
W niektórych fragmentach tekstu z oczywistych powodów nie piszę wprost. Dla lepszego zobrazowania niektórych zjawisk posługuję się opisem dualnej rzeczywistości oraz ziemską rachubą czasu, choć wszystko i tak dzieje się niedualnie w teraz. Niektóre zjawiska opisuję w możliwie najprostszy sposób, by były one zrozumiałe. Skupiam się głównie na liniach wzrostowych. Ci co mają tekst zrozumieć, pojmą bez trudu. Tekst warto czytać Sercem.
(1)
Na początek syntetyczne podsumowanie lutego (i końca stycznia).
Luty był miesiącem bardzo głębokiej transformacji u ludzi. Dotyczy to sposobu myślenia i dosłownie nowej tożsamości. Nie przesadzę, jeśli napiszę, że w lutym wielu „narodziło się na nowo”, choć nie wszyscy jeszcze o tym wiedzą. Szczegółowo – z energetycznego punktu widzenia – wyglądało to następująco:
22.01 – 26.01 – do naszej Planety dotarły energie krystaliczne. Ich celem był ciąg dalszy aktywacji ciał świetlistych u ludzi. To kontynuacja procesów z ubiegłego miesiąca. U istot sensytywnych były one odczuwane jako ostre, przenikliwe, wręcz kłujące. Na poziomie fizycznym dawały silny nacisk na skronie, oczy (ból, zakłócenia w ostrości widzenia), zatoki i kości policzkowe. Było to związane z krystalizacją półkul mózgowych i powodowało też większe zapotrzebowanie na słodkie jedzenie. W tym okresie pojawiały się też bardzo żywe sny. Do tego odczuwalny był cały układ kostny, serce (zakłócenia rytmu, kołatanie, itp.) oraz układ trawienny. Apogeum miało miejsce 26.01, kiedy to dwukrotnie zeszła punktowa energia (w okolicach południa oraz przed północą – czas środkowoeuropejski). Interesujące jest, że tym razem dotyczyło to wszystkich linii czasowych. Celem tej energii było zakotwiczenie w Przestrzeni zupełnie nowych wzorców, które w kolejnych miesiącach zaczną przejawiać się jako kolektywna współpraca ludzi nastawiona na określony cel (a także demontaż obszarów, gdzie tej współpracy nie ma).
27.01 – W przestrzeni – dla odmiany – obecne były bardzo przyjemne, miękkie i ciepłe energie potwierdzające dokonane połączenie się energii PraMatki oraz PraOjca (o tych procesach pisałam w trzech poprzednich raportach). Zamanifestował się zupełnie Nowy Początek. Co więcej – połączenie energii męskich i żeńskich spowodowało pierwszą aktywację, ochronę i wzmocnienie – na skalę globalną – wszystkich pozostałych „nieaktywnych” dotąd Istot Światła (szczególnie z linii środkowej, choć z linii wzniesienia także). To jeden z kluczowych momentów w całym procesie budzenia się ludzkości. Można powiedzieć, że tego dnia Ludzkość dosłownie „wróciła na właściwe tory” (które zostały zaburzone sytuacją z wiosny 2020 i kolejnych czterech lat do teraz). Więcej napiszę o tym w niniejszym raporcie, ponieważ jest to bardzo istotne w kontekście kolejnych trzech lat.
28.01 – 29.01 – schodzące energie miały za zadanie transformować u ludzi układ krwionośny. Specyficznym objawem było poczucie głębokiego chłodu w środku (jakby w naczyniach krwionośnych płynęła chłodniejsza od temperatury ciała krew). Wielu ludzi mogło też odczuwać kłucia w sercu oraz – po przebudzeniu – duże zakwasy w całym ciele (pomimo braku „obiektywnych” ku temu powodów). 29.01 miał też miejsce silny rozbłysk M 6.83, a w procesach energetycznych aktywowani zostali wszyscy nieaktywni dotąd strażnicy naszej Planety (zarówno ludzcy, jak i zwierzęcy). Tym samym przestrzeń planetarna i kolektyw ludzki jest już gotowy do manifestacji zmian w przestrzeniach materialnych. Silna energia rozbłysku miała też przełożenie na drugą część aktywacji Istot Światła (która zdarzyła się trzy tygodnie później, 14.02). Więcej napiszę o tym procesie w dalszej części niniejszego raportu.
30.01 – 21.02 – ten trzytygodniowy okres upłynął pod znakiem silnie transformujących energii (pochodzących m.in. z rozbłysku 29.01), których celem było uruchomienie do działania wszystkich tych ludzi, którzy stoją w Świetle i Miłości i których zadaniem jest wyznaczać nowe kierunki działania i prowadzić ludzi. To był skok kwantowy. Ludzie, którzy otrzymali ochronę i wzmocnienie w tym okresie bardzo wyraźnie mogli zauważyć szybkie zmiany w ciałach: wzrost sił witalnych, dobre samopoczucie, znaczenie więcej energii, itd. Także więcej witalności i sprawczości w codziennym działaniu. W szczegółach cały ten proces wyglądał następująco:
- 31.01 – 01.02 (31.01 godziny okołopołudniowe oraz 01.02 godziny wieczorne czas środkowoeuropejski) – wejście do przestrzeni kolektywnej dwóch bardzo silnych wiązek energii. Energia ta dosłownie wtłaczała nowe kody – najpierw do pola kolektywnego, a następnie do pól indywidualnych. Odczuwalne to było jako bardzo mocny nacisk na czakrę korony i trzeciego oka (wręcz na granicy bólu), bolące oczy i oczodoły, do tego nacisk na kręgosłup i plecy (od góry). Możliwe były też nudności (jako efekt przeładowania energiami, których ciało nie było w stanie pomieścić) oraz objawy grypopodobne. Do tego odczucie zimna w okolicy serca i grasicy (promieniujące na gardło). Tutaj aktywowana była czakra serca, która daje dostęp do zupełnie nowego poziomu świadomości. Tego dnia nie obyło się też bez zakłóceń ze strony linii upadającej, które jednak szybko zostały zneutralizowane.
- 02.02 – 03.02 – c.d. bardzo wysokich energii powiązany z dopływem do naszej Planety energii w kolorze żółto-złotym. Na poziomie energetycznym została dokonana korekta we wzorcach, jakie nadpisywane były przez ostatnie cztery lata (w związku z zaistniałą ogólnoświatową sytuacją). Na poziomie ciała można było doświadczać prawdziwej lekkości, brak potrzeby jedzenia i bardzo przyjemne odczucia wszechogarniającego odśrodkowego ciepła. Na poziomie fizycznym następował jeden z wielu etapów krystalizacji układu trawiennego, co spowodowało u wielu ludzi dużą nadwrażliwość (szczególnie żołądka i jelit), a w przyszłości zaowocuje znacznymi zmianami w sposobie odżywiania się (lżejszy pokarm, mniej jedzenia, bardziej płynne jedzenie).
U ludzi, którzy jeszcze nie ukończyli procesu krystalizacji te silne energie mogły wywołać spory dyskomfort fizyczny (w tym przypadku ciała nie są jeszcze gotowe na przepuszczanie tak dużych dawek energii). Co więcej – zachodząca korekta we wzorcach ujawniała wszystko to, co nadal wymaga transformacji, co spowodowało zakłócenia w systemie nerwowym, emocjonalnym i odczuciach z ciała fizycznego.
Uważni obserwatorzy mogli też zauważyć, że coraz wyraźniej można zaobserwować u ludzi przyspieszone procesy odmładzania (linia wzniesienia) oraz przyspieszone procesy starzenia się (linia upadająca).
- 04.02 – 13.02 – zaobserwowałam w Przestrzeni spowolnienie w procesach (swoistego rodzaju stabilizację nowego poziomu energii i kolektywnej świadomości), połączoną z zestrajaniem układu fizycznego do nowych energii (kotwiczenie stanu ciała świetlistego) i regularnym doładowaniem energetycznym ciał ludzkich. Pojawiło się odczucie spokoju wewnętrznego, choć – paradoksalnie – połączone w odczuciem czegoś zupełnie nowego, nieznanego, czego trzeba od nowa się uczyć (nowy sposób energetycznego funkcjonowania ciała).
To bardzo potrzebny czas, by w kolejnych miesiącach ludzie, którzy otrzymali aktywację, dostrzegli własne powołania Duszy i stanęli w pełnej mocy do zadań w materii, zgodnie z sześcioma fraktalami aktywności (niezależnie od wykonywanych do tej pory zawodów). O nowych rodzajach aktywności: zob. „ Zawody Nowej Ziemi” – raport z sierpnia 2023. Jednocześnie w tym okresie wzrosło natężenie aktywności słonecznej, która niejako „przypieczętowała dokonanie zmian” (w okresie 04.02 – 08.02 miało miejsce kilkanaście rozbłysków klasy M, potem 09.02 niezwykle mocny X3.38, 10.02 M9.04, biało w rezonansie Schumanna i od 11.02 prawie 30-godzinna przerwa w odczytach rezonansu).
Po tych kilku dniach (zaczęło się 08.02) wielu ludzi mogło mieć poczucie przeładowania energiami (objawiające się mdłościami – szczególnie w pierwszej części dnia, objawami grypopodobnymi, rozproszeniem uwagi, nadwrażliwością skórną i przewrażliwieniem narządów wewnętrznych oraz ogólnym zmęczeniem ciała pomimo brak szczególnego wysiłku fizycznego). A od 10.02 powodowało to zakłócenia rytmu snu (wybudzenia w nocy, u jednych wczesne budzenie się lub kłopoty z zasypianiem, a u innych problemy z obudzeniem się, zwiększona potrzeba snu).
- 14.02 – dopływ do pola kolektywnego kolejnej wiązki energii i druga aktywacja, ochrona i wzmocnienie dla wszystkich tych, którzy mają wspierać proces przebudzenia i realnie działają w Świetle i Miłości (pierwsza aktywacja miała miejsce 27.01). Zadaniem tych ludzi ma być teraz aktywne działanie na rzecz zmian w różnych przestrzeniach życia społecznego (także w obszarze duchowym). Aktywacja szczególnie mocno była odczuwalna w splocie słonecznym.
- 15.02 – doładowanie pola bardzo przyjemnymi i miękkimi w odbiorze energiami stabilizującymi dokonane w poprzednich dniach zmiany.
- 16.02 – 17.02 – c.d. transformacji układu nerwowego (wraz z układem trawiennym) połączone z bardzo silnym rozbłyskiem X2.5 (16.02). Na poziomie fizycznym mogło to powodować zaburzenia smaku, nudności, brak apetytu (szczególnie rano), ale też zapotrzebowanie na słodkie jedzenie, do tego ogólne osłabienie, potrzebę snu i problemy z dobudzeniem się rano. W tym czasie można było doświadczać bardzo żywych snów (zawierających wspomnienia z ludźmi i sytuacjami z innych linii czasowych, ale jeszcze przed rozdzieleniem).
- 18.02 – 21.02 – dla odmiany w przestrzeni pojawiały się silnie oczyszczające energie, których celem była transformacja wszelkich wspomnień karmicznych związanych z otrzymaniem ciosu ostrym narzędziem w plecy (często kończące daną inkarnację). Wielu ludzi, którzy mają w swoim bagażu tego typu doświadczenia – na poziomie energetycznym – do tej pory takie wspomnienie odczuwało jako punktowe kłucia w określonym miejscu na plecach, powtarzający się i niczym nie uzasadniony ból danego miejsca na plecach, odczucie, że coś uwiera, itp. Wszystko to aktualnie zostało uwolnione do przestrzeni kolektywnej z pól indywidualnych i stworzyło gęstą i niskowibracyjną kolektywną chmurę energetyczną powodującą u ludzi odczucie ciężkości, spadku energii. Po 2-3 dniach – gdy ta kolektywna niska energia zostanie przetransformowana do wyższej postaci, u ludzi będzie można zaobserwować duży wzrost energii połączony z większą lekkością.
Czym więcej takich doświadczeń było transformowanych z pola danej istoty, tym mocniejszy proces i silniejsze odczucia. Sporo ludzi w tym okresie mogło mieć stany podgorączkowe, ogólne rozbicie organizmu, itp., które jednak zmniejszały się, gdy wchodziło się w ruch i działanie. Na poziomie ciała dodatkowo możliwe były bolące stopy (nadwrażliwość na chodzenie i obuwie). I bardzo charakterystyczne drżenie całego fizycznego serca spowodowane mocnym naporem na czakrę korony (skronie, zatoki, spowolnienie w percepcji, niewielka i krótkotrwała poprawa po zjedzeniu czegoś słodkiego).
(2)
Kluczowym procesem, jaki został zapoczątkowany w lutym, ale będzie miał swoje przełożenie w marcu i kolejnych miesiącach, to aktywacja, wzmocnienie i dodatkowa ochrona wszystkich tych ludzi, którzy są w Świetle i Miłości i mają być prawdziwymi liderami w obliczu nadchodzących zmian w rzeczywistości materialnej. Te dwie aktywacje miały odpowiednio miejsce 27.01 oraz 14.02.
Ludzie ci byli albo w uśpieniu, albo już działają, ale do tej pory ich moc sprawcza była stłumiona przez środowisko, w którym funkcjonują lub zakłócana przez fałszywych liderów działających w tych samych obszarach. Dotyczy to także obszaru związanego z rozwojem duchowym.
MAŁA DYGRESJA 1: Patrząc z poziomu meta na procesy zachodzące w ciągu ostatnich kilku lat można wyraźnie zauważyć, że sztucznie wygenerowana sytuacja z ogólnoświatową chorobą, która rozpoczęła się dokładnie cztery lata temu mocno spowolniła wzrostowy tor zmian, jaki miał miejsce w całym 2019 i był widoczny szczególnie w drugiej połowie 2019 (patrz raporty archiwalne od lipca 2019). Z drugiej jednak strony procesy wewnętrzne, jakie dokonały się na skutek ostatnich czterech lat w ludziach wytworzyły zupełnie nową jakość w Przestrzeni. Jednak dopiero rok 2024 przynosi kontynuację silne wzrostowego trendu zmian w materii z roku 2019, choć teraz na wyższym poziomie fraktalnym.
MAŁA DYGRESJA 2: W ciągu ostatnich czterech lat linia upadająca była bardzo aktywna – w odpowiedzi na zaistniała sytuację z 2020 roku – w różnych obszarach życia społecznego, także w duchowości, pod postacią istot „przebudzonych” prowadzących innych ludzi. Ci „przewodnicy” pojawili się dość nagle, żeby nie powiedzieć, że „wyrośli jak grzyby po deszczu”, i zadziało się to w bardzo krótkim czasie. Były to istoty silne, obdarzone często ekstrasensorycznymi zdolnościami (co mogło sugerować wysoki stopień przebudzenia i czystości energetycznej, zatem wiarygodność) lub dużą charyzmą, jednak ich siła nie płynęła z ich (bezpośredniego) połączenia ze Źródłem (nie wynikała z ich poziomu czystości energetycznej), a pochodziła od innych istot, które wzmacniały takich ludzi, po to, by ci realizowali cele tych, którzy za nimi stali. Celem tych działań linii upadającej była manipulacja kierunkiem, w którym ludzkość podąża i wielu ludzi dało się na to nabrać.
Procesy, które zaszły 27.01 oraz 14.02 miały na celu ujawnienie Prawdy w tym obszarze. Aktualnie tylko ci, którzy stoją w Prawdziwym Świetle mają wzmocnienie i ochronę bezpośrednio od Źródła. Część z tych ludzi zajmuje się obszarem duchowym, ale znaczenie większa grupa to ludzie rozsiani właściwie w każdym obszarze życia społecznego i we wszystkich zawodach: edukacja, zdrowie, polityka, itd. Dokładnie też widać, kto taką ochronę posiada, a kto nie. Obserwacje są bardzo interesujące.
Ta dodatkowa ochrona i wzmocnienie energetyczne daje tym istotom prawdziwą moc sprawczą zdolną rozmontować działania dotychczasowych „aktywnych liderów” nie działających na rzecz światła, choć prowadzących masy. I nie chodzi tutaj o jakąś walkę. Chodzi po prostu o większy poziom mocy, który przyciągnie ludzi. Tym razem w prawidłowym kierunku. Te dysproporcje będą stawały się coraz bardziej widoczne.
Zadaniem tych nowych liderów jest – już od marca – podjęcie konkretnych działań w materii na rzecz zmian. Zgodnie z własnymi obszarami wiedzy i aktywności zawodowej. Jak wspomniałam wcześniej – są to ludzie rozsiani po całej planecie, we wszystkich obszarach życia. Do tej pory funkcjonowali oni często w niskowibracyjnych (opieranych się o fałsz) przestrzeniach zawodowych i społecznych (dotyczy to także obszaru duchowego). To dodatkowe wzmocnienie i ochrona pozwoli tej grupie na podejmowanie skutecznych działań, pomimo niesprzyjających jeszcze przez jakiś czas warunków.
Proces ten to ukoronowanie połączenia się energii żeńskiej i męskiej oraz narodziny Nowego (patrz raport z poprzedniego miesiąca).
(3)
Wraz ze schodzącymi energiami, marzec (podobnie zresztą jak kwiecień i połowa maja), przyniesie jeszcze większe nasilanie zmian na dwóch płaszczyznach: wewnętrznej (redefinicja wartości, przebudzenie do własnych powołań, zmiana postrzegania własnej tożsamości) oraz zewnętrznej (pogłębiający się chaos wynikający z kruszenia się dotychczasowych struktur i dalszego oddalania się linii czasowych). W marcu też (do połowy kwietnia) można spodziewać się zaskakujących „zwrotów akcji” w narracji zewnętrznej, ale także niespodziewanych odkryć na temat siebie samego (stanięcie w Prawdzie przed sobą i dosłowna redefinicja tożsamości).
Wielu ludzi dotąd nieaktywnych na rzecz globalnego przebudzenia poczuje bardzo silną potrzebę włączenia się do tego procesu. Jako „działacze”. Większa otwartość w działaniu spowoduje też, że łatwiej będzie rozpoznawać sprzymierzeńców i łączyć się z nimi dla realizacji wspólnego celu.
I o ile do tej pory ludzie wspierający globalną transformację kojarzeni byli raczej tylko z obszarem rozwoju duchowego, tak teraz pojawią się właściwie we wszystkich sferach życia. Ich zadaniem będzie dalsze rozpowszechnianie wiedzy, wprowadzanie nowych rozwiązań i podnoszenie kolektywnej świadomości na mikroskalę (wokół siebie).
Marzec to czas, w którym część istot dokona dużych zmian w swoim prywatnym życiu. I będą to zmiany, o których ludzie nie pomyśleliby jeszcze kilka lat wcześniej. Dotyczy to szczególnie aktywności zawodowej, miejsca zamieszkania, obszaru relacyjnego, własnego stylu życia. Przed nami trzy miesiące dosłownej migracji ludzi w różnych obszarach życia. Migracji od tego, co już nie służy. Teraz też (wiosna 2024) to najlepszy ku temu czas, z najbardziej sprzyjającymi energiami. Warto więc posłuchać własnego serca, pragnień stamtąd płynących, ponieważ to one odzwierciedlają prawdziwy głos Duszy. A Przestrzeń tylko takie ścieżki aktualnie wzmacnia.
(4)
Kumulacja zmian, jakie przed nami w marcu, zarówno w sferze zewnętrznej, jak i wewnętrznej, spowoduje u ludzi zróżnicowane reakcje (zależnie od poziomu świadomości i stopnia zintegrowania własnych procesów).
U ludzi, którzy jeszcze „odrabiają” swoje procesy (linia upadająca, część linii środkowej), natężone procesy marcowe mogą powodować poczucie przeładowania energetycznego (przestymulowanie, przeciążenie emocjonalno-psychiczne, bóle głowy, niekontrolowane reakcje emocjonalne, natłok myśli, itp.). Wszystko to może powodować reakcje ucieczkowe i wypieranie własnych procesów. Tutaj bardzo ważne jest jednak, by podejmować ruch ku przodowi. To jedyna konstruktywna droga.
W tym wypadku bardzo pomocny może być kontakt z przyrodą i uziemianie się po to, by odprowadzić nadmiar energii skumulowanej w ciele. Dobrze też działa – w obliczu zachodzących procesów wewnętrznych – głęboki spokojny oddech oraz komenda: „Przyjmuję, przyjmuję,…” aż do ustąpienia objawów.
Zaś u ludzi, po w pełni ukończonej lub w dużym stopniu ukończonej krystalizacji (linia wzniesienia i górna część linii środkowej), których ciała już bez problemu mogą pomieścić te silne schodzące energie, procesy marcowe spowodują przyspieszenie manifestacji (teraz już praktycznie natychmiastowa), doładowanie energetyczne i poczucie większej witalności w ciele. Dla tej grupy zaczyna się bardzo piękny czas zbierania owoców dotychczasowego procesu rozwojowego.
(5)
Marzec to pierwszy miesiąc z ustabilizowaną i połączoną – na poziomie kolektywnym – energią żeńską i męską (o tym dużym procesie pisałam ostatnich trzech raportach). To pierwszy miesiąc, gdzie będzie można zaobserwować prawidłowy ruch w obrębie obu tych energii (żeńskie: wytyczanie wizji i przyjmowanie od męskiego, zaś męskie: wypełnianie wizji działaniami i ochrona tego co żeńskie). I łączenie tych energii w jedno. Z jednej strony to co żeńskie zacznie przenikać męskie dotąd obszary (np. biznes, polityka), a to co męskie wesprze żeńskie dotąd obszary (np. rodzina). Zaczyna się prawdziwa współpraca i wsparcie tych dwóch rozdzielonych i zantagonizowanych do tej pory obszarów.
Połączenie żeńskiego z męskim spowoduje też od marca, że znacznie łatwiejsze stanie się tworzenie dojrzałych i harmonijnych relacji. Choć obszar związkowy też będzie wymagał świadomej pracy rozwojowej z obu stron. To z kolei stworzy przestrzeń, w której pojawią się świadome pary, których zadaniem będzie wsparcie ludzi w transformacji tych energii do wyższego poziomu w relacjach. Nie przesadzę, jeśli napiszę, że marzec otwiera bardzo dobry czas na Miłość płynącą z czakry serca. I daje przestrzeń wszystkim tym, którzy poczuli, że ich powołaniem jest wspieranie innych ludzi w zakresie relacyjnym.
UWAGA: Nie należy mylić Miłości płynącej z czakry serca z zakochaniem się i pożądaniem manifestującymi się tylko poprzez czakrę sakralną i czakrę podstawy. Miłość płynąca z czakry serca to zupełnie inny poziom spełnienia w relacji partnerskiej.
(6)
Marzec uruchamia jeszcze jeden ważny proces, związany z troską o własne ciało. O ile ostatnie cztery lata upłynęły bardziej pod szyldem zmian wewnętrznych (energetycznych), o tyle teraz przychodzi czas także na przyjrzenie się temu, co zewnętrzne (materialne). Procesy z ciałem, jakie będą miały miejsce w 2024 i kolejnych latach (do 2027) są analogiczne do procesów w sferze energii, jakie zachodziły w ludziach w latach 2020-2023. Z jednej strony wynika to z redefinicji wartości życiowych u ludzi (zmiana stylu życia, zmiana nawyków), a z drugiej –zmienionych potrzeb ciała wynikających z procesu krystalizacji.
Ciała ludzkie aktualnie potrzebują i będą potrzebować szczególnej troski. Zaś ignorowanie ciała – z uwagi na coraz silniejsze schodzące energie – będzie odczuwalne znacznie szybciej i mocniej. Po to, by prawidłowo rozpoznawać to, co mu służy, a co nie. Dotyczy to pożywienia, aktywności ruchowej, trybu spania, odpoczynku, itd.
W marcu i kolejnych miesiącach szczególnie zauważalny będzie układ trawienny i układ nerwowy (tak, jak poprzednio dotyczyło to serca). Wielu ludzi może mieć tutaj przejściowe niedogodności związane z trawieniem, złą tolerancję niektórych produktów, zaburzeniami rytmu odżywiania. Może to być rozstrój żołądka, nudności, ból brzucha, problemy z jelitami, itd. A wszystko dlatego, że układ trawienny w ten sposób będzie wysłał sygnały, że niektóre produkty (dotąd tolerowanie i lubiane) są już niezgodne z nowymi potrzebami w procesie krystalizacji ciała fizycznego. Marzec to więc bardzo dobry czas na zmianę sposobu odżywiania (mniej przetworzone).
U wielu ludzi od marca może też pojawiać się zwiększona potrzeba ruchu (i ogólnie aktywności fizycznej) oraz przebywanie na świeżym powietrzu. Szczególnie cenny jest kontakt z przyrodą. Warto więc słuchać własnego ciała i podążać za nim, niezależnie od tego, co w tej kwestii podpowiada ego-umysł.
Marzec to zatem bardzo dobry czas na zwolnienie w życiu, zmianę nawyków żywieniowych i zmianę w zakresie nawyków dnia codziennego. To także nauka stawiania granic wszystkiemu temu, co nadweręża zdrowie, zdrowe nawyki i odpoczynek. To czas celebracji siebie. Spora cześć ludzi – na skutek dosłownej zmiany własnej tożsamości, ze zdziwieniem zauważy od marca, że zaczyna mieć inne – zdrowsze – nawyki w tym zakresie. I tej celebracji wszystkim nam życzę.
(7)
PODSUMOWANIE RAPORTU I WSPÓLNE DZIAŁANIA NA MARZEC:
Cele dla pojedynczych Ludzi: (1) zmiana tożsamości osobistej, (2) aktywacja osobistych misji życiowych, (3) odpowiedzialność za własne zdrowie i ciało
Cele dla Kolektywu Ludzkiego: (1) aktywacja, wzmocnienie i ochrona prawdziwych liderów we wszystkich sferach życia, (2) dalsze coraz większe dysproporcje pomiędzy rozdzielonymi już liniami czasowymi.
Z miłością – Anna Architektura
Zachęcam też do zapoznania się w wcześniejszym cyklem raportów energetycznych dostępnych na stronie https://architekturaosobowosci.com/ Nie tylko niosą one informacje, ale przede wszystkim kotwiczą u ludzi nowe energie i pozwalają utrzymać wyższy poziom wibracyjny.
KONTAKT do mnie:
www: https://architekturaosobowosci.com/ (formularz kontaktowy)
e-mail: profil.architektura@gmail.com Anna Architektura FB: Architektura Osobowości


Od 10.02 do 17.02 byłam w górach cały tydzień miałam problemy ze snem, ani jednej nocy nie przespałam dobrze, wybudzalam sie w nocy i zupełnie rano jeszcze przed budzikiem dodatkowo odczuwałam bóle w odcinku szyjnym prawdopodobnie też spowodowane problemami ze snem. Po przyjeździe od 18.02 do dzisiaj mam silne bóle głowy od strony skroni i po bokach czoła plus łzawienie oka w zależności od strony bólu. U mnie bardzo duże zmiany zaszły, od 1.02 przeprowadzka do nowego mieszkania, ogólnie wiąże się z tym moje osobiste spełnienie marzeń w tej kwestii. Również zawodowo posunęłam pewne sprawy do przodu, z którymi zwlekałam od dłuższego czasu. Czuje że przeskoczyłam jakby w inny wymiar mojego życia. Jednak te bóle głowy są dość demotywijace, mimo wszystko czuje, że jest to pewien proces, będący naturalną konsekwencją zachodzących zmian w polu kolekrywnym oraz mojej osobistej energetyce. Pozdrawiam.
Olu, a może to oczyszczające bóle, które mają skierować uwagę na tą część ciała, nad którą trzeba popracować? Np. Zbyt dużo „rozmyślania” było do tej pory i teraz czas na „decydowanie sercem”? U mnie tak było, stąd dzielę się doświadczeniem ☺️🥰
Próbuje rozkminiac sobie w spokoju oczywiście co te bóle mogą dla mnie oznaczać, staram się kierować uwagę do wewnątrz i pytać ciało co próbuje mi przekazać…głowa to ojciec…u mnie akurat wiele by się zgadzało w tym temacie i wiele w tym temacie, na poziomie głowy mam uświadomione, ale może faktycznie na poziomie serca energetyki jeszcze nie do końca jest to uzdrowione..w każdym razie czuje podskórnie, że być moze jest to etap zdrowienia…staram się przyjąć to takim jakie jest i zaakceptować, bo wiem, że nic nie dzieje się bez powodu. Dziękuję za sugestie i podpowiedź 🙂♥️
Aniu, bardzo dziękuje za te wspaniałe wieści:) chce powiedzieć, ze przy czytaniu ostatnich kilku raportów płacze… łzy same się pojawiają( wcześniej nie zauważałam tego) jakiś rodzaj wzruszenia się pojawia, już na samym początku, nawet przy podsumowaniu poprzedniego miesiąca. W ogóle często się wzruszam na otaczający świat i nim zachwycam, pomimo,że nie wszystko jest takie „super” to płynie przeze mnie rzeka wdzięczności…za Ciebie również:) DZIĘKUJE Agnieszka
Droga Agnieszko, mam podobnie czytając kilka ostatnich raportów wzruszam się… Dodatkowo najlepiej czuję się w lesie…tam się prawdziwie wzruszam. Trochę trudniej ostatnio akceptuję ludzi zwłaszcza systemowych. Mam nadzieję ze powoli znikną z mojej przestrzeni:). Dużo dobra na drodze do wzniesienia:)))
Co to ta zmiana tożsamości? Mam właśnie wrażenie jakbym się rozpływała i traciła dawna tożsamość. Z rzeczy tu opisanych zauważyłam odmłodzenie nawet nie ja tylko inni tak mówią, do tego niechęć do szcztucznego jedzenia i mięsa. Ten nóż w plecy też czułam. 29.01 miałam jakby reset w głowie I pusto, jak po jakiejś utracie pamięci.
Anno, czy mogłabyś jeszcze coś powiedzieć na temat „ciosu otrzymanego w plecy”, jestem w takim szoku. Mam dokładnie takie miejsce pod lewą łopatką, czasem było odczuwalne bez powodu, czasem przy silnych emocjach. Zdarzało się że aktywowało się to miejsce podczas jogi, intuicyjnie wiedziałam, że jest to miejsce w którym kumulują się z jakiegoś powodu moje emocje, problemy itd. pomagało mi silne uciskanie tego miejsca tak długo aż ból zaczynał maleć…
Ostatni weekend 16-18 cały czas drgała mi lewa dłoń, nie pomagały żadne masaże. I dostałam cios od życia taki że, w pierwszym momencie nie poradziłam sobie z bólem, który wywołał. Moja świadomość jednak, pomogła mi zrozumieć sens tego co się stało. Dziękuję Ci ogromnie za raport, z Miłością, Kinga
Dziękuję Aniu 🥰
Przyznam szczerze, że jestem pod wielkim wrażeniem 🤗 porównując przedziały czasowe które Ania opisuje w tym raporcie, śledziłem swoje notatki z konwersacji z przyjaciółką z którą rozmawiamy o życiu, zmianach w nim zachodzących, naszych osobistych przemianach w duchu i percepcjach z ciała, trafność raportu (opisu tego co my istoty ludzkie możemy odczuwać w ciele) jeśli chodzi o mnie to zgadzają się w 100% ☺️ Dni lepsze, dni gorsze, noce – sen itd wszystko jak w raporcie… Aż czasami trudno uwierzyć w tą precyzyjność 🙃
Jestem też wdzięczny Ani za raport psychologiczno-energetyczny i osobisty profil mocy, bo Ania napisała je jakbyśmy się znali od lat w tym wcieleniu 🥰
Dzięki temu dochodzę do wniosku że moje ciało jak i umysł krystalizują co cieszy ale jak każda istota, potrzebuje ciągle pracować nad sobą a te raporty są jak drogowskaz z diagnozą 😋 Aniu, serdeczne dzięki za Twoją obecność tu i pracę którą robisz 🌹
Dziękuję za ten raport 🩷
Bardzo precyzyjny opis. Dokładnie tak się czułam. Dodatkowo od poniedzialku męczą mnie zatoki ból głowy osłabienie i ból gardła. Nie chce puscic. Czy w takim przypadku komenda przyjmuje też zadziała? Z miłością!
Kurczę ja od poniedziałku też mam problemy z zatokami i gardłem. Oczyszczam ciało i staram się nie brać systemowych leków, ale jestem w szoku, że tak to się podziało czasowo!
Ten fragment cieszy mnie najbardziej ,długo na to czekałem .
…Dla tej grupy zaczyna się bardzo piękny czas zbierania owoców dotychczasowego procesu rozwojowego…
dziękuje
Dziękuję bardzo i pozdrawiam serdecznie.
To wszystko dzieje się w moim życiu, to aż niesamowite. Te wszystkie zmiany zewnętrzne i wewnętrzne tak bardzo odczuwam, że czasami jest to bardzo ciężkie to dźwigania i rozumienia głową. Cieszę się niesamowicie, że doszliśmy do tego pięknego momentu. Niech się dzieje! Pozdrowienia. 💖
Dziękuję 💟
cudowny wpis .dziekuje.jestem po wrazeniem.ostatnimy czasy bardzo bola mnie stopy .uziemiam sie. czekam na marzec
Dziękuję za raport. Dodam tylko że dzisiaj, tj. 22.02.2024r w odstępie kilku godzin mamy następne dwa rozbłyski klasy X. Dzieje się …
Dzisiaj w nocy był trzeci rozbłysk. Klasa X6.3. Aniu – mogłabyś to skomentować?
Trzeci, i nie ostatni, w najbliższych miesiącach. Będzie dynamicznie. Te mocne doładowania potrzebne są po to, by nadać prędkości temu, co znacznie zostało wyhamowane cztery lata temu. Dzieje się 🙂 Serdeczności – Anna
Czyżby z powodu rozbłysków kręgosłup i okoliczne tkanki dawały się we znaki? Niby nie ma powodu, a ból pojawia się to tu, to tam…
Pozdrawiam wszystkich serdecznie.
Miałem to samo na początku miesiąca – bóle w okolicy lędźwiowej, których nigdy wcześniej nie doświadczałem. Zinterpretowałem je jako sygnał od ciała, żeby zwrócić większą uwagę na postawę. Mi pomaga refleksologia i jazda na rowerze, a Tobie?
Ja smaruję się nalewką z żywokostu i DMSO, do tego robię sobie domowe sesje elektrostymulatorem prądów TENS/EMS. To ostatnie to moje najnowsze odkrycie, testuję od kilku dni. Jakaś poprawa jest, choć nie wiem co dokładnie ją spowodowało. Może kompilacja wszystkich czynników, a może i tak by przeszło, samoistnie.🙂
Dziękuję. co za czas.
Postarzałam się przez ostatnie kilka miesięcy. Czasem nie poznaję siebie w lustrze.
Najśmieszniejsze, że byłam pewna, że jestem na linii środkowej jeśli nie wzniesienia.
A tu zonk.
Dziwne uczucie. Jak to życie i wszechświat wszystko weryfikuje.
To przez oczekiwanie. Bo zmysly – czujniki peryferyjne Umysłu ignorującego intuicyjnosć Serca – fałszywie „widzą” liniowy upływ czasu bo odbierają sekwencjonowane skutki i tylko skutki(zmaterializowane) Umysł w takim stanie stworzył fałszywą osobowość- fałszywe ja, które osądza odbierany obraz skutek który staje się poprzez osąd Umyslu wewnętrzną przyczyną nastepnego skutku i nastepnego osądu, ktory jak łatwo się zorientować staje się kolejną przyczyną. Przyczyna jest ziarnem, które CZŁOWIEK zasiał(przypowieść o 4 glebach)..
Znane są takie nazwy: optymista(to linia wznosząca); pesymista(to linie upadku)
Ci drudzy mowią: niepoprawny optymista, tak jakby ich pesymizm był poprawny😂
Wystarczy nie być zatwardziałym, zamkniętym, być elastycznym, otwartym i oddać pierwszeństwo czystej głębi Serca. Patrzenie w lustro nie pomaga. Patrzenie w Serce i Sercem=TERAZ JEST DOBRZE taka dobra nowina nawraca choroby, niesceńscia. Uszy do góry Ewka. Ostatni bedą pierwszymi kiedy iluzja falszywego ja anihiluje, bo to martwy twór bez zasilania ze ŹRÓDŁA( zasila się Tobą)
Też tak jak Jan uważam. Ewcia, słuchaj kochana serca. Ono szepcze. Ważne że obserwujesz. Zaraz zobaczysz wiecej… (: Keep up good spirit my dear!
Największy szacunek i z serca płynące podziękowania za bezinteresowną pracę którą Pani wykonuje a także za to, że dzieli się Pani nią z innymi.
Dziękuję 🙏❤️
Serdecznie dziękuję za raporty ,to dawka bardzo przydatnych informacji również dla laików takich jak ja . Dziękuję i z serca błogosławie w imię miłości I najwyzszego dobra
Dziękuję
Dziekuje bardzo pozdrawiam serdecznie
Wszędzie o tym doładowaniu a ja się czuje jakbym rozpadła się na kawałki i nie wiem kim jestem i czego chce. Sił brak, najchętniej spałabym całe dnie. I tak co miesiąc niby jakieś wielkie doładowanie a ja czuję to jak wysysanie energii a nie doładowanie.
Molly.Też od grudnia czuję się słabo.Duzo leżę.Ale pracuję nad sobą.Medytuję .Zmieniam dietę.Mam częste bóle głowy i nóg.Nie wiem czemu to trwa tak długo?
Mam dokładnie to samo. Często nie wiem gdzie jestem u kim jestem.
Doładowanie energią harmonijnej MIŁOŚCI bezwarunkowej doładowuje wpierw oczyszczając i tak to odczuwa się w ciele, śpij jeśli tego potrzebujesz, bądź dla Siebie dobra i zewnętrznemu wymuszaniu czegokolwiek na Tobie mów Wara! Nic na siłę, nie goń za niczym. To za czym przestaje się gonić przychodzi do Ciebie, nie wiesz kim jesteś bo falszywe ja zostaje zniweczone, ale bądź spokojna. Ty to wytrzymasz. Zawsze Jesteś dzieckiem tej harmonijnej MIŁOŚCI
JAN potrafisz pocieszyć 😊 bo naprawdę czuje się jakby mnie nie było, jakbym nie miała ciała a moje uczucia sa rozlane i kazdy je widzi. Jakbym była naga. Jak widzę siebie w lustrze to tak jakbym się pierwszy raz widziała i jestem zdziwiona, że wyglądam lepiej niż mój obraz siebie w glowie. Zajmuje się astrologia i aktualnie dom 1 i 12 zawalony tranzytami, które aspektuja negatywnie do wszystkiego. Wygląda to jakbym była w „wariatkowie”.
Że to wariatkowo nie jest Moją kreacją wiem jakby od wewnatrz w takim bezczasie we Mnie niejako stale. Nic nie wiem o astrologiii i innych metodach.
Czuję się jakbym był nieruchomą osią samoistnie bez jakichkolwiek starań.
Odczułem wołanie pomocy. Napisałem to co wiem całym Sobą. Tak tylko mogę obdarować tym co mam, bo materialne majątki Mnie się nie trzymają. Ale choć to tylko słowo, ale zawsze wraca jako coś czego akurat potrzebuje w materii.
Mowią, że nie jestem z tego swiata. Zawsze inny, zawsze po Swojemu.
Wiesz co, ja też miałem tak. Spojrzałem w lustro w oczy i … czuje – to nie jestem ja, to nie moje ciało.
Także tak. Obserwujmy(:
Ja mam dokładnie to samo ostatni czas, nie poznaje tej osoby w lustrze.
Dokładnie mam podobnie, grudzien i styczen byl dla mnie czarną dziurą. Wstając rano pierwszą myślą było: po co to wszystko? Dosłownie męczyły mnie egzystencjalne pytania,
które donikąd nie prowadziły. Dwa miesiące to trwało, ale teraz jest lepiej. Pewnego dnia po kolejnych pytaniach do siebie zrozumiałam, że liczy się tylko ta chwila tu i teraz. Truizm, ale dosłownie tak to wyglądało jakby po prostu on do mnie dotarł. Jakbym wcześniej to wszystko znała tylko z wiedzy, a teraz z doświadczenia. Dokładnie pamiętam tą chwilę, gdy zrozumiałam, że nie ma jutra i wczoraj, że nie potrzeba pytać 'po co?’. Więc był to swego rodzaju przełom – tak to widzę z perspektywy czasu.
Droga Aniu, zaczęłam od miesiąca medytować, postanowiłam usunąć ząb leczony kanałowo. Czuję jakby zeszły ze mniwy blokady, mam tez wrażenie ze jestem wyższa. Czy to normalne? W materii mam jeszcze drobny bałagan ale wszystko w swoim czasie. Dobrodziejstw dobrym duszom.
Zawsze uwolnienie blokad powoduje, że wzrastamy, często daje to poczucia bycia większym, wyższym. Czasem lżejszym. Każdy odczuwa to subtelnie na swój własny sposób. Dobrze kierować się osobistą intuicją w rozpoznaniu tego stanu. Wszelkiego dobra – Anna
Żeby do naczynia można było wlać NOWE trzeba wylać stare.
Żeby zrobić miejsce na Nowe trzeba całkowicie puscić stare.
Stare to kreacja strachu(nieharmonijna) falszywego ja. Swiat, znany- komfort ograniczonego zamkniętego pudelka.
Ta ” praca nad Sobą” kiedy lewy zaufa głebi Serca wykona się sama, bo już WYKONAŁO SIĘ. WYKONAŁO SIĘ pokonanie dzieł fałszywego ja – wąska brama wyjscia jest otwarta w komfortowym pudelku.
Jan.Dziękuję.I przestaję się skarżyć.I wiem,że dużo już przerobiłam.
Wszystko pasuje. I znamienne to porownanie lat 2020-2023 do lat 2024-2027 (nowa zaplanowana 'pandemia’ na lata 2025-2028)…
Aniu czy dzisiaj w nocy coś się działo? W okół mnie kilka osób miało podobne sny, a inni mieli sny, które pokazywały rzeczywistość (np. dokładnie widok lub zdarzenia, które działy się u jednych, pokazały się u innych w snach)?
Tak, ale dzieje się narastająco od 22.02. Ostatnie 2 dni były najmocniejsze. Ludzie budzą się do własnej mocy. A dodatkowo występują spore zawirowania w obszarze czasu i jego postrzegania. To daje efekty jak powyżej. Z miłością – Anna
Aniu, drodzy czytelnicy, przepraszam że o to pytam, ale ostatnio nachodzi mnie od czasu do czasu okropny lęk związany z w…. Z jednej strony myśle że my Polacy nie dopuścimy tego w naszym kraju, nie po tym wszystkim co wciąż w nas żywe… a z drugiej boje się że wszystko zostało już ustawione, że są narody, instytucje, nacje które dążą do tego mocno, zbyt mocno.
Co myślicie? Dlaczego u mnie teraz te strachy wykażą ?? Zła jestem na siebie ze je dopuszczam, a może to jedyny sposób aby je uwolnić, przeżyć, przepuścić
Ja od pewnego czasu myślę że celowo pewne wydarzenia są nakręcane ..odciągają naszą uwagę od innych rzeczy ..ja mam jakiś spokój sobie już dłuższy czas…Może chodzi o to byśmy zasilali te wersje wydarzeń ..wiem że mówią co mówią na ten temat ..Ja nie umiem w to wejść ..widzę pozytywną wersję wydarzeń na ziemi .że jest w tym potencjał w tym co się dzieje .sama jestem zdziwiona moim postrzeganiem .ale cieszę się że tak jest
Dziękuje za odpowiedź, ja też najczęściej jestem spokojna ale zauważyłam ostatnio takie skokowe zamiany stanu spokoju w stan lęku i to mnie zastanawia.
Nie jesteś w tym sama, też miewam takie wahania. Próbuję się nie dawać, ale czasami jest to silniejsze, a lęk o najbliższych wręcz paraliżuje pracę nad sobą na jakiś czas… Ufajmy, że życie prowadzi tam, gdzie trzeba, trzymaj się
Ja już zapomniałam czym jest lęk, a od wczoraj zaczyna mnie delikatnie zahaczać – przyjmuję za radą Ani…
Wyostrzył mi się mechanizm obserwowania ludzi i widzę tak wielu smutnych, szarych i cierpiących… Serce się kraje – tu jakiś człowiek bez nóg na wózku, tam zgięta w pół babcia pchająca wózek i młodzież – osamotnieni i pesymistyczni. Czy to się zmieni? Czy ludziom wróci radość życia i chęć działania? Tęsknię czasem za starym – za ludźmi, którzy byli bliżej siebie, za zwykłą codziennością – nawet za „płaskimi” gadkami. Smutek na zewnątrz jest ogromny! Sama coraz bardziej się izoluję – z jednej strony dokucza samotność, z drugiej – jak wyjdę do ludzi, czuję się wyczerpana! Mam wrażenie, że większość nie ma czasu na to, co ważne – musi harować, żeby zarobić na coraz wyższe opłaty. Brakuje czasu i siły na więcej, na przyjemności, na przytulenie, na beztroskę… Przepraszam, że tak pesymistycznie ♥️
Mam nadzieję, Kasiu, że zobaczysz moją odpowiedź, nie mam możliwości bezpośrednio pod Twoim wpisem. Czuję podobnie jak i Ty, prócz potrzeby izolacji. Chciałabym wyjść do ludzi, zrobić coś dla nich, ale jestem zbyt wrażliwa i często jestem zmęczona współczuciem, jeśli utrzymuje się ono za długo. Coś mnie wzywa do działania na rzecz ludzi, bycia blisko nich, tylko nie potrafię stworzyć jakiejś bariery bezpieczeństwa dla siebie. Chyba podobnie jak Ty… Nie wiem w sumie, co mogę napisać poza tym, że ściskam Cię wirtualnie, wzrusza mnie dobro w innych. I również spróbuję to wszystko po prostu przyjmować aż do skutku :*
💛
A ja mam pytanie jak to jest z tym jedzeniem? Co jeść? Jakiś czas temu odrzuciło mnie od mięsa. Dieta wege okazała się porażką. Popadłam w anemię, znacznie pogorszyło się moje zdrowie. Wróciłam do mięsa, jaj. A teraz czuję, że znowu mnie odrzuca. Do tego stopnia że potrafię zwymiotować po jedzeniu.
Odrzuca Cię od mięsa, czy od jaj również? I z czym to się wiąże? Jest to samoistna reakcja ciała, czy jego reakcja na myśli na temat produktów odzwierzęcych?
Ja miałam tak, że nie jadłam mięsa, ale ono było odrzucane przez głowę, a ciało go potrzebowało. Na tamten czas ideologia była dla mnie ważniejsza niż potrzeba ciała.
Pytanie brzmi co u Ciebie odrzuca mięso, ciało czy głowa? Może tu znajdzie się jakaś podpowiedź. Pozdrawiam.
Ja od jakiegos czasu obserwuje to co spożywam jak się czuje. To jest dziwne z jednej strony ciało potrzebuje a jednocześnie odrzuca jakby nie mogło się zdecydować.
Aleksandra❤️🫶❤️
Ola, Kasia. Aby pomagać komuś kto utkwił w skutkach zniewolonych Swych myśli i przekonań ten musi poprosić o pomoc kiedy nie jestescie jeszcze w Świadomości Chrystusowej. Aby to szczerze zrobił musi zobaczyć widząc Was, że można inaczej i uwierzyć, ze mozna inaczej. Tyko wtedy nie tracicie energii, tylko wtedy nie są oni wampirami energetycznymi dla Was kiedy poproszą o pomoc. Kiedy nie proszą to znaczy, że nie są jeszcze gotowi na przyjęcie energii waszej pomocy i oddanie wam jej z wdzięcznością. Pomoc prawdziwa ma wznosić energetycznie ich i Was. Jezus chodząc w.3D czynił będąc poproszony, albo pytał: czy chcesz abym cię uzdrowił?
Natomiast jest Istota, już doskonała- Chrystus(wstała z mar 3D i weszła.do Domu Ojca) która daje Siebie całego -PEŁNIĘ za darmo. Trzeba tylko uznać Siebie godnym wzięcia Jego aby otrzymać ów DAR= powrócić do PRAWDY ŻYCIA Ta Moc przemienia wszystko w dobro. Uzdrawia, odmładza, daje spokój, radość, szczęście.
W przypadku niezdecydowania w jedzeniu może to sygnał ze potrzebny post.
Masz rację, by pomagać trzeba mieć zgodę innych, bo nie wiadomo jakie doświadczanie dusza wybrała i jaką drogą idzie. Jednak można przesyłać miłość (prosto z serca) do wszystkich istot we wszechświecie z intencją, by każdy dostał tyle ile potrzebuje na tą chwilę. Nie kierujemy jej do konkretnej istoty, ale wiem że do niej też dotrze (jeżeli będzie tego chciała). Proszę wtedy Stwórcę z intencją o pomoc (w akceptacji wszystkich i wszystkiego) i przesłanie miłości i współczucia do wszystkich istot we wszechświecie, które tego potrzebują.
Janie, rozumiem i czuję o czym napisałeś… To jest jasne, żeby nieproszonym nie wchodzić z butami… Chodzi o odbiór otaczającej rzeczywistość, która jest szara i nadmiernie porusza współodczuwanie wśród nieznajomych, mijanych na ulicach ludzi – to miałam na myśli, pisząc. Jednocześnie dostrzegam piękny świat, cieszę się mogąc brać udział w tworzeniu życia – to wszystko jest super! Tylko nie jest łatwo nie widzieć cierpienia innych, idiotycznych decyzji rządzących, dewastacji środowiska itp… Jak o tym pomyślę, czuję że się duszę w środku i mam chęć natychmiastowego wyjścia z siebie – to jest tak ciężka energia, z którą chyba w świecie dualnym nie jest się w stanie rozstać…
Każdy odpowiada za Swój własny obraz urzeczywistniony w Materii jako cialo jako uwarunkowania lub ich brak jako dziejace się zdarzenia. To nie jest dziełem przypadku to zawsze własna kreacja.
„Rządzący” są dla tych którzy uwierzyli w grane przez nich role ze są jego Prawdą. Uwierzyli w kłamstwo, że ktoś inny urządza ich obraz w Materii. To iluzja i zrzucanie ww odpowiedzialności na jakichś unych, a wtedy te uny mają władzę bo sam ją oddaleś. Tu narzekania, walki, beznadzieja – bez zrozumienia ze tak kijowo jest bo ty tak zdecydowałeś nie mozna się podźwignąć. Ale kiedy juz to wiesz bez lęku decyzję zmieniasz i sam o Sobie decydujesz co powinieneś robić. Trudno pozbyć się lęku, że zabiorą majac uciułany mająteczek. Bez majateczku łatwiej. Kto wie może trzeba to wszystko sprzedać i rozdać aby szczerze i prawdziwie pozbyć się obaw- cechy dwoistości. Może nieprzypadkowo urządzona strefa komfortu(kasa, znajomosci) kogoś kto przeznaczony jest do powrotu do PRAWDY ŻYCIA musì sie zawalić w gruzy(świątynia zbudowana ludzką ręką) aby poprosił Moc Ducha o pomoc.
Z niektórymi ten cyrk zupelnie nie rezonuje.
Pełne zaufanie SERCU i jego MIŁOŚCI bezwarunkowej we wszystkim to latanie. Cień wątpliwości lub zamyślenie lewopółkulowe jest jak uwiązanie wolnego ptaka aby nie poleciał. Uwiązanie w umysle na zasadzie: sluchaj ptaszek jesteś uwiązany za szyję niewidzialną linką i jak polecisz to linka urwie ci glowę.
Kwantowa linka jest i nie jest jednoczesnie. Wierzysz ze jest, lub masz wątpliwości czy na pewno jej nie ma??? głowę urwie to pewne.
Wierzysz ze jej nie ma bez cienia zwątpienia – latasz dokąd chcesz. Niczym wiatr.(ŚWIADOMOŚĆ Chrystusowa)
cudnie piszesz… Ja tak mam choć nie zawsze udaje mi się utrzymać ten stan wzniesienia. Jednak cieszę się, ze to trwa coraz dłuższe chwile i wierzę, że zostanie ze mną na zawsze….
Czuję to, o czym piszesz, dziękuję za odpowiedź. I tak jak Kasia, nie mam na myśli wchodzenia w czyjeś życie z butami. Ten smutek i lęk związane są z obserwacją wydarzeń na świecie, straszna szkoda że ludzie nadal krzywdzą się tak w tych czasach. Niby nie mam tak na co dzień, tylko po prostu czasem się ulewa. Wiem, że wszyscy wzrastamy w końcu nieuchronnie, że każdy ma swój los, na który się zgodził. Chyba chciałabym, żeby każdy już był wolny i szczęśliwy, tak szybciorasem… 😉
Mam rozumieć że jestem w lini upadającej skoro od dwóch dni mam straszne bóle głowy? Nie nastraja to optymistycznie i radośnie. Jak to jest z tym ujawnieniem prawdy ? Co trochę w raporcie o tym mowa a globalnie od prawdy coraz dalej i cyrk coraz większy.
1. Bóle głowy są od Burzy Geomagnetycznej która jest teraz.
2. Jak wyłączysz programatory (TV, Radio, itp) zobaczysz inny Świat; Na razie Twoja uwaga jest przekierowana na linię upadającą więc tam jesteś. Gdzie uwaga – tam Ty.
3. Szukaj prawdy o Sobie, to po to tutaj inkarnowałeś, wszystko inne to rozproszenia.
Jurku, faktycznie masz rację z tymi burzami! Układ nerwowy wariuje. Czuję praktycznie cały czas spięcie ciała – jakbym była w jakimś strachu. Nie ma żadnych powodów, niby wszystko w porządku – a tu jakieś chwilowe skoki ciśnienia, zaburzenia widzenia albo zawroty głowy. Nie nakręcam się niczym, „programatory” wyłączone od lat… W poprzednich latach dni były często piękne,,wysokowibracyjne, radosne… Teraz jest jakby jakaś przeszkoda w łatwości łączenia się ze Źródłem. Większość pewnie z nas tutaj jest sensytywna – też tak odczuwacie? Czy to ja mam jakieś zakłócenia?
W niedzielę był indeks G2 burzy geomagnetycznej. Teraz jest G1 ale cały czas mam wrażenie że przestrzeń jest tak gęsta że można ją „nożem kroić”. Wrzucają Nam nowe kody, wszak My to w większości energia mniej lub bardziej gęsta (czyt. wibracyjna).
Kruszeją topnieją maski i ochrony narcystyczne które osłaniały to co wrażliwe i przez umysł nazwane „zranionym” bo człowiek poczuł swą czystą przyrodzoną moc a z niej naturalną ochronę. Nic już nie grozi nikt już nie zagraża. Można frunąć
Czuję, że jestem lemurianką. Moja kochana dusza i spojrzenie na świat. Kundalini-uzdrawianie wokół siebie i pozwolenie odejść tym, którzy już tego nie potrzebują doświadczać. Wysokie pragnienie zmiany świata na lepsze i manifestowanie tego w swoim życiu. Przyciąganie z łatwością obfitości. Muzyka, taniec, zwierzęta połączenie z naturą. Równość ze wszystkim. Szlachetność i honor. Telepatia …. Powoli już idę w dobrą stronę 🫶🏻
Dziękuję Aniu
Witaj 🖐🏽🩵 ja też z moim partnerem i 3 dzieci pochodzimy z Lemurii. Polecam kupić kryształ lemuryjski mały 7 zł wiec warto, ja z moimi medytuje i się kąpie. Wiadomość napisałaś baby szła ze mnie pisze podobnie 😅🙃 ściskam Ewa 💚🖐🏽
A ja z Plejad, nic nie wiem a wszystko czuję
w majętności. Kim byłem kim jestem kim będę kim nie byłam nie będę nie jestem, czyni mnie bogatym.
Janie, może podpowiesz co to oznacza gdy jest problem z żyłami i ogólnie krążeniem (cofaniem się krwi żylnej, te sprawy)? Bo się zastanawiam czy mam szukać rozwiązań w medycynie akademickiej, czy w sobie. Wydaje mi się, że jest we mnie jakiś opór, tak ogółem rzecz biorąc. I słabe krążenie i problemy żylne, to jakby lęk przed życiem?
Tego lęku były we mnie od dziecka takie pokłady, że sama się dziwię, że przetrwałam i nie zwariowałam. Cała masa już została uwolniona, to gdzie jestem w tej chwili, to jest ogromny postęp w mojej ewolucji, czego sama sobie mogę pogratulować. Tylko jeszcze coś mnie trzyma, jeszcze nie daję sobie chyba prawa do życia w pełni…
A może tak ma wyglądać ten proces? Sama już nie wiem czy szukać pomocy na zewnątrz, czy już zdać się tylko na siebie. Trochę się miotam…
Eli, tylko w Tobie Jest odpowiedź. Miłuj Siebie bezwarunkowo, czyli taką jaką właśnie tu i teraz Jesteś ze wszystkim co przez rodowe turbulencje zebrałaś jako obciążenie karmiczne dziedziczone w DNA, ,zapisane w pamięci komórkowej i gdzie tam jeszcze i to rozpakowuje się jak pliki .rar
Serce pompuje krew, hemoglobina jak żelazna taśma magnetyczna przenosi informacje o tych obciązeniach odbiera tę informację organ, któremu jest ona przypisana. „I będzie pasł narody żelazną różdżką”.
Ale w Sercu jest też krótki obieg, płucny. Wdychając doskonałą substancję Wszechswiata i intencją wdzięczności, bez lewopółkulowych strachów, krew nabiera informacji o doskonałości wszystkiego co Żyje i ta krew, ta ” taśma magnetyczna” z doskonałym zapisem przemienia, „uczy” nowego doskonałego wzorca. Serce jest jakby głowicą nagrywająco kasującą w magnetofonie. Poprzez oddech i intencje milosci kasujesz karmę i wprowadzasz doskonalość.
Lewy niby wie bo przeczytał ze tylko tu i teraz, ale kiedy nagrasz w Sobie doskonałość doswiadczysz tego na zasadzie: ojej trawa jest zielona, ojej słońce świeci łał. To nie do osiągniecia przez umyslowe zrozumienie.
Pokochaj krew tętniczą niosącą nowe, i żylną która z komórek zbiera stare.
I nic na siłę. Nie oczyszczamy się usuwając z siebie złe zapisy, bo to na zasadzie rezonansu zabierze ze sobą z pola informacyjnego podobne sobie wibracje i wróci i stan CZŁOWIEKA staje się gorszy od poprzedniego.
Tzw. złe zapisy, a to przecieź też Ty i Twój Ród. Naprawia je bezwarunkowa Miłość.
Wielkie dzięki Janie, na Ciebie zawsze można liczyć.
Ród, przez który zostałam obdarowana miazmatyczną energią, ciągnąca się od dziesiątków pokoleń, wykluczył mnie jeszcze przed narodzinami. Taki dostałam podwójny prezent.😉
Ogółem to myślałam, że mam już przerobione dzieciństwo, a jednak ostatnio opowiadając komuś o pewnych zdarzeniach, czułam żal.
Próbuję odpuścić, ale z umysłu to nie działa, powstaje jeszcze większe spięcie.
Ogrom jest rzeczy, o których wiem, że mnie obciążyły, a z ilu nie zdaję sobie sprawy? Tego nie wie nikt.
A jednak Wyższa Świadomość zamieszkująca we mnie wiedziała co robi, biorąc na siebie to wszystko. Wiedziała, że jest(em) w stanie to udźwignąć…
Pamiętam te chwile błogości jeszcze z dzieciństwa, o których dziś wiem, że był to dar doświadczania Świadomości Chrystusowej. To były krótkie epizody, a dzieciństwo moje ogółem pełne trosk, a jednak otrzymywałam wówczas coś, co pozwalało mi dalej kroczyć przez życie i nie zwariować. To było zaopiekowanie „z góry” i teraz też wiem, że tylko w ten sposób wszystko może się wyprostować.
Jednak żeby nie było zbyt łatwo, otrzymałam niezwykle lotny umysł, który zabiera mnie to tu, to tam i nie pozwala na niczym skupić się zbyt długo.
I czasem wydaje mi się, że jeśli ta Wyższa Świadomość nie dokona we mnie znaczących zmian, to ja sama temu nie podołam…
Ujawnienie PRAWDY, tego domaga się Człowiek czując się oszukany. Domaga się tego z pozycji umysłu lewego, analitycznego, z pozycji tego, który przez wieki oddzielenia (iluzyjnego, mentalnego oddzielenia bo yin-yan są Jednym i nierozdzielnym)od Najwyższej Jaźni i PEŁNI Swej Istoty(czyli od PRAWDY ŻYCIA) tworzył w poszczególnych Człowiekach, ich Rodach i w Matrycy poplątanie na wszelkie sposoby, zapętlenie ich losów, co zapisało się w DNA, w Matrycy jako doświadczenia i przekonania o wszystkim(karma). W oddzieleniu mentalnym w lewym umyśle (widzącym tylko skutki) Nieba i Ziemi, Boga i Człowieka, Ducha i Ciała utworzone w ten sposób fałszywe ja, tworzyło falszywy świat, w którym nazbierało falszywych doświadczeń i przekonań.
Załóżmy że w telewizji ogłoszą Prawdę że wirusy nie istnieją, vicovit to ściema, test pcr to pic na wode a keczup to trucizna.A co z tymi, którzy uwierzyli dokładnie w coś przeciwnego? Przecież ciężko chorowali.
Aby ujawnić Prawdę o świecie fikcji naleźy powiedzieć, że kwantowa natura Wszechświata w przestrzeni materialnoduchowej sprawia, że wszystko jest nieokreslone dopóki konkretny Człowiek- obserwator nie nada temu konkretnej wartości dla Siebie i tak wtedy to odczuje na sobie jako skutek nadania tej wartości.
A PRAWDA Rzeczywista(którą już dostrzegamy) JEST ŻYJĄCĄ PELNIĄ, Chrystusem w każdej Żywej Istocie.
Człowiek samoistnie, bez „przeszkadzaczy” w postaci szopek z tv o np. w….ch, ch….ch, i czymtylko z zewnątrz, daje konkretne wartości MIŁOŚCI, Zdrowiu, Pięknu.
Aniu, napisz co się dzieje w Przestrzeni – nie daję rady już funkcjonować! Ciało ciągle spięte bez powodu, jakieś skoki ciśnienia od czasu do czasu, a potem jakieś wyładowania w ciele – jak podczas kryzysu epileptycznego – ciało ma drgawki. Nie mam lęków, tylko jakby coś pobudzało mi układ nerwowy i wywalało hormony stresu? Przecież nie będę biegać po lekarzach… Czy powinnam się martwić, czy da się to bezpiecznie przeczekać?
Przytulam♥️
Od ponad tygodnia ma miejsce duża rekalibracja pola, wchodzą też zupełnie nowe kody, które będą potrzebne w kolejnych trzech latach. Do tego uwalniane jest stare. Choć to nie same energie powodują objawy, a raczej opór przed zmianą. Może silnie reagować splot słoneczny, serce plus układ nerwowy. Więcej o tym będę pisać w kolejnym raporcie i części retrospektywnej.
Dziękuję Ci Aniu❤️🫶❤️
Dobry Dzień, od dwóch tygodni odczuwałam intensywnie to o czym pisze Ania. Emocje i stany psychiczne, które zamykały w pudełku dzieciństwa, wydobywały się, a na poziomie ciała paliła mnie skóra w odczuwaniu, psychika momentami TAK JAKBY pękała. Przed otwartymi oczami rozbijane były przekonania, jedno za drugim, jedno za drugim… Czułam że ta energia emocjonalnomentalna jest Moja i Wszystkich. Przyjmowałam w procesie to co jest miast tłumić. Otworzyła się przestrzeń rozpoznawania, wnikliwości serca. Co jakiś czas wyświetlała się moja dusza, która płakała. Wcześniej ona bez względu na rodzaj doświadczenia pokazywała się w błogim uśmiechu. Wsparciem dla mnie było pływanie w Wodzie i Oddychanie, też wtedy kiedy na początku POZORNIE nie było siły, intencjonalna medytacja uwalniania w ruchu i otwieranie się na to co jest. W niektórych chwilach nie dało się pływać, wtedy, w przyjęciu, leżałam. Serdecznie Wszystkich Wspieram Pozdrawiam. Jesteśmy Drużyną.
Ja też jestem ciągle poddenerwowana. Mimo że nic nadzwyczajnego się nie dzieje, ja stale czymś się „denerwuję”, tak wewnętrznie. Jedne dni są piękne i lekkie, inne trudne – emocjonalnie. Czasem wszystko jest okej, a nagle BACH, tu mnie coś ukłuje, ale takim jakby „zimnem”, trudno to opisać; tu zawrót głowy o takiej sile, jakiej nie miałam nigdy wcześniej; tu jakieś uciski w przestrzeni między sercem a splotem; mrowienie głowy, czoła, twarzy.
Staram się być spokojna, staram się skupiać na oddechu w takich chwilach, ale jako mama dwójki maluchów, czasem mam wręcz stany lękowe, że coś mi się dzieje, a ja tego nie rozumiem i że coś mi się stanie, a oni zostaną bez mamy. To moja największa, najgorsza i najstraszniejsza obawa 🤦🏻♀️
I mimo że nie cieszę się, że (między innymi) obie przeżywamy podobne stany, to jednocześnie cieszę się, że nie jestem w tym sama…
Aniu, czy relacje bliźniaków mają w najbliższym czasie jakieś szczególne znaczenie? Próbuję znaleźć odpowiedź dlaczego znowu wkroczył. W przeszłości pisałaś o tworzeniu się par podnoszących wibracje. I faktycznie spotkałam ponownie człowieka z którym łączy mnie silna więź emocjonalna i energetyczna (kontakt, a zwłaszcza spotkania podnoszą nasza energię, przywracają równowagę fizyczna, niwelują zmęczenie, bóle itp). I nieoczekiwanie z dniem pierwszego marca wkracza bliźniak z informacją, że nie daje sobie rady i tęskni. Próbuję to zrozumieć. Czuję że jestem w innym miejscu niż w dniu pierwszego spotkania (dobre dwa lata temu) jednak deharmonizuje mnie to. Już nie ma we mnie tego spokoju. Jest ogromna miłość do partnera z którym jestem i szpilki, które przypominają o wołaniu bliźniaka. Szukam odpowiedzi w źródle, ale ono milczy. Stoję w dużym rozkroku i wracam do ciebie. Z pytaniem o bliźniacze płomienie. Czy możesz napisać więcej na ten temat? O tym też kiedyś pisałaś
Pozdrawiam
Doświadczam chwil szczęśliwości nieopisanej łączności, w których umysł staje się jak „pusty pokój”. W tych częstotliwościach przyciągam „opiłki” bezbrzeżnej obfitości.
Łącze się ze wszystkimi dla których ten czas jest wymagający. Ze współodczuwającą mój stan 3latką w domu bywa na prawdę skrajnie trudno, a czasem człowiek chciałby już zniknąć…uciec… Wasze komentarze dają mi wsparcie i staram się przepuszczać to co do mnie przychodzi, zamiast z tym walczyć. Trzymam za Was kciuki i proszę trzymajcie je również za mnie.
Cześć Wszystkim!
Zauważyłam u siebie ostatnio duże problemy z logicznym myśleniem…I problemy z wysławianiem się (to już trwa od dłuższego czasu). Często zapominam podstawowych słów jak coś mówię/tlumaczę. Jest to męczące zwłaszcza jak dzieciom coś szybko chce powiedzieć a nie mogę sobie przypomnieć jak się 'to’ nazywa….Już nie mówiąc o tym, że czuję się jak troglodyta;-)
Czy ktoś ma podobne doświadczenie? 🙂
Ja też tak miałam wielokrotnie. Raz do tego stopnia, że nie byłam w stanie wytłumaczyć czegoś współpracownikowi, bo brakowało mi słów. Tak jakbym nagle zapomniała języka. Urwałam temat i przestałam mówić, bo nagle w głowie zrobiła mi się pustka.😉
Pozdrawiam.
Dokladnie tak samo, zapominanie lub przekręcanie wyrazow. Zauwazylam to również u innych osob. Trwa to z 8 miesięcy ale nie stale i na początku pojawiły się wątpliwości czy tak byc powinno. Po dluzszym czasie przyszedł moment zaufania do tych sytuacji ze jest jak ma być i teraz zdarza sie sporadycznie. Pozdrawiam
Dzięki za odpowiedź Dziewczyny:-)
Już myślałam, że to jakiś mój indywidualny proces uwstecznienia nastąpił.
Przekrecanie słów też często mi się zdarza oraz totalne zapominanie wątku!Rozmawiam z kimś, chce to coś odpowiedzieć, zaczynam mówić i po dwóch słowach tracę cały wątek, nie pamiętam co chciałam powiedzieć i w ogóle o czym była mowa kilka sekund temu🙄…czarna dziura w głowie.
Słowa, które nadawał logicznie myślacy lewy intelekt to tylko etykiety tego co JEST, ISTNIEJE i ma się swietnie bez tych etykiet. Będzie okazja poznać czyli doświadczyć ISTOTY TEGO CO JEST CAŁYM SWYM JESTESTWEM.
Kiedy pokazane Mi zostały rzeczy, zdarzenia, które działy się wbrew wszelkiemu intelektualnemu, logicznemu poznaniu(fałszywemu poznaniu) intelekt i jego „wiedza” stał się dla Mnie cichym towarzyszem i obserwatorem bez prawa decydowania. Serce, Harde bez lęku prowadzi.
Te wszelkie zmiany najbardziej „dobijają” osoby z linii wznoszących – tzn te bóle i inne niedogodności.
Linia upadła mam wrażenie,że ma się cały czas dobrze i ma największe przełożenie na świecie.
Taki paradoks.
Upadłym(kto do niewoli wiedzie w niewoli zginie)skończyła się energia. Wampirzą ją od siebie i próbują jeszcze wzbudzać strach w Człowiekach (przeznaczonych do wolności; w wyzszych wymiarach widać ukryte intencje, fałsz i prawdziwość, kto jest kim jak na dłoni). Przeznaczeni do wolności sa oczyszczani ze sztucznych tworów, programów. Tym bardziej boli im bardziej trudno zostawić stare nawyki(podobne do wychodzenia z nałogu).
Tak. 3D wytworzony przez falszywe JA zbiorowe(egregor) i przez indywidyalne falszywe ja lewego umysłu mierzone, badane, rozkminiane jest fikcyjnym, sztucznym paraświatem paradoxów.
Doznania Bezgranicznej MIŁOŚCI z okazji Dnia Kobiet.
Eli kiedyś napisałaś: czy światło można zobaczyć w świetle?
Oczywiście że tak. Przyciagają się wzajemnie aspekty żeński i męski PEŁNI w wiecznym tańcu rodząc Syna – Światłość( nie jest to tylko widmo tzw. światła widzialnego, obejmuje wszystko).
Ciemność(oddzielenie od PEŁNI) jest brakiem Światła.
Janie, jak by to mogło wyglądać z przełożenia alegorycznego na praktyczne?
Niech by już przyszedł ten syn, bo ile to człowiek sam ze sobą, z karmą i trójwymiarowym światem może się zmagać?
Co trochę lepiej, to znów gorzej i tak w koło Macieju ten taniec trwa. I właśnie w momencie, gdy pisałam te słowa, przyszły do mnie moje psy, tuląc się – jakby chciały powiedzieć: Hej, jesteśmy, kochamy cię i wszystko jest w porządku, czym się martwisz? Chwila obecna jest po prostu piękna!
I gdyby nie ten umysł, który stale odwodzi od teraźniejszości, to może świat byłby doskonały już teraz? Błogosławieństwo i przekleństwo w jednym. Tak, jakby pełnia nie znała litości.😉
W przypadku Człowieka i PRAWDZIWEGO Wszechświata Syn Jest i nigdy nie odchodził, co bezsprzecznie i bezwarunkowo Wiedzą Twoje Psy. Przyszły do Ciebie bo wyczuwają Twoją „chorobę”- umysł zatruty fałszywymi informacjami, na podstawie których powstał w nim falszywy obraz który z czasem stał się Twoimi przekonaniami, które materializujesz i stało się to Twoją naturą – fałszywą naturą zlęknionego fałszywego ja.
„Zastąpcie obraz obrazem” – powiedział. Stary falszywy obraz zastąpcie obrazem PRAWDY, którą jest Syn.
Tylko odpływajac od starego obrazu ku jeszcze nie znanemu bez powracania i analizowania za pomocą fałszywych danych, którym umysł został zatruty uwolnicie się od tej huśtawki.
Eli to dotyczy każdego z Nas, bo nawet aby to napisać musiałem wrócić. Normalnie powinnaś usłyszec to w Sobie
Dziękuję Ci za Twoje komentarze, Janie. Z serca wielka wdzięczność 💚
W filmie Gattaca pokazano m.in. motyw dwóch braci. Jeden wg kanonów „doskonały” drugi wg tych samych kanonów(kanonów lewego pojmowania) „niedoskonały”.
Robili zawody, który z nich wypłynie dalej w morze. Kiedy dalej popłynął ten „niedoskonały” drugi zapytał jak tego dokonał? Uslyszał w odpowiedzi: Ty doskonały, silniejszy wypłynąłeś bardzo daleko, jednak tylko tak daleko aby zachować w Sobie siły na powrót do brzegu(do strefy komfortu, do tego co umysł zbudował- bezpieczną klatkę). JA popłynąłem dalej bo nie myślałem o powrocie i zachowaniu sił na powrót.(dał z Siebie wszystko co miał, ostatni wdowi grosz, tak aktem całkowitego oddania zrobił miejsce na: niech się stanie wg woli Boga/najwyższej istoty którą Człowiek zawsze Jest.
„Wypłyńcie na głebię, zarzućcie po prawej tam najwięcej złowicie”
„Pokażę Wam to czego oko nie widziało, ucho nie słyszało i co nie weszło do ludzkiego Serca(stare pewniki, dogmaty, przekonania).”
A ja od innej strony. Budzę się dzisiaj z dużym lękiem, szczerze się boję i zaczynam dzień od uspokajania się na różne sposoby. Trzymałam się idealnie; nic mnie nie tykalo, żadna choroba, wojna, ale jak zobaczyłam co AI wyprawia w sieci i jak inteligentne już jest to uff. Nachodzą mnie myśli jak to będzie wyglądało, przecież zmieni się absolutnie wszystko na świecie bo głupi człowiek się nie umie zatrzymać z technologia, tylko biegnie w przepaść przed siebie. Czy ktoś może ma podobnie, a może ktoś czuje/ widzi co może się z tym wydarzyć? Bo może być albo zagłada, albo w końcu to będzie idealnym rządzącym, bankiem, urzędem i będzie nam cudownie, bo wszystko sprawiedliwie matematycznie poukładane. Ale czy to w ogóle jest dobry wytwór skoro to takie udawane życie sztucznie zrobione?
Po to jesteśmy straszeni żebyśmy to kreowali ..warto kreować coś swojego pozytywnego . Im więcej osób pójdzie ta drogą tym lepiej ..
Warto w takiej sytuacji sobie powiedzieć głośno: „Wymazuję sobie możliwość kreacji takiego niskowibracyjnego scenariusza związanego z AL, który teraz przeczytałam”. Kreujmy, ale tylko pozytywanie:) MIłego dnia.
Jako że czas jest iluzją umysłu to to już rozwinęło się do tego stopnia że bioty to AI. Niby człowiek a nie człowiek. Człowiek nie jest z tego świata co AI – ludzie tła. Jesli tu jest jakiś symulator PRAWDZIWEGO ŚWIATA to wymknął się spod kontroli maszyn i trzeba to wyłączyć w Sobie = uwierzyć że już jest wyłączone, bo jest.
Wystarczy opowiedzieć nowy dowcip i zaraz się toto rozpoznaje. Człowiek śmieje się do utraty tchu a toto albo nie załapie, albo wyda z siebie udawany sztuczny śmiech.
Ziemia zostaje stopniowo w drodze subtelnej konkwisty (jak to brzmi) zasiedlana przez AI a człowieki przenoszą się do nowego wymiaru, do nowej gęstości, stopniowo. Czy to będzie jak rozstanie z Matką , odcięcie pępowiny, do nowego życia?
Czym są takie jakby „impulsy”, „strzały”, które nagle wpadają z boku głowy i wylatują z drugiej strony – powodując silne, przeszywające ukłucie oraz chwilowe zaburzenie percepcji, silny zawrót głowy? Miałam tak ponad dwa tygodnie temu podczas jazdy autem z mężem – „oberwałam” w bok głowy najpierw ja i ten sam „impuls” przeleciał odrazu też przez męża… Było to dość niebezpieczne „wytrącenie” – a mój mąż do zbyt sensytywnych osób nie należy! Moja córka dziś rozmawiając ze mna, doświadczyła czegoś podobnego – nagle poczuła jakby ktoś przez nią przeszedł – odczuwalne to było przez ułamek sekundy, szczególnie poprzez uszy…? Czy to są naturalne dla nas procesy, czy jakaś ingerencja poprzez ludzkie „rączki”? Co tu się dzieje?!
Ja miewam takie ukłucia, impulsy połączone z zawrotami głowy lub chwilowym osłabnięciem czy jakby „spowolnieniem” myślowym, choć mam wrażenie, sądząc po opisie, że u mnie są słabsze niż u Was 🤔 i drugą różnicą jest to, że miałam ich już kilka, najpierw po lewej stronie głowy (przechodziły albo od tyłu do przodu albo z góry w dół aż do karku i ramienia), a ostatnio także po prawej stronie. I w chwili wystąpienia oraz jakiś czas po, mój analityczny umysł panikuje, rozważając niewiadomo co z chorób fizycznych, ale gdy się uspokoję to czuję, że wszystko jest okej 🙈 chociaż teraz jak tak myślę to od grudnia w ogóle obserwuję u siebie co jakiś czas kłucia w całym ciele, choć te w głowie są najbardziej nieprzyjemne 😬
Zaglądam tutaj co raport. Po komentarzach nie widać radości a powolne spadanie „lini wzniesienia” bo raczej osoby tutaj piszące nie są z przypadku. Ktoś napisał ,że linia upadajaca ma się dobrze i ja mam podobne odczucia. Może gdzieś jest błąd albo wpadliśmy w „duchowy matrix”. Czy ma ktoś podobne spostrzeżenia?
Tak, też tak mam – chociaż staram się żyć intuicyjnie, działać z poziomu serca i jednocześnie „nie odlatywać” od ziemskiego życia. Widzę równocześnie, że Ci, którzy nie mają „czasu” zgłębiać wiedzę i zastanawiać się nad „duchowym” istnieniem, którzy żyją zwykłą codziennością – częściej są radośni i funkcjonują normalnie – bez jakiś dziwnych boleści ze strony organizmu. Czuję się coraz bardziej wrażliwa, schorowana na poziomie energetycznym, coraz mniej rzeczy mnie cieszy (poza Naturą), odosobniona w tłumie, bez jakiegoś konkretnego celu. Brakuje energii do działania… Tak, jakby to była droga do nikąd albo w kierunku unicestwienia – tak to odczuwam. Wszystko wokół „pęka”, a nie da się być w ciągłym przepływie i uniesieniu, bo nic w tym świecie nie jest za darmo… Chyba wolałam życie w nieświadomości i zwykłe bycie życzliwym…
Czuję się jak królik doświadczalny. Im dalej w las, tym ta MOC coraz słabsza.
Piszcie, jak czujecie i co myślicie?
Podpisuję się pod tym wszystkimi kończynami. Zupełnie, jakbyś opisała mnie..
Kasiu to zwyczajnie taką bądź. Bądź Sobą, tym kim na ten moment Tu i Teraz JESTEŚ. NIC NA SIŁĘ.
Wszystko ok. Miłość PRAWDZIWA, nie stawia Ci żadnych warunków do spełnienia, bo Jest bezwarunkowa.
To mówił w przypowiesci o 4 glebach. 3 rodzaj gleby: już prawie prawie by wyrosło i wydało plon 100krotny ale „trudy dnia codziennego”( materializujace się przekonanie ze nic nie jest za darmo – jest jak kotwica nie pozwalająca wypłynąć. Tak jest. Ale to nie powód do potępiania Siebie, bo i ON nikogo nie potępil.
Odpóść sobie zajmowanie się wzrastaniem bo to faktycznie duchowy Matrix.
Tylko wtedy jest szansa na spontaniczne stanie się glebą która rodzi owoce PRAWDY(Syna) w obfitości.
Prawdziwa duchowość to staniecie do życia, tutaj na Ziemi, ale z otwartym sercem. W codziennych działaniach. W którymś z archiwalnych raportów opisywałam trzy drogi „pseudouchcowości” i ich finał właśnie w odkryciu czym realnie jest duchowość.
Co robić kiedy sił brak i człowiek znajduje się w zagubieniu, nie widzi drogi i trwa to tak jak by bez końca? Poddać się temu biernie czy w działaniu odkrywać siebie i otoczenie stając się aktywnym uczestnikiem doświadczania życia?