21 grudnia. A 21 grudnia te kody świetlne zostaną aktywowane. I pomogą takim osobom w 2022 w transformacji ich ciał do wibracji 5D, zgodnych z Matrycą 5D Nowej Ziemi”
i niżej ta cala część raportu mówiąca o indywidualnej transformacji i nowej Ziemi?
Myslę i czuję, że tak.
Pokój Miłość Harmonia Siostrzeństwo
Mila, mnie prowadzi podobnie – w odsunięcie picia i jedzenia na jakiś czas. Serce
To ciekawe prawda? Żeby wejść w proces niejedzenia trzeba byc gotową na to wewnętrzenie, a nasze Serce jasno nam mówi kiedy jest na to czas.
Nie jem i nie cierpię z tego powodu. Kiedyś kiedy jadłam mięso i tradycjne posiłki śniadanie, obiad i kolacje, to nie było możliwości, żebym przeszła chociaz przez jeden dzień głodówki w tygodniu. Ja co prawda zaczęłam w zeszłą sobotę, a więc to jest dopiero piąty dzień, ale jak na razie idzie dobrze, chociaż zaczynam odczuwać lekkie bóle w pewnych miejscach, które mnie kiedyś pobolewały. Proces podobny jak w homeopatii.
Moja godówka jest wg. Breussa., to tak na marginesie.
Trzymaj się Serca, swojej intuicji.
To o czym piszesz nie jest głodówką. Głodówka jak sama nazwa wskazuje jest sucha – bez wody lub o samej wodzie. Głódówka ma na celu uruchomić w organizmie autofagię, autolizę itp. Dostarczanie mu w trakcie głodówki soków, ziół nie uruchamia tych mechanizmów. Może myli Pani posty typu dieta Dąbrowskiej z głodówką? Aby wejść w głodówkę dłuższą niż 7 dni należy się do niej przygotować, zrobić USG jamy brzusznej, nerek itp, chodzi o to by wykluczyć kamienie nerkowe, które będą schodzić w czasie głodówki. Lepiej zaczać od 3 dni, potem stopniowo co jakiś czas zwiększać. Najważniejsze jest też posiadanie tkanki tłuszczowej bo bez niej można zrobić sobie krzywdę. Jeśli jest się osobą szczupłą czy chudą należy najpierw trochę podjeść aby nabrać tłuszczu a potem oczyszczać ciało prawdziwą głodówką, nie tym co opisała Pani powyżej bo to nie ma nic wspólnego z suchą czy morką głodówką. Pozdrawiam
To jest terapia wg. Breussa. Może być użyta, i to jest jej głowne zadanie, do próby wyleczenia raka. Może być użyta jako kuracja odchudzająca, może być użyta jako kuracja oczyszczająca organizm. Zależy co komu jest potrzebne.
Piję sok i zioła, żeby dostarczyc odpowiednie minerały oraz zapobiec wypłukiwaniu wapnia i potasu. Wg. mnie ma to ręce i nogi.
Nie rozpoczęłabym procedury gdybym nie była na to gotowa fizycznie i mentalnie, Jest to ważne, żeby było łatwo, a nie trudno, bo komfort psychiczny odgrywa kluczową rolę w tym wszystkim.
Zdaje sobie sprawę, że sok jest pożywieniem dostarczanym z zewnątrz. Sok musi być nie tylko wyciśnięty ale i przecedzony, żeby nie było w nim śladów osadu.
Nie znam postu wg.Dąbrowskiej.
Tu nie chodzi tylko o poziom fizyczny, ale mentalny i duchowy również, ale dziekuję za rady.
Również pozdrawiam.
Wdzięczności 💗
pon., 22 lis 2021, 22:45 użytkownik Architektura Osobowości napisał:
> Architektura Osobowości posted: ” W niektórych fragmentach tekstu z > oczywistych powodów nie piszę wprost. Dla lepszego zobrazowania niektórych > zjawisk posługuję się opisem dualnej rzeczywistości. Ci co mają tekst > zrozumieć, pojmą bez trudu. Tekst warto czytać Sercem. Po niezwykle ” >
Dziękuję 🙂
Anno 💏💓 DZIĘKUJĘ CI, bo WSZYSTKO CO NAPISAŁAŚ zakotwiczy w PRZESTRZENI ŹRÓDŁA WSZECHRZECZY.
Bowiem kto zapala ŚWIATŁO ŹRÓDŁA WSZECHRZECZY i DOBROĆ z SERCA czyni, ten jest nieskończonym Światłem Światłości..🔥⭐
Ukłon dla Światła Światłości w Tobie i w każdej Iskierce Źródła. Moje Serce rozpoznało Ciebie.
Anna widzi i opisuje, że to czego PRAgnie JA we Mnie, JA w Tobie i JA we wszystkich Iskierkach.
Zwyczajnie DZIEJE SIĘ.
💏 PRZYTULAM z 💓
Anno… niektóre stwierdzenia zawarte w tym raporcie lekko mnie zdziwiły. Proszę, rozjaśnij….
– wybór ścieżki jasne/ciemne zamknięty w listopadzie 2021? Od dawna pisałaś, że wybór ten pozostaje otwarty do 2027. Czy chodzi o dwa inne wybory?
Czy może jest jakiś podział między scenariuszem globalnym a indywidualnym? Indywidualny do 2027, globalny teraz?
– „Istoty, które nie maja przepracowanych programów ego nie będą miały możliwości zakotwiczyć się w wibracji serca. A tym samym zostać wpięte do matrycy Nowej Ziemi. Ich dalsza ścieżka ewolucji, po opuszczeniu Ziemi, będzie przebiegała już poza naszą Planetą.”
100% przepracowanie programów ego ma prawdopodobnie kilkadziesiąt, kilkaset jednostek w skali całej ludzkości.
Ja nie mam, wciąż pracuję nad sobą. A jednak wibracja pola serca zdaje się do mnie uśmiechać i stopniowo łączę się z nią. Twój akapit brzmi tak, jakby było pozamiatane dla każdego oprócz osób już oświeconych.
Bartku ja sie nie znam i sama jestem w czarnej… nocy ale chyba (?) kluczem jest strach. Zobacz boisz się, że nie zdazysz, że nie jestes za bardzo przebudzony.
Też się tego bałam, ale ktoś zyczliwy mi tu napisał że jestem dokladnie w tym miejscu w ktorym powinnam.
Zobacz, Anna pisze że u każdego ten PROCES transformacji będzie przebiegał w innym tempie. A to że my zdajemy sobie sprawę z własnych niedoskonałości (?) i niedopasowania świadczy że jesteśmy w procesie.
Tak ja to odbieram.
Alice dokładnie, trafiłaś w samo sedno ❤️ ja też tak to odczuwam. Porównywanie się do innych i strach to właśnie hamulce w tym procesie. Także nie lękajcie się 😉
Tez nasuwuja mi sie takie same pytania. Troche to wyglada tak jakby czesc osob byla juz skreslona. Dla mnie tez nie jasny jest sam podzial ze ktos wybral taka lub inna rzeczywistosc 3D i 5D skoro pewnie z 99% nas nie jest swiadoma swoich wyborow.
Aktualny czas jest bardzo szczególny. Umożliwia on dalszą ewolucję lub przejście do wyższego wymiaru po dopełnieniu tego cyklu ewolucyjnego. Nieprzypadkowo jest takie rozwarstwienie. Niektórzy wcielili się tutaj by oddać dług, inni by wreszcie odebrać „oszczędności” nagromadzone wcześniej. Po to właśnie, by każdy trafił do właściwego dla siebie miejsca i mógł dalej kontynuować swoją ścieżkę. Niektórzy potrzebują zacząć od momentu, gdy przestali odrabiać lekcje. O tym zjawisku pisałam dokładnie w którymś z poprzednich raportów. Pozdrawiam z miłością – Anna
W 2027 zamyka się portal Prawdy. To właśnie to pole energii odpowiada teraz za ujawnianie, Co do ścieżki każda istota wcielając się już zdecydowała tak naprawdę. U niektórych manifestowało się jako oczywisty wybór, u innych jako wahanie. Jednak czas decyzji skrócił się rzeczywiście. Sama obserwuję to z zaciekawieniem. Co do drugiej części pytania. Trzeba rozróżnić bycie w stanie niedualnym (100% uwolnionych programów ego), a bycie w stanie uważności (nadal jest ego, ale człowiek dokonuje wyborów z poziomu wyższych wartości, ma wewnętrzną pokorę i chce się rozwijać). A mnie chodziło o osoby, które nadal wibrują w cieniu i nie wybrały rozwoju. Mam nadzieję, że nieco rozjaśniłam 🙂 Pozdrawiam z miłością – Anna
Tak tak 🙂 Teraz wszystko jasne.
Na pytanie kiedy nastąpi kluczowy moment (czyli w domyśle to rozłączenie) otrzymałem odpowiedź że „Wtedy gdy wszyscy dokonają wyboru. Każda istota musi wybrać”. Więc może ten stan a nie konkretna data 😉
Prawo wolnego wyboru jest fundamentalne, więc nie może być inaczej. Pozdrawiam serdecznie 🙂
❤️❤️❤️❤️
Pozdrawiam, Mariusz Sadowski
> Wiadomość napisana przez Architektura Osobowości w dniu 22.11.2021, o godz. 22:48: > > >
Aniu. Czytam Twoje raporty i wewnętrznie czuje, ze tak ma być. Od wielu lat bardziej świadomie (wcześniej nieświadomie) dostosowywałam się do tego systemu w poczuciu że tu nie pasuje i z pytaniem co ja tu własciwie robię?.. Przez wiele lat myślałam że jestem sama z tym a tu okazuje sie, że globalny cyrk pokazał jak jest dużo takich istot jak ja. Mam jednak problem. Natręctwo złych myśli. Nigdy tak nie miałam, zawsze optymistycznie nastawiona.. od kilku jednak miesiecy, pomimo świadomości co się dzieje, w swojej głowie w myślach tworze jakieś scenariusze zdarzeń o złym aspekcie.. czasem zupełnie odruchowo po czym łapie się sama na tym, że od kilku minut prowadzę jakiś wewnętrzny monolog.. a to, ze zaraz z kimś pokłócę się o maseczkę, że jej nie posiadam i to jak bedzie wyglądać ta dyskusja.. całe dialogi.. a to, że znów pokłóce się z mężem o coś na pewno itd..
Jestem już zmęczona tymi myślami.. nie chce ich.. nie chce ich tworzyc.. one same powstają :(.. Czy znasz może sposób by sobie z tym poradzić? a może znasz powód?
Dużo się słyszy o podczepach, szeptach.. co robić?
pozdrawiam
Ania
dodam tylko, że od początku 2020 roku nie weszlam w program systemu, po prostu w niego nie uwierzyłam i czuje wewnętrzny spokój ..
poza momentem, kiedy zaczęłam szukać odpowiedzi o co tu własciwie chodzi bo główna narracja w ogóle mi nie pasowała i weszłam w skrajność.. a to, że idzie zagłada.. a że to meteoryt spadnie.. a to, że to koniec świata a elity dają ludziom zajęcie a sami będa się chowac w schronach.. o tak.. wtedy się na moment przestraszyłam do czasu aż natknęłam się na kreację rzeczywistości .. wszystko przeszło.. tylko te myśli się zaczęły
Mam podobnie. Tez tworze podobne scenariusze w glowie i mam poczucie ze sam nie tworze swoich mysli i to rowniez mimo tego ze uwazam sie za osobe pozytwnie nastawiona do zycia 🙂 Mi pomaga mniej lub bardziej uswiadamianie sobie ze w chwili obecnej tego „problemu” tak naprawde nie ma oraz przypominanie sobie ze z perspektywy czasu nic negatywnego przewaznie sie nie wydarzylo lub moc tych zdarzen byla znacznie mniejsza niz zakladalem. Ciegle to jest chyba jednak analiza z poziomu umyslu…
Żeby móc dokładnie odpowiedzieć na te pytania trzeba zobaczyć jak konkretnie wygląda pole energetyczne. Inaczej jest to „gdybanie z głowy”.
Pozdrawiam ciepło – Anna
Tych „podszeptów” doświadcza wiele osób. Niektórzy lecą do psychiatry, bojąc się, że popadają w obłęd.
Nie wiem co dokładnie to jest, ale mam wrażenie, że niektóre osoby jakby były atakowane, szarpane przez niskowibracyjne „duchy”. Trwa „walka”.
Takich jak my są miliony. Do niedawna samotnie błyszczące punkty, które zaczynają się łączyć.
Dla mnie ciekawe jest obserwować, jak niby niezależne od siebie osoby, nie znające się w fizycznym świecie, mówią, robią podobne rzeczy. Bawi mnie czytanie w innych językach zdań, które chwilę wcześniej komuś powiedziałam czy napisałam.
Podzielę się pewnym podejściem. Warto być wobec innych, kogokolwiek, znajomych, nieznajomych, przypadkowych osób, pokornie serdecznym. Na wrogie zaczepki odpowiadać spokojem, uśmiechem, łagodnością.
Niektórzy nie dowierzają, ale stopniowo ludzie wokół mnie sami zaczynają się tak zachowywać.
Aniu… poszukaj info o podczepach energetycznych. Potrafią namieszać w głowie a wystarczy intencja w której żądasz aby wszelkie byty opóściły ciebie gdyż działają nie zgodnie z twoją wolą.
mam własnie dwie interpretacje tego zjawiska od jakiegoś czasu
1. niestety to co na zewnątrz się dzieje ciągle nas dotyka.. idziemy (a bynajmniej ja) jakby równolegle ale czasem się stykamy i widzimy (jako obserwator) co sie dzieje z boku i pomimo, że nie miałam takich sytuacji mam w sobie chyba jeszcze jakiś lęk, ze może mnie to spotkać.. bo widzę, ze to funkcjonuje.. co może oznaczać, że nie odczepilam sie.. „lece na doczepkę z boku”.. niby już gdzie indziej jestem ale mam z boku całe spektrum zdarzeń/scenariuszy innych ludzi.. więc po co mój umysł je kreuje? z pozycji lęku? generalnie pozbyłam sie go raczej a mimo to nadal to robię.. Przed „apokalipsą” (bo uważam że jest to apokalisa- odsłonięcie) wiedliśmy życia bardziej „spokojne”.. mało bodźców/programów zewnętrznych..
teraz, świadomość jest większa ale i bodźców z zewnątrz również przybyło.. to co się dzieje.. zakazy/rozkazy/nakazy ale też podział wśród rodzin i bliskich.. ataki jeden na drugiego.. to wszystko powoduje, że nasz umysł kreuje takie zdarzenia z nami w roli głównej
2. podczepy.. idąc z narracją bytów nieświetlistych, które szukają pożywienia może tak być, że nasze myśli kreują inne byty w negatywne sytuacje w których odgrywamy główne role co powoduje wzrost negatywnych emocji i energii emanujących z nas i naszego ciała
Obie wersje uważam za realne i to co mówicie Sławku i Karolinko stosuję..
Gdy łapie sie na takich nagatywnych myślach staram sie je cofnąć/spalić „odkluczyc” choć nie zawsze o tym pamiętam..
Tak samo z bytami.. wiele razy powtarzałam w myślach i na głos (ktoś mógłby pomyślec że wariatka 🙂 więc robie to w miejscach odosobnionych :)) i wręcz rządam, gonie precz i nie pozwalam na jakikolwiek kontakt bytów nieświatła
Może po prostu musze pozbyć się wszelkich źródeł, które to (być może w dobrej wierze) pokazuja mi zdarzenia, na które wcale nie chce patrzeć.. tak jak pozbyłam się dawno tv.. potem radia.. nalezy pozbyc sie wszelkich komunikatorów i portali społecznościowych.. wtedy destrukcyjne myśli mina a prawda którą bedę widzieć będzie pochodzić tylko ode mnie.. nie z zewnątrz
Aniu, ktoś kiedyś zaglądał do mnie w energię.. raz.. nic tam nie widział podejrzanego poza jednym podczepem który został odcięty.. ile w tym prawdy? nie wiem.. dlatego musze zaufać sobie
Wiem, ze jesteśmy na dobrej drodze.. czuję to.. ale też lubię „dobre wieści” jako potwierdzenie moich odczuć więc lubię czytać Twoje raporty 🙂
czekam na kolejny i pozdrawiam :*
Aniu tez tak mialam. Nagle mysl ze cos zlego sie stanie. Wyobrazalam sobie ze spalam ta mysl i mowilam ja i moja rodzina jestesmy wolni bezpieczni i szczesliwi dziekuje. Moze to naiwne ale mnie pomoglo. Za to bardzo mi zanizylo wibracje czytanie i myslenie o tych atakach energetycznych. Czulam strach. Teraz gdy zdarzy mi sie miec taka mysl robie to co wyzej i wiem ze obnizylam swoje wibracje czytajac sluchajac czy myslac o czyms co budzi moj strach. Niektorzy wciaz babraja sie w takich info. Ja swiadomie wybieram to co mi daje radosc. I pomaga bardzo. Pozdrawiam
Niestety niskowibracyjni mają bardzo dobre „połaczenie” taka nazwa mi przyszła do głowy, ze sztuczna inteligencja i są w stanie „narzucać myśli”.
Jeśli przychodza Wam do głowy nie Wasze myśli zróbcie przed sobą rękoma odcięcie się od nich. Można jeśli jesteśmy gdzieś w miejscu publicznym zrobić znak x albo jak kto woli krzyża, który to został zawlaszczony i przedłużony z jednej strony przez KK.
Można też jeśli ” nachodzą „Was negatywne myśli powiedzieć sobie ” Odwołuję to od prawa mocy”
Jeśli jeszcze nie czytałaś, to polecam książkę Hawkinsa „Przekraczanie poziomów świadomości”.
To wszystko jest dla mnie jasne i mocno rezonuję z tymi wieściami. Zastanawia mnie jedno: dlaczego ta Polska? Narracja typu „iskra wyjdzie z Polski” kojarzy mi się jakoś mocno nacjonalistycznie, pejoratywnie, pysznie. Powoduje to wręcz takie wkurzenie, niesmak… nie wiem dlaczego tak to odczuwam. W Świetle chyba nie ma podziałów… ?
Nie ma tutaj nic nacjonalistycznego. Opisuję, jak wygląda to w energiach. Teraz jest czas manifestacji karmy. Polska przez stulecia byłą najeżdżana, grabiona, okupowana. Swoją karmę odrabiała ciężko w stosunku do innych krajów. Dlatego startuje z nieco innego poziomu teraz. Tylko tyle i aż tyle. Pozdrawiam z miłością. Anna
Anno, dziękuję za ten raport! Informacja dotycząca naszego kraju jest bardzo budująca i wspaniała. Bo nasz kraj jest wielki i wspaniały, zwłaszcza pod kątem roli Słowian na tej planecie. Polecam wszystkim zgłębić temat, aby zrozumieć dlaczego przez stulecia próbowano zniszczyć naszą historię, tradycję i przodków. Potężna astrologia także potwierdza, że w tej chwili trwa czyszczenie karmy poszczególnych narodów i państw. Dlatego w każdym kraju obecna sytuacja wygląda inaczej. To co się dzieje w Australii czy Austrii nie jest oczywiście przypadkowe. Wg. astrologii jedno z największych czyszczeń karmicznych doświadczy USA. To się już dzieje, a kulminacja ma nastąpić około lutego 2022. Układ planet pokazuje, że dojdzie tam do radykalnych, totalnych, rewolucyjnych zmian, które zadziałają jak efekt domina na zmiany na całym świecie. Chodzi o upadek wszystkich systemów, które dawały ludziom pozorne bezpieczeństwo, a tak naprawdę trzymały ludzi w systemowej klatce – system finansowy, giełda, bankowość, edukacja, medycyna, prawo, religia, media. Wszystkie systemy! I tak jak piszesz Anno w swoich raportach, prawda będzie wypływać i będzie nie do zatrzymania. Życzę nam wszystkim abyśmy w zaufaniu i spokoju przetrwali ten wymagający, ale też wbrew pozorom dobry i potrzebny czas. Abyśmy dbali o nasze wibracje, bo to nasz największy dobrostan w tej chwili. Wszelkiego dobra!
Dziękuje Aniu:)
„kompletnie nowy rodzaj relacji na poziomie seksualnym”
może Pani to rozwinąć?
Opierający się o połączenie energii pola serca i energii seksualnej, nie służące do skanalizowania energii seksualnej w dól, do czakry podstawy. Pozdrawiam Anna
Anno ! A co sądzisz o roku 2024 ? Istnieją materiały z których wynika, że cyklicznie co 676 lat następuje przebiegunowanie ziemi. Ostatnie miało miejsce w roku 1348 gdzie wg oficjalnej narracji miała miejsce zabójcza dżuma, a wg niezależnych źródeł pole magnetyczne ziemi zaniknęło i ludzie umierali masowo ponieważ, zaczęło docierać szkodliwe promieniowanie. Czarnoglowi chowali się w ukrytych podziemnych miastach. Wg pewnego wykładu, który można obejrzeć na yt „Wielkie zmiany małej ziemi” Polska leży na darniowych rudach żelaza, ktore magazynują magnetyzm ziemi i Polacy są bezpieczni. Natomiast cała elektronika siada, jest problem z żywnością i wodą, bo pompy przestają pracować. Powiedz co na ten temat sądzisz ? Za odpowiedź z góry dziękuję. Pozdrawiam.
To narracja starej matrycy, by generować kolejne pokłady lęku. Ziemia już ma właściwe parametry, to nastąpiło. A w odniesieniu do ludzi to teraz przejście nie dokonuje się zewnętrznie, ale wewnętrznie. U każdego człowieka indywidualnie. To przejście jest płynne, ci co mają zauważyć, zauważą, inni pewnie nie 🙂 Podobnie jak było z pojawianiem się nowej Matrycy. Pozdrawiam ciepło – Anna
Droga Anno. W moim wypadku o żadnym lęku nie ma mowy. Po prostu interesują mnie różne rzeczy. Natomiast chciałem dowiedzieć się czy w takim razie do tej pory te cykliczne zjawiska miały istotnie miejsce, a teraz tego zjwiska nie będzie ze względu na pojawienie się nowej matrycy ? Czy tak mam to rozumieć ? I jeszcze jedno pytanie. Czy ludzie którzy uwierzyli i pozwolili sobie na przyjęcie popularnego preparatu są skazani na bliski koniec ? Pytam, bo niestety wiele osób w mojej rodzinie to zrobiło, ponieważ noszą na karku telewizor i nie ma z nimi żadnej rozmowy. Z góry dziękuję za odpowiedź.
W nowej Matrycy zdarzenia są płynne i łagodne. Nie widać tam nic traumatycznego dla ludzi na linii 5D, linia 3D zaś będzie miała coraz bardziej pod górę. Ale znowu jeśli pojawią się wydarzenia, to bez wpływu na linię 5D. Sama jestem ciekawa jak to będzie z praktyce.
Co do ludzi i preparatu. Tutaj kilka jest aspektów, które mają wpływ.
Po pierwsze czy osoba dostała rzeczywisty preparat czy placebo – już jedna z firm farmaceutycznych oficjalnie pisze o tym na swojej stronie, że prowadzi badana na dwóch grupach (z preparatem i placebo) i w tej pierwszej obserwuje większe powikłania powikłania
Po drugie – u każdej po prawdziwym spada dostęp do energetycznych boskich wzorców, czyli przygasa światło. Ale znowu – trzeba zobaczyć jaki był ten poziom wyjściowy. Spadek też da inny stan końcowy
Po trzecie – czy osoba uświadomiła sobie konsekwencje duchowe swojego czynu. To jest kluczowe. Czyli czy stanęła w pokorze. Wtedy jest dopiero możliwość dalszego wzrostu. I tutaj scenariusz jest otwarty. Każdy ma szansę.
Po czwarte – nie wiemy jakie technologie neutralizacji zaczną być dostępne w przyszłości. One są w przestrzeni, ale póki co poza zasięgiem zwykłego człowieka. zobaczymy jak to się potoczy.
Kluczem jednak – z duchowego punktu widzenia – jest wybór i poziom świadomości z jakiego był dokonywany oraz stopień zrozumienia tego doświadczenia.
Dobrze i całkiem szczegółowo omawia to Elżbieta Starko w dwóch nagraniach na Świadoma tv, polecam. Link do jednego z nich https://www.youtube.com/watch?v=0bZZzXeAE24
Mam nadzieję, że trochę rozjaśniłam. Z miłością – Anna
Dziękuję Anno, wszystko to się układa i rezonuje że mną:-) pozdrawiam serdecznie! 🙂
Bardzo dziękuję za raport.
Mam pytanie: Jak to wszystko przejdą dzieci? Nigdzie nie spotkałam się z opisem procesu u nich. Czy mogłabyś Anno napisać coś na ten temat?
Pozdrawiam, Sylwia.
Dzieci w większości są do tego bardzo dobrze przygotowane już od urodzenia. Dodatkowo teraz wciela się coraz więcej wysokowibracyjnych istot, które przyszły także wspierać. Dzieci już są i będą w tej nowej matrycy.
Jak to mozliwe? Jak to się dzieje, ze dzieci umieraja po szczyplenlach? Co to ma na celu?
To także jedno z doświadczeń….
Pamiętajmy że dzieci są w polu rodziców do wieku nastoletniego. Możemy im niestety zaszkadzić… odsyłam np. do totalnej biologii.
W jaki sposób możemy zaszkodzić ? Jako rodzice ?
Dzieci są w naszym polu energetycznym więc wpływamy na nie bezpośrednio swoją wibracją. Przyglądaj się nastrojom dzieci szczególnie gdy są w pierwszych latach życia – czy to nie są twoje nastroje? Często te nieuświadomione? Ponad to wtłaczając im nasze programy: lęku, przymusu (dyscypliny), wstydu itp…
Bardzo mnie to cieszy 😊 Dziękuję ślicznie za odpowiedź ❤️
Ten podział pomiędzy tymi, którzy idą dalej, a tymi, którzy stopniowo wymrą jest czytelny. Nie ma się czego obawiać. Po prostu nie dawać się wciągać w dzikie, negatywne emocjonalnie akcje. Być sobą, tak z głębi serca.
To jest okres przejściowy.
Trudny, bo wiele się zmienia.
Spadły zasłony.
Życie bez fałszu, bez dekoracji, początkowo będzie pełne niepewności. Ale coraz łatwiejsze
Od jakiegoś czasu czytam raporty,ale muszę przyznać, że niewiele z nich rozumie. Tylko proszę mi nie piszcie, że droga przede mną i że kiedyś zrozumie. Ja widzę, że coś się dzieje i odkąd pamiętam mam poczucie, że życie człowieka nie powinno tak wyglądać. Nie ma we mnie zgody na system w jakim żyjemy. Ale… Nie potrafię wyjść z systemu i myślę, że większość ludzi nie potrafi. Oczywiście telewizji nie oglądam od lat, dużo czytam i staram się poszerzać moją wiedzę. Ale to ciągle za mało. Jakieś rady? Dziękuję
Jeżeli widzisz, że dzieje się coś złego, że życie człowieka nie powinno tak wyglądać, jak wygląda, to już jesteś jedną nogą poza systemem. Skoro do tego dużo czytasz, nie oglądasz telewizji i poszerzasz swoje horyzonty, to prawdopodobnie niedługo będziesz obiema nogami poza systemem. Na tym właśnie polega wychodzenie z niego.
Kiedy idziesz do szkoły to uczysz się pisać, czytać liczyć. Po pierwszej klasie już to potrafisz ale jeśli by ktoś zacząl z Tobą rozmawiać o całkach czy wzorze na deltę to nie będziesz widziała o ci chodzi. Zapewne idziesz dobra droga ale może chcesz przeskoczyć jakąs następną klasę. A tu niestety się tak nie da.
Każdy z Nas ma wiele pytań i wątpliwosci. To nie jest tak, że samo nam przyszło. Czasami trzeba jeszcze raz powrócić żeby stwierdzić, że coś tam ważnego przegapiliśmy a po przeczytaniu ze zrozumieniem, złapać się na myśli, że tego nam własnie brakowało i układanka sama się ułożyła.
Poza tym co znaczy ” Nie potrafię wyjść z systemu”???
Przecież przez takie myślenie i utrwalanie przez pisanie sama się przywiązujesz do niego.
A propos „Wyjścia z sytemu”. Jak sobie radzicie np. z kumulacją śmieci? Można zawieźć je na wysypisko, ale tam też pracuje człowiek z systemu i jest to obsługiwane przez system.
Co do warzyw, to naprawde to wszytko bardzo wolno rośnie… jak sobie radzicie z jedzeniem poza systemem?
Ja od totalnie pół roku przerabiam wszystkie swoje przekonania i totalnie wszystkie moje puzzle się układają. Życie mnie postawiło do przepracowanie – iluzji. Jestem szczęśliwa, że tak jest. Czuję wdzięczność i wsparcie przewodników. To prawda z elektroniką ciagle mam brak zasięgu w telefonie lub mi się zacina xD Dziękuję za raport.
A co jeśli mam koleżankę, która wróży i wiem, że współpracuje z bytami ? Ja czasem się jej coś poradziłam i nie czuje się z tym komfortowo. Bo wydaje mi się, że coś robi za plecami dla mnie aaa z drugiej strony jest wspierająca …. co robić ? Odciąć ja totalnie czy po prostu nie korzystać z jej rady.
Dlaczego uważasz, że pracuje z bytami?
Jesli nie czujesz się komfortowo prosząc koleżankę o rady, to dlaczego to zrobiłaś?
Na jakiej podstawie twierdzisz, że koleżanka robi coś za Twoimi plecami?
Czy może podpowiedziano Tobie, że koleżanka wróżąc robi coś złego?
Jeśli czujesz to w swoim sercu bez insynuacji z zewnątrz, żeby nie korzystać z rad koleżanki, to nie korzystaj z jej rad nic jej nie mówiąc.
Czy kiedykolwiek, po jej wróżbie i radzie, coś złego stało się w twoim życiu? Czy może było na odwrót?
Twój komentarz wskazuje na to, że obawiasz się koleżanki, więc po każdym kontakcie z nią i w trakcie otaczaj się czystym światłem jak zaporą przed jej energią. Kiedy rozmawiasz z nią przez telefon trzymaj telefon w prawej dłoni, a lewą połóż na splocie słonecznym z intencją powstrzymania wejścia jej energii w Twoją aurę. Możesz nosić przy sobie kryształ, który zaprogramuj na ochronę Ciebie przed KAŻDĄ negatywną dla Ciebie energią. I nie mów o tym nikomu. Jeśli koleżanka odwiedza Twój dom, to pal białą świecę z intencją oczyszczenia przestrzeni z negatywnych energii i jednocześnie niech Najczystsze Światło Źródła będzie z Tobą i w przestrzeni Twojego domu.Możesz palić szałwię kiedy koleżanka jest u Ciebie i po jej wizycie i jak zawsze kiedy chcesz oczyścić dom. Po oczyszczeniu szałwią poproś Światło, żeby wypełniło dom pozytywną energią Pokoju Miłości Harmonii. Graj Solfeggio frequencies 417Hz na oczyszczenie domu i przestrzeni z negatywnych energii oraz muzykę 432Hz, 528Hz i wyższe wibracje na napływ wysokich wibracji i uleczenie Ciebie oraz przestrzeni.Jeśli koleżanka zacznie czuć się niekomfortowo w Twoim domu, to odejdzie, a to będzie znak, że Twoje serce dobrze radziło.
Możesz też wyrazić wolę, wypowiadając dane słowa:
ROZŁĄCZAM SIĘ I UWALNIAM OD WSZYSTKICH ENERGII, KTÓRE NIE SŁUŻĄ MOIM TERAŻNIEJSZYM CELOM I NAJWYŻSZEMU MOJEMU DOBRU. TERAZ SIĘ ROZŁĄCZAM.
To jest formuła, która zadziałała w moim życiu w pewnej sytuacji, chociaż nie spodziewałam się efektu w polu, w którym to się stało, mimo to czułam, że coś jest nie tak. Może, to Ciebie odciąć od czegoś, co rzeczywiście Tobie nie służy, ale nie zdajesz sobie z tego sprawy na dany moment i kiedy to się stanie możesz czuć się pokrzywdzona. Jednak tak nie będzie, to będzie dla Twojego Najwyższego Dobra..
Powyższą formułe możesz lekko zmienić i wstawić imię i nazwisko lub tak jak ja nazywasz, koleżanki w miejsce WSZYSTKICH ENERGII, po prostu dopasują do danej sytuacji.
I przestań obawiać się koleżanki. Strach zaniża Twoje wibracje, a to powoduje dziury w aurze i wtedy wszystko może się przyczepić.
Trudne sytuacje w naszym życiu są okazją do przebudzenia nas i zmiany kierunku do Najczystszego Światła. Rozchodzi się o to, żeby rozpoznać ten moment i coś zmienić w swoim życiu. Można oczywiście zostać tam gdzie się jest, ale to jest droga do piekła. Ciemne energie nie atakują po to, żeby zrobić nam dobrze, tylo żeby ściągnąć nas jeszcze niżej i czerpać z nas energie. Taka jest moja opinia. Jeśli w trudnej sytuacji uda nam się rozpoznać, że tam gdzie jesteśmy, to droga do piekła i nie damy się temu tylko zmienimy kierunek, to jest Zwycięstwo. I nie prawda jest, że musimy cierpieć, bo nabroiło sie w poprzednim życiu i że musi być kara w terazniejszym życiu. To jest, w mojej opinii, manipulacja. Winowajca musi być świadomy swojej winy i ukarany, jeśli nie jest to jaki jest sens karania?
I jeszcze jedno, jeśli jesteśmy w nieodpowiednim dla nas miejscu i mamy iśc dalej, a my nic z tym nie robimy, to energie w pewnym momencie wykopią nas, dosłownie, z tego miejsca. I to się własnie teraz dzieje w skali globalnej, tak jak pisze o tym Anna w swoich raportach.
Można oczywiście zostać w piekle, który ciemne energie kreują, ludzie mają wybór.
Powodzenia
Pokój Miłość Harmonia Siostrzeństwo
Mam pewien dyskomfort czytając to co piszesz. Jak masz problem to lecisz do koleżanki a za chwilę chcesz ja „odciąć”??? Chwila tu coś jest nie tak.
Czego nie zrozumiałaś z mojej wypowiedzi? Mam nadzieję, że napisałam przejrzyście.
Przecież, to Ty nie wiesz co masz zrobić. Nie możesz się zdecydować, czy sie odciąć od koleanki, czy nie korzystać z rad.
Podałam Tobie kilka pomysłów jak możesz siebie zabezpieczyć w kontaktach z koleżanką jeśli nadal chcesz utrzymywać kontakt. Jeśli postanowisz odciąć się od niej, to też możesz skorzystać z moich rad.
Przeczytaj moj komentarz za zrozumieniem i podejmij decyzje jaka chcesz.
Miła Miła to KataZahu.
A ty pisałaś do Klaudii.
Sorki KataZahu, mój błąd. Dzieki za zwrócenie uwagi.
Jeśli masz jakieś pytania odnośnie tego co napisałam wcześniej, to pytaj.
Pokój Miłość Harmonia Siostrzeństwo
Ta koleżanka otwarcie mówi, że pracuje z bytami. Dziękuję za porady 🙂
Klaudia, jeśli twoje Serce mówi Tobie, ostrzega i czujesz żeby zakończyć znajomość, to zakończ. Teraz jest taki czas, że wiele znajomości i relacji po prostu rozpada się, bo ludzie są na różnych poziomach energetycznych. Musisz wybrać, to co Tobie służy i co jest dla Ciebie najlepsze.
Poza tym, jesli ona robi coś za twoimi plecami, to daj sobie spokój z tą znajomością, ale zrób to w przemyslany sposób.
Twój post świadczy o tym, że Ty chcesz zakończyć znajomość, bo przestałaś ufać koleżance.
Możesz też udać się do kogoś zupełnie obcego, kto np. czytając Tarota wypowie się jakimi energiami jest otoczona Twoja koleżanka. Nie musisz podawać żadnych danych, wystarczy, że będziesz o niej myśleć, a karty wypowiedzą się.
Pokój Miłość Harmonia Siostrzeństwo
Dzień dobry Pani Aniu!
Czytam pani raporty od jakiegoś czasu i są zwyczajnie zadziwiające! Niesamowite, jak wiele rzeczy sprawdza się w moim życiu, jeśli chodzi o ciało i postrzeganie. Bardzo za nie dziękuję!
Mam takie pytanie dotyczące osób, które przyjęły preparat. Skąd biorą się uczucie dumy oraz agresywne werbalnie komentarze i docinki w stosunku do niezaoczkowanych? Co to za energia w tych ludziach, która popiera zmuszanie do przyjęcia preparatu osoby, które tego nie chcą? Dlaczego część osób dobrowolnie gra w covida? Próbuję dociec gdzie ma to swoje podstawy, ale nie potrafię znaleźć odpowiedzi.
Serdecznie pozdrawiam
i z miłością
– Ola
Ale się ostatnio dyskusja rozrosła 😉 na tym blogu.
Ja chyba (?) się wyciszam.
Nawet na wprowadzane od jutra obostrzenia patrze z optymizmem. Takie obostrzenia dla obostrzen (zeby się nazywalo ze sa). Limity 50% czyli w sumie jest jak bylo. Kto to bedzie sprawdzal… poza tym 50% i tak zaszprycowanych więc…
Ja myślę pozytywnie i powiem Wam że nawet jak pozytywnie nie będzie to mnie jest teraz dobrze
Super wieści, jednak samo się nic nie zrobi ani też jeżeli za nią nie pójdzie szczera prawdziwa chęć urzeczywistnienia. Wejście w 4 wymiar to nie skok do kałuży tylko skok z ogromnego szczytu do głębokiego oceanu. Kto nie umie pływać się utopi. Osoby krzywdzące inne stworzenia nie mają na to żadnych szans – mówię tutaj o jedzeniu mięsa , piciu mleka z umęczonych krów – jedzeniu jajek z zamęczonych kur. Na co dzień pracuje w wentylacji i i znam te wszystkie miejsca oraz energię jaka tam Panuje – Obudźcie się i przestańcie krzywdzić. Jak napisała autorka czytaj ten tekst sercem a nie ego rozumem. Wysyłajcie światło i miłość tym biednym istotą które nie mają własnej woli – została im zabrana . Do Autorki do puki ludzie będą krzywdzić inne istoty nie zostanie im dana możliwość przejścia do 4 wymiaru i większość umrze w tym czasie ci co przeżyją będą mogli zacząć wszystko od nowa stworzyć nową cywilizację opartą na naturze i miłości
Czy duszę można pozbawić wolnej woli? Te dusze, które wcieliły się w zwierzęta, które później trafiają na talerz, raczej wiedziały na co się decydują. Dla duszy wszystko co się wydarza, jest zaledwie doświadczeniem. Aby doświadczyć wszystkich aspektów istnienia i całej gamy możliwych wariantów, dusze decydują się również na te wydarzenia, które z naszej ludzkiej perspektywy są drastyczne i okrutne. Tylko w ten sposób można poznać i zrozumieć wszystko, co jest. Gdy ludzie przestaną jeść mięso, jaja i pić mleko, wtedy gatunki tzw. „użytkowe” po prostu przestaną istnieć, przestaną być potrzebne i rozmnażane. Skoro nadal istnieją, to widocznie do tej pory była potrzeba przeżywania tego typu doświadczeń przez jakąś część dusz. Moim zdaniem odbywało się to na mocy wolnej woli, a osądzanie „katów” to jak osądzanie Stwórcy, wszak On sam na to pozwolił.
Rozumiem, że świadomość kolektywna wzrasta i pewne doświadczenia przestają być potrzebne, bo dusze nie chcą ich już przeżywać na Matce Ziemi, co bardzo mnie cieszy. Jeśli o mnie chodzi, nie jestem za jedzeniem mięsa, uważam że można się bez niego obejść. Znaczna część z nas jadła mięso dlatego, że tak nas nauczono w dzieciństwie. Czy z tego powodu mamy nie wiejść do Nowej Ziemi? Pani Anna pisała gdzieś w komentarzu, że jako dusze podjęliśmy decyzję o przejściu na 5D jeszcze przed wcieleniem. Na logikę zatem jedzenie mięsa nie powinno mieć wpływu na to czy wejdziemy na 4D, 5D, czy jakieś inne D, skoro decyzja została podjęta wcześniej. Uważam, że decyzja o zaprzestaniu jedzenia mięsa powinna wypływać z wnętrza człowieka, a nie być narzucana odgórnie przez ludzi, którzy „wiedzą lepiej” i którzy straszą, że jeśli się tego nie zrobi, to nie pójdzie się dalej w ewolucji. Czy rzeczy robione na siłę czy ze strachu, mogą mieć coś wspólnego z ewolucją? Wszystko przychodzi w odpowiednim czasie, wtedy, gdy człowiek jest na to gotowy. Przyspieszanie pewnych spraw na siłę, moim zdaniem mija się z celem. Są na przykład ludzie, których grupą krwi jest „0” i są zgodnie z tą grupą typowymi mięsożercami. Pani Anna w którymś z poprzednich raportów pisała, że docelowo wszystkie grupy krwi zamienią się w grupę „A”. Jednakże jest to przecież proces, a nie coś, co wydarzy się z godziny na godzinę. Dlatego moim zdaniem ludzie, którzy w dalszym ciągu jedzą mięso, nie powinni żyć w poczuciu winy lub lęku, jeśli nie udaje im się zaprzestanie tego z dnia na dzień. Obecnie wspierają nas tak silne energie i dostajemy tak wielkie wsparcie, że wszystko może się wydarzyć w najmniej spodziewanym momencie, dlatego że jest wolą Źródła. I jeśli wolą Źródła jest by człowiek przestał jeść mięso, to tak się stanie. Moim zdaniem do wszystkiego warto podchodzić ze spokojem i ufnością, zamiast fundować sobie jakieś niepotrzebne stresy. One z pewnością nam nie służą. Pozdrawiam.
Eli dziękuję za tę wypowiedź. Dopowiem tylko, że nie wspominałam nigdzie o przejściu na grupę „A”. Pisałam o nie jedzeniu żywych istot. Pozdrawiam z miłością – Anna
Pani Aniu czy to prawda ze decyzję o przejsciu do 4 czy 5D podjelismy przed zejsciem na ziemie?
A jezeli tak to po co podnosić wibracje skoro wszystko jest już przesądzone?
Jakoś nie potrafię ogarnąć tego, że wszystkie decyzje zostały już podjęte, a nam sie wydaje się że je podejmujemy teraz.
Mogłaby się Pani do tego odnieść.
czytalam, ze ludzie z grupa B to miesożercy. Ja mam zero i nie jem mięsa, ale będąc w ciąży nosiłam w sobie syna z grupą B i pożeralam wtedy szynkę całymi paczkami (bez chleba). Zanim dowiedziałam sie, że jestem w ciąży pomysłałam, że zmieniam się w jakiegos wilka, hehe. To była dziwna zachcianka.
Sambor, pracujesz w wentylacji i znasz te miejsca. Czy Twoja praca przyczynia sie jakos do ich funkcjonowania? Podobnie jak przyczyniaja sie do tego ludzie, ktorzy jedza mięso i jajka?
Hodowla zwierząt użytkowych nie jest tożsama ze znęcaniem się nad nimi. Swojego czasu sprowadziłam zwierzęta człowiekowi, który miał duży problem ze sobą. Innych ludzi traktował przedmiotowo. Zwierzęta miały go nauczyć dbania o inną istotę. Wszyscy jesteśmy tu „po coś”.
super!!!! chce się aż pod sufit skakać! buźka.
Proszę wybaczyć Pani Aniu, jeśli przytoczone słowa nie były Pani. Byłam przekonana, że o tej grupie krwi „A” czytałam w którymś z Pani raportów, ale widocznie pochodzi to z innego źródła. Czy mogłaby się Pani jakoś odnieść do tej kwestii, czy coś takiego widać w potencjałach? Bo jeśli nie, to jak zatem mają sobie poradzić ludzie z grupą krwi „0”, by przestać jeść mięso i funkcjonować w normalny sposób, aby nie zaburzyła się ich równowaga organizmu? A może tacy ludzie zwyczajnie nie przejdą do 5D?
To jest kolejny mentalny program nałożony na ludzkość. Ważny jest poziom wibracji. Wtedy w naturalny sposób mięso nie jest do niczego potrzebne. Osoby z grupą O mają nieco krótszy przewód pokarmowy, może wiec nieco „lepiej” mogą trawić mięso. A raczej mięso krócej gnije w ich przewodzie pokarmowym, ale nie oznacza to, że jest ono im do czegokolwiek potrzebne. Pozdrawiam z serca – Anna
dziękuję Aniu, że to napisałaś. Obserwuję żonglowanie kto „przejdzie” bądź nie „przejdzie” w które D. Zmieniają się
tylko kryteria. Rozdźwięk i strach zasila.
Mam grupe „O”. Od 10 lat nie jem miesa ssakow i ptakow wiec to chyba jakas sciema, ze „O” to mięsożercy.
Jeszcze nie rozważalam powrotu do jedzenia miesa (a przeszlam troche ciezkich chwil zwiazanych z atakami otoczenia) ani stosowania „zamiennikow” smakowych. Nie skupiam sie też przesadnie nad „uzupelnianiem” wartosci odzywczych, ktorych podobno „pozbawieni” sa niemiesożercy. Cos mi sie zdaje, ze to w ogole nie o to tutaj chodzi;);)
Pozdrawiam
Zastanawiam się po co w takim razie powstały różne grupy krwi, jeśli wszyscy mamy takie same zdolności trawienne.
Z tym gniciem mięsa to jest ciekawa teoria, ale raczej niepotwierdzona. W żołądku znajdują się soki które rozkładają pokarm, więc jak miałoby dochodzić do gnicia? Poza tym ludzki organizm wytwarza enzymy – kolagenowy i elastazy, które podobno służą wyłącznie do trawienia białek pochodzących z mięsa. Na logikę, gdyby faktycznie dochodziło do gnicia mięsa w układzie pokarmowym, to człowiek nie byłby zdolny przeżyć 70, 80 czy więcej lat. Już jako młody człowiek mógłby się rozchorować i umrzeć. Oczywiście bywa i tak, ale niekoniecznie dlatego, że człowiek ów jadł mięso, powodów może być całe mnóstwo. Dodatkowo wiemy przecież, jak cuchnie na przykład zgniłe jajo. Siarkowodór w nim zawarty ma tak intensywny i odrażający zapach, że nie sposób go przeoczyć. Gdyby mięso gniło w organizmie, to czuć byłoby to wyraźnie po tym, co człowiek zostawia w toalecie.
Nie jest możliwe chyba również, by istota ludzka żyjąca w czwartym, czy nawet piątym wymiarze mogła żyć bez zabijania i jedzenia istot żywych. Wszak rośliny są również żywymi organizmami. I ktoś mógłby powiedzieć, że przecież rośliny to prymitywne stworzenia, nie odczuwające, nie „płaczące” gdy się je zrywa czy wycina. Czy oby na pewno? Czy po prostu nasza percepcja trzeciego, czwartego czy nawet piątego wymiaru nie pozwala nam dostrzegać subtelnych niuansów wyższej rzeczywistości? Na wyższym poziomie wszyscy jesteśmy równi, niezależnie od zamieszkiwanego ciała – ludzkiego, zwierzęcego, roślinnego czy jakiegokolwiek innego. Dusze wcielają się w różne „skafandry” i czy dlatego, że niektóre doświadczają życia jako rośliny, to są w jakiś sposób gorsze czy mniej znaczące?
Większości z nas na pewno zdarzyło się zabić muchę, komara czy jakiegoś innego atakującego nas owada. A jeśli nie nas samych, to nasze dzieci. Czasem robimy to instynktownie. W takim razie większość z nas również nie powinna przejść do wyższego wymiaru, bo zadała jakiemuś żywemu stworzeniu śmierć.
Wszystko co powyżej napisałam, to jest mój punkt widzenia. I póki co wszyscy doświadczamy właśnie z takiej pozycji. Zdaje się, że świadomość indywidualna kończy się na wymiarze siódmym. Dopiero ósmy to poziom grupowego Ducha. I dopiero z tej perspektywy można dostrzec wszystko jako całość, większą wspólnotę oraz równość całego stworzenia. Chcę powiedzieć, że na tym poziomie, na którym jesteśmy obecnie, widzimy i tworzymy własną rzeczywistość zgodnie ze swoim indywidualnym punktem widzenia, którego percepcja jest ograniczona. Widzimy jedynie fragment rzeczywistości. W piątym wymiarze jest ona z pewnością szersza, ale jednak nadal ograniczona. Czasem możemy mieć przebłyski z innych wymiarów, bywa że sama tego doświadczam. Co na ten moment nie zmienia jednak faktu, że przez większą ilość czasu postrzegam „rzeczywistość” zgodnie ze swoim poziomem zrozumienia, wynikającym z określonego wymiaru. Nawet jeśli jest to piąty, to nadal brakuje mi wiele do zrozumienia wymiaru najwyższego, zdaje się dwunastego. A tylko na tym poziomie można naprawdę zrozumieć Wszystko Co Jest. Dlatego chyba wiele naszych przekonań, to na ten moment mentalne nakładki.
Przesyłam serdeczności.
Odniose sie to tego fragmentu komentarza ; „Gdyby mięso gniło w organizmie, to czuć byłoby to wyraźnie po tym, co człowiek zostawia w toalecie.” No przecież to prawda ! Każdy kto przeszedł na pełny wegetarianizm już po tygodniu czy dwóch może stwierdzić że ani jego pot ani kupa nie śmierdzi 🙂 No chyba lepszych dowodów już nie ma P) ….
Brida, czy jesteś pewna że „każdy” i że to ma miejsce przez cały czas? 🙂 Niektóre pokarmy wegetariańskie też powodują większy smrodek. No i chyba wiele zależy od tego jak się mamy. Kiedy przeżywamy jakiś stresowy okres w życiu, to kupa też inaczej pachnie, bo zmienia się biochemia organizmu. Z drugiej strony, przy jedzeniu mięsa też nie za każdym razem wychodzi z człowieka fetor nie do wytrzymania. Przerabiałam obie opcje i jako mięsożerca i jako wegetarianka i wiem, że nie da się tego w taki prosty sposób zgeneralizować. Ponadto trzeba wziąć pod uwagę kwiestie induwidualne, nie u każdego i nie zawsze będzie tak samo. Pozdrawiam.
Jesli Twoja kupa pachnie albo nie ma zadnego zapachu, to moze po prostu bardzo dokladnie przeżuwasz jedzenie i enzymy lepiej działać. Poza tym moze tez masz na tyle szybką przemianę materii, że wszytko jest wydalane zanim zacznie śmierdzieć?
Być może jest tak, jak piszesz. Gryzę dokładnie pokarm, to fakt. Jednak jakie to wszystko ma znaczenie? Jeśli dusza wybrała tuż przed wcieleniem czy przechodzi do wyższego wymiaru czy też nie, to czy wyrzekanie się mięsa czy podnoszenie wibracji ma teraz jakiś sens? Dla mnie to jest najbardziej istotne w tym momencie, a reszta to są jakieś szczegóły. Jeśli już wcześniej wybraliśmy, to w jakim celu teraz te wszystkie zabiegi, które niby mają nas wznosić i być przepustką do wyższego wymiaru? Może mi ktoś odpowiedzieć na to pytanie?
Spróbuję. Widze to tak, jak np. czlowiek postanawia, ze bedzie lekarzem. W tym celu studiuje medycyne, zdaje ezgaminy, uczy sie zawodu. Gdyby tego zaniechal, to jego postanowienie nie byloby zrealizowane. Zatem jesli dusza postanowila cos przed wcieleniem, to gdzies głęboko w sobie czujemy chęć zmiany w stosunku do tego, jak zostalismy nauczeli, żeby postepowac. To powinno przyjsc naturalnie. Jezeli ktos ma wielka potrzebe jedzenia miesa i byloby to dla niego wielkim wyrzeczeniem, to moze nie jest jego czas na taką zmianę. Każdy ma swoj czas.
Homo Christos mają coś wspólnego z 5 wymiarem ? kim są ? jakie będą mieć zadanie ? z góry dziękuję.Pozdrawiam.
Do Eli: Wyobraź sobie, że masz do wyboru wyjazd urlopowy w góry lub nad morze. Wybierasz – pojadę w góry. Czy sam wybór wystarczy, żeby zmaterializować wyjazd? Potrzebujesz zarezerwować nocleg, zorganizować przejazd, spakować plecak, ustalić opiekę nad zwierzakiem, kupić buty, itd. Sam wybór nie przeniesienie nas w dane miejsce. Myślę,że tak samo jest z wyborem linii i przejściem do innego wymiaru. Musimy wykonać jeszcze jakieś czynności, które nam to umożliwią. Tych czynności może być bardzo dużo lub nieco mniej, jeśli już wcześniej pracowaliśmy (pracujemy) nad sobą.
Pozdrawiam ciepło ☀
Dziękuję Halina za tę wypowiedź. To są ciekawe argumenty, które dają do myślenia. No właśnie – do myślenia. A podobno mamy słuchać serca. Jeśli ktoś dokonuje wyboru z umysłu, to czy ten wybór jest tak samo ważny jak ten z serca? Czy nie mówi się o tym, że to ono powinno być przewodnikiem? Tymczasem zewsząd zalewają nas informacje, które – nie oszukujmy się – są wyprodukowane przez intelekt i kierowane do intelektu. Nie ma w tym nic złego, to też jest potrzebne. Chodzi mi o to, że czym innym jest poczucie czegoś z wnętrza, a czym innym słuchanie rad otaczających ludzi. I to, co podpowiada nasze serce czy dusza, jest kierowane właśnie do nas i niekoniecznie musi się sprawdzać w przypadku innych ludzi. Wielu jest przekonanych o swoich racjach, bo wewnętrznie poczuli, że to jest dla nich prawdziwe. Wszelkie przekazy od duszy są spersonalizowane, niekoniecznie muszą się sprawdzać na szerszą skalę. Wielu ludzi tak się przecież zachowuje, jakby głosili prawdę ostateczną, którą należy zastosować do wszystkich bez wyjątku. Jeśli się jej nie zastosuje, to podobno nie pójdzie się dalej w ewolucji. A może dotyczy to tylko tego danego człowieka, który tę prawdę otrzymał, a on projektuje to na swoje otoczenie?
Czym warto się kierować w życiu w pierwszej kolejności, swoim sercem/duszą, czy przekonaniami własnymi lub innych ludzi?
Bywały w moim życiu różne okresy, gdzie byłam wegetarianką, a innym razem typowym mięsożercą. Wynikało to z moich przekonań na dany moment. Jako, że jestem ciągle w życiowej podróży i zmieniam się, to i zmieniało się to, w co wierzyłam. W pewnym momencie zorientowałam się, że to jak postępuję, jest niczym więcej niż przekonaniem co jest właściwe. A przekonania zawsze można zmienić. Gdy to zrozumiałam, przestałam być niewolnikiem przekonań. Obecnie w kwestiach jedzenia czy też niejedzenia mięsa, nie trzymam się kurczowo żadnej ze skrajności. Mogę nie jeść mięsa przez dłuższy czas, a jeżeli czuję, że mam na nie ochotę, to jem je bez wyrzutów sumienia. Dziękuję wszystkim istotom, które przysłużyły się do powstania posiłku i podnoszę go do swoich wibracji. I o to moim zdaniem chodzi, by oddać cześć istocie, która oddała swoje ciało i podziękować jej za to. Uszanować ją, oddać hołd, mając jednocześnie świadomość, że jest suwerenną duszą, która wybrała doświadczenie bycia zjedzoną. Podobny przekaz niesie ze sobą pewna scena z filmu „Avatar”.
Żyjemy w dualnym świecie, gdzie przeplatają się ze sobą różne modalności. Tak naprawdę te aspekty, które wydają nam się przeciwstawne, są jednością. Leżą jedynie na przeciwległych biegunach, lecz są tym samym. Przykładem może być temperatura. Nie ważne czy plusowa, czy minusowa, nadal jest to temperatura.
Gdy dzielimy świat na dobro i zło, to osądzamy. Gdy mówimy, że jedzenie mięsa jest złe, a niejedzenie dobre – również osądzamy. A przecież wyjściem z dualizmu (i podobno wejściem na wyższy wymiar) jest brak osądu. Jestem człowiekiem i jestem pełnią. Nie jestem zawsze dobra ani zawsze zła. Wszystko przeplata się we mnie, ma w różnych momentach życia różne nasilenie, niesie ze sobą niezliczoną liczbę aspektów i niuansów. Z człowieka nie da się w pełni wykorzenić wszystkiego, co nazywamy złem, bo przestałby być ludzki. A my wybraliśmy właśnie to ludzkie doświadczenie, zapewne nie bez powodu. Podobno z perspektywy Ducha nie ma zła, jest tylko doświadczenie, bo przecież Stwórca nie osądza. Oczywiście zawsze mamy wybór. I jest on po to, by móc skorzystać z różnych opcji zgodnie z naszym wewnętrznym czuciem, przekonaniami czy jeszcze innymi czynnikami. Choć czasami wybór jest iluzją, bo tak naprawdę mogą decydować właśnie nasze schematy czy przekonania, a nie my sami. Dopóki tego nie dostrzeżemy, to będziemy ich niewolnikami. A czasem wybieramy po prostu z lęku. Jeśli to lęk jest tym czynnikiem, który nas motywuje do określonych działań, to niekoniecznie są to wysokie wibracje i przepustka do wyższego wymiaru. Moim zdaniem najważniejsza jest wewnętrzna wolność, świadomość, brak osądu, szacunek i miłość w sercu. Pozdrawiam.
<3 <3 <3
Jako nastolatka przez kilka lat nie jadłam mięsa. Ewidentnie nie służyło to mojemu organizmowi, ale się uparłam. Sytuacja w pewnym momencie stała się groźna. Mieliśmy wtedy duże gospodarstwo, ogromne stado owiec. Nie jadłam mięsa, bo nie chciałam zabijać.
Któregoś dnia ojciec zaczął mi tłumaczyć, że taka jest rola tych owiec. Mamy o nie dbać najlepiej jak potrafimy. I czasem zabić, żeby zjeść. Wziął jagnię, ugłaskał, i zabił jednym pewnym ruchem.
Miałam w tamtym momencie wrażenie, jakby w tej jednej czynności skumulowała się cała historia naszej rodziny.
Powrót do jedzenia mięsa zajął mi jeszcze trochę czasu.
Moja praca w dużej części jest fizyczna. Nie mogłabym jej wykonywać całkowicie rezygnując z mięsa.
A tutaj króciutki filmik Bashara, pozwalający spojrzeć na temat jedzenia mięsa z innej perspektywy.
https://youtu.be/BMIW_8ajGVE
Do Odnaleziona w czasie:
No właśnie, tutaj się z Tobą zgadzam. Nie to, że ktoś powiedział żeby nie jeść mięsa, ale to, że wewnętrznie tak czujemy powinno być wyznacznikiem naszej decyzji. I też warto rozróżnić nawykowe czy nawet kompulsywne jedzenie mięsa, a naturalną potrzebę organizmu. Tylko słuchanie naszego ciała/duszy/serca doprowadzi nas do domu. Nie da się przyspieszyć „zbawienia”, „oświecenia” czy też innego „uduchowienia” tylko za pomocą decyzji (często lękowej) pochodzącej z głowy. Za tym powinno iść czucie, a właściwie mieć pierwszeństwo. To, że ktoś wyznacza jakieś standardy do przejścia na wyższy poziom oznacza tylko tyle, że to jest jego przekonanie na ten temat. I może w jego przypadku akurat się to sprawdza. Co nie oznacza, że ma zastosowanie do wszystkich. Takie jest moje zdanie. Pozdrawiam.
Wszystkim, którzy tu zaglądają życzę miłego niedzielnego popołudnia i dobrego tygodnia 🙂☀
„Zdobycze” cywilizacji zabierają Nam możliwość pełnego doświadczania tej rzeczywistości. Trzeba się zatem trochę wysilić.
Wymażmy zatem wszystkie supermarkety … z tego hologramu … na chwilę. O kurcze, skąd brać jedzenie? Z grządki i z zagrody. Dwa doświadczenia: Pierwsze: Podchodzę i zrywam kiść pomidorów z grządki. Drugie: Podchodzę i zabijam zwierzaka by go zjeść.
Teraz pojawia się pełniejszy obraz?
Wtedy dokonuję wyboru, który pochodzi z wnętrza mojej istoty, a nie kieruję się tym, co ktoś inny myśl albo czuje na ten temat. Dostrzegasz różnicę?
posadzilam seler naciowy, marchew, pory i kapuste. Kapuste i marchew zjadły ślimaki, a reszta bardzo wolno rosnie. To co mam wystarczyloby na tydzien. Kolezanka kupila 3 tony ziemi i ma duzo wiecej warzyw, też jej to nie wystarczy, zeby wyżywić rodzine. Chyba trzeba miec troche pola do tego.
Ja na 500 m2, na totalnym ugorze, ziemia VI klasy, założyłam warzywnik, pełen zestaw warzyw. Fakt, kosztowało mnie to mnóstwo pracy, ale warzyw dla 5 osób było aż nadto
Dobry nauczyciel nie podsyła gotowych rozwiązań. Potrafi tak pokierować uczniem, by to on sam odnalazł rozwiązania najlepsze dla siebie. To, co odkryjemy we własnym wnętrzu mocniej do nas trafia, niż najmądrzejsze słowa z zewnątrz.
Takim nauczycielem jest również samo życie. Nie rodzimy się z gotowymi instrukcjami, lecz doświadczamy i na podstawie tego uczymy się. Oczywiście w procesie wychowania jesteśmy kierowani przez rodziców, opiekunów, szkołę, religię itd. Wielu z nas jednak wyrasta z zewnętrznych autorytetów i zaczyna decydować o sobie na swój sposób. I to, że jacyś jesteśmy dzisiaj nie oznacza, że tacy sami będziemy jutro. Życiowe okoliczności mogą się zmienić i możemy zostać poddani takim wyborom, których wcześniej się nie spodziewaliśmy. I czym innym jest osobiste doświadczenie, a czym innym słuchanie ludzi, którzy mówią jak mamy żyć.
Nie upieram się, że zawsze będę myśleć i postępować w ten sam sposób. Jestem w procesie i w swoim osobistym doświadczeniu. Nikt tak naprawdę nie wie co przeżyłam, co czuję i co mnie motywuje. Nie wie w jakim miejscu rozwoju jestem i czego mi potrzeba, może tylko domniemywać. I jako, że każdy z nas jest wyłącznym ekspertem w dziedzinie własnego życia, to ktoś z zewnątrz nawet ze swoimi najlepszymi radami, niekoniecznie może nam pomóc. Musiałby choć przez chwilę pobyć w naszej skórze, by nas w pełni zrozumieć, a to niemożliwe. Dlatego uważam, że wewnętrzny autorytet ma większą moc, niż jakikolwiek zewnętrzny. Pozdrawiam.
Człowiek nie jest przystosowany do jedzenia miesa. Szkodzi mu. Po co sobie szkodzić?
„W cokolwiek wierzysz, masz rację”, dlatego, że „według wiary waszej wam się stanie”. Nie ma tylko jednej słusznej prawdy na tym poziomie istnienia. Na tym planie doświadczamy jako zindywidualizowane jednostki i każdy ma swój scenariusz życia. Jeśli coś komuś szkodzi, to zgadzam się że nie ma sensu tego praktykować. Pozdrawiam.
jak to? a twarde dane? parametry krwi itd. powtórzę to co kiedyś napisałam: w pseudoduchoowsci zapomina się o ciele. A ciało jest kluczem. Jakość jego funkcjonowania, wyniki, parametry. Polecam się zagłębić jakie spustoszenie i jakie choroby powoduje spożywanie mięsa. Warto dbać o ciałko bo to przepotężna maszyna.
Szanuję Twój punkt widzenia. Ja mam swój. Pozdrawiam
🙂
no często myślimy że duchowość to „różowa chmurka” a to są algorytmy i czysta matematyka. Jak wszystko zresztą. I rozwój świadomości może nastąpić jeśli procesy min biochemiczne w ciele są poprawne.
Taki moment kiedy widzisz ze wszędzie „rządzi” matematyka i algorytm jest bardzo uwalniający dla naszego ziemskiego umysłu zanurzonego w umyśle genetycznym. Teraz jest dość dobry moment by się wypiąć z umysłu genetycznego i zobaczyć większy wzór. Matematyka to piękna układanka. Pozdrawiam Cię z serdecznością 🙂
Ciekawe odkrycie i dla Ciebie z pewnością prawdziwe 🙂
Ja kiedyś też myślałam podobnie do Ciebie, jeśli chodzi o biochemię organizmu. Kilka lat temu przeszłam na wegetarianizm, z rozsądku. Głównym moim motywem, oprócz niekrzywdzenia zwierząt było pozbycie się strachu/lęku. Wyczytałam, że spożywając mięso dostarczam sobie energię strachu do organizmu. Logicznym było więc zaprzestanie tego. Przez 4 lata byłam ścisłą wegetarianką. Jednak przez ten czas ani nie stałam się spokojniejsza, ani mniej zalękniona. Do tego straciłam jakieś 10 kg wagi. Tylko, że w moim przypadku nie było to akurat na plus. Przy wzroście 165 cm ważyłam niecałe 43 kg. Podkrążone oczy, zapadnięte kości policzkowe, mięśnie jakby wyschnięte, a do tego po prostu brak siły. Zanim stałam się wegetarianką byłam silna, potrafiłam podnieść 120 kilogramowego faceta. Oczywiście nie do góry, oderwałam go kilka, czy kilkanaście centymetrów od podłogi, ale jak dziewczynę ważącą trochę ponad 50 kg, to był niezły wyczyn.
Później stałam się wegetarianką i wszystko się zmieniło. Pracowałam fizycznie, więc mięśnie były mi potrzebne. Jednak ja nie słuchałam swojego ciała, które dawało mi sygnały, że potrzebuje i chce mięsa, umysł był ważniejszy. Jako, że w pracy musiałam dźwigać, a mięśni już prawie nie miałam, to kości i ścięgna brały na siebie niemal całe obciążenie. W efekcie przeciążyłam sobie bark, w dodatku dwukrotnie i przez kilka lat zmagałam się z bólem. Zanim doszłam do siebie, to znaczy do swojej dawnej formy, upłynęło kilka lat. Stopniowo dodawałam do swojej diety mięso i zaczęłam wyglądać i czuć się coraz lepiej. I teraz, gdy mam ochotę na mięso, to po prostu je spożywam.
Wszyscy mamy swoje własne doświadczenia z różnymi sprawami, dlatego każdy ma swoją prawdę. Moja jest taka, że jeśli organizm domaga się mięsa, to nie ma sensu z nim walczyć. Nie wykluczam całkowitej rezygnacji z mięsa, ale tylko jeśli ciało da mi wyraźnie do zrozumienia, że już go nie potrzebuje i nie chce. Ignorowałam je przez kilka lat bycia wegetarianką i źle na tym wyszłam. Teraz słucham jego mądrości, a nie argumentów głowy.
Przesyłam serdeczności 🙂
Bardzo to budujące. Ale jak patrzę na to co się dzieje to mnie przeraża. Nie wiem być może za dużo strachu w sobie hoduję?
a wiesz jaką siłę ma wół? A jest wege. Wystarczy sobie pobrać krew wrzucić do wirówki i zobacz vo zobaczysz :))). Wiesz z dietami wege jest taki problem, że są zle ułożone i nie dostarczasz organizmowi odpowiednich składników.
:)))
Ani Ty nie przekonasz mnie, ani ja Ciebie. Każda z nas ma swoje doświadczenia i swoją prawdę. Tak jak mówię – na logikę już działałam i u mnie się to nie sprawdziło. Jeśli sprawdza się u Ciebie, to świetnie, idź dalej tą drogą. Ja mam swoją. Co nie znaczy, że nie możemy wymienić się poglądami czy doświadczeniami. Takie dyskusje we wspierającym gronie potrafią być stymulujące i rozwojowe. Chętnie podyskutuję, a zrobię i tak po swojemu, prawdopodobnie tak jak i Ty 😉
Do Beaty:
Ps. No zobacz, a ja teraz wcale nie układam żadnych diet i czuję się doskonale 😀
Po prostu słucham swojego ciała i nie wymyślam z głowy co mam jeść, a czego nie. I czuję się przy tym wolnym człowiekiem. Kiedyś niezwykle dużo czasu zabierało mi komponowanie „zdrowych” posiłków. Dużo latałam po sklepach bio i eko, szukałam wartościowych składników. Spędzałam w kuchni wiele czasu, a i tak wyglądałam jak siedem nieszczęść. Dobrze mi z tym jak żyję teraz 😊
Aniu co ze zwierzętami domowymi? Czy psiaki mają duszę, która również jest na pewnym etapie rozwoju? Gdzieś czytałam nie wiem czy u Ciebie… ze psy są z naturalnie 'podłączone ’ pod matrycę 5D… jak to widzisz?
Oczywiście, że zwierzęta też są duchowe. Do tej pory zwierzęta domowe (psy,koty np) doświadczały procesu rozwoju świadomości kolektywnej, a teraz przechodzą również an rozwój indywidualny.
Dziękuję 🙏✨ Mnóstwo miłości
Witam ,
Mam takie pytanie czy może Pani doradzi …
Rozmawiając z innymi na temat obecnej sytuacji , dużo osób jest za szczepieniami , ponieważ ktoś z członków rodziny bądź znajomy ciężko zachorował był w szpitalu i widział co tam się dzieje dlatego przekonał się do szczepienia. Jak wtedy reagować ? Nie chciałabym wyjść na ignorantkę i nieempatyczną osobę…Czy naprawdę obecnie odgrywa się „masakra „ w szpitalach ?
Może ja odpowiem. Dyskusja z takimi osobami nie ma żadnego sensu ! To jest beton ! Mówię to, ponieważ mam takie doświadczenia w swojej rodzinie. Jeżeli chodzi o szpitale. Odkąd pamiętam szpitale zawsze były pełne chorych ludzi. Teraz sytuacja jest gorsza, ponieważ słuzbę zdrowia sparaliżowano przekupując ją dodatkami covidowymi. Innymi słowy, ludzi się nie leczy i z tego powodu mamy juz ponad 200 tysięcy nadmiarowych zgonów. Ponad 2 miliony mniej wizyt lekarskich i hospitalizacji w porównaniu z latami ubiegłymi, ponad 250 tysięcy odwołanych kuracji i operacji, a zamiast leczenia teleporada, która zasadza się na skierowaniu pacjenów na bezwartościowy test, który do żadnej diagnostyki się nie nadaje. Gdy pacjent nie ma szczęścia i dostanie wynik fałszywie dodatni, zostaje bez pomocy, bez lekarstw, ma siedzieć w domu na kwarantannie i leczyć się sam. Takie nieleczone choroby często źle się kończą najczęściej powikłanimi a jednym z nich jest zapalenie płuc. O ile młode organizmy jeszcze mogą z tego wyjść obronną ręką, to starsi ludzie, których odpornośc wisi na sznurkach mogą skonczyć na cmentarzu i tak też się dzieje. Do tego wszystkiego teraz zaczynają dochodzić ofiary szczepień ale media głównego nurtu przrzucają często te zgony jako covid. Dzisiaj mamy nową jednostkę chorobową-zmarł nagle. Proszę zauważyć, że nie ma tygodnia aby jacyś znani ludzie nagle nie umierali. A ile jest setek dramatow ludzkich po tych szczepionkach można przeczytać na stronie takniewiele.pl.
Podsumowując, cała pandemia opiera się tylko i wyłącznie na bezwartościowych testach, dlatego podawane każdego dnia liczby zakażeń i zgonów są bezczelnym kłamstwem. Mamy gigantyczną ilość nadmiarowych zgonów, największą od czasów II wojny światowejw tak krótkim czasie, ponieważ ludzi się nie leczy a będzie tych zgonów dużo więcej, bo ludzie zaczęli umierać po szczepionkach. Co robią elyty? Żeby przykryć nieskutecznośc szczepionek i zgony po nich, wymyślają nowa mutację wirusa omikron, na ktorego będą to wszystko zganiać. A jak można poznać omikrona wg artykułu na wp ? Jednym z objawów jest drapanie w gardle 🙂 🙂 Pozdrawiam.
Lech,
na pocieszenie chcę powiedzieć, że nie wszystko stracone.
Wszystkie istoty, które znam/spotkałam zostały zastrzykowane 2-3 razy, oprócz dosłownie kilku istot, które nie zamierzają tego robić.
Otóż pierwsza część z tych zastrzykowanych absolutnie wierzy w skuteczność zastrzyków, w chorobę i dlatego dały się zastrzykować. Innym powodem była dla nich groźba utraty jedynego dochodu, żeby utrzymać rodzinę.
Druga część z zastrzykowanych istot dała sobie zrobić zastrzyki ponieważ, to dało im możliwość nie testowania się na wyjazd np. do Turcji, na wakacje. Ta grupa istot absolutnie nie wierzy ani w skuteczność ani w chorobę. Wg. nich jest to jeden wielki bul*shit. Zrobiły to tylko i wylacznie dla osobistej wygody i wiem, to z ich wypowiedzi. Nawet się z tym nie kryją.
Do czego zmierzam, otóż respektując indywidualne wybory i podjęte decyzje, nadzieją dla ludzkości są istoty z pierwszej wymienionej przeze mnie grupy.
Te istoty będą miały, i ciągle mają, możliwość zobaczenia rzeczywistości z innej perspektywy, ponieważ nie podjęły decyzji z wyrachowania.
Natomiast istoty wyrachowane zastrzykowane dla własnej wygody, dla własnej materialnej korzyści,( pomimo tego, że nie wierzą ani w chorobę, ani w zastrzyki), nie zdały wiekiego TESTU, jakiemu wszystkie istoty na Matce Ziemi zostały poddane.
I nie żałujmy ich, dostaną to co chcą, zgodnie z ich własnymi życzeniami. Ziemia będzie bez nich lżejsza i milsza do życia.
Pomijam tutaj niezastrzykowanych z różnych dla nich powodów.
I nie chcę, żeby moja wypowiedź brzmiała jak ocena podjętych przez kogoś decyzji. To jest tylko krótka analiza otaczającej nas rzeczywistości.
Wirus istnieje ( jakby na to nie patrzeć), ważne żeby rozpoznać zagrożenie i podjąć odpowiednie kroki. Zupełnie jak w przypadku zawirusowania PC, trzeba mieć program antywirusowy. Tak to chyba działa w komputerze? Nie znam się na tym, nie mam zbyt dużych umiejętności w IT.
Ciekawa byłaby wypowiedź kogoś kto zna się na tym jak działa program antywirusowy w PC.
Tak więc, jest Nadzieja.
… i teraz z innej beczki,
Ps, kiedyś, i teraz też, jak drapało w gardle, to brało się 2 paracetamole ( rada od tzw. piguł, działa), albo dużą, uderzeniową dawkę vit.C, albo nalewke bursztynową, albo czosnek, albo płukało się gardło szałwią, solą i było po problemie. Ważne, żeby uchwycić ten moment.
Pokój Miłość Harmonia dla Wszystkich
to moze zalezy od towarzystwa, w ktorym sie obracasz. Ja znam moze czterech zaszczepionych anglikow i jednego Polaka, ktory juz wiecej tego nie zrobi. Oprocz tego znam pośrednio jeszcze dwoje zaszczepionych, o ktorych wlasnie uslyszalam, ze choruja drugi raz, tym razem ciezej. Bez żalu 😉
ich wybor. niech im ziemia lekką będzie 😉
Ja bym mogla jeszcze zapytac, czy jest pewna, że ten znajomy umarl, bo taka straszna jest ta choroba, czy moze mu ktos pomógł, bo to sie najbardziej oplaca ludziom, ktorzy ze smiercią mają do czynienia codziennie i jedna sztuka wiecej lub mniej nie ma duzego znaczenia, a w kieszeni przybywa. Sprawdz zarobki personalu medycznego w czasie psiandemii. Na szczescie zdarzaja sie prawdziwi lekarze, ktorzy leczą ludzi i mowia, jak jest.
Hm… Ciekawa analiza. Proszę się jeszcze pokusić o komentarz do procederu kupowania paszportów
Według mnie głupi pomysł. Oczywiscie pobudki są oczywiste – wygoda/ groźba utraty pracy / a ze to tylko raz i będzie spokój. Tylko to taki szach i mat jak szczepionka. Bo od tego nie ma odwrotu. Ktos nagle nie powie ze boi się 3 dawki jak wziął 2 poprzednie. Poza tym energetycznie człowiek się spala ze zrobił coś złego. I jeszcze kwestia tego ze w ten sposob pograzylo sie tych co szczepionki nie przyjęli. Bo czym mniej niezaszczepionych tym wieksza presja i ucisk na nich.
Zresztą ja choc wielu rzeczy nie rozumie tojestem za prawdą!!!
moim zdaniem ABSOLUTNIE nie wolno ich kupowac, bo to wspiera plan globalistow i czyli segregacje jeszcze bardziej popularną i akceptowalną. To niedopuszczalne. Poza tym lewe paszporty moga byc pretekstem do chipowania ludzi, bo chipowanie da sie tylko podrobic, kiedy masz żywą istotę przy sobie i ona Ci chodzi z chipem (np. pies lub chomik). Trzeba wylaczyc hipnoze telewizyjna i skasowac wszystkie bazy psiandemiczne – to praca dla ANONIMUS, ktorzy sie na tym znaja.
Mila. Ciekawe czy pierwsza grupa tych osob, ktora uwierzyła, zdąży spojrzeć na to wszystko z innej perspektywy….. Wirusy były, są i będą, a koronawisrusy są znane od lat 60 tych. My żyjemy w świecie wirusów. Natomiast ten konkrestny wirus sarscov2 oprócz tego, że jest wykrywany absolutnie bezwartościowymi testami nie nadającymi się do zadnej diagnostyki, to do dnia dzisiejszego nie został nawet wyizolowany ! Poza tym wirusy można zobaczyć, tylko za pomoca mikrokopów elektronowych . W Polsce mamy tylko dwie sztuki takich mikroskopów. A na temat koronawirusów pozwolę wrzucić sobie bardzo krótki fragment książki. Warto przeczytać ze zrozumieniem.
Wirusologia-Podręcznik dla studentów
Leon Jabłoński, Państwowy Zakład Wydawnictw Lekarski 1973 rok
Fragment książki
„Zakażenia wywoływane przez koronawirusy bywają czasami śmiertelne u zwierząt, ale nie u człowieka, z wyjątkiem być może sytuacji, w których odporność jest drastycznie zmniejszona z jakiegoś innego powodu.
Koronawirusy potrzebują zaledwie trzech dni, aby namnożyć się w drogach oddechowych w ilościach wystarczających do spowodowania fatalnego samopoczucia ich ofiary.
Przeciętnie takie przeziębienie trwa koło tygodnia, kilka dni krócej niż typowa infekcja rinowirusowa, co z nawiązką rekompensuje większa niż w przypadku rinowirusów ilość wydzieliny zatykającej nos.
Koronawirusy z zadziwiającą skutecznością potrafią powtórnie atakować tych samych gospodarzy, co stanowi jedną z przyczyn dla których wszelkie marzenia o szczepionce pozostają w sferze utopii !! „.
I na koniec jeżeli chodzi o witaminę c. Jest bardzo skuteczna w dużych dawkach ale nie brana od razu, ponieważ się nie wchłonie i zostanie wydalona z moczem. Można brać dużo ale małe dawki np co 40 minut po 400mg- 500 mg. Ja kupuję kwas l-askorbinowy w sklepie chemicznym. Kilogram kosztuje 40 złotych. Przygotowuję to w ten sposób, że do letniej wody wrzucam dużą łyżkę miodu czubatą, mieszam i dosypuję małą łyżeczkę tego kwasu czyli 5 gram. Przelewam to do szklanej buteleczki takiej np po soku pomidorowym albo z buraka 330ml i piję co 30-40 minut małymi kieliszkami od wódki po 20 ml. Spokojnie mozna wypić w ciagu dnia całą buteleczkę, nic się nie stanie. Nie raz taka trzydniowa czy czterodniowa kuracja oczywiście rozpoczęta od razu przy pierwszych objawach przeziębienia postawiła mnie na nogi.Należy pamiętać, że witamina c nie lubi światła, wiec taką butelkę mam w czarnej skarpecie. Jeżeli wypijam od razu w ciągu jednego dnia trzymam ją w szafce. Jeżeli jestem zdrowy i pije mniej trzymam na dole w lodówce. Nalezy równiez pamiętac, że kupując taki kwas l-askorbinowy należy kupić go z oznaczeniem CZDA, czyli czysty do analizy. Pozdrawiam.
Dokladnie robię tak samo z wit C. Jako ze mam wrażliwy żołądek to ten miód jest zbawienny w polaczeniu z wit C.
Moja rada . Kupilam sobie 2 butelki z ciemnego szkła (brazowe) takie 0.5l i w nich owa miksture zabieram do pracy. I tak w ciagu dniowki „pol litra się wypije” ;).
Lech, masz rację z witaminą C i dziękuję za poradę jak to brać. Pamiętam, że kiedyś witaminy były w innej postaci i powlekane, na tzw. listkach. Za radą pielęgniarki wzięłam uderzeniową dawkę i na drugi dzień poszłam do pracy, jakby nigdy nic.
Teraz tez mam witaminę C w postaci, o której Ty piszesz i niezwykle rzadko ją biorę, bo na codzień używam pewien zestaw witamin, minerałow. Odkąd zaczęłam tego używać skończyło się łapanie przeziebień, skończyła się opryszczka, ale muszę to brać regularnie.
Co do wirusa przeze mnie wspomnianego jest to powiedzmy ”wirus” w postaci wysokich energii napływających przez czakrę Korony i wnikając w ciała powoduje dolegliwości będące oznaką czyszczenia ludzi z ”obcego oprogramowania” i wszelkich ”brudów” nagromadzonych w komórkach ciała. Ten ”wirus” powoduje otwieranie się oczu ludzkim istotom.
A czym traktuje się wirusa? Żeby zapobiec ”wysokowibracyjnemu zagrożeniu” można użyć programu antywirusowego ( niech wypowie się ktoś kto zna sie na tym) no i można użyć, powiedzmy jakiegoś zastrzyku, żeby powstrzymać ten wysokoenergetyczny wirus, który szkodzi niskowibracyjnym.
Ale można też rozpoznać zagrożenie z innej strony i poszerzając świadomość, zbierając informacje podjąć odpowiednie kroki i uchronić siebie od pewnych niskowibracyjnych działań oraz skutków z tym związanych.
Jedna grupa zastrzykowana, sa istoty, które absolutnie i święcie wierzą w to, że ten wirus jest tak wielki, że nie przejdzie przez maskę, albo że biorąc zastrzyk nie rozchorują się mocno i że nie umrą z tego powodu. Zapewniam, że znam istoty bardzo dobrze wyedukowane i mniej wyedukowane wierzące w to bez żadnych ”ale”. Te istoty mają swoją Prawdę i ani ja, ani Ty tego nie zmienisz. Są po prostu zahipnotyzowane, ale z hipnozy można się obudzić. Te istoty są nieświadome otaczającej je rzeczywistości, sa ofiarami.
Czy zdążą otworzyć oczy i zobaczyć rzeczywistość z innej perspektywy? Mówieniem im Prawdy o rzeczywistości nic nie zdziałamy, to jest jak mówienie do ściany. Tutaj mogą pomóc tylko wysokowibracyjne energie, które wierzę, że rozpuszczą ten cały niskowibracyjny brud. Wysyłaj, z miłością w Sercu, Najczystsze Światło Najczystszej Miłości do ich Serc, do ich pola energetycznego i ciał fizycznych, z intencją przebudzenia się i zobaczenia Prawdy. Zadbaj o istoty najbliższe Twojemu Sercu, a wiesz, że sa to dobre czyste istoty, tyle że zahipnotyzowane. Nie naciskaj, przemawiaj na każdy inny temat z Miłością w Sercu i mów im, że je kochasz i że są dla Ciebie najważniejsze we Wszechświecie i że nie ma nikogo ważniejszego niż one/oni. Otaczaj ich pola energetyczne Energią Najczystszej Miłości, proś Najczystsze Źródło i Najczystsze Serce Matki Ziemi o pomoc i o wysyłanie Najczystszych Energii, na tej linii czasowej i na wszystkich innych waszych liniach czasowych.
Nie nalezy ich za to potępiać, tak jak nie należy potępiać te istoty, które postawione pod ścianą/groźbą utraty jedynego żródła dochodu, a mające rodzinę na utrzymaniu, zdecydowały się na zastrzyk. Zrobiły to ze strachu i też sa ofiarami. Co miały zrobić, stracić dach nad głową i zaryzykować odebranie im dzieci? Ja ich nie potępiam.
Ta druga zastrzykowana z wyrachowania, powiedzmy dla wyjazdu na wakacje, grupa nie obchodzi mnie wcale, tak jak ani ja ani moje życie ich nie obchodzi. Każda istota robiąca cokolwiek z wyrachowania, świadomie bez szacunku i ze szkoda dla innych jest istotą niskowibracyjną i pokuszę się o stwierdzenie, że świadomie stoi po ciemnej stronie. Lepiej będzie jeśli wrócą tam skąd pochodzą.
Ja odniosłam się do grup istot, które ja znam osobiście. Nie wykluczam, tego że sa istoty niskowibracyjne, stojące po ciemnej stronie i świadome tego, które dały się zastrzykować, bo to jest dla nich, tak im się wydaje, jedyna ochrona przed wysokimi wibracjami. Oczywiście żadna rozmowa z nimi nie ma najmniejszego sensu. Zrobią wszystko, żeby zniszczyć, zaszkodzić ludzkim istotom.
Wysłuchałam też przekazu od uzdrowiciela Ajurwedy i on powiedział, że wirusy nie istnieją. Objawy przez nie niby wywołane, są tylko reakcją organizmu na brak równowagi i na to co napłynęło do pola energetecznego danej istoty.
To by zgadzało się z tzw. symptomami, które od zeszłego roku, bardzo widocznie, odczuwają chyba wszyscy, zwanymi z angielska Light Body Activation/ Ascension Symptoms.
Oczywiście należy, zawsze, monitorować swoje zdrowie. Nie namawiam do lekceważeniaa żadnych objawów.
Nie będę odnosić się do fragmentów podręcznika przez Ciebie zacytowanych, bo się na tym nie znam, ale dziekuję za przekaz.
Pozdrowienia
Pokój Miłość Harmonia dla Wszystkich
Ps, Sorki, za przydługi wpis.